Nowy numer 42/2019 Archiwum

Robią nas we wróbla

Nie trzeba Kościoła, żeby bronić się przed deprawacją, ale trzeba Kościoła, żeby się obronić.

Czemu dopiero teraz Kościół wyskoczył z gender? Dominikanin o. Paweł Gużyński w programie u Tomasza Lisa powiedział, że to kościelny „hak na drugą stronę. Oni mają na nas pedofilię, to my mamy na nich gender”. Tę myśl podchwycił ochoczo m.in. publicysta Adam Szostkiewicz. „W końcu Kościół uczy się, powoli, ale jednak, jak działać w pluralistycznym politycznie i ideowo otoczeniu” – napisał.

Proszę, proszę, Kościół zasłużył na protekcjonalną pochwałę za to, że – zdaniem autora –zaczął się zachowywać w sposób zrozumiale podły. Czyli taki jak „wszyscy”: hak za hak. Gdzie by tam Kościołowi zależało na prawdzie, na dobru człowieka, nieee: chodzi o grę interesów.

Takie myślenie, zrozumiałe u osób, które nie spotkały Chrystusa, jest jednak z gruntu błędne. Kościół, owszem, ma problem z pedofilią (choć, wbrew propagandzie, mniejszy niż inne środowiska), ale zawsze będzie uznawał ją za straszny grzech. To wynika z wierności Ewangelii, a nie z kalkulacji. I z tych samych powodów Kościół musi sprzeciwiać się gender i innym dewiacjom.

Ale to nie Kościół wymyślił gender i nie trzeba być katolikiem, żeby mieć powód sprzeciwiać mu się. Nie trzeba studiować, żeby rozumieć, iż wygląd ciała świadczy o tym, czy jest się kobietą, czy mężczyzną, i że od tego zależą funkcje społeczne. Natomiast trzeba studiować (gender), żeby tego nie rozumieć. Dlatego każdy normalny człowiek zrozumie, że gender jest niebezpiecznym obłędem – o ile w ogóle coś o gender wie. Ale rzadko wie, bo promotorzy takich rzeczy przecież nie chwalą się tym, co społeczeństwo odrzuciłoby na starcie. A ponieważ instytucje tego świata wykazują zadziwiającą podatność na takie rzeczy, Kościół często staje się jedyną liczącą się instytucją, która trwa przy normalności w interesie nas wszystkich, nie tylko katolików. Bez Kościoła to byśmy już mieli szympansice za szwagrów, a szympansy za synowe.

Jazgot politycznego słuszniactwa, jaki wokół „niszczenia dzieła gender” wybuchł, najdobitniej pokazuje, że pojedyncze rodziny bez oparcia w Kościele nie zdołałyby przeciwstawić się żadnemu aprobowanemu przez państwo szaleństwu.

A czemu akurat teraz Kościół tyle mówi o gender? Racja – lepiej by było wcześniej, zanim genderowe idee w ogóle weszły w obieg i zaczęły zatruwać umysły. Ale wówczas to dopiero podniósłby się krzyk, że Kościół ma obsesję, bo żadnej sprawy nie ma. Zresztą i teraz, po latach propagandowego zaburzania tożsamości płciowej, macherzy od tej roboty udają, że w gender nie o to chodzi, o co chodzi. Opowiadają teraz, że Kościół strzela z armaty do wróbla, bo to tylko walka o równe szanse w pracy, o docenienie roli kobiety w domu, ple, ple, ple. Skoro jednak to taki wróbel, to czemu takie armaty wytacza się w jego obronie? Skoro to nic takiego, to czemu tak obstają za gender najzawziętsi ideolodzy lewicy i cała ich machina propagandowa? Skoro ten wróbel taki mały i nieszkodliwy, to może dajcie mu zdechnąć w spokoju, co?

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Zobacz także

  • p. Kucharczakowi
    12.12.2013 18:40
    "Nie trzeba Kościoła, żeby bronić się przed deprawacją, ale trzeba Kościoła, żeby się obronić.", oto twórcza myśl p. Kucharczaka w jego felietonach, w/g zasady Kościół, Kościół ponad wszystko. Bez tej zasady nie mógłby autor istnieć, bo jak widać nie potrafi samodzielnie myśleć, w dodatku w czasie Adwentu zakłóca nastrój Oczekiwania.
    Kiedy pojęcie gender zaczyna się wyjaśniać, jako nowego wroga, którego Kościół potrzebuje, aby odsunąć własne problemy znane publicznie, dyżurny p. Kucharczak przystępuje do ofensywy w stylu dawnych dyżurnych z minionej epoki, z właściwym sobie słownictwem.
    I za takim tekstem zlatują się 'krucy' i 'wroni' aby dać upust swoim "uczuciom katolickim", razem z autorem są spełnieni.
    I kiedy powtarza za innymi o roli kobiety w życiu zawodowym i prywatnym, to jego konluzja w zdaniu kończy się na ple ple ple. Ten styl przedrzeźniania przypomina mi małego Kazia z piaskownicy, który nie potrafi z rówieśnikami dojść do porozumienia i żyć z nimi zgodnie, wtedy pokazuje język lub gest Kozakiewicza. Jak na publicystę katolickiego, który powinien mieć więcej umiaru, postawa ta budzi jedynie zdumienie i współczucie.
    Jak widzę, nie potrafi Pan pokazać innego stanowiska w dyskusji niż tylko te, które odpowiadają Dziennikarzowi. A we Wgilię zasiądzie do stołu świątecznego, połamie się opłatkiem, złoży życzenia swoim, będąc zadowolony, że dowalił innym. Sądzę, że Jezus Pan rzekłby - NIE ZNAM CIĘ lub IDŹ PRECZ SZATANIE!
    doceń 36
  • Adam2
    12.12.2013 18:54
    Dziwię się mocno,że Kościół dopuszcza występowanie Księży i Zakonników w mediach,któe zwalczają Kościół.Osoby te być może celowo są kierowane do seminariow i zakonów, by robić to co robią.

    Dla mnie jest to niepojęte.

    Minusowanie tego i innych artykułów przez dużą liczbę osób ,swiadczy moim zdaniem o istnienie zorganizowanej grupie, bądź grupach, opłacanych ,chyba ,z naszych pieniędzy, lub o wysokiej deprawacji społeczeństwa.

    Strasznie.
  • ostjan
    12.12.2013 19:40
    Autor kolejny felieton opatrzył mottem, którego w pewnych okolicznościach nie da się obronić, zamieścił również własnej produkcji ilustrację, stanowiącą antytezę do podpisu i treści felietonu.
    Przechodząc do tekstu, to jest on obrazem chyba wszystkich frustracji Autora: gender, aborcja, feministki i LGBT. Rozumiejąc całkowicie oburzenie Autora na otaczającą go rzeczywistość uważam jednak, że publikując w piśmie o takim charakterze i takim zasięgu społecznym powinien bardziej ważyć słowa i operować konkretami. Nie mogę zgodzić się z Autorem, że wszyscy poza Kościołem zachowują się w "sposób zrozumiale podły", jak i że myślenie osób, które nie spotkały Chrystusa jest z gruntu błędne. Autor będąc z wykształcenia historykiem Kościoła, myślę, że zna okresy historyczne w których gra interesów była bardzo istotna dla ludzi Kościoła, którzy zakładam, że jak to określa Autor spotkali Chrystusa. Autor bagatelizuje problem pedofilii przywołując bliżej niesprecyzowane dane statystyczne, tymczasem papież Franciszek nie bagatelizuje i oceniając realnie zjawisko ma powołać komisję Kardynalską do zajmowania się tym problemem, ale to jak widać nie ma znaczenia dla Autora. A to właśnie jest ważne a nie znikoma liczba procederu.
    Teraz pytania i prośby o poszerzenie Pańskiej wypowiedzi. Proszę wykazać w jaki sposób Ewangelia i wierność Ewangelii wymusza sprzeciw Kościoła dla gender. W tym zakresie też ma Pan właściwe wykształcenie, więc informacja jak myślę będzie miarodajna. Proszę także o wyjaśnienie istoty tych dewiacji. Gender jest bardzo jednoznacznie zdefiniowane i nie umiem doszukać się jakichkolwiek. Nie wiem także, co wygląd ciała ma do kulturowej i społecznej roli płci w społeczeństwie. Proszę też o rozwinięcie jaką rolę przypisuje Pan kobietom, a jakie mężczyznom i co w obecnym modelu gender jest niebezpiecznym obłędem.
    Proszę również rozwinąć w jaki sposób Kościół uchronił nas przed zoofilią? W świetle mojej wiedzy jest ona prawnie zabroniona w wielu krajach, w Polsce też. Może ma Pan jakieś swoje źródła wiedzy. "Jazgot politycznego słuszniactwa" jest jedynie Pańską oceną argumentów adwersarzy i nie może być dowodem na cokolwiek.
    Proszę także o wyjaśnienie co to jest ple, ple ple i w czym to jest groźne.
    Liczę na Pańskie odpowiedzi w ufności, że moderator nie zbanuje mego wpisu z przyczyn koniunkturalnych, a ci czytelnicy, którzy nic o gender nie wiedzą będą bogatsi o Pańską interpretację.

    doceń 36
  • Maluczki
    13.12.2013 10:07
    Panie Kucharczak!
    Gdyby Pan wiedział co to jest religia i przyjął do wiadomości że materializm (mamoniarstwo)to też jest religia, to rozumiałby Pan skąd ten cały gender i wiele innych niesprawiedliwości. Wiedziałby Pan też jak walczyć z tą niesprawiedliwością (zdobycie Jerycha),ale Pan zagmatwał sobie pojęcie słowa "religia", materializm wyrzucił Pan do zagadnień społeczno- politycznych. Teraz walczy Pan ze skutkami, a przyczyn Pan nie rusza, czyli uprawia Pan typową walkę z wiatrakami.
    Aby skutecznie walczyć z materializmem, religią diabelską, trzeba pokazać o niej prawdę i trąbić ją, tak jak trąby pod murami Jerycha, aż mury materializmu się rozpadną.
    Panie Kucharczak!
    Religia, jest to światopogląd określający cel życia człowieka, który jest oparty na wierze w źródło i przyczynę powstania świata materialnego, bo wiedzy na ten temat nikt nie ma. Inaczej mówiąc, światopogląd ten stanowi logiczne następstwo wyznawanej wiary na temat powstania świata materialnego.
    Aby ludzkie życie miało sens, musi mieć cel. Cel ten określa właśnie ten światopogląd, czyli większość ludzi, to ludzie wierzący, pytanie jedynie w co. Ludzie niewierzący, to ludzie bez celu życia, a więc pijacy, samobójcy, narkomanie itd. Każdy człowiek mający cel w życiu, żyje wg wyznawanej przez siebie religii. Aby zobaczyć ilu chodzi do kościoła katolików, należałoby popatrzeć na to jak żyją, a nie na to co deklarują.
    Religia materialistyczna oparta jest na wierze, że świat materialny powstał samoistnie z niczego. Logicznym następstwem takiej wiary jest nieistnienie innego świata, czyli po śmierci nie ma nic. Jaki w takiej sytuacji można mieć cel w życiu? Oczywiście używanie świata ile się da. Co stoi na przeszkodzie w tym używaniu? Oczywiście Kościół i dlatego jego zwalczanie.
    Materializm dlatego, ponieważ wyznawcy tej religii wierzą w boskość materii, bo przecież inaczej nie mogłaby sama siebie stworzyć.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji