Nowy numer 24/2019 Archiwum

No to mamy problem

O trzeciej drodze, atamanie Majdanu i historycznych kodach z Pawłem Kowalem

Piotr Legutko: Kiedy zorientował się Pan, że Ukraina nie podpisze umowy stowarzyszeniowej z UE?

Paweł Kowal: Kłopoty zaczęły się na przełomie sierpnia i września, gdy Rosja zablokowała granicę dla ukraińskich towarów. To był kluczowy moment, bo wszyscy patrzyli, jak na to zareaguje Unia.

A co powinna zrobić?

Dać Ukrainie silne wsparcie polityczne, i to się stało. W PE pojawiły się ostre wypowiedzi pod adresem Putina. Ale za tym nie poszły żadne deklaracje gospodarcze. Uderzając w interesy oligarchów, Kreml nastawił Ukrainę przeciw Unii. W wypowiedziach prezydenta Janukowycza zaczęły dominować pretensje i już wiadomo było, do czego zmierza.

A może Janukowycz nigdy na serio nie brał pod uwagę jej podpisania.

Na temat tego, jakie prezydent miał prawdziwe intencje, są trzy różne teorie. Pierwsza mówi, że chciał ograć prezydenta Putina. Ukraina zgodziła się na dalszą obecność floty czarnomorskiej w zamian za korzystną cenę gazu. Gdy obietnice Rosji nie zostały dotrzymane, Janukowycz zdecydował się zmienić front i pójść na całość w rozmowach z Unią, postawić Putina pod ścianą. Druga teoria sprowadza całą intrygę do „kupowania czasu” i szukania w Rosji pieniędzy niezbędnych do wygrania najbliższych wyborów prezydenckich. Trzeci wariant zakłada dobrą wolę prezydenta: faktycznie chciał stowarzyszenia z Unią, ale latem zmienił zdanie, gdy zaczął kalkulować, że mu się to nie opłaci.

A czy Putin może się uważać za zwycięzcę tej rozgrywki?

Jeśli nawet, to zwycięstwo Kremla wygląda na pyrrusowe. Putin zobaczył, jak łatwo na Ukrainie wzbudzić nastroje antyrosyjskie, dowiedział się, że kijowska ulica, zwłaszcza młoda, nie wyobraża sobie siebie w związku z Rosją. Nie wchodzi więc w rachubę wariant białoruski, tym bardziej że Kreml nie jest w stanie zaspokoić potrzeb ukraińskiego budżetu.

Kto zatem skorzystał? Opozycja? Majdan znów rządzi?

Klasę pokazała Julia Tymoszenko, bo ogłosiła, że ona wcale nie musi wychodzić z więzienia, a umowa ma być podpisana. Bardzo zyskał na całej sytuacji Kliczko. Rada Kozacka, gdy była najwyższym organem władzy, wybierała atamana. Bezwzględnie atamanem Majdanu w 2004 r. był Juszczenko. Wybory prezydenckie tylko to potwierdziły. Dziś sytuacja nie jest taka oczywista. Choć Kliczko odpowiada dokładnie temu, jak Ukraińcy wyobrażają sobie prezydenta, to wrażenie, że wybór atamana został już dokonany, jest zdecydowanie przedwczesne.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji