Nowy numer 24/2019 Archiwum

Braterskie upomnienie

My nie szantażujemy, my jedynie po przyjacielsku uprzedzamy przed konsekwencjami – tak szef rosyjskiej dyplomacji odpierał zarzuty, że Moskwa wywiera presję na dawne republiki radzieckie. Lepszej definicji szantażu nikt dotąd nie wymyślił.

Napięcie, które było odczuwane w ostatnich tygodniach wokół Ukrainy, pokazało wyraźnie, jak skomplikowana jest ciągle sytuacja krajów poddanych nieustannej presji ze strony Rosji. Im bliżej było do szczytu Partnerstwa Wschodniego w Wilnie, podczas którego umowę stowarzyszeniową z UE miała podpisać Ukraina, tym bardziej agresywne sygnały wysyłała Moskwa. Ostatecznie do podpisania umowy z Ukrainą nie doszło, zostały tylko parafowane porozumienia UE z Mołdawią i Gruzją, które akurat na razie nie uległy rosyjskim szantażom. Po drodze odpadła również Armenia, która przyjęła ofertę Kremla: w zamian za rezygnację z partnerstwa z UE dostała znaczącą obniżkę cen gazu. „Ukraina nie jest w stanie przeciwstawić się presji ekonomicznej i szantażowi. Grożono ograniczeniem importu towarów przez Rosję, zwłaszcza od firm we wschodniej Ukrainie, gdzie skumulowana jest większa część przemysłu i zatrudnione są setki tysięcy ludzi. Szacunki wskazują, że doprowadziłoby to do miliardów strat”, tłumaczył się prezydent Wiktor Janukowycz w rozmowie z gospodarzami szczytu w Wilnie. Trudno powiedzieć, czy niewątpliwy szantaż Moskwy był dla niego tylko pretekstem, by nie wchodzić w partnerstwo z Unią, czy rzeczywiście stanął przed okrutnym w gruncie rzeczy wyborem. Niezależnie od intencji, jest jasne, że główny scenariusz w tej rozgrywce kolejny raz napisali stratedzy Kremla.

Koleżeńskie zasady

Zasada jest prosta: posłuszeństwo nagradzane jest korzystnymi cenami gazu, lepszym dostępem do rosyjskiego rynku, a jakikolwiek opór oznacza groźbę blokady dostępu do energii i karne cła. Tak to zresztą zadziałało na Ukrainie: najpierw Moskwa wypomniała Kijowowi niezapłacone rachunki za gaz, potem pojawiło się embargo na eksport ukraińskiej czekolady, z czasem również uciążliwe kontrole celne. Z dnia na dzień wielu działających na Wschodzie oligarchów straciło odbiorców swoich towarów. Oczywiście Moskwa uważa zarzuty o szantaż za absurdalne. „Jeśli porównamy nasze uczciwe koleżeńskie stanowisko z działaniami niektórych państw Unii Europejskiej, to okazuje się, że właśnie z ich strony jest wywierany dość bezpardonowy nacisk na dane państwo, które ma wybrać: albo z nami jasna przyszłość, albo cofnięcie się w ciemną przeszłość” – powiedział szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow podczas niedawnej konferencji prasowej.

Ażeby nie było wątpliwości o niewinności Rosji w tych sprawach, zaświadczał już wcześniej sam prezydent Władimir Putin: „Mówią, że w związku z możliwym podpisaniem przez Ukrainę umowy stowarzyszeniowej Rosja stosuje jakąś agresywną politykę. To niesprawiedliwa ocena naszego stanowiska. Absolutnie niesprawiedliwa”. I powtórzył, że Moskwa nie jest przeciwna suwerennemu wyborowi Ukrainy, „jakikolwiek by on nie był”.

Sześć kotletów na jednej patelni

Warto przytoczyć te wypowiedzi i zestawić je z faktami, z którymi na co dzień mierzą się sami zainteresowani, a które widoczne są także dla zewnętrznych obserwatorów. „Od lat Putin wyraźnie mówi i działa, począwszy od nałożenia w 2006 r. embarga na gruzińskie wina i wody mineralne, z myślą o zablokowaniu prozachodnich aspiracji postsowieckich państw z Partnerstwa Wschodniego. Za każdym razem próbuje iść o krok dalej” – uważa Marie Mendras z francuskiego Ośrodka Badań Naukowych (CNRS). „Rosja ma możliwość wywierania nacisków, hamowania zmian w krajach takich jak Ukraina. Putin chce »zamrozić« kraje, które są zakleszczone między UE a Rosją, między NATO a Rosją” – dodaje francuska analityk. Chodzi o sześć państw Partnerstwa Wschodniego: Armenię, Azerbejdżan, Białoruś, Gruzję, Mołdawię i Ukrainę. Gołym okiem widać, że suwerenność tych sześciu państw jest mocno ograniczona, co stwarza idealne pole do rozgrywania ich przez Rosję. W Gruzji niewygaszone są konflikty terytorialne, skutecznie podsycane przez Moskwę, czego brutalnym dowodem była wojna w 2008 roku.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji