Nowy numer 48/2020 Archiwum

Dobry rok

Z Bogusławem SzwedĄ o jego najnowszej książce rozmawia Marta Woynarowska.

Marta Woynarowska: Można powiedzieć, że ten rok należy do Pana. Na rynku księgarskim ukazały się aż trzy nowe publikacje.

Bogusław Szwedo: Mam nadzieję, że nie tylko ten rok i że przyszły będzie równie udany. Za mną promocje trzech książek: „Powstańcy Styczniowi odznaczeni Orderem Wojennym Virtuti Militari”, „Tarnobrzeski słownik katyński” oraz najnowsza rzecz, czyli „Wpisani w historię miasta. Tarnobrzeski słownik biograficzny”.

Co skłoniło Pana do zagłębienia się w biografie tarnobrzeżan?

Lata pracy nad biogramami m.in. osób odznaczonych Orderem Virtuti Militari. W trakcie dziesiątków godzin spędzonych głównie w Centralnym Archiwum Wojskowym oraz innych archiwach i bibliotekach na gromadzeniu materiałów zdołałem zebrać wiele informacji o mieszkańcach naszego miasta, którzy swoją pracą, działalnością zasłużyli sobie, aby być uwiecznionymi na kartach książek.

Jakie kryteria decydowały o doborze biogramów?

Przede wszystkim zasługi poniesione dla miasta, ale także dla Polski i to bynajmniej nie tylko na niwie wojskowej. Wśród 70 osób, których życiorysy znalazły się w tym tomie, znajdziemy wielu nauczycieli, naukowców, lekarzy, społeczników.

Promocja, która odbyła się przed kilkoma dniami dotyczyła pierwszego tomu słownika.

W planach mam wydanie ogółem 10 tomów, naturalnie jeśli Opatrzność Boża mi na to pozwoli. Chciałbym, aby każdego roku ukazywał się jeden tom. Mam już materiały dotyczące ponad 700 osób. Część z nich jest już dopracowana i właściwie zamknięta. Warunkiem bowiem publikacji danego biogramu jest pewność, że żadnych nowych informacji nie będę w stanie zebrać, że dotarłem do wszystkich istniejących dokumentów. W tym tomie np. postanowiłem zawrzeć życiorysy kilku osób bez fotografii, gdyż wiem, że nie zachowały się żadne zdjęcia z ich podobiznami, tak jak w przypadku Józefa Michalca (pisanego też jako Michaletz), żołnierza Legionów Polskich. Jeśli już jesteśmy przy tym nazwisku, chciałbym dodać, że w tomie pierwszym znajdują się biogramy wszystkich uczniów wymienionych na tablicy odsłoniętej w 1938 r. w Liceum i Gimnazjum im. Hetmana Jana Tarnowskiego (obecnie Liceum Ogólnokształcącym im. M. Kopernika), którzy zginęli, walcząc w Legionach Polskich podczas I wojny światowej oraz w walkach w obronie granic rodzącej się II Rzeczypospolitej. Jest to pierwsze tak kompletne opracowanie życiorysów tych młodych ludzi.

Gromadząc materiały z pewnością natrafiał Pan na ludzi, którzy zafascynowali, ujęli Pana swą drogą życiową.

Tak, i to niejedna z tych osób. Taką nietuzinkową, wybitną osobistością był Władysław Ślebodziński, absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego, student profesorów Augusta Witkowskiego i Karola Olszewskiego, światowej sławy matematyk. Przez kilka lat uczył w Szkole Realnej w Tarnobrzegu. Był twórcą wrocławskiej szkoły matematycznej, zajmując się m.in. geometrią różniczkową. Przybliżam, a może nawet dla wielu odkrywam część przedstawicieli rodziny Tarnowskich. Z dzieci Zdzisława znamy przede wszystkim Artura, ostatniego właściciela Dzikowa, a zapominamy lub spychamy na dalszy plan Andrzeja, który wraz z Samodzielną Brygadą Strzelców Karpackich walczył pod Tobrukiem i Monte Cassino oraz uczestniczył w zdobyciu Ankony. Niewiele wiemy również o Janie, który bronił Lwowa w 1918 r., bił się z bolszewikami w 1920 r. W czasie II wojny światowej był adiutantem gen. Stanisława Maczka, walczył pod Falaise. Ale myślę, że już zupełnym zaskoczeniem dla większości będą informacje o Marii Potockiej z Tarnowskich, gdyż mówi się o synach Zdzisława, natomiast o córkach prawie wcale. Maria była kobietą nietuzinkową. Po śmierci męża w 1941 r., opiekującego się polskimi uchodźcami w Jugosławii, przejęła jego obowiązki. Potrafiła nawet uzyskać audiencję u ojca świętego Piusa XII i obietnicę pomocy dla polskich wygnańców. Zdołała także dotrzeć do włoskiego ministra spraw zagranicznych Galeazzo Ciano. Kilka lat po wojnie wstąpiła do zakonu benedyktynek.

W pierwszym tomie znalazły się biogramy osób, których okres największej aktywności przypadł na XX wiek. Jakie ramy czasowe przyjął Pan, zbierając materiały?

Właściwie od początku istnienia Tarnobrzega, czyli od daty jego lokacji po obecne stulecie. Postanowiłem stopniowo cofać się w czasie. Obecnie pracuję nad życiorysami tarnobrzeżan z XIX w. Jutro jadę do Warszawy do Centralnego Archiwum Wojskowego, gdzie czeka na mnie kilkanaście, przygotowanych teczek personalnych. Naturalnie wiele materiałów, dzięki rozwojowi technik informatycznych, digitalizacji zbiorów archiwalnych i bibliotecznych, dostępnych jest w zaciszu domowych pieleszy. Wystarczy siąść przed komputerem i można wertować np. zasoby Biblioteki Jagiellońskiej.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama