Nowy numer 37/2021 Archiwum

Morzem pisane

Żywioł otwiera poetów na tajemnicę. Krążą wokół niej, nie ośmielając się jej nazwać. Wiedzą, że słowa i tak będą tu zbyt małe.

W jednej z najciekawszych wypowiedzi Tadeusz Różewicz mówi o swojej „kamiennej i małej” wyobraźni, która nie pozwala mu na dalekie i egzotyczne wędrówki. „Podziwiam wspaniałych samotnych żeglarzy, odkrywców, od Kolumba do Teligi, ale sam jestem tylko cierpliwym piechurem, który przemierza swoją drogę krok za krokiem. Ziemia pod stopami to ojczyzna mojej wyobraźni. Czasem, kiedy jestem zmęczony, zamykam oczy i wtedy widzę morze. Ogromne, pozbawione właściwości, zamknięte w słowie jak w łupince orzecha”.

Jak widać, nie trzeba, jak Zbigniew Jankowski, pracować na kutrze, by morze wpłynęło do wierszy. Wielu z prezentowanych w antologii autorów przyznaje się do bycia „szczurami lądowymi”, którzy morze znają jedynie z wakacji. A jednak i na nich cierpliwa praca morza pozostawiła niezatarte piętno, choć z pewnością jest to zupełnie inna relacja niż w przypadku kogoś, kto wiele miesięcy życia spędził na statku. „Poeta bowiem – przypomina Jankowski we wstępie – nie pisze na temat morza, ale morzem na temat siebie i swojego indywidualnego świata”. To dlatego raz będzie ono obrazem Boga, innym razem odzwierciedleniem naszych niepokojów, a czasem nawet – jak w poemacie „Imago mundi” Wojciecha Wencla – stanie się siedliskiem demonów.

Ogrom zamyka usta

Skoro żywioł ten mieści w sobie tyle znaczeń, to zapewne rację ma jedna z najmłodszych uczestniczek antologii, Krystyna Dąbrowska, mówiąc, że najtrafniej opisuje morze banalny, zdawałoby się, epitet: ogromne. „Morze jest ogromne, a jego ogrom zamyka mi usta” – dodaje poetka. Takie właśnie są wiersze z antologii – pisane na granicy milczenia. Słowo zatrzymuje się na brzegu tajemnicy jak pies z wiersza Dąbrowskiej, który „próbował przegryźć srebrną linę wody”:

i gryzie ją i orze, a zaraz płoszy się, cofa

kłusuje skrajem plaży – staje – skrada się – trąca nosem

bok fali, ostrożnie obwąchuje toń

i szturcha łapą, bodzie, drażni morze

jakby zaczepiał ogromne stare zwierzę.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Szymon Babuchowski

Kierownik działu „Kultura”

Doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa. Przez cztery lata pracował jako nauczyciel języka polskiego, w „Gościu” jest od 2004 roku. Poeta, autor pięciu tomów wierszy. Dwa ostatnie były nominowane do Orfeusza – Nagrody Poetyckiej im. K.I. Gałczyńskiego, a „Jak daleko” został dodatkowo uhonorowany Orfeuszem Czytelników. Laureat Nagrody Fundacji im. ks. Janusza St. Pasierba, stypendysta Fundacji Grazella im. Anny Siemieńskiej. Tłumaczony na język hiszpański, francuski, serbski, chorwacki, czarnogórski, czeski i słoweński. W latach 2008-2016 prowadził dział poetycki w magazynie „44/ Czterdzieści i Cztery”. Wraz z zespołem Dobre Ludzie nagrał płyty: Łagodne przejście (2015) i Dalej (2019). Jest też pomysłodawcą i współautorem zbioru reportaży z Ameryki Południowej „Kościół na końcu świata” oraz autorem wywiadu rzeki z Natalią Niemen „Niebo będzie później”. Jego wiersze i teksty śpiewają m.in. Natalia Niemen i Stanisław Soyka.

Kontakt:
szymon.babuchowski@gosc.pl
Więcej artykułów Szymona Babuchowskiego

 

Zobacz także