Nowy numer 2/2021 Archiwum

Cudowna moc bukietów

O bukietach przygotowywanych dla Matki Boskiej na uroczystość Wniebowzięcia z Lilianą Sonik, prezesem Instytutu Dziedzictwa


A na żywo gdzie?


Zawsze 15 sierpnia na Małym Rynku w sąsiedztwie bazyliki Mariackiej, zresztą pw. Najświętszej Maryi Panny. W Polsce jest ponad 600 kościołów pod tym wezwaniem i na pewno wiele z nich podtrzymuje tradycję. 


Kto najpiękniej dobiera zioła? Wieś rządzi czy miasto?


Jury przed podjęciem decyzji nie wie, kto stworzył bukiety. I proszę sobie wyobrazić, że często wygrywają te zrobione przez bardzo młodych ludzi, wręcz dzieciaki, niekoniecznie ze wsi. Nie brak też bukietów zrobionych przez mężczyzn. W ubiegłym roku jedną z nagród dostał pewien szacowny ginekolog-położnik. Potem opowiadał mi, że odebrał poród o szóstej rano i jeszcze zdążył dokończyć bukiet, bo są takie roślinki, które trzeba koniecznie zerwać rano. Inną nagrodę zdobyła sympatyczna dziewczyna, która miała wszędzie kolczyki i tatuaże. 


Co oprócz konkursów proponuje Instytut Dziedzictwa, by tradycja nie zaginęła? 


Na przykład warsztaty, które prowadzimy we współpracy z Muzeum Farmacji Uniwersytetu Jagiellońskiego. Bo przecież te bukiety nie tylko pięknie wyglądały, ale służyły. Kobiety, które kiedyś je wymyślały, doskonale wiedziały, co zbierają i dlaczego. Innej medycyny przez wieki na wsi nie było. Te bukiety miały moc nie tylko w przenośni. Zawierały rośliny, które leczyły. Ich zbieranie wymagało ogromnej wiedzy, ale kobiety po prostu ją miały. Wiedziały doskonale, co jest na katar, a co na ból brzucha, od czego przestanie boleć głowa, a co do rany należy przyłożyć. Ziołami leczono ludzi i zwierzęta. 


Dlaczego 15 sierpnia coraz mniej w kościołach zieleni?


Ludzie na wsi zaczęli się tego zwyczaju trochę wstydzić, a w mieście nie mają na robienie bukietów czasu. Choć przecież nie jest tak, że było to wyłącznie święto wiejskie. Pamiętam Kraków mojego dzieciństwa. Nawet w najściślejszym centrum, w każdym kwartale na podwórkach był ogród i o tej porze roku miasto też pachniało. Teraz większość oaz zieleni wybetonowano i zamieniono w parkingi. Ale zanikanie obyczaju to problem nie urbanizacji, a raczej zmiany mentalności.


Jaki element tego święta nam umknął?


Coś nieuchwytnego, co najlepiej oddaje poezja Jana Lechonia. On sam był mieszczuchem i warszawiakiem, ale znał przyrodę, skoro tak pisał: „O! wy kwiaty mej młodości prosto z łąki zioła,/ Co na Matkę Boską Zielną znoszą do kościoła./ I stawiają Częstochowskiej, by podniosła rączkę./ Nad firletkę, macierzankę i nad srebrną drżączkę,/ Nad rozchodnik i lawendę, nad rutę i miętę,/ Bo to wszystko przecież Boże, bo to wszystko święte”.


« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama