Nowy numer 48/2020 Archiwum

Brazylia gotowa do walki

Brazylia to najbardziej utytułowany zespół w Lidze Światowej siatkarzy. Od środy w turnieju Final Six w argentyńskiej Mar del Plata rozpocznie rywalizację o swój dziesiąty triumf w tych rozgrywkach. Polacy do Final Six nie awansowali.

24. edycja zapowiada się bardzo ciekawie, ale nie dla polskich kibiców. Biało-czerwoni, którzy mieli bronić tytułu fatalnie zaprezentowali się w fazie interkontynentalnej - cztery zwycięstwa, sześć porażek i do 2 sierpnia będą na urlopach. Final Six obejrzą w telewizji.

Canarinhos z kolei, którzy w ostatnich dziesięciu latach tylko dwa razy nie znaleźli się na podium (2008 w Rio de Janeiro i 2012 w Sofii), a siedmiokrotnie triumfowali, tym razem znów imponują formą. Zespół prowadzony przez Bernardo Rezende po igrzyskach w Londynie przeszedł transformację, ale nie zaszkodziło im to w zbudowaniu odpowiedniej formy. Zdecydowanie wygrali grupę, w której grali także Polacy, a w dziesięciu meczach zanotowali tylko jedną porażkę - nieoczekiwanie z Francją.

"Nas interesuje jedynie końcowy triumf. O niczym innym nie marzymy, a moi siatkarze są żądni zwycięstwa" - powiedział Rezende.

W grupie B najlepsi okazali się Włosi, którzy wygrali siedem z dziesięciu spotkań. Z takim samym bilansem fazę interkontynentalną zakończyli mistrzowie olimpijscy Rosjanie.

Sześć ekip powalczy w dwóch grupach o awans do półfinału. W grupie E wystąpią Brazylijczycy, Rosjanie oraz debiutanci Kanadyjczycy. W teoretycznie słabszej grupie D grać będą: gospodarze Argentyńczycy, Włosi i Bułgarzy.

"Mamy silną grupę. Kanady też nie można lekceważyć, bo mają bardzo dobrego atakującego i reprezentują amerykański styl. Sborna ma zawsze silną ekipę. Są doświadczeni, wiedzą jak wygrywać. Nie zmienili sposobu gry, ich siłą jest mocna zagrywka i solidny blok" - ocenił szkoleniowiec "Canarinhos".

Rosjanie, mistrzowie olimpijscy, Ligę Światową wygrywali w 2002 i 2011 roku. W zeszłym sezonie nie dostali się do Final Six, ale później sięgnęli po olimpijskie złoto. Teraz grają bez swojej największej gwiazdy Dmitrija Muserskiego i z nowym trenerem na ławce - Andriejem Woronkowem.

Rywalizacja w Final Six rozpocznie się w środę, 17 lipca. Do półfinałów, które odbędą się trzy dni później awansują dwie najlepsze ekipy z dwóch grup. Na 21 lipca zaplanowano finał i mecz o trzecie miejsce.

Walka toczy się nie tylko o prestiżowe zwycięstwo, ale także spore pieniądze. Triumfator otrzyma milion dolarów, srebro warte jest połowę tego, a brąz 300 tys. dolarów. Przewidziane są także premie indywidualne dla najlepszych zawodników. Dla MVP turnieju przygotowano czek na kwotę 30 tys. dolarów. Najlepiej punktujący otrzyma 20 tys., a pozostali wyróżnieni - po 10 tys.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama