Nowy numer 48/2020 Archiwum

Podstępny i szybki

Dzięki Angelinie Jolie rak piersi przestał być tematem tabu: kobiety zaczęły pytać o badania genetyczne. Ale nie tylko one są ważne.

Lekarze odkrywają smutną prawdę: liczba zachorowań na raka piersi u kobiet w Polsce rośnie i będzie rosnąć. To wina cywilizacji i nowego stylu życia. Ze statystyk wynika, że co 12. Polka zachoruje na raka piersi. W krajach wysoko rozwiniętych, jak Wielka Brytania, Niemcy, Włochy czy USA, zachoruje co 8. kobieta.

Skąd „to” się bierze

Schudnij, bądź aktywna fizycznie, miej co najmniej dwójkę dzieci, karm je piersią, a nie mlekiem modyfikowanym, nie pij alkoholu, nie stosuj środków antykoncepcyjnych zawierających estrogeny – tak mogłaby wyglądać recepta na zapobieganie rakowi piersi. W ten sposób można zmniejszyć ryzyko choroby.

Rak piersi w niewielkim stopniu zależy od genów. Tylko ok. 5–8 proc. kobiet w Polsce ma mutację genu BRCA1 lub BRCA2, która powoduje, że ryzyko zachorowania dramatycznie rośnie. Na raka piersi najbardziej narażone są kobiety po 55. roku życia (powodem są zmiany hormonalne), z wyższym wykształceniem i o wyższym statusie ekonomicznym (później decydują się na dziecko lub w ogóle nie mają dzieci i nie karmią piersią), z otyłością (tkanka tłuszczowa produkuje estrogeny, a każde 5 kg nadwagi zwiększa ryzyko nowotworu piersi o ok. 8 proc.!). Ryzykują też kobiety, które stosują pigułki antykoncepcyjne.

To wszystko prawda, jednak rak piersi zdarza się też u szczupłych dwudziestolatek. W tym wieku zwykle jest on bardzo agresywny. Na raka piersi chorują też mężczyźni. W Polce nie ma statystyk, ale w USA jest to ok. 400 mężczyzn rocznie, z których aż 300 umiera. U mężczyzn rak piersi jest wyjątkowo niebezpieczny, gdyż nie mają świadomości, że taka choroba może ich dotknąć.

Samobadanie a mammografia

Większość raków piersi w Polsce jest wykrywanych w znacznie późniejszych stadiach niż w zachodniej Europie (średnio nowo zdiagnozowany guzek ma 1,2–2,5 cm średnicy, ale 20 lat temu zdarzały się nawet 7-centymetrowe!). Guzek o średnicy poniżej 1 cm, bez przerzutów do węzłów chłonnych to 95 proc. szans na całkowite wyleczenie. Taki guzek można wyczuć, badając sobie piersi.

10 minut: tyle mniej więcej zajmuje samobadanie piersi, które każda kobieta powinna wykonywać co miesiąc: wtedy ma szansę poznać piersi i szybko wyczuć, czy coś się w nich pojawia – tłumaczy dr Agnieszka Jagiełło-Gruszfeld z Centrum Onkologii w Warszawie. Niestety, kobiety badają piersi tylko sporadycznie: co pół roku, co rok. Większość uważa, że samobadanie nie ma sensu, gdyż w piersiach jest wiele różnych zgrubień. – Rzeczywiście, część kobiet ma piersi o budowie gruczołowej, przy badaniu wyczuwa wtedy guzki, jednak jest to normalna tkanka gruczołowa – dodaje dr Gruszfeld. – Jednorazowe samobadanie nic nie da, jeśli jednak kobieta będzie je wykonywać systematycznie, już po kilku miesiącach na tyle pozna swoje piersi, że wyczuje, który guzek jest nowy i warto pokazać go lekarzowi.

Kobiety nie badają piersi, gdyż uważają, że w ten sposób można wykryć tylko duże guzki, więc lepiej iść co jakiś czas na USG lub mammografię. – To nieprawda: guzki wykryte samodzielnie przez kobietę są o połowę mniejsze niż wykryte przypadkowo przez ginekologa lub dzięki badaniom – mówi prof. Ewa Nowak-Markwitz, specjalista ginekologii i ginekologii onkologicznej z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.

W USG można zobaczyć guzek, ale nie da się ani stwierdzić, ani wykluczyć raka. Można tylko potwierdzić, że dana zmiana to nieszkodliwa torbiel. Bardziej wiarygodna jest mammografia, ale mało czuła u kobiet poniżej 50. roku życia z powodu gruczołowej budowy piersi. – Mammografia, a już na pewno USG, nie zwalniają z samobadania piersi. Zwłaszcza że nawet mammografia nie jest wystarczająco czuła: co 5. rak nie jest wykrywany. Wiele zależy od umiejętności radiologa – dodaje prof. Nowak-Markwitz.

Jeśli w bliskiej rodzinie (matka, siostra, ciocia) są przypadki raka piersi, trzeba wykonać badanie genetyczne w kierunku obecności mutacji genu BRCA1 i BRCA2. To badanie jest bezpłatne dla kobiet, u których istnieje rodzinne ryzyko zachorowania: trzeba mieć tylko skierowanie od ginekologa. Badanie można wykonać w każdej poradni genetycznej (działają przy dużych ośrodkach onkologicznych). Nie ma sensu wykonywać go u kobiet, których w rodzinach nie było zachorowań na raka piersi. – Kobiety, u których badanie potwierdziło mutację genu BRCA1 lub BRCA2, muszą być pod szczególną kontrolą. Nie powinny wykonywać mammografii, bo może ona przeoczyć nowotwór, który w ich przypadku rozwija się bardzo szybko. Raz w roku trzeba wykonywać rezonans magnetyczny piersi – dodaje dr Gruszfeld. To badanie jest w stanie wykryć guzki, których jeszcze nie widać na mammografii.

Szansa na wyleczenie

Rak to nie wyrok. Jednak to, czy uda się go wyleczyć, zależy od tego, czy został wcześnie wykryty oraz od jego typu. 80 proc. nowotworów piersi to tzw. rak luminarny. – Dobrze poddaje się leczeniu hormonalnemu, kobiety zwykle nie mają nawrotów choroby – opowiada dr Gruszweld. – Trudniejszy jest rak HER-2 dodatni. Jeszcze trudniejszy w leczeniu jest tzw. rak potrójnie ujemny, na którego powierzchni nie ma ani receptorów hormonalnych, ani HER-2. Dla tego typu raka nie mamy terapii celowanej, możemy stosować tylko chemioterapię. Niestety, u 60 proc. kobiet następuje nawrót choroby, często bardzo szybko, nawet po dwóch, trzech latach, pomimo przeprowadzenia radykalnej operacji – dodaje dr Gruszfeld.

To właśnie ten typ raka najczęściej występuje u kobiet, które mają mutację genów BRCA1 i BRCA2. Angelina Jolie poddała się profilaktycznie mastektomii, gdyż w przypadku wykrycia mutacji genowej nie dość, że ryzyko zachorowania jest duże, to rak rozwija się szybko, dając przerzuty do węzłów. W Polsce w przypadku mutacji BRCA1 i BRCA2 też można wykonać profilaktycznie mastektomię, choć są to wyjątkowe sytuacje. Prof. Jan Lubiński, pod którego kierunkiem zespół polskich naukowców opracował test genetyczny, który wykrywa mutacje genu BRCA1, podkreśla, że są też inne metody, które zmniejszą ryzyko zachorowania, np. unikanie hormonów przed 30. rokiem życia, długie karmienie piersią, profilaktyczne usunięcie jajnika oraz jajowodu i hormonalna terapia zastępcza.

Raka nie można się bać. I nie można wypychać go ze świadomości, myśląc, że „to mnie nie dotyczy”. Bo jest podstępny i rozwija się szybko.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama