Nowy numer 47/2020 Archiwum

Co z tym Londonistanem?

Nie każdy muzułmanin jest terrorystą. Ale Brytyjczycy kolejny raz dotkliwie się przekonali, że wyhodowali sobie islamski problem.

Co trzeci muzułmański student w Wielkiej Brytanii uważa, że zabijanie w imię religii jest usprawiedliwione, a 40 proc. chce, by muzułmanie w Wielkiej Brytanii podlegali prawu szarijatu. To wyniki poufnych badań amerykańskiej dyplomacji, które jakiś czas temu wyciekły za sprawą serwisu WikiLeaks. Badania przeprowadzone zostały na 30 brytyjskich uniwersytetach. Swego czasu głośno było o spotkaniu zorganizowanym przez Towarzystwo Islamskie na Keele University, podczas którego studentom rozdawano broszurę zawierającą takie zdania, jak „Każdy muzułmanin powinien być terrorystą” czy „Wprowadzenie islamskiego szarijatu sprawi, że społeczeństwo odetchnie”. Nie jest tajemnicą, że takie spotkania organizowane były na wielu innych uczelniach.

Polityka zamkniętych oczu

Przy okazji niedawnej zbrodni dokonanej w Londynie przez dwóch islamistów na brytyjskim żołnierzu, na nowo wrócił temat integracji muzułmanów ze społeczeństwem brytyjskim. A raczej jej braku spowodowanego wieloletnim przyzwoleniem politycznej poprawności dla różnych przejawów ekstremizmu islamskiego. Nie oznacza to, że cała społeczność brytyjskich muzułmanów to urodzeni terroryści. Przeciwnie, wielu z nich pada w pierwszej kolejności ofiarą tych współziomków, którzy uznają innych za nie w pełni wiernych religii Mahometa. Teraz setka imamów z całej Wielkiej Brytanii wydała oświadczenie potępiające zbrodnię dokonaną w imię Allaha (zabójcy krzyczeli „Allahu akbar!”).

Po zamachach w londyńskim metrze w 2005 roku przy stacji Finsbury Park, jednej z najbardziej muzułmańskich dzielnic Londynu, zawisnął duży transparent z napisem: „Muzułmanie zjednoczeni w modlitwie z rodzinami ofiar”, wyraźnie odcinający się od islamskich zamachowców. Jednocześnie trudno nie zauważyć, że obok tych pokojowych gestów przez lata dojrzewał i rozprzestrzeniał się islamski radykalizm, wcale nie bez udziału wielu imamów nauczających w coraz liczniejszych meczetach. W muzułmańskich dzielnicach tworzyły się swoiste państwa w państwie, rządzące się swoimi prawami, nierzadko stojące w sprzeczności z prawem brytyjskim. Na to też władze przymykały oczy, pozostając wierne idei wielokulturowego społeczeństwa, którego członkowie w naturalny sposób podlegają procesom integracji i coraz bardziej utożsamiają się z wartościami „ogólnobrytyjskimi” (choć trudno właściwie powiedzieć, co miałoby to znaczyć, zwłaszcza dzisiaj). Jak wielkim złudzeniem była idea tak rozumianego modelu multikulti, przekonano się już w latach 90. XX wieku, kiedy to popularność zyskał przydomek Londonistan w odniesieniu do klimatu kulturowego panującego w stolicy Wielkiej Brytanii, w którym coraz silniej kształtowała się samowola imigrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej przy tolerancji władz.

To z powodu owej złudnej idei multikulti w Londynie swoje główne siedziby mogły zakładać ugrupowania islamistyczne, w których schronienie znajdowali nawet radykalni działacze uciekający przed organami ścigania ze swoich krajów, jak Egipt czy Jordania. Organizacje te stawały się centrami rekrutacji terrorystów, rozsyłanych do operacji w różnych częściach świata. Wrażenie robią też dane dotyczące osób zamieszkujących Wyspy, które według różnych raportów służb specjalnych przewinęły się przez obozy szkoleniowe Al-Kaidy. Okazuje się, że w różnym stopniu w takich szkoleniach uczestniczyło… ok. 3000 muzułmanów, w niemałej części obywateli brytyjskich.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jacek Dziedzina

Dziennikarz działu „Świat”

W „Gościu" od 2006 r. Studia z socjologii ukończył w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pracował m.in. w Instytucie Kultury Polskiej przy Ambasadzie RP w Londynie. Laureat nagrody Grand Press 2011 w kategorii Publicystyka. Autor reportaży zagranicznych, m.in. z Wietnamu, Libanu, Syrii, Izraela, Kosowa, USA, Cypru, Turcji, Irlandii, Mołdawii, Białorusi i innych. Publikował w „Do Rzeczy", „Rzeczpospolitej" („Plus Minus") i portalu Onet.pl. Autor książek, m.in. „Mocowałem się z Bogiem” (wywiad rzeka z ks. Henrykiem Bolczykiem) i „Psycholog w konfesjonale” (wywiad rzeka z ks. Markiem Dziewieckim). Prowadzi również własną działalność wydawniczą. Interesuje się historią najnowszą, stosunkami międzynarodowymi, teologią, literaturą faktu, filmem i muzyką liturgiczną. Obszary specjalizacji: analizy dotyczące Bliskiego Wschodu, Bałkanów, Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, a także wywiady i publicystyka poświęcone życiu Kościoła na świecie i nowej ewangelizacji.

Kontakt:
jacek.dziedzina@gosc.pl
Więcej artykułów Jacka Dziedziny

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także