Nowy numer 48/2020 Archiwum

Czeski punkt widzenia

O pontyfikacie Franciszka i problemach Kościoła w Czechach z metropolitą Pragi kard. Dominikiem Duką OP

Ksiądz Kardynał po raz pierwszy był w sanktuarium piekarskim, które wpisuje się także w tradycję religijną Pragi i Hradca Kralové. Jakie wrażenia wynosi Ksiądz Kardynał z pobytu w tym miejscu?

Udział w pielgrzymce piekarskiej był dla mnie niezwykle radosnym doświadczeniem. Oczekiwałem spotkania z wielką grupą pielgrzymów, ale nie wiedziałem, że oni tak wspaniale słuchają. Dominikański kaznodzieja, jakim jestem, potrafi to ocenić.

Ze szczególną wdzięcznością przyjęto wypowiedziane przez Księdza Kardynała słowa podziękowania za „Solidarność”, która dała wolność całej Europie Wschodniej. U nas często o tym się już zapomina, a w Czechach społeczeństwo pamięta, komu zawdzięcza wolność?

Mamy z tym problem także i my, co jest między innymi wynikiem tego, że w szkołach zrezygnowano z nauczania najnowszej historii. Nowa generacja nie wie już, czym był system komunistyczny. To powoduje, że nie zawsze potrafi prawidłowo ocenić zagrożenia, jakie współcześnie niesie ze sobą recydywa komunizmu.

Czy tym można tłumaczyć ostatnie sukcesy Komunistycznej Partii Czech i Moraw, która po jesiennych wyborach samorządowych ubiegłego roku stała się trzecią siłą polityczną w kraju?

Nie tylko tym. Myślę, że w Republice Czeskiej lewicy udało się stworzyć mit powrotu do władzy już nie pod hasłami dyktatury proletariatu, ale komunizmu europejskiego.

Komuniści wspólnie z socjalistami rządzą już w wielu samorządach terenowych.

Wynik wyborów samorządowych nie musi się przekładać na wynik wyborów parlamentarnych. Ostatnie badania preferencji wyborczych wskazują, że lewicy brakuje ok. 4 proc., aby realnie myślała o przejęciu władzy w kraju.

Problem polega na tym, że na poziomie województw (krajów) często rządzi lewicowa koalicja, a komunistom przekazywane są sprawy związane z kulturą i szkolnictwem. Powstaje problem, jeśli te urzędy dostają się lewicowym radykałom, którzy chcą toczyć swoją prywatną wojnę z Kościołem. Wywołuje to napięcia, nawet jeśli partia komunistyczna, formalnie nie głosi dzisiaj haseł walki z Kościołem.

Jakie znaczenie dla Kościoła w Czechach ma przyjęcie ustawy o restytucjach majątkowych, która w perspektywie 20 lat oznacza odejście od systemu dotacji państwowych dla Kościołów oraz wspólnot religijnych?

Chciałem zwrócić uwagę, że nawet w obecnym budżecie Kościoła dotacje państwowe stanowią jedynie ok. 20 proc. Są także inne źródła dochodów i nie jest tak, że ustawa o restytucjach radykalnie zmienia sytuację, choć niewątpliwie tworzy nową jakość w relacjach Kościół–państwo. Przyjęcie ustawy o częściowej rekompensacie materialnej dla państwa jest także wygodne, gdyż dotacje budżetowe na ten cel nie maleją, ale rosną, m.in. na skutek pojawienia się nowych wspólnot religijnych w Czeskiej Republice, np. wyznawców islamu czy buddystów, które do tej pory nie mają uregulowań prawnych z państwem. Dlatego pozbycie się obowiązku finansowania wspólnot wyznaniowych jest dla państwa wygodne. Warto także pamiętać, że w ramach restytucji Kościół odzyskuje zaledwie połowę utraconego majątku. Pozostałe nieruchomości, najczęściej położone w bardzo atrakcyjnych terenach, w centrach miast lub aglomeracji miejskich, mają znacznie większą wartość aniżeli mienie zwrócone Kościołowi w naturze bądź rekompensata finansowa. Przyjęte rozwiązanie jest bardzo korzystne przede wszystkim dla poszczególnych miast, regionów, województw, które w ten sposób wreszcie mogą uporządkować sprawy własnościowe na swoim terenie oraz zyskują wielki majątek.

Czy można oszacować więc korzyści, jakie z tego rozwiązania będą mieć przede wszystkim samorządy?

Według moich szacunków, samorządy terytorialne (miasta, gminy, osoby prywatne) pozostawią sobie część zabranego niegdyś majątku kościelnego o wartości dziesięciokrotnie przekraczającej wartość mienia oddanego i wypłaconej rekompensaty. Jeśli więc państwo wypłaci w ciągu 20 lat Kościołom kwotę ok. 60 mld koron, to samorządy zachowują sobie majątek wartości 600 mld koron. Trzeba o tym pamiętać. Przy czym w tych zmianach nie tyko aspekt finansowy jest ważny. Kwota przeznaczona na restytucje dla Kościołów to zaledwie 1,05 proc. budżetu państwa, a więc w żaden sposób nie stanowi ona obciążenia dla finansów publicznych. Jest to najmniejszy zwrot majątku, jaki miał miejsce po 1989 r. Wszystkie inne grupy społeczne otrzymały znacznie więcej.

Skąd więc cała wrzawa wokół tej ustawy i kampania sprzeciwu inspirowana przez lewicę?

Jeden z liderów socjaldemokratycznej opozycji, wicemarszałek niższej izby naszego parlamentu Lubomir Zaoralek, podczas debaty o tej ustawie mówił, że nie pieniądze w tej sprawie są najważniejsze, ale fakt, że państwo traci kontrolę nad Kościołami i związkami wyznaniowymi.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Andrzej Grajewski

Dziennikarz „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Świat”

Doktor nauk politycznych, historyk. W redakcji „Gościa” pracuje od czerwca 1981. W latach 80. był działaczem podziemnych struktur „Solidarności” na Podbeskidziu. Jest autorem wielu publikacji książkowych, w tym: „Agca nie był sam”, „Trudne pojednanie. Stosunki czesko-niemieckie 1989–1999”, „Kompleks Judasza. Kościół zraniony. Chrześcijanie w Europie Środkowo-Wschodniej między oporem a kolaboracją”, „Wygnanie”. Odznaczony Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, Krzyżem Wolności i Solidarności, Odznaką Honorową Bene Merito. Jego obszar specjalizacji to najnowsza historia Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, historia Kościoła, Stolica Apostolska i jej aktywność w świecie współczesnym.

Kontakt:
andrzej.grajewski@gosc.pl
Więcej artykułów Andrzeja Grajewskiego

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się