Nowy numer 3/2021 Archiwum

Nie ma pokoju w Belfaście

Dlaczego w Irlandii Północnej z niespotykaną od lat siłą wybuchły zamieszki?

Był 3 grudnia 2012 r., godz. 6 po południu. Lord burmistrz Belfastu tradycyjnie rozpoczął posiedzenie Rady Miasta fragmentem Pisma Świętego. Na ten dzień wybrano dwa wersety z proroka Izajasza. „Albowiem Dziecię się nam narodziło, Syn został nam dany, na Jego barkach spoczęła władza. Nazwano go imieniem: Przedziwny Doradca, Bóg Mocny, Odwieczny Ojciec, Książę Pokoju” – czytał Gavin Robinson, 27-letni prawnik i polityk Demokratycznej Partii Unionistów (DUP), protestant. Po jego lewej stronie przy stole prezydialnym siedziała Tierna Cunningham, zastępca burmistrza, radna Sinn Fein („My sami”), republikanka, katoliczka, równie jak burmistrz młoda. Godzinę i 40 minut później, po pełnej napięcia debacie, która nie zmieniła zdania żadnego z radnych, stosunkiem głosów 29 do 21, rada Belfastu przegłosowała uchwałę o tym, że flaga brytyjska będzie wciągana na maszt ratusza tylko w 18 wyznaczonych dni roku, m.in. w dni urodzin członków brytyjskiej rodziny królewskiej. Dotąd powiewała nad ratuszem przez cały rok. Kilka minut później wzburzony tłum protestujących przed ratuszem unionistów rozpoczął bitwę z policją. Wkrótce zamieszki wybuchły także we wschodnim Belfaście, tradycyjnym bastionie unionistów. Tej nocy rannych zostało 15 policjantów, dwóch strażników ratusza i jeden fotoreporter.

Kwestia kolorów

Kiedy pierwszy raz wchodziłem do republikańsko-katolicko-nacjonalistycznej dzielnicy Falls w Belfaście, nieopatrznie miałem na sobie kurtkę w niebiesko-czerwono-białych barwach. Starszy pan, którego mijałem na chodniku, splunął mi pod nogi. Na Falls Road obowiązują inne kolory: zielono-biało-złoty – barwy Republiki Irlandzkiej. Tak są wymalowane krawężniki, parapety, futryny i Bóg wie co jeszcze. Szeregi flag i proporczyków przez cały rok powiewają wzdłuż ulic, na domach, w ogródkach i pubach. Na ścianach domów i murach ogromne malowidła uwieczniają poległych bojowników Irlandzkiej Armii Republikańskiej i jej odłamów. Republikanie chcą połączenia Irlandii Północnej z Republiką Irlandii. Czują się Irlandczykami. Dzielnice i ulice unionistów-protestantów wyglądają podobnie, tylko w kolorach brytyjskich: niebiesko-czerwono-białych. A chwalebni bojownicy należą do innych formacji paramilitarnych – UVF, UDA, UFF. Unioniści chcą pozostać w granicach Wielkiej Brytanii. Czują się Brytyjczykami. – Rząd powinien na 5 lat zakazać wywieszania flag, symboli etc. Te rzeczy wzmagają napięcie w całej Irlandii Północnej – mówił mi kiedyś legendarny obrońca praw człowieka, zmarły już ks. Denis Faul, szanowany przez większość katolików i protestantów, choć oczywiście znienawidzony przez ekstremistów z obydwu stron. – Flaga brytyjska zawsze była używana jako pogróżka i broń przeciwko katolikom-republikanom-nacjonalistom. A ponieważ jest to flaga reprezentująca Irlandię Północną, istniejącą w ramach Zjednoczonego Królestwa, nie powinna być używana w ten sposób – tłumaczy mi dzisiaj Máire Hendron, szefowa radnych Alliance Party w radzie Belfastu. Sześć głosów Alliance, partii, która od początku istnienia dąży do przekraczania podziałów między republikanami i unionistami, zadecydowało o wyniku głosowania w sprawie flagi na ratuszu w Belfaście.

Zamieszki

Rozruchy w Belfaście i w innych miejscach Irlandii Północnej trwają od 3 grudnia do dziś. To największe niepokoje od czasów eufemistycznie zwanych „Problemami”, które de facto były wojną domową zakończoną porozumieniem pokojowym zawartym w Wielki Piątek 15 lat temu. Blokady dróg, marsze protestacyjne, nocne utarczki z policją. Petardy, kamienie, cegły, koktajle Mołotowa. Ponad stu rannych policjantów. Ataki na Short Strand, republikańską enklawę we wschodnim Belfaście, i na kościoły katolickie w kilku miejscach prowincji. Po drodze przemarszu od ratusza w Belfaście, który stał się miejscem cosobotnich zgromadzeń, do wschodniej części miasta stoi kościół św. Mateusza. Unioniści podczas niedawnych utarczek z republikanami obrzucili go koktajlami Mołotowa. W tym czasie w pomieszczeniach parafialnych odbywało się spotkanie niepełnosprawnych dzieci, które wyprowadzano stamtąd w atmosferze paniki.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama