Nowy numer 2/2021 Archiwum

Bułgarscy posłowie "zapomnieli" o sobie

Bułgarscy posłowie zapomnieli zamrozić własne place oraz wynagrodzenia ministrów. Tłumaczyli się "nawałem pracy". Do zamrożenia zobowiązuje ich przyjęta na początku 2010 roku uchwała parlamentu.

Zgodnie z obowiązującym ustawodawstwem płace posłów, członków rządu, prezydenta i wyższych urzędników mają być aktualizowane co kwartał na podstawie danych Instytutu Statystycznego o przeciętnym wynagrodzeniu w kraju. W 2010 roku postanowiono, że płace nie będą podnoszone, a parlament za każdym razem ma podejmować konkretną uchwałę.

Przed parlamentarną przerwą w grudniu ubiegłego roku tego jednak nie dokonano i w styczniu płace władz bułgarskich automatycznie wzrosły o 125-250 euro (250-500 lewów).

"Nie zdążyliśmy głosować o zamrożeniu, gdyż na porządku dziennym były inne wyjątkowo ważne projekty ustaw" - tłumaczył dziennikowi "Presa" Dymitar Gławczew, wiceprzewodniczący poselskiego klubu rządzącej partii GERB (Obywatele na rzecz Europejskiego Rozwoju Bułgarii).

Na początku stycznia wicepremier i minister finansów Symeon Diankow zaproponował podniesienie płac prezydenta, premiera i ministrów o 100 procent. Propozycja spotkała się z powszechnym oburzeniem i została po cichu wycofana.

Bułgaria pod względem dochodów zajmuje ostatnie miejsce w UE. Dochody nie przekraczają 40 proc. unijnych. Emerytury są zamrożone od lipca 2009 roku. Mają być podniesione o 9,8 proc. od 1 kwietnia. Dla najniższych emerytur podwyżka ta będzie oznaczać dodatkowe 2,5 euro.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama