Nowy numer 3/2021 Archiwum

Niewygodne argumenty ws. związków

W trakcie sejmowej dyskusji nad projektami ustaw, dotyczących związków partnerskich, w czwartek wieczorem głos zabrał Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości Michał Królikowski.

Wyjaśnił, że w sprawie żadnego z trzech projektów nie ma oficjalnego stanowiska rządu, natomiast minister sprawiedliwości został upoważniony do występowania w tej sprawie.

Wiceminister zwrócił uwagę na fakt, że znaczna część postulatów, zgłaszanych w projektach, jest już obecna w obecnym prawie, na przykład w ustawie o prawach pacjenta, której art. 21 „nakłada na udzielających świadczenia zdrowotne obowiązek zapewnienia tego, by osoba bliska była przy świadczonej usłudze zdrowotnej. Podobnie jest z uchyleniem tajemnicy lekarskiej. Osoba bliska w tej ustawie to nie tylko małżonek, ale także konkubent. Sytuacja konkubenta i małżonka w perspektywie tej ustawy jest identyczna, nie ma żadnej różnicy. Podobnie jeżeli chodzi o odmowę składania zeznań”.

Podobna sytuacja występuje w art. 185 kodeksu postępowania karnego, który „definiuje osobę najbliższą jako osobę pozostającą we wspólnym pożyciu, co oznacza, że również konkubent ma prawo do odmowy składania zeznań”. Min. Królikowski zauważył, że  „w przypadku wielu z tych rozwiązań, które były przywoływane jako źródła dramatu osób, nie wynika to z braku odpowiedniej regulacji, ale z błędu czy też niedoskonałego stosowania prawa przez ludzi”.

Mówca zwrócił uwagę na konstytucyjne zobowiązanie państwa do „pewnej dyskryminacji, ale w znaczeniu pozytywnym tego słowa, pomiędzy małżeństwem a związkami nieformalnymi na rzecz małżeństwa”. Wynika to z art. 18 konstytucji, który definiuje małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny. Z tego artykułuwynika w zasadzie a contrario zakaz takiej instytucjonalizacji związków hetero- i homoseksualnych, które będą zbliżone w swej istocie do małżeństwa”.

Minister przypomniał także, że art. 18 wprowadzono do konstytucji właśnie po to, aby uniemożliwiać legalizację związków homoseksualnych. Przyznał to – jak przypomniał minister – Trybunał Konstytucyjny, który uznał, że obecność art. 18 „uniemożliwia stworzenie podobnego co do swej istoty związku, relacji, konkubinatu hetero- i homoseksualnego, jeżeli kształt tej instytucji będzie bliźniaczy lub bardzo podobny do małżeństwa”.

Minister Królikowski wykazał, że we wszystkich trzech projektach „występuje głęboka symetria konstrukcyjna pomiędzy małżeństwem a proponowanym związkiem partnerskim”. Przede wszystkim – dowodził minister – zawarcie związku partnerskiego byłoby zinstytucjonalizowane i wymagało „zewnętrznego aktu administracji państwowej, a więc czynności urzędowej urzędnika. To jest konstytutywny element małżeństwa zawieranego przed państwem w trybie świeckim”.

W proponowanych ustawach „obowiązki osób zamierzających zawrzeć umowę związku partnerskiego są dokładnie takie same jak obowiązki osób zamierzających zawrzeć małżeństwo. Dotyczy to dokumentów, dotyczy to okresu wyczekiwania”.

Podobnie jest z negatywnymi przesłankami zawarcia związku partnerskiego, które, jak zauważył min. Królikowski, w zasadzie pokrywają się z negatywnymi przesłankami zawarcia małżeństwa. Identyczne są też skutki wystąpienia negatywnych przesłanek, a jedynie „nieco inny jest tryb w zakresie unieważnienia małżeństwa lub też związku partnerskiego”. Identycznie jak w przypadku małżonków zostały też określone – z jednym wyjątkiem – prawa i obowiązki partnerów. „Stosunki osobiste i majątkowe są niemal zbieżne z małżeńskimi. Następuje prawem przewidziana protekcja związku partnerskiego za pośrednictwem instrumentów z zakresu prawa rodzinnego, spadkowego, socjalnego” – dowodził minister, konkludując, że jest to „konstrukcja identyczna z konstrukcją małżeństwa”.

Są tylko trzy różnice między związkiem partnerskim, przewidywanym przez projekty ustaw, a małżeństwem. Minister wymienia: „brak obowiązku wierności wyrażonej w definicji związku partnerskiego w porównaniu do małżeństwa, brak obowiązku działania dla dobra rodziny i dzieci – ten obowiązek współdziałania jest odniesiony tylko i wyłącznie do stron związku partnerskiego – i w końcu istnieje możliwość łatwiejszego rozwiązania związku partnerskiego”.

Minister wysnuwa z tego wniosek, że konsekwencją przyjęcia zaproponowanych rozwiązań w zakresie heteroseksualnego związku partnerskiego byłoby powstanie nowej instytucji relacji społecznej, która miałaby „cechy istotowo tożsame z małżeństwem”, a w związku z tym byłaby wobec małżeństwa instytucją konkurencyjną. Obie instytucje różniłyby się „tylko i wyłącznie łatwością rozwiązania i zakresem obowiązków wzajemnych partnerów”.

Na koniec minister zauważył, że – jego zdaniem – „dopuszczalne i pożądane jest regulowanie określonych aspektów pożycia w związku konkubenckim homo- i heteroseksualnym”, jednak – w jego ocenie i w ocenie ministra sprawiedliwości – „stworzenie instytucji istotnie podobnej do małżeństwa na poziomie ustawowym wymagałoby wcześniejszej zmiany art. 18 konstytucji”.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama