Nowy numer 3/2021 Archiwum

Wrocławski Wit Stwosz

Nie wspominają o nim leksykony ani podręczniki historii sztuki, choć jego rzeźby są świadectwem wielkiego kunsztu twórcy. W Pałacu Królewskim we Wrocławiu zachwyca wystawa rzeźb Brunona Tschötschela.

Przed wojną ceniony w kręgach kościelnych artysta, a dziś niemal całkiem zapomniany. Bruno Tschötschel – rzeźbiarz, który przez całe życie pracował wyłącznie dla Kościoła katolickiego, przez wiele lat pozostawał w cieniu innych artystów swojego czasu. Mało brakowało, a o jednym z ciekawszych twórców sztuki sakralnej pierwszej połowy XX w. słuch całkowicie by zaginął. Na szczęście Muzeum Miejskie Wrocławia postanowiło ocalić tę postać od zapomnienia.

Wrocław w Betlejem

Wszystko za sprawą dr. Piotra Oszczanowskiego z Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu Wrocławskiego. Dwadzieścia lat temu, podczas pobytu w  podwrocławskiej Żórawinie, gdzie znajduje się warowny kościół Świętej Trójcy, po raz pierwszy usłyszał o Tschötschelu. Mówiono tam o nim jako o wybitnej postaci, choć w akademickich publikacjach jego nazwisko wcale się nie pojawiało. Młody wówczas naukowiec, zaintrygowany tym faktem, rozpoczął kwerendę po śląskich kościołach i klasztorach. Jej wyniki były zaskakujące: Tschötschel pozostawił po sobie blisko 200 realizacji, z których większość szczęśliwie ocalała. Na wrocławskiej wystawie „Bruno Tschötschel. Wrocławski Wit Stwosz XX wieku” zobaczyć można zaledwie wycinek bogatego dorobku rzeźbiarza, jednak nawet ta część robi ogromne wrażenie. Zaskakuje wszechstronność artysty wypowiadającego się zarówno w stylach historycznych, takich jak neogotyk, neorenesans czy neobarok, jak i w modnym w dwudziestoleciu międzywojennym stylu art deco. Podziwiamy precyzję wykonania rzeźb i dbałość twórcy o najdrobniejsze szczegóły. Dotyka nas potężny ładunek emocji i przeżycia duchowego, zawarty w tych dziełach.

Rys osobisty dostrzegamy chociażby w powtarzającym się tu i ówdzie motywie kilkuletniego dziecka, nawiązującym do tragedii, jaka spotkała artystę – śmierci 4-letniego synka Bedy. Kilkuletni św. Augustyn towarzyszy św. Monice we fragmencie bocznego ołtarza, pochodzącym z Sycowa, na płaczącego malca wskazuje Chrystus niewiastom z ósmej stacji drogi krzyżowej z Kamieńca Ząbkowickiego, nawet jeden z Trzech Króli z trzebnickiej szopki bożonarodzeniowej przybywa do Jezusa w asyście małego dziecka. W tle betlejemskiej stajenki widać zaś wrocławskie kamienice.

 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Szymon Babuchowski

Kierownik działu „Kultura”

Doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa. Przez cztery lata pracował jako nauczyciel języka polskiego, w „Gościu” jest od 2004 roku. Poeta, autor pięciu tomów wierszy. Dwa ostatnie były nominowane do Orfeusza – Nagrody Poetyckiej im. K.I. Gałczyńskiego, a „Jak daleko” został dodatkowo uhonorowany Orfeuszem Czytelników. Laureat Nagrody Fundacji im. ks. Janusza St. Pasierba, stypendysta Fundacji Grazella im. Anny Siemieńskiej. Tłumaczony na język hiszpański, francuski, serbski, chorwacki, czarnogórski, czeski i słoweński. W latach 2008-2016 prowadził dział poetycki w magazynie „44/ Czterdzieści i Cztery”. Wraz z zespołem Dobre Ludzie nagrał płyty: Łagodne przejście (2015) i Dalej (2019). Jest też pomysłodawcą i współautorem zbioru reportaży z Ameryki Południowej „Kościół na końcu świata” oraz autorem wywiadu rzeki z Natalią Niemen „Niebo będzie później”. Jego wiersze i teksty śpiewają m.in. Natalia Niemen i Stanisław Soyka.

Kontakt:
szymon.babuchowski@gosc.pl
Więcej artykułów Szymona Babuchowskiego

 

Zobacz także