Nowy numer 3/2021 Archiwum

Pałace pod ziemią przejdź do galerii

Czy istnieje ścisła granica pomiędzy brudem i czystością? Szpetotą i stylem? Depresyjną szarością i jasną kolorystyką? Czy obok siebie mogą funkcjonować dwa skrajnie różne światy? Tak, mogą. Tak jest w moskiewskim metrze.

Granicą są ruchome schody. Są ich setki. Każde pilnowane przez jednego pracownika (siedzącego w charakterystycznej szklanej budce). Długie i strome prowadzą w nieznane. Ruszają w świecie brudnym, ponurym i w jakiś sposób dołującym. Prowadzą pod ziemię, do świata czystego, jasnego i kolorowego. Stacje moskiewskiego metra nijak nie pasują do miasta, pod którym leżą. Są jak pałace w świecie beznadziei. Pałace, do których każdy może wejść, by poczuć się jak król. O to chyba budowniczym chodziło.

Socrealizm się podoba

Paryż, Londyn, Rzym, Kijów, Tokio, Szanghaj, metra w Ameryce Łacińskiej – one wszystkie mają swoje „naj”. Są najgłębsze albo najpłytsze. Najszybsze albo najmniej zatłoczone. Inne są najstarsze albo najmłodsze (czytaj najnowocześniejsze). Ale z moskiewskim metrem nie może się równać nic. Każda stacja inna, każda – jeżeli chodzi o wystrój – konsekwentna. Każda wygląda tak, jak gdyby oddano ją do użytku wczoraj. Ogromne jasne żyrandole, marmury, mozaiki, rzeźby i płaskorzeźby. Kijowska, Białoruska, Październikowa, Park Kultury, Prospekt Mira, Komsomolska czy Plac Zwycięstwa – te stacje to prawdziwe dzieła sztuki. Sztuki socrealizmu, która u nas kojarzy się z klockowymi budynkami, pompatycznym Pałacem Kultury, betonowymi placami i szerokimi prospektami (szerokimi, by trudniej było na nich budować barykady). W moskiewskim metrze sztuka socjalizmu może się podobać. Mnie się podobała. Przykładów można podawać bez liku. Na stacji Kijowska (przypomina ociekające przepychem muzeum) znajdują się ornamenty. Jeden z nich poświęcony jest przyjaźni rosyjsko-ukraińskiej. Na Majakowskiej 35 wkomponowanych w sklepienie dużych mozaik „dzień Związku Radzieckiego” przenosi szarych pasażerów w nieznany, nierealny świat. Na Placu Rewolucji ogromne odlane w brązie rzeźby przedstawiają reprezentantów radzieckiego społeczeństwa. Są uczniowie, studenci, lud pracujący miast i wsi. Są żołnierze (i żołnierki), inteligenci i inżynierowie. Zawsze obojga płci. W innych miejscach popiersia Lenina, czerwone pięcioramienne gwiazdy, inscenizacje bitew czy mozaikowe hołdy oddawane bohaterom Związku Radzieckiego. Szokujące jest, jak bardzo to, co znajduje się pod ziemią rosyjskiej stolicy, odbiega od tego, co jest na jej powierzchni. Jaką wizję Moskwy czy Rosji miałby ktoś, kto nie zna historii, nie zna teraźniejszości, tylko całą wiedzę o tym kraju czerpałby ze zwiedzania moskiewskiego metra? Myślałby o dumnym narodzie i silnym kraju, społeczeństwie bardzo dobrze zorganizowanym i egalitarnym. Jaka część z tego obrazu jest prawdą?

Metro, którego nie ma

W 1992 roku rosyjski tygodnik „Ogoniok” opublikował artykuł na temat tajnej sieci metra przeznaczonego tylko dla wyższych urzędników państwowych. Tak zwane Metro2 składa się z minimum 3 linii i jest niezależne od metra ogólnie dostępnego. Być może to jedyna taka sieć na świecie. Metro2 jest kontrolowane i obsługiwane przez służby specjalne, konkretnie wydział powołany do tego, by w razie zagrożenia zorganizować i przeprowadzić ewakuację najważniejszych osób w państwie. Linie tajnego metra łączą najbardziej newralgiczne (z punktu widzenia władzy) punkty rosyjskiej stolicy. Linia nr 1 łączy rezydencje najważniejszych polityków, rządowy port lotniczy, Akademię Federalnej Służby Bezpieczeństwa czy Akademię Sztabu Generalnego. W 1987 roku została przedłużona do ośrodka Odińcowo-10, gdzie mieści się siedziba podziemnego kompleksu dowództw, oraz Golicyno-2, gdzie znajduje się Centrum Koordynacji Lotów Kosmicznych. Linia nr 2 (mająca przynajmniej 80 km długości) biegnie między podmoskiewskim ośrodekiem rządowym, Kremlem i kompleksem dowodzenia Woronowo. Linia nr 3 łączy Kreml z Łubianką, sztabem Obrony Przeciwlotniczej Moskwy i systemem bunkrów (zwanym czasami podziemnym miasteczkiem). Ale o tym niezorientowany w realiach turysta nie będzie wiedział. Czas w moskiewskim metrze stoi w miejscu, choć pod popiersiami Lenina i czerwonoarmistami młodzi Rosjanie bawią się iPadami. A może czas stanął nie tylko w moskiewskim metrze, tylko w Rosji w ogóle? Przynajmniej czas na szczytach władzy. Nie, nie mówię o tym w kontekście polityki, tylko cały czas metra. Wspomniane już tajne metro to nie relikt dawnych czasów. Ten system wciąż się rozrasta. W 1997 roku zaplanowano budowę 4 linii Metra2. Nie wiadomo, czy budowa ruszyła. Co ciekawe, linie Metra2 są całkowicie inaczej skonstruowane niż metro publiczne. Wszystkie tunele są większe i tak zaprojektowane, by możn było się w nich poruszać także samochodami. Podobno w skład taboru wchodzą nie tylko zwykłe wagony, ale także salonki.

Jesteś człowiekiem pełnym pasji? Chcesz poznać świat? Chcesz dostawać powiadomienia o nowych tekstach z dziedziny nauki, podróży, historii i kultury? Polub nas na fejsbuku: SZEROKIE HORYZONTY - POZNAJ ŚWIAT.

« 1 2 »
Wystarczy wsiąść w wagonik, by za kilka minut stanąć przed mozaiką wychwalającą ZSRR

GN 02/2013 DODANE 10.01.2013 AKTUALIZACJA 11.01.2013

Moskiewskie metro

oceń artykuł Pobieranie..

Tomasz Rożek

Kierownik działu „Nauka”

Doktor fizyki, dziennikarz naukowy. Nad doktoratem pracował w instytucie Forschungszentrum w Jülich. Uznany za najlepszego popularyzatora nauki wśród dziennikarzy w 2008 roku (przez PAP i Ministerstwo Nauki). Autor naukowych felietonów radiowych, a także koncepcji i scenariusza programu „Kawiarnia Naukowa” w TVP Kultura oraz jego prowadzący. Założyciel Stowarzyszenia Śląska Kawiarnia Naukowa. Współpracował z dziennikami, tygodnikami i miesięcznikami ogólnopolskimi, jak „Focus”, „Wiedza i Życie”, „National National Geographic”, „Wprost”, „Przekrój”, „Gazeta Wyborcza”, „Życie”, „Dziennik Zachodni”, „Rzeczpospolita”. Od marca 2016 do grudnia 2018 prowadził telewizyjny program „Sonda 2”. Jest autorem książek popularno-naukowych: „Nauka − po prostu. Wywiady z wybitnymi”, „Nauka – to lubię. Od ziarnka piasku do gwiazd”, „Kosmos”, „Człowiek”. Prowadzi również popularno-naukowego vbloga „Nauka. To lubię”. Jego obszar specjalizacji to nauki ścisłe (szczególnie fizyka, w tym fizyka jądrowa), nowoczesne technologie, zmiany klimatyczne.

Kontakt:
tomasz.rozek@gosc.pl
Więcej artykułów Tomasza Rożka

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także