Nowy numer 14/2020 Archiwum

Kościelne porządki

Majątek kościelny nie należy do duchownych, jest własnością społeczną. Należy do parafii, diecezji, zakonu lub innej kościelnej instytucji. Nowa instrukcja wyznacza wysokie standardy zarządzania tą własnością.

Pieniądze w Kościele to temat delikatny. Często wywołuje emocje, nierzadko podgrzewane przez dyżurnych specjalistów. Najwięcej do powiedzenia mają zwykle ci, którzy na Kościół dają niewiele lub nic. Im więcej w tej materii niejasności, tym łatwiej zarówno o rzeczywiste nadużycia, jak i o podejrzenia czy wręcz fałszywe oskarżenia. Dobrze więc się stało, że polscy biskupi ogłosili „Instrukcję w sprawie zarządzania kościelnymi dobrami materialnymi”. Jest to pierwsza od 1989 r. próba całościowego uporządkowania tych spraw. Tekst przygotowano w ciągu minionego roku. Nad zespołem redakcyjnym czuwał abp Wiktor Skworc z Katowic. Tuż po przyjęciu instrukcji na zebraniu biskupów diecezjalnych stwierdził: „Musimy pamiętać, że majątek kościelny nie jest niczyim majątkiem prywatnym, lecz majątkiem społecznym, i ma on konkretny cel, jakim jest służenie dziełu ewangelizacji”. Rozmawiając o pieniądzach Kościoła, nie można zapominać, że: 1) chodzi o własność społeczną określonej wspólnoty wierzących (często jest to dziedzictwo wielu pokoleń); 2) Kościół posiada majątek po to, by realizować swoją misję, czyli kieruje się logiką zysku, ale duchowego, którą trzeba połączyć z poszanowaniem prawa polskiego i rachunkiem ekonomicznym. 


Po co taka instrukcja?


Dlaczego taka instrukcja jest w ogóle potrzebna? W dokumentach Synodu Plenarnego z 1999 r. nie ma żadnego dokumentu dotyczącego administracji i finansów kościelnych. Potrzeba takich regulacji i ujednolicenia różnych praktyk w diecezjach jest nagląca.

Mentalność sporej części duchownych została uformowana w czasach PRL-u. W tych nienormalnych warunkach nie można było ujawniać finansów kościelnych, gdyż było to wykorzystywane do uderzenia w Kościół. Inwestycje kościelne obłożone były z reguły wysokimi, niesprawiedliwymi podatkami. Proboszczowie prowadzili więc nieraz podwójną księgowość. Co innego wpisywano w dokumenty przeznaczone dla urzędników państwowych, prawdziwe rozliczenie prowadziło się dla biskupa. Proboszcz często nie mógł zwyczajnie zatrudniać pracowników np. przy budowie kościoła, bo narażał ich w ten sposób na szykany. Parafie nie miały osobowości prawnej uznawanej przez państwo. Bywało, że różne kościelne dzieła rejestrowano formalnie jako własność osób fizycznych, bo własność kościelna z zasady była narażona na konfiskatę pod byle jakim pretekstem. Komuniści celowo blokowali wszelkie próby uporządkowania tych spraw, które proponował prymas Wyszyński. Mętne zasady sprzyjały szykanom. Spadkiem po tych ponad 40 latach „partyzantki” są niechęć do ujawniania finansów przez duchownych oraz nieład panujący tu i ówdzie „w papierach” kościelnych własności. Zresztą zmiany w prawodawstwie po 1989 r. nie nastąpiły z dnia na dzień. Do dziś także państwo nie uporządkowało wielu spraw.
Kościół w Polsce wypracował dokument, który ustala zasady zarządzania majątkiem adekwatne do współczesnych realiów. Żyjemy w wolnym, demokratycznym państwie prawa. Kościół ma podpisany konkordat z polskim państwem. Jest to wzajemne zobowiązanie. Państwo gwarantuje przestrzeń dla działalności Kościoła zgodnej z jego misją, a Kościół respektuje polskie prawo. Instrukcja wprowadza szereg zasad, których celem jest przejrzystość finansowa, prawna i podatkowa majątku kościelnego w relacjach z państwem. To pierwszy kierunek regulacji. 
Drugi kierunek to przejrzystość finansów kościelnych wobec wspólnoty wiernych – parafii lub diecezji. Sobór Watykański II zwrócił uwagę i dowartościował podmiotowość ludzi świeckich oraz ich współodpowiedzialność za Kościół. W warunkach PRL-u
nie wszystkie soborowe postulaty mogły być zrealizowane, dziś jest już inaczej. Wierni utrzymując finansowo swój Kościół, mają prawo do informacji o bilansie parafii czy diecezji, o przychodach i wydatkach, o podejmowanych inwestycjach. Co więcej, mają prawo do opiniowania kwestii finansowych przez rady ekonomiczne w parafii i diecezji. 


O czym mówi instrukcja? 


Dokument składa się z czterech rozdziałów. Pierwszy mówi o tym, w jaki sposób kościelne osoby prawne (parafie, diecezje, zakony, stowarzyszenia kościelne itd.) mogą nabywać „dobra doczesne”. Podtrzymany zostaje system finansowania Kościoła oparty przede wszystkim na dobrowolnych ofiarach wiernych. Dochody kasy parafialnej pochodzą przede wszystkim z tzw. tacy. Ponadto możliwe są darowizny, spadki lub działalność gospodarcza. Dokument nie porusza dyskutowanej obecnie z rządem możliwości przeznaczania jakiegoś ułamka procenta od podatków na rzecz Kościoła. 12 razy w roku przeprowadzana jest w całej Polsce zbiórka na określone cele, m.in. na misje, Stolicę Apostolską, KUL itd. Biskup ma prawo zarządzić także inne zbiórki w swojej diecezji. Wynagrodzenie duchownych z racji ich posługi duszpasterskiej pochodzi z dobrowolnych ofiar składanych przy okazji sprawowania sakramentów i zamawiania intencji Mszy św. (nie z tacy!). Instrukcja przypomina, że „sprawowanie sakramentów i sakramentaliów oraz jakichkolwiek innych celebracji liturgicznych nie może być uzależnione od złożenia ofiary. Dlatego też nie należy ustalać stawek i »cenników«”. Pojawia się także zalecenie, że „zbieranie tacy, przeprowadzanie zbiórek do puszek, ich liczenie i prowadzenie ksiąg finansowych co do zasady nie powinno być funkcją duszpasterzy”.
Drugi rozdział wylicza zasady, jakimi winni się kierować zarządcy dóbr kościelnych. Instrukcja postuluje m.in. powołanie w każdej diecezji odrębnej instytucji, której zadaniem będzie zarządzanie dobrami materialnymi. Taka „ekonomiczna centrala” winna być odrębną osobą prawną. Będzie ona mogła zatrudniać specjalistów, zarówno duchownych, jak i świeckich. Pomoże to lepiej gospodarować majątkiem diecezji, który bywa rozproszony na różne podmioty. Taka „centrala” może także prowadzić działalność gospodarczą. Dokument podkreśla, że diecezje powinny organizacyjnie i rachunkowo oddzielić działalność związaną z misją Kościoła (wolną od podatku dochodowego) od działalności gospodarczej (podlegającej podatkowi dochodowemu). Przypomina się też o obowiązku wprowadzenia w diecezjach i w parafiach rad do spraw ekonomicznych.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Polecamy

  • amico
    06.09.2012 20:16
    A pałac arcybiskupa Zimonia wybudowany na terenach Lasów Panstwowych też służy celom ewangelizacyjnym? A uzdrowisko niczym pałac magnacki o. Rydzyka w Rowach też służy ewangelizacji? Ewangelizacji kogo? Toż wierni jak patrzą na ten przepych skutecznie się odewangelizowują! Taka jest prawda!
    doceń 0
  • bodko
    04.10.2012 21:06
    Dopóki każdy ksiądz będzie miał swoje -nierzadko wysokiej klasy - auto, dopóty jest to czcza paplanina.
    W Polsce ludzie bardzo zwracają na to, czym kto jeździ. Bo to się kojarzy nie ze środkiem lokomocji, tylko ze statusem społecznym.
    Zgłaszam więc pomysł:
    Jedno auto na jedną parafie!
    doceń 1
  • Maciej
    04.10.2012 22:18
    a co zrobic jak w duzej parafii umieraja w nocy dwie osoby?
    jeden ksiadz - jeden samochow. ale jedna parafia?
  • regency12345
    15.06.2013 20:41
    To pewnie dziwne ,ale do jakiego stopnia wierzyć ze to mozliwe?Czy Bóg ma taką siłe i moc na ziemi że potrafi sprawić cud ?Czy wiara w to ze to mozliwe sprawi ze ,bedzie dom auto lepsze życie zdrowie itd.Czy tylko to co mówią w kościele to reklama?kościoła Boga? .Chciałbym wierzyć ze milion euro jest mozliwe,bo inaczej co to za Bóg czy wiara jeśli to nie działa?Bóg to nie kościół nie ksieża nie Watykan czy papież,Bóg to wg mnie duch który jest ponad tym wszystkim co przyziemne i nieosiagalne.Bóg pan stworzenia i życia ,czy posiada moc .Czy bóg i modlitwa ma sprawiać tylko!ze sie lepiej poczuje lub dowartościuje lub jeśli chodzi o kler,bede miał czasami władze.Ludzie jezdzą w miejsca pielgrzymkowe,odprawia sie msza ,pełno sklepików z pamiatkami,na ołtarzu ląduje mnóstwo próśb do Boga i????wszyszczy wracaja do domu z niczym.Czyli jak to działa?jaka jest moc i siła boga na ziemi.W pogoni za materializmem ,wpadamy czasem do kościoła modlimy sie i dalej robimy wszystko by mieć wiecej od sąsiada.W watykanie jest wiecej kasy niz potrzeba dla głodujacych w Afryce,jedna msza kosztuje miliony euro ,a jesli ja mówie o pieniądzach na dom!to katolicy mi mówią ze to nie działa,ze Bóg nie ma kasy.Ale Watykan ma wiec niech sie dzieli.Czy Watykan wspiera biednych i potrzebujących czy tylko zarabia na transmisjach tv?Cud?miliona euro.Po co mi tyle?a po co Watykanowi i biskupom takie pałace lub po co taka światynia w Licheniu,przepych i bogactwo.Czy to ma skusić wiernych do chodzenia do kościoła?a gdyby prawdą było ze bóg jest w parku na ławce to nikt by tam nie poszedł?bo komfort nie taki?Milion euro dla boga to jak 1 cent dla mnie.Wierzysz w cud?
    doceń 1

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Najczęściej komentowane