Nowy Numer 29/2018 Archiwum

Komisja Edukacji Narodowej – reaktywacja

Jak w czasach Kołłątaja, tak i teraz obywatele upominają się o jedno z podstawowych praw – do dobrej edukacji. I liczą na poważne traktowanie.

Każdy, kto nie przespał w szkole lekcji historii, wie, czym była Komisja Edukacji Narodowej. Właśnie do tej tradycji odwołują się animatorzy ruchu obywatelskiego na rzecz ratowania polskiej szkoły. Głodówka w sprawie przewrócenia rangi historii w liceum, kojarzona z romantycznym zrywem, rodzi teraz zachowania pozytywistyczne. – Edukacja to zbyt ważna sprawa, by zostawiać ją politykom – mówił Grzegorz Surdy, rzecznik głodujących w Krakowie, o idei powołania Obywatelskiej Komisji Edukacji Narodowej. Nawiązał nie tylko do wielkiego dzieła sprzed ponad 200 lat, ale całkiem świeżych prób powstrzymania rządzących Polską przed eksperymentami na uczniach i studentach. Dziś niewielu z nas pamięta, że pierwsza próba stworzenia pozapolitycznego ciała czuwającego nad polską edukacją miała miejsce 12 lat temu.

Zaczęło się w Tarnowie

Deklaracja Obywatelska „Edukacja dla Rozwoju” została publicznie zaprezentowana 14 października 2000 r. w Tarnowie. Grupa, która ją tworzyła, z dzisiejszej perspektywy jawi się dość egzotycznie. Profesorowie, przedsiębiorcy, twórcy Społecznego Towarzystwa Oświatowego, kilku odważnych samorządowców. Liderami projektu byli: Alina Kozińska-Bałdyga szefowa Centrum Inicjatyw Oświatowych, Izabella Dzieduszycka ze Stowarzyszenia „Przymierze Rodzin”, Elżbieta Hibner, ekonomistka, Krzysztof Pawłowski, rektor WSB-NLU z Nowego Sącza, prof. Łukasz Turski, prof. Antoni Kamiński, Wojciech Starzyński ze Społecznego Towarzystwa Oświatowego. Deklarację w blasku fleszy odebrał w Tarnowie premier Jerzy Buzek. I tu w zasadzie powinna się kończyć historia pospolitego ruszenia, jakich wiele już bywało. Ale nastąpił ciąg dalszy.

Rząd Buzka zdążył wprowadzić w życie jeden z postulatów deklaracji: powstrzymanie procesu zamykania wiejskich podstawówek. Program „Mała szkoła” był wdrażany właśnie przez organizacje pozarządowe. Alina Kozińska-Bałdyga jeździła wówczas po Polsce i zamieniała chaotyczne blokady dróg w komitety założycielskie wiejskich towarzystw oświatowych. Tylko w 2001 r. udało się w ten sposób uratować 200 szkół.

Rządź i dziel

Ale nowa ekipa (L. Millera) już nie patrzyła przychylnym okiem na te fanaberie. Pod rządami K. Łybackiej MEN powróciło do praktyki prowadzenia gier z lobby nauczycielskim, akademickim, wydawcami, a nawet z uczniami. Grom tym przyświecała stara rzymska zasada: dziel i rządź. Napuszczano więc związkowców na stowarzyszenia zakładające szkoły, rodziców na samorządowców, akademików na wydawców. Zamiast wspólnego dzieła naprawy Rzeczpospolitej szkolnej dostaliśmy wojnę dziesięcioletnią. MEN do dziś praktycznie nie wyszło z okopów, czego dowodem dokonane wbrew woli rodziców obniżenie wieku szkolnego czy dewastacja ogólnokształcącego liceum.

Ale idea obywatelska nie znalazła się w 2002 r. na bruku. Jej entuzjastą i patronem stał się prof. Andrzej Zoll, wówczas rzecznik praw obywatelskich. Pod jego skrzydłami ruszyły prace nad nadaniem inicjatywie opisanej w „Edukacji dla Rozwoju” prawnych ram. Pomysłodawcom Rady Edukacji Narodowej (bo tak miała się nazywać) nie chodziło o kwestionowanie prawa konstytucyjnych organów do kreowania polityki oświatowej, ale o prawdziwą, nie fikcyjną współpracę. Chodziło o to, by MEN skończyło z praktyką ignorowania opinii całych środowisk, od lat zajmujących się edukacją w sposób profesjonalny.

My, petenci

W obywatelskich raportach powstających w biurze RPO czytamy, że szkoła abdykowała, jeśli chodzi o przekazywanie uczniom podstawowego kanonu wiedzy. Modne było (i wciąż jest) hasło, że szkoła ma uczyć myśleć i rozumieć. Ale jak można bez elementarnej wiedzy uczyć rozumienia przekazów medialnych czy zjawisk społecznych i kulturowych?

« 1 2 »
oceń artykuł

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji