Słowa Najważniejsze

« » Listopad 2020
N P W Ś C P S
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12

Niedziela 22 listopada 2020

Czytania »

ks. Zbigniew Niemirski

Pan jest moim pasterzem

Pasterzem był Abel, syn Adama i Ewy. Pasterzem był Dawid, gdy Pan Bóg powołał go na króla. Tak samo było z prorokiem Amosem. Ale pasterze mogą być także źli, szukający własnej korzyści, mniej zatroskani o stado. I o takich pasterzach mówi prorok Ezechiel w orędziu poprzedzającym dzisiejsze I czytanie: „Biada pasterzom Izraela, którzy sami siebie pasą! Czyż pasterze nie powinni paść owiec? Nakarmiliście się mlekiem, odzialiście się wełną, zabiliście tłuste zwierzęta, jednakże owiec nie paśliście. Słabej nie wzmacnialiście, o zdrowie chorej nie dbaliście, skaleczonej nie opatrywaliście, zabłąkanej nie sprowadzaliście z powrotem, zagubionej nie odszukiwaliście, a z przemocą i okrucieństwem obchodziliście się z nimi”. Stąd reakcja Pana Boga, który w prorockim orędziu podkreśla: „Oto ja sam będę szukał moich owiec”, i zapowiada podjęcie działań, które zaniedbali źli pasterze.

Owce, czyli naród wybrany, są przedmiotem szczególnej troski Pana Boga. Wieści o tym nie tylko prorok Ezechiel. Podobnie mówią np. prorocy Izajasz („Oto Pan Bóg przychodzi z mocą i ramię Jego dzierży władzę. Podobnie jak pasterz pasie On swą trzodę, gromadzi ją swoim ramieniem, jagnięta nosi na swej piersi, owce karmiące prowadzi łagodnie”) i Jeremiasz („Słuchajcie, narody, słowa Pańskiego, głoście na dalekich wyspach, mówiąc: »Ten, co rozproszył Izraela, zgromadzi go i będzie czuwał nad nim jak pasterz nad swą trzodą«”).

Ten obraz wspólnoty jako owczarni pozostanie aktualny w Nowym Testamencie. Pan Jezus poleca św. Piotrowi: „Paś owce moje”. Pasterzami nazwani zostają przywódcy gmin chrześcijańskich. Tak np. czytamy w Liście do Efezjan: „I On [Pan Jezus] ustanowił jednych apostołami, innych prorokami, innych ewangelistami, innych pasterzami i nauczycielami”. Bo najpierw Pan Jezus mówi o sobie: „Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza”. A jest się o co zmagać, bo przecież owce – jak przypomina czytany dziś fragment Ewangelii – mają stanąć na Bożym sądzie po prawej stronie. •

Czytania »

ks. Robert Skrzypczak

Zmartwychwstanie… miłe i słodkie

Niektórzy bibliści nazywają go „hymnem o zmartwychwstaniu” św. Pawła. Apostoł dopiero co doznał „porażki” na ateńskim Areopagu, gdy usiłował przepowiadać Grekom zmartwychwstałego Mesjasza. Podobną nieufność spotkał w Koryncie, gdzie ludzie uważali, że „nie ma niczego takiego jak zmartwychwstanie” (1 Kor 15,22). Gdyby tak było, bylibyśmy fałszywymi świadkami Boga, a nasza ufność okazałaby się bezużyteczna (1 Kor 15,16-17). Chrześcijaństwo pozbawione kerygmatu o zwycięstwie Chrystusa nad śmiercią byłoby kolejnym etycznym stanowiskiem. Niczym więcej. Dlatego św. Paweł wyjaśnia swój kerygmat na podstawie starej biblijnej tradycji składania wiosennych ofiar Bogu z pierwocin zboża, owoców i zwierząt: „Chrystus zmartwychwstał jako pierwociny spośród tych, co pomarli”, i dalej: „Jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni, lecz każdy według własnej kolejności: Chrystus jako pierwociny, potem ci, co należą do Chrystusa”. Ofiarę pierwocin składali kapłani w świątyni na początku Przaśników. Pierwociny, po hebrajsku re’szit, oznaczają punkt wyjścia, początek, to, co najlepsze. Pierwociny, pod postacią ofiary z pierwszych zbiorów, były składane po dwóch dniach od rozpoczęcia Paschy, 16. dnia miesiąca żydowskiego nisan. Właśnie 16 nisan około 33 roku Jezus zmartwychwstał. Dokładnie w dniu składania pierwocin w świątyni. Ten dar ofiarny okazał się tylko „cieniem mających nadejść dóbr” (Hbr 10,1). Jezus, powstając z martwych, nie zrobił tego dla siebie. Zainaugurował przechodzenie ze śmierci do życia, którym pragnie ogarnąć każdego człowieka. Uczniowie Zmartwychwstałego, zanurzeni w Jego Paschę, stają się pierwocinami z drugich zbiorów: „ci spośród ludzi zostali wykupieni na pierwociny dla Boga i dla Baranka”. I „Barankowi towarzyszą, dokądkolwiek idzie” (Ap 14,4). To wyjaśnia, dlaczego św. Paweł nazywał pewnego chrześcijanina o imieniu Epenet „pierwociną, złożoną Chrystusowi przez Azję” (Rz 16,5), zaś dom Stefanosa „pierwocinami Achai” (1 Kor 16,15). Chrystus powstaniem z martwych rozpoczął panowanie nad śmiercią i złem. Dziś duchowym, jutro też materialnym. Dziś w Jezusie dźwigamy się z odrętwienia egoizmu i samotności, by kochać, jutro będziemy z Jezusem żyć na wieki, ciesząc się Jego władzą. Bo jest to władza „absolutna, a jednak miła i słodka – mówił św. Jan Paweł II – [która] odpowiada całej głębi człowieka, jego najwznioślejszym aspiracjom umysłu, woli, serca. Ona nie przemawia językiem siły, lecz wyraża się w miłości i w prawdzie”. Toteż „Nie lękajcie się! Otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi! Jego zbawczej władzy otwórzcie granice”. •

Czytania »

ks. Tomasz Jaklewicz

Wszyscy pod sąd

1. Sednem sądu jest ujawnienie prawdy o człowieku. Kąkol, który na ziemi rośnie razem ze zbożem, zostanie ostatecznie oddzielony od zboża. „Odpowiedzialność jest tylko tam, gdzie jest ktoś, kto zapyta. Artykuł wiary o sądzie mówi nam o tym, że o nasze życie ktoś zapyta i niepodobna będzie tego pytania nie dosłyszeć” (Benedykt XVI). Istnieje ostateczna sprawiedliwość, której żadna ziemska instytucja nie zapewni. Myśl o sądzie jest mobilizacją dla sumień, a jednocześnie daje nadzieję. Zło nie może wygrać. Dobro zostanie nagrodzone, zło ukarane. Czy trzeba się lękać Bożego sądu? Modne jest dziś w Kościele zapewnianie, że nie ma się czego bać. Skąd ta pewność? W dawnej liturgii pogrzebowej wybrzmiewały słowa modlitwy: „Zachowaj mię, Panie, od zguby wiecznej, w dzień sądu straszliwy; gdy przyjdziesz sądzić świat cały, każdy zadrży, wielki i mały”. Bojaźń przed sądem Bożym zaprowadziła wielu do nawrócenia. Jasne, że lepiej się nawrócić z miłości niż ze strachu. Ale mimo wszystko lepiej się nawrócić niż trwać w grzechu.

2. Nad całością tej wizji unosi się Boża sprawiedliwość, a zarazem wezwanie do czynienia miłosierdzia. „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” – taka jest zasada, którą kieruje się Sędzia narodów. Ten, kto kochał najmniejszych, kto miał serce otwarte na potrzebujących, ten może liczyć na Boże miłosierdzie. Kto zniszczył w sobie dobro, podeptał miłość, zamienił serce w kamień, temu grozi piekło. Miłosierdzie i sprawiedliwość idą w parze w tej scenie. Często na ambonie można usłyszeć, że ostatecznie liczyć się będzie tylko miłość bliźniego. Bo Pan Bóg nie zapyta o Różaniec czy chodzenie do kościoła. To błędne myślenie. Jezus nie odwołał przecież przykazania miłości do Boga, ale wskazywał na łączność religijności i miłości bliźniego. Katechizm naucza, że podczas sądu ostatecznego „nastąpi potępienie zawinionej niewiary, która lekceważyła łaskę ofiarowaną przez Boga. Postawa wobec bliźniego objawi przyjęcie lub odrzucenie łaski i miłości Bożej” (678).

3. „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych…”. Bóg czeka na miłość w najmniejszych. Także tych malutkich jak hostia. Tych nienarodzonych, pozbawionych głosu i władzy. Całkowicie bezbronnych. Kolejną grupą zagrożonych „najmniejszych” są dziś osoby starsze i chore, którym bogate społeczeństwa, zamiast troski i wdzięczności, oferują „komfortową” śmierć. Perwersja aborcji i eutanazji polega na tym, że uśmiercenie jest tu przedstawione jako tzw. lepsze rozwiązanie, czyli uczynek miłosierdzia. „…Mnie uczyniliście” – to brzmi groźnie jak ostrzeżenie. Tak powinno brzmieć.