Nowy numer 07/2024 Archiwum

Ewangelia z komentarzem na każdy dzień

« » Lipiec 2023
N P W Ś C P S
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31 1 2 3 4 5

Niedziela 30 lipca 2023

Czytania »

ks. Zbigniew Niemirski

|

GN 30/2023 Otwarte

O co mądrze prosić Pana Boga?

1 Krl 3, 5. 7-12

W Gibeonie Pan ukazał się Salomonowi w nocy, we śnie. Wtedy Bóg rzekł: «Proś o to, co mam ci dać». A Salomon odrzekł: «O Panie, Boże mój, Ty ustanowiłeś królem Twego sługę w miejsce Dawida, mego ojca, a ja jestem bardzo młody i nie umiem rządzić. Ponadto Twój sługa jest pośród Twego ludu, który wybrałeś, ludu mnogiego, którego nie da się zliczyć ani też spisać z powodu jego mnóstwa. Racz więc dać Twemu słudze serce rozumne do sądzenia Twego ludu i rozróżniania dobra od zła, bo któż zdoła sądzić ten lud Twój tak liczny?»

Spodobało się Panu, że właśnie o to Salomon poprosił. Bóg więc mu powiedział: «Ponieważ poprosiłeś o to, a nie poprosiłeś dla siebie o długie życie ani też o bogactwa, i nie poprosiłeś o zgubę twoich nieprzyjaciół, ale prosiłeś dla siebie o umiejętność rozstrzygania spraw sądowych, oto spełniam twoje pragnienie i daję ci serce mądre i pojętne, takie, że podobnego tobie przed tobą nie było i po tobie nie będzie».

1 Księga Królewska w serwisie biblia.gosc.pl

Było to miasto położone kilkanaście kilometrów na północny zachód od Jerozolimy. Tutaj kilka pokoleń wcześniej Jozue zadał klęskę królowi Jerozolimy. W rejonie Gibeonu, aż do Gezer, zwycięstwa nad Filistynami odnosił król Dawid, ojciec Salomona. Izraelici, którzy przybyli na te ziemie z niewoli egipskiej, przynieśli ze sobą kult prawdziwego Boga, który opiekuje się swoim ludem, zapewnia mu zwycięstwo i zaprasza ludy pogańskie do oddawania Mu czci.

Najpierw przybył tu z Egiptu Jozue z narodem wybranym. Dawid, król, umocnił granice państwa danego Izraelitom, a po nim panował jego syn Salomon. W Gibeonie sam Pan Bóg zaproponował Salomonowi we śnie, by poprosił o to, co jego zdaniem jest istotne, by władać. Syn Dawida nie musiał walczyć o utrzymanie terytoriów. Stał wobec innego pytania: co zrobić, by na trwałe utrzymać to, co zdobył jego ojciec, i jak zorganizować sprawiedliwe władztwo. Nie prosił więc o długie życie, o bogactwa czy o zgubę nieprzyjaciół. Poprosił „o umiejętność rozstrzygania spraw sądowych”. Pan Bóg ocenia tę prośbę jako wołanie o mądrość i zapewnia: „Spełniam twoje pragnienie i daję ci serce mądre i pojętne, takie, że podobnego tobie przed tobą nie było i po tobie nie będzie”.

Salomon stał się potem uosobieniem mądrego króla, do którego będą się odwoływali autorzy niektórych ksiąg starotestamentowych. Salomon z Gibeonu udał się do Jerozolimy i tam, przed Arką Przymierza, „ofiarował całopalenia i złożył ofiary pojednania”. Pokazał w ten sposób, że całkowicie oddał się Bogu Izraela. W czytanej dziś Ewangelii słyszymy przypowieść Pana Jezusa o skarbie ukrytym w roli i perle. Zdobywa je człowiek, który – niczym Salomon – nie szukał doczesnego znaczenia, ale prawdziwej wartości rzeczy i spraw, które można posiąść. Skarb i perła to symbole mądrości, prawdziwych i nieprzemijających wartości, o które trzeba prosić, na wzór Salomona.•

Dostępna jest część treści. Chcesz więcej? Zaloguj się i rozpocznij subskrypcję.
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.

Czytania »

ks. Tomasz Jaklewicz

|

GN 30/2023 Otwarte

Przeznaczeni do chwały

Rz 8, 28-30

Bracia:
Wiemy, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra, z tymi, którzy są powołani według Jego zamysłu. Albowiem tych, których przedtem poznał, tych też przeznaczył na to, by się stali na wzór obrazu Jego Syna, aby On był Pierworodnym między wielu braćmi.

Tych zaś, których przeznaczył, tych też powołał, a których powołał – tych też usprawiedliwił, a których usprawiedliwił – tych też obdarzył chwałą.

Przeczytaj List do Rzymian w serwisie biblia.gosc.pl

1. Z pewnych względów gramatycznych – jak przekonują bibliści – przytoczone zdanie można przetłumaczyć jeszcze na dwa sposoby: „Bóg sprawia, iż wszystko współdziała z tymi, którzy Go miłują” lub: „Wszystkie rzeczy współdziałają dla dobra tych, którzy miłują Boga”. W gruncie rzeczy sedno jest to samo – Boży zamysł stoi za wszystkim. To, co nas spotyka, powinno prowadzić do celu. Byle tylko była w nas szczera miłość do Boga. Przeszkody i trudności mogą okazać się stopniami w górę.

2.   Przeznaczeniem człowieka jest to, aby zrealizować w sobie obraz Boży. Ten obraz został uszkodzony przez grzech, ale Jezus go naprawił. Stąd w Nim widzimy najpiękniejsze człowieczeństwo, które ma być dla nas wzorem. Słowo „przeznaczeni” nie oznacza, że jedni ludzie są predestynowani do łaski, a inni nie. W Bożym zamyśle jest miejsce dla każdego. Syn Boży, stając się człowiekiem, stał się naszym bratem w człowieczeństwie. Jest Pierworodnym, bo był Synem Ojca przed nami. Kto jednoczy się z Chrystusem, wchodzi do wielkiej rodziny – adoptowanych synów i córek Ojca. W każdym z nas może zajaśnieć podobieństwo do Boga. Tak, aby inni powiedzieli o nas: „On/ona musi być z tej rodziny Jezusa – jest tak podobny/a”.

3. „Tych zaś, których przeznaczył, tych też powołał, a których powołał – tych też usprawiedliwił, a których usprawiedliwił – tych też obdarzył chwałą”. Paweł ukazuje kolejne stopnie łaski, które prowadzą nas ku niebu, ku obdarzeniu chwałą. Warto zwrócić uwagę, że w nauczaniu apostoła pojawia się jeszcze wiele innych słów, pojęć i obrazów, które opisują skutki wydarzenia Chrystusowego w życiu ludzi: zbawienie, pojednanie, przebłaganie, odkupienie, wolność, uświęcenie, przemienienie, nowe stworzenie. Każde z tych określeń ma nieco inny odcień znaczeniowy, ale chodzi o to samo. Dzięki Jezusowi dokonała się zmiana kierunku historii człowieka. Otwarta została droga do wyzwolenia nas z grzechu i śmierci. Nasze człowieczeństwo może jaśnieć nowym blaskiem, o ile tylko otworzymy się na całe bogactwo łaski.

4. Sęk w tym, że człowiek przestał dziś szukać chwały u Boga, a szuka raczej doczesnej chwały związanej z karierą, urodą, zdrowiem, wykształceniem, bogactwem, sławą itd. Chrystus stał się wielu niepotrzebny. To dlatego coraz mniej ludzi jest w kościele, coraz mniej zawiera małżeństwo, wstępuje do seminarium. Ludzie nie dostrzegają bogactwa, które oferuje wiara. Troska o zbawienie własne i innych, niegdyś tak żywa, w większości znikła. Powodów takiego stanu rzeczy jest wiele. Jako chrześcijanie czujemy się zbędni. Oferujemy ludziom coś, co ich w ogóle nie interesuje. Benedykt XVI w swojej ostatniej już książce przekonuje, że dzisiejszy człowiek pod warstwą pewności siebie ukrywa rany i jest spragniony miłosierdzia Bożego. Wielka popularność kultu Bożego Miłosierdzia jest tego znakiem, uważa. Jeśli tak jest, to wciąż jest nadzieja. Z tej iskry… •

Dostępna jest część treści. Chcesz więcej? Zaloguj się i rozpocznij subskrypcję.
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.

Czytania »

ks. Robert Skrzypczak

|

GN 30/2023 Otwarte

Perła odnaleziona

Mt 13, 44-52

Jezus opowiedział tłumom taką przypowieść:

«Królestwo niebieskie podobne jest do skarbu ukrytego w roli. Znalazł go pewien człowiek i ukrył ponownie. Uradowany poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił tę rolę. Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do kupca poszukującego pięknych pereł. Gdy znalazł jedną drogocenną perłę, poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił ją».

Koniec krótszej perykopy.

«Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do sieci, zarzuconej w morze i zagarniającej ryby wszelkiego rodzaju. Gdy się napełniła, wyciągnęli ją na brzeg i usiadłszy, dobre zebrali w naczynia, a złe odrzucili. Tak będzie przy końcu świata: wyjdą aniołowie, wyłączą złych spośród sprawiedliwych i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Zrozumieliście to wszystko?» Odpowiedzieli Mu: «Tak».

A On rzekł do nich: «Dlatego każdy uczony w Piśmie, który stał się uczniem królestwa niebieskiego, podobny jest do ojca rodziny, który ze swego skarbca wydobywa rzeczy nowe i stare».

Ewangelia wg św. Mateusza w serwisie biblia.gosc.pl

Są to cechy zakorzenione w naszej upadłej naturze i szerzące się jak pandemia w społeczeństwie budowanym na samowoli. Wszyscy jesteśmy do pewnego stopnia „ludźmi kłamstwa”. Nawet w Kościele liczą się karierowiczostwo i fasadowa doskonałość. Prawda schodzi na drugi plan. Na przykład dla wielu uczniów i ich nauczycieli prawda jest ważna tylko o tyle, o ile pomaga osiągnąć zamierzony awans. 75 proc. uczniów szkół średnich przyznaje się do ściągania i nieuczciwości w nauce. Powszechne staje się przekonanie, że uczciwość można na chwilę odłożyć na bok dla osiągnięcia wystarczająco ważnego celu, np. sukcesu finansowego. A to niemal gwarantowany przepis na kulturę kłamstwa. Bodaj w każdym przypadku wzór jest taki sam: prawda jest przystosowywana albo interpretowana, ignorowana albo zbywana usprawiedliwieniami, aby osiągnąć rzekomo naglące cele. A wtedy zakłamanie rozprzestrzenia się i zakorzenia jak chwast. Puste słowa i hasła, jak zauważył George Orwell, to polityczne wulgaryzmy naszego wieku.

Uniki i niedopowiedzenia wprowadzają w błąd słuchaczy. Ale także deprawują mówiącego. Nieuczciwy język nie tylko jest wyrazem kłamliwego ducha, ale także go podsyca, rodząc więcej kłamstw i niemoralnych działań. Nic dziwnego, że gdy ktoś taki zauważy na horyzoncie wiarygodną alternatywę – Chrystusa i nadzieję na wyjście z zakłamanego świata na rzecz Kogoś, Tego, który powiedział: Ja jestem Prawdą – będzie gotowy iść, sprzedać wszystko, co ma, i kupić pole, w którym kryje się drogocenna perła. Niedawno rozmawiałem z człowiekiem, który po trzydziestu latach postanowił udać się na Jasną Górę, by zrzucić z siebie w sakramencie pokuty cały szlam swego dotychczasowego życia – królowania w branży pieniądza i nieformalnych związków. Od dawna odczuwał spowijający go zaduch niemoralnego życia. Kiedy indziej patrzyłem na obfite łzy osoby, której zadano ból wulgarnego, oszustwa w instytucji, dla której przez całe lata wynajmowała siebie oszukując i bałamucąc innych. Ci ludzie są gotowi wydać fortunę i poświęcić wiele, byle tylko zdobyć tę perłę niezmąconej żadnym pozorem autentycznej miłości Boga, byle dokopać się do skarbu ukrytego dotąd głęboko.

Ignacy Loyola tak opisywał moment swego nawrócenia: „Byłem jak nędzarz obolały, żołnierz oszukany, kanalia kłamstwem sponiewierana, iż gdyby znalazł się w pobliżu jakiś cuchnący pies, który znałby drogę do ocalenia, poczołgałbym się za nim, byle tylko zaczerpnąć powietrza prawdy i miłości”. Historia wciąż się powtarza: Bóg staje się skarbem nieprzebranym tylko dla tych, którym dokuczy niewola egipska. Inni nadal będą w niej tkwić po uszy, utwierdzając się w złudnym przekonaniu, że są na najlepszym odcinku życia. W sieć królestwa Bożego trafiają ryby dobre i ryby zepsute. Dziś Prawda jest fascynującą obietnicą, kiedyś stanie się nieubłaganą pobudką.•

Dostępna jest część treści. Chcesz więcej? Zaloguj się i rozpocznij subskrypcję.
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.

Zapisane na później

Pobieranie listy