Nowy Numer 16/2024 Archiwum

Ewangelia z komentarzem na każdy dzień

« » Lipiec 2023
N P W Ś C P S
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31 1 2 3 4 5

Niedziela 23 lipca 2023

Czytania »

ks. Zbigniew Niemirski

|

GN 29/2023 Otwarte

Potęgą władasz, a sądzisz łagodnie

Mdr 12, 13. 16-19

Panie, nie ma oprócz Ciebie boga, co ma pieczę nad wszystkim, abyś miał dowodzić, że nie osądziłeś niesprawiedliwie. Twoja bowiem moc jest podstawą Twej sprawiedliwości, wszechwładza Twa sprawia, że wszystko oszczędzasz. Moc swą przejawiasz wobec tych, co nie wierzą w pełnię Twej potęgi, i karzesz zuchwalstwo tych, co ją znają. Potęgą władasz, a sądzisz łagodnie i rządzisz nami z wielką oględnością, bo do Ciebie należy móc, gdy zechcesz.

Nauczyłeś lud swój tym postępowaniem, że sprawiedliwy powinien miłować ludzi. I wlałeś synom swym wielką nadzieję, że po występkach dajesz nawrócenie.

 

Mówimy czasem, że tylko Pan Bóg potrafi pisać prosto na naszych krzywych liniach. Mimo że Księga Mądrości została napisana w języku greckim i nigdzie nie wymienia Salomona, to właśnie temu królowi, który władał w Izraelu niespełna tysiąc lat przed Chrystusem – ojcu mądrości w starotestamentowej tradycji – przypisywano jej autorstwo. W istocie powstała dużo później, bo na przełomie II i I wieku przed Chr. Wielu badaczy jako miejsce jej napisania wskazuje Egipt, gdzie żyła duża i ważna mniejszość żydowska.

Autor był obeznany z filozofią i myślą grecką tamtego czasu, ale potrafił ją akomodować do tradycji swego narodu. Stąd, choć świat grecki znał wielu bogów, on był przekonany o istnieniu jedynego Pana Boga: „Nie ma oprócz Ciebie boga, co ma pieczę nad wszystkim” – pisze. Co więcej, ten Bóg i tylko On jest potężny i jest autorem porządku w świecie: „Twoja bowiem moc jest podstawą Twej sprawiedliwości” – podkreśla biblijny mędrzec. Ale tutaj pojawia się coś, co przekracza prostą, logiczną sprawiedliwość. Ów wszechmocny Bóg „wszystko oszczędza”, włada potęgą, a sądzi łagodnie. To zapowiedź działania Stwórcy, który podejmie dzieło zbawienia.

Syn Boży wejdzie w dzieje świata nie jako surowy sędzia, ale jako zbawiciel, który przyjmie na siebie cierpienie. Często pragniemy, by Boża potęga, która włada kosmosem, ludzkością i jej dziejami, domagała się mocnej, spektakularnej reakcji. Utarło się powiedzenie: „Boże, widzisz i nie grzmisz?”. Bywamy zawiedzeni Jego łagodnością. Odpowiedzią na to jest dzisiejsza przypowieść z Ewangelii, w której Pan Jezus odmawia takiej radykalnej reakcji: „Nie, byście zbierając chwast, nie wyrwali razem z nim i pszenicy”. Zło pozostanie zmieszane z dobrem aż do końca świata.•

Dostępna jest część treści. Chcesz więcej? Zaloguj się i rozpocznij subskrypcję.
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.

Czytania »

ks. Tomasz Jaklewicz

|

GN 29/2023 Otwarte

Nie umiemy się modlić

Rz 8, 26-27

Bracia:
Duch Święty przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami. Ten zaś, który przenika serca, zna zamiar Ducha, wie, że przyczynia się za świętymi zgodnie z wolą Bożą.

 

1.   Zwróćmy najpierw uwagę na zdanie wprowadzające w temat: „Nie umiemy się modlić tak, jak trzeba”. Często narzekamy na trudności w modlitwie. Okazuje się, że nie jesteśmy sami z tym zmartwieniem. Wielu z nas nie potrafi się modlić, wielu zamartwia się, że ich modlitwa nie jest właściwa. Zapominamy o rzeczy najbardziej podstawowej. Tej mianowicie, że celem modlitwy nie jest modlitwa, ale Bóg. Nasza satysfakcja lub jej brak nie może więc być czynnikiem decydującym o tym, czy nasza modlitwa jest w porządku. To Bóg sam wie. To Jemu chcemy dawać czas, a ostatecznie siebie. Róbmy to tak, jak potrafimy. Sposób modlitwy jest rzeczą drugorzędną. Liczą się pokora serca i uznanie naszej zależności od Stwórcy.

2.    „Duch Święty przychodzi z pomocą naszej słabości”. I to jest bardzo pocieszające. Dlatego dobrze jest zacząć każdą modlitwę od wezwania Ducha Świętego. Swoją drogą to ciekawe, że w naszej pobożności mało jest modlitw wprost do Ducha Świętego. W tych nielicznych charakterystycznym zwrotem jest wołanie: „Przyjdź!”. To jakby spontaniczny okrzyk duszy, która potrzebuje Bożego tchnienia. Jak ziemia spragniona wody, tak serce człowieka potrzebuje Ducha Świętego, aby On od wewnątrz użyźniał, przemieniał, leczył. Duch Święty jest miłością między Ojcem i Synem, jest Duchem komunii. Dlatego Jego prosimy, by pomagał nam nawiązać łączność z Ojcem i Synem.

3.  . „Sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami”. Jak to rozumieć? Czy Bóg modli się do siebie samego? Nie wolno zapomnieć o tym, że Bóg jest w Trójcy Osób. Wewnątrz Trójcy trwa nieustanna wymiana miłości. Jest Ojciec i Syn, a Duch Święty jest miłością, która „krąży” między Nimi, a także rozlewa się na świat i ludzi. Celem modlitwy nie jest wypowiadanie słów, nawet najpiękniejszych, ale najgłębsza jedność z Bogiem, spotkanie, komunia, miłość. Tego nie osiągniemy o własnych siłach. Potrzebujemy łaski, potrzebujemy przewodnika. Tym bardziej że sami najczęściej nie wiemy, o co Boga prosić. Nasza wola często rozmija się z wolą Bożą. Tymczasem najgłębszym pragnieniem serca człowieka jest właśnie to, co jest wolą Bożą. Problem w tym, że my nie docieramy do tego pragnienia, które leży gdzieś na dnie serca, przysypane innymi zachciankami. Duch Święty pomaga nam dojść do siebie, dokopać się do tej najbardziej fundamentalnej ludzkiej potrzeby – potrzeby Boga. Duch Święty jednoczy naszą słabą wolę z wolą Boga. Modlić się to pozwolić Bogu, aby Jego miłość przepływała przeze mnie, oczyszczała, uświęcała. Stajemy się wtedy jedno z Nim. Nie tracimy jednak niczego ze swojej osobowości, przeciwnie – odnajdujemy pełnię swojej osoby, swojego człowieczeństwa. Duch Święty porywa nas w głąb Boga. Niektórzy mistycy doświadczali tej ekstazy w sposób wyjątkowy. Ale mistyka nie jest czymś dla wybranych. Każdy z nas może z pomocą Ducha Świętego „dotknąć” Boga. •

Dostępna jest część treści. Chcesz więcej? Zaloguj się i rozpocznij subskrypcję.
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.

Czytania »

ks. Robert Skrzypczak

|

GN 29/2023 Otwarte

Nasiać chwastu, ile wlezie

Mt 13, 24-43

Jezus opowiedział tłumom tę przypowieść:

«Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swojej roli. Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał chwastu między pszenicę i odszedł.

A gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast. Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go: „Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc wziął się na niej chwast?” Odpowiedział im: „Nieprzyjazny człowiek to sprawił”. Rzekli mu słudzy: „Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go?” A on im odrzekł: „Nie, byście zbierając chwast, nie wyrwali razem z nim i pszenicy. Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza”».

Przedłożył im inną przypowieść: «Królestwo niebieskie podobne jest do ziarnka gorczycy, które ktoś wziął i posiał na swej roli. Jest ono najmniejsze ze wszystkich nasion, lecz gdy wyrośnie, większe jest od innych jarzyn i staje się drzewem, tak że ptaki podniebne przylatują i gnieżdżą się na jego gałęziach».

Powiedział im inną przypowieść: «Królestwo niebieskie podobne jest do zaczynu, który pewna kobieta wzięła i włożyła w trzy miary mąki, aż się wszystko zakwasiło».

To wszystko mówił Jezus tłumom w przypowieściach, a bez przypowieści nic im nie mówił. Tak miało się spełnić słowo Proroka: «Otworzę usta w przypowieściach, wypowiem rzeczy ukryte od założenia świata».

Wtedy odprawił tłumy i wrócił do domu. Tam przystąpili do Niego uczniowie, mówiąc: «Wyjaśnij nam przypowieść o chwaście».

On odpowiedział: «Tym, który sieje dobre nasienie, jest Syn Człowieczy. Rolą jest świat, dobrym nasieniem są synowie królestwa, chwastem zaś synowie Złego. Nieprzyjacielem, który posiał chwast, jest diabeł; żniwem jest koniec świata, a żeńcami są aniołowie.

Jak więc zbiera się chwast i spala w ogniu, tak będzie przy końcu świata. Syn Człowieczy pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego królestwa wszystkie zgorszenia oraz tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Wtedy sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w królestwie Ojca swego.

Kto ma uszy, niechaj słucha!»

 

Ponieważ wynika z zarozumiałości. Nadzieja wyrasta z wiary i rodzi miłość, natomiast zarozumiałość wyrasta z pychy. Kiedy mamy nadzieję, ufamy Bogu. Kiedy postępujemy zarozumiale, wybieramy zaufanie do siebie samych. Nadzieja mówi nam, że prawdziwe i ostateczne szczęście czeka nas w niebie, natomiast zarozumiałość podpowiada, że Nowa Jerozolima nie istnieje. Wmawia nam, że ten świat jest wszystkim, co mamy, i że nigdy nie osiągniemy innego, prawdziwszego szczęścia. Podstęp Złego ma na celu wpędzić nas w zniechęcenie, byśmy stali się cyniczni i samolubni. Zamiast pomagać biednym, idziemy na zakupy.

Zamiast spędzać czas z rodziną i przyjaciółmi, szukamy filmów w internecie. Zarozumiałość wynika z polegania na sobie samym i braku wiary w Boga. Podpowiada nam, że droga do nieba to lot pierwszą klasą, w której możemy rozsiąść się wygodnie i zrelaksować. Możemy sami dostać się do nieba, bo w gruncie rzeczy już na nie zasługujemy. Możemy grzeszyć, bo Bóg zawsze czeka, żeby udzielić nam przebaczenia. Zarozumiałość żyje i ma się dobrze także w naszych kościołach. Ileż homilii i pieśni delikatnie głaszcze naszą próżność… Ileż modlitw sprowadza się do stwierdzenia: „Boże, dziękujemy Ci, że stworzyłeś nas takim wspaniałym narodem”… Własnymi siłami i zdolnościami zbudujemy sobie sprawiedliwe społeczeństwo.

Zarozumiałość i zuchwałość dopuściły do zasiania chwastu. Jednakowo unikając Boga, dyskretnie dały początek zeświecczonej religii noszącej nazwę postępu, będącej czymś w rodzaju chrześcijaństwa bez Chrystusa. Postęp jest praktyczną wiarą z prostym przesłaniem: jeśli nie liczyć przypadkowych potknięć, cywilizacja samoczynnie zmienia się na lepsze. Zwykle przemilcza się fakt, że to właśnie „postępowcy” forsowali teorie rasowe. W imię postępu aktywiści gorliwie promowali antykoncepcję i eugenikę. W ciągu zaledwie kilku dziesięcioleci „postępowe” rządy i idee zaowocowały dwiema okrutnymi wojnami, ideologiami masowych mordów i najwyższą liczbą ofiar w historii. Ta zuchwałość jest odmianą pelagianizmu, wczesnochrześcijańskiej herezji, która zakładała, że istoty ludzkie mogą osiągnąć zbawienie o własnych siłach, bez stałej pomocy łaski.

Relacja z Bogiem wymaga niewygodnego mówienia prawdy, zwłaszcza o nas samych. Lepiej w wadliwym świecie i niedoskonałych czasach przerzucić ciężar życia na jakąś pozytywną siłę, która pewnego dnia spowoduje zmianę, jakiej pragniemy. I myśleć, że zasada historycznych przemian pochodzi z wnętrza historii, a nie z wysoka, a człowiek może osiągnąć lepsze życie dzięki wykorzystaniu własnych sił, zamiast liczyć na łaskę Bożą. Ludzkość śpi, a diabeł wsiewa chwastu, ile wlezie. Cesarz Hadrian, jeden z najbardziej wykształconych i ludzkich władców, napisał kiedyś: „Duszyczko, kochana wędrowniczko, ciała gościu i wspólniczko, w jakie ty strony odejdziesz, bladziutka, naga, zziębnięta, gdzie żartować, jak zwykłaś, nie będziesz”.•

Dostępna jest część treści. Chcesz więcej? Zaloguj się i rozpocznij subskrypcję.
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.

Zapisane na później

Pobieranie listy