Nowy numer 3/2021 Archiwum

Don Kichot zdrowego rozsądku

Z wyglądui usposobienia wcale nie przypominał rycerza z La Manczy. Był raczej jego przeciwieństwem.A jednak nie zaprotestował,gdy w jego obecności wybitny polski anglista, prof. Roman Dyboski, nazwał go „Don Kichotem zdrowego rozsądku”.

W 1922 r. w prasie angielskiej pojawia się sensacyjna wiadomość: „Chesterton wybrał Rzym” (goes to Rome). Pisarz przechodzi na katolicyzm. Trzy lata później w „Wiekuistym człowieku” z niebywałą werwą i błyskotliwością raz po raz odpiera absurdalne zarzuty przeciwników Kościoła: „A co do ogólnego twierdzenia, że wojna skompromitowała Kościół – można by równie dobrze powiedzieć, że potop skompromitował arkę Noego.

Jeśli świat błądzi, jest to raczej dowód, że Kościół się nie myli. Jest on usprawiedliwiony – nie dlatego, że jego dzieci nie są grzesznikami, ale właśnie dlatego, że nimi są”.

Oto kwintesencja dosadnej, „zdroworozsądkowej”, a przy tym pełnej dobrodusznego humoru Chestertonowskiej riposty. Przekłuwając bezlitośnie „balony” intelektualnej pychy, pisarz nie niszczy jednak nigdy człowieka, nie obraża go, co doskonale widać zwłaszcza w „Heretykach”, gdzie toczy brawurowe polemiki z najsławniejszymi postaciami ówczesnej Anglii, jak G. B. Shaw, Kipling czy Wells.

Przed paroma miesiącami Wydawnictwo Fronda wspólnie z Aposto-licum opublikowało trzy znakomite dzieła eseistyczno-filozoficzne Chestertona. Są to dwa wznowienia: „Ortodoksja” i „Wiekuisty człowiek” oraz „Heretycy”, książka, która w Polsce nigdy wcześniej nie była wydawana. Przy lekturze wszystkich tych pozycji zdumiewa zwłaszcza ich ciągła aktualność. W pierwszej z nich autor pokazuje, że sprawy wiary i problemy religijno-filozoficzne najpełniej wyrażają się poprzez paradoks: „Prawdy zamieniają się w dogmaty, gdy tylko zaczyna się o nich dyskutować”.

Czytając „Heretyków”, widzimy, że tzw. polityczna poprawność nie jest domeną jedynie ostatniego okresu, lecz zżera ludzką mentalność już od dawna, a bożek pragmatyzmu niszczy w nas zdolność rozróżniania między dobrem i złem: „Nie ma nic równie niemądrego jak kult życiowego sprytu. (...) Dla praktycznego osiągnięcia celów nic nie jest równie zgubne, jak to olbrzymie znaczenie przypisywane każdemu doraźnemu zwycięstwu. Nic nie zawodzi tak kompletnie jak sukces”. Czytajmy Chestertona!

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama