Nowy numer 5/2023 Archiwum

Naukowiec ze szczerym uśmiechem - Jan Paweł II

Jan Paweł II był pierwszym papieżem w znanej nam historii czytającym bez okularów. Był również pierwszym papieżem noszącym zegarek na rękę. Tak przynajmniej podają źródła oficjalne, bo tak - papiestwo jest urzędem na tyle poważnym, że uwadze mediów nie umknie żaden szczegół w ubiorze lub zachowaniu Głowy Stolicy Piotrowej.

Jan Paweł II wyróżniał się pod wieloma względami, co zmusza teraz dziennikarzy oraz wiernych do studiowania jego życiorysu w poszukiwaniu źródła jego wyjątkowości.

Wyjątkowy wśród wyjątkowych

Jan Paweł II był pierwszym papieżem w znanej nam historii czytającym bez okularów. Był również pierwszym papieżem noszącym zegarek na rękę. Tak przynajmniej podają źródła oficjalne, bo tak - papiestwo jest urzędem na tyle poważnym, że uwadze mediów nie umknie żaden szczegół w ubiorze lub zachowaniu Głowy Stolicy Piotrowej. Poza tym Karol Wojtyła był również pierwszym papieżem jeżdżącym na nartach, uprawiającym wspinaczkę górską, pływającym kajakiem. Chociaż zdarzali się wcześniej w historii głowy stolicy Piotrowej amatorzy wypraw w góry, to połączenie miłości do gór, spływów rzecznych i stoków narciarskich jest “wynalazkiem” stricte polskim! Jan Paweł II był pierwszym w dziejach Słowianinem wybranym na głowę Kościoła, był również największym “podróżnikiem wszechczasów” spośród wszystkich papieży. Co dokładnie oznacza taki tytuł, nadany mu pośmiertnie przez światowe media? Święty Polak odbył w sumie 104 pielgrzymki zagraniczne, odwiedzając ponad 130 krajów i około 900 miejscowości. Jan Paweł II wyróżniał się pod wieloma względami, co zmusza teraz dziennikarzy oraz wiernych do studiowania jego życiorysu w poszukiwaniu źródła jego wyjątkowości. Odpowiedź na pytanie - skąd swoją energię, siłę i charyzmę czerpał pierwszy Polak wybrany papieżem, podsuwa historia związana z jego pracą naukową na Katedrze Etyki Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

Chronologia - ważna szczególnie przy losach świętych

Na sam początek warto, wspólnie z jednym z narratorów filmu “Dziedzictwo Jana Pawła II” i jednym z partnerów Platformy Nauki, Piotrem Zuchniewiczem, uszeregować fakty. 14 maja 1938 Karol Wojtyła zakończył naukę w gimnazjum w Wadowicach, otrzymując świadectwo maturalne z oceną celującą, która umożliwiała podjęcie studiów na większości uczelni bez egzaminów wstępnych. Karol Wojtyła wybrał studia polonistyczne na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. W pierwszym roku studiów przeprowadził się wraz z ojcem do rodzinnego domu matki przy ul. Tynieckiej 10 w Krakowie i tak zaczęła się jego akademicka przeprawa przez nauki humanistyczne. Wojna odebrała Karolowi Wojtyle możliwość kontynuowania studiów, zaczął więc w 1940 pracować jako pracownik fizyczny w zakładach chemicznych, ale jak tłumaczą biografowie na czele z Piotrem Zuchniewiczem, był to okres ciągłego rozwoju intelektualnego przyszłego papieża. Jesienią 1941 na przykład, wraz z przyjaciółmi założył Teatr Rapsodyczny, który swoje pierwsze przedstawienie wystawił 1 listopada 1941. Karol rozwijał się też literacko. W marcu 1946 powstał między innymi, poemat Pieśń o Bogu ukrytym, o charakterze wizyjnym i mistycznym, nawiązujący twórczo do św. Jana od Krzyża - przyszły papież to więc już wtedy także autor poezji metafizycznej. Początki były więc bardzo, ale to bardzo obiecujące. W 1951, po śmierci kardynała Adama Sapiehy, Karol Wojtyła został skierowany na urlop w celu ukończenia pracy habilitacyjnej, nad którą pracował w tamtym czasie na zmianę z realizacją obowiązków związanych z kolejnymi funkcjami kościelnymi. W karierze naukowej papieża ciężko wskazać o sprawy małej wagi - od książek i akademii odciągała go praca w roli biskupa tytularnego oraz biskupa pomocniczego. Hasło przyświecające stanowiska biskupa w kościele brzmi dosłownie Totus Tuus - z języka łacińskiego “Cały Twój” (w domyśle, cały dla kościoła/wiernych). Jako biskup diecezji krakowskiej wizytował parafie, odwiedzał klasztory (w tym zgromadzenie albertynów, założone przez św. brata Alberta). Spotykał się z inteligencją krakowską, zwłaszcza ze środowiskiem naukowym i artystycznym. Karol Wojtyła przez wiele lat był też zaangażowany w sprawy Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Jagiellońskiego, który decyzją Rady Ministrów w 1954 przestał być częścią Uniwersytetu. Pomimo obowiązków duszpasterskich systematycznie prowadził wykłady na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, kształtując tam swą szkołę badawczą z zakresu etyki. I to właśnie tam, na KUL rozpoczyna się historia będąca z jednej strony zabawną i lekką ilustracją charakteru Świętego Polaka, z drugiej jednak strony odpowiedzią na najbardziej fundamentalne pytania kierowane w stronę jego natury.

Ja jestem Wojtyła. Masz 5.

Karol Wojtyła, jak każdy prowadzący wykłady na Uniwersytecie miał ten obowiązek, niektórzy mogliby też określić go mianem “przywileju”, żeby na koniec roku kontrolować studentów poprzez organizację egzaminu. Egzamin na przedmiocie etyki wykładanym w tych latach przez Karola Wojtyłę odbywał się zgodnie z regułami uczelni w formie ustnej - każdy ze studentów musiał na koniec nieobowiązkowych zajęć stanąć twarzą w twarz z wykładowcą. Jak twierdzą jego studenci, Karol Wojtyła w czasach prowadzenia zajęć był dobrym mówcą, wykazywał też bardzo duże zrozumienie omawianych przez siebie koncepcji etycznych i konstruktów filozoficzne. Studenci oceniali jego wykłady jako angażujące, zdecydowanie wyróżniające się pozytywnie na tle większości prowadzonych zajęć (forma wykładowa, jak wie doskonale każdy student i uczeń, potrafi nawet najciekawsze zagadnienia zniesmaczyć za pośrednictwem źle dobranej formy przekazu wiedzy). Pozytywna opinia studentów nie przekładała się jednak oczywiście na stuprocentową frekwencję. W każdym roku zdarzali się studenci, którzy pojawiali się u Wojtyły na pierwszych i ostatnich zajęciach.

Pewnego razu, w jeden z dni egzaminacyjnych, Karol Wojtyła pojawił się na uczelni nieco przed czasem rozpisanym dla pierwszego studenta zdającego tego dnia przedmiot. Idąc w kierunku swojego gabinetu, zobaczył studenta, który chodził dookoła ławki na korytarzu zawalonej notatkami powtarzając pod nosem różne zagadnienia. Karol Wojtyła zwolnił kroku, a student nawiązał z nim kontakt wzrokowy i wypalił “Umiesz coś? Rozumiesz cokolwiek z tego materiału?”. Karol Wojtyła odparł, że rozumie większość zagadnień, tak się przynajmniej wydaje. Jak okazało się z rozmowy, napotkany student to właśnie jeden z tych, którzy na wykładach w KUL pojawiali się jedynie na samym początku i na samym końcu roku. Przyszły papież widział frustrację w oczach studenta powtarzającego koncepty etyczne. Następne kilkanaście minut spędzili rozmawiając po kolei o wszystkim, czego potencjalnie mógłby dotyczyć egzamin (a więc “o co może pytać”). Karol Wojtyła czasem tłumaczył zagadnienie, które ewidentnie sprawiało problem studentowi, czasem pytał o jego wyjątkową perspektywę i prosił o argumenty potwierdzające lub obalające tezy. Po pewnym czasie, kiedy zbliżała się planowana godzina egzaminu ze studentem, na którego natrafił Karol Wojtyła w korytarzu, Święty oznajmił, że musi już iść i zwrócił się w stronę gabinetu. Student podziękował za rozmowę - “ale ty jesteś obkuty - zdasz na sto procent, zazdroszczę”. Na te słowa Karol Wojtyła uśmiechnął się szeroko i poprosił studenta o indeks “Ja jestem Wojtyła. Masz zasłużone 5 “.

Wejdź do świata nauki na PlatformaNauki.pl i poznaj Świętego Jana Pawła II od strony naukowej oraz dziesiątki innych wybitnych Polek i Polaków - naukowców. Każda prezentowana przez nas historia postaci, instytucji czy polskiego wynalazku jest wyjątkowa i żywa. Pokazujemy prawdziwe oblicze świata wiedzy i przypominamy nazwiska, które kształtują naszą rzeczywistość.

Podobne historie związane z życiem naukowym Świętego Jana Pawła II oraz wielu innych postaci ze świata polskiej nauki znajdziesz na portalu Platforma Nauki
Każda prezentowana przez nas historia postaci, instytucji czy polskiego wynalazku jest wyjątkowa i żywa. Pokazujemy prawdziwe oblicze świata wiedzy i przypominamy nazwiska, które kształtują naszą rzeczywistość.

Artykuł sponsorowany (km)

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..
TAGI:

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy