Nowy numer 47/2020 Archiwum

Co piszą drobnym maczkiem

Finanse dla początkujących Jak czytać umowy dotyczące usług finansowych? Jeżeli polegamy tylko na reklamach, prędzej czy później drogo za to zapłacimy. Tak, przeczytanie umowy zajmuje trochę czasu i oznacza pewien wysiłek. Ale to praca, która z reguły sowicie jest wynagradzana.

Dobra wiadomość jest jednak taka, że ponieważ bankom zależy ostatnio na zwiększeniu akcji kredytowej, coraz radykalniej obniżają marże. Gdy będą chciały wielkość kredytów ograniczyć – jak miało to miejsce w 2008 roku – marże pójdą w górę. Na pewno zaciągając kredyt, warto porównać wysokość marży w poszczególnych bankach. Kolejnym kosztem może być wykupienie obowiązkowego ubezpieczenia, które zagwarantuje bankowi, że kredyt zostanie spłacony w przypadku utraty pracy, zdrowia czy życia przez kredytobiorcę. Należy zatem sprawdzić jego koszt. Może ono bowiem podnieść oprocentowanie o kilka punktów. Takie ubezpieczenie ma i dobre strony, bo pozwala uwolnić się od ciężaru kredytu w razie wypadku losowego. W przypadku kredytów walutowych należy także dowiedzieć się, jakie są warunki tzw. spreadu, czyli przeliczenia waluty na złote. Może się bowiem okazać, że bank przelicza środki w sposób bardzo korzystny dla siebie, a nieco mniej – dla kredytobiorcy. W przypadku lokat sytuacja jest odwrotna. Reklamy przekonują z reguły o wysokim oprocentowaniu. Dopiero gdy wczytać się w umowę, okazuje się zazwyczaj, że dotyczy ono tylko pewnego okresu (na przykład w ostatnim miesiącu długiego czasu trwania lokaty).

Ubezpieczeniowe pułapki
Jak dowodzą badania prowadzone przez towarzystwa ubezpieczeniowe, także o wyborze polisy decydują najczęściej informacje zasłyszane w reklamach. Niska cena, jak twierdzą specjaliści, nie musi wcale oznaczać korzystnej oferty. Może się okazać, że za tą niewielką opłatą kryje się produkt „ubezpieczeniowo-podobny”. W jednej z dowcipnych reklam ubezpieczyciel daje gwarancję najniższej ceny na rynku. W przypadku znalezienia niższej zapewnia, że pokryje różnicę. Reklama jednak nie mówi, jaki jest zakres ubezpieczenia. Być może faktycznie cena jest najniższa. Ale nie wiadomo, czy nie jest połączona z wąskim zakresem ochrony ubezpieczeniowej i licznymi wyłączeniami.

W Polsce, inaczej niż w innych krajach Europy Zachodniej, nie ma bowiem jednolitej definicji poszczególnych ubezpieczeń. Skutek jest taki, że pod takim na przykład autocasco mogą pojawiać się na rynku różne, niedające się porównać ze sobą jedynie pod kątem ceny, produkty. Innymi słowy, czym innym będzie AC np. w Warcie, a czymś zupełnie innym w Link4, choć nazywać się będą tak samo.
W niektórych towarzystwach ubezpieczeniowych ze standardowej polisy wyłączane jest na przykład ryzyko kradzieży. Zawierając standardową umowę, nie możecie Państwo zatem liczyć na odszkodowanie, gdyby samochód został skradziony. Obejmuje ono jedynie ryzyko wypadku. Dlatego, jak dowodzą specjaliści, kluczowe podczas zawierania umowy ubezpieczeniowej jest bardzo dokładne przestudiowanie tzw. Ogólnych Warunków Ubezpieczenia (OWU). Zawierają one szczegółowy opis produktu, który zamierzamy kupić. Są cztery najważniejsze punkty, o których należy pamiętać.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama