Nowy numer 48/2022 Archiwum

Przesłanie nadal aktualne?

Kardynał Stefan Wyszyński zachęcał nas stale, byśmy byli dzielni, byśmy wzrastali, byśmy czuli wolę życia, „byśmy byli jak orły wolne”, co wznoszą się wysoko ponad przeciętność.

Potrzeba dawania świadectwa

Za czasów Prymasa Tysiąclecia komuniści wielokrotnie próbowali niszczyć wszystko, co ludzkie i chrześcijańskie. Czasem im się nawet udawało, choć nie do końca wzorcowo. Jak pisał George J. Flemming (w rzeczywistości był to pseudonim Jerzego Działaka z krajowego „Przekroju”) w paryskiej „Kulturze” w latach 60., „Nowa Huta stała się symbolem bandytyzmu, pijaństwa, rozpusty – nigdzie nie przychodziło na świat tyle nieślubnych dzieci co tu. Gdy pojawiły się pierwsze tramwaje, krakowianie jeździli nimi do Nowej Huty po mięso, którego brakowało w sklepach Krakowa – ale były to wyprawy niebezpieczne, tak jak niebezpieczny był zawód konduktora, którego lubili nowohucianie wyrzucać w biegu, gdy bezczelnie upominał się o bilety”.

Czy nauki Prymasa Tysiąclecia są dziś nam bliskie czy dalekie? A jaka jest dla nich alternatywa? Czy tylko nowohucka?! Nauczanie kard. Stefana Wyszyńskiego nie było łatwe, choć prosto przekazywane. Wymagania stawiane kobietom, nosicielkom polskości, wydają się dzisiaj ponad ludzką miarę. Świat zewnętrzny zachęca do postaw egoistycznych, do szukania wygody życia tu i teraz, do unikania jakichkolwiek zobowiązań i mnożenia zadań. A cóż powiedzieć o mężczyznach uciekających od wspierania rodziny, swawolnych mięczakach? Jednak przeciwko tym zachętom odzywa się natura zespolona z polską – odziedziczoną dla nas i przez nas – kulturą. W niej zaś jest siła i bezpieczeństwo. Nadal jako Polacy odczuwamy potrzebę jedności; nadal rodzina jest najświętszą wspólnotą, a rodzimi bohaterowie zbliżają nas do siebie. Widać to wyraźnie podczas świąt religijno-patriotycznych. Ta potrzeba uczestniczenia i dawania świadectwa w marszach i śpiewach 11 listopada, na Pasterkach w noc wigilijną, na pielgrzymkach płynących ze wszystkich stron kraju ku Jasnej Górze!

Pytanie więc odwróćmy: czy chcemy żyć w Nowej Hucie z lat 60. – mieście-państwie bez Boga, za to z mnożącymi się patologiami, wytworami pychy ludzkiej szukającej szczęścia tam, gdzie go być nie może, czy może jednak wolimy zajrzeć w krakowskie zaułki z Sukiennicami zapraszającymi do spojrzenia na polską kulturę, jakże europejską i piękną?

Prymas Polski zachęcał nas stale, byśmy byli dzielni, byśmy wzrastali, byśmy czuli wolę życia, by stale brzmiała w polskich kościołach modlitwa „o nowych ludzi plemię”; „byśmy byli jak orły”, wolne, co wznoszą się wysoko, ponad przeciętność. •

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy