Nowy numer 48/2020 Archiwum

Naukowcy dla nas

Co wspólnego mają nauka i gospodarka? Nauka bez wsparcia gospodarki nie może się rozwijać, a gospodarka bez innowacji nigdy nie będzie konkurencyjna.

Słowem, które może być uważane za pomost łączący gospodarkę i naukę, jest innowacyjność. Co to takiego? Wśród wielu definicji, najbardziej intuicyjna jest ta, która mówi, że innowacyjna gospodarka to taka, w której przedsiębiorcy prowadzą czy wspierają badania naukowe. Chcą w ten sposób zwiększyć konkurencyjność swoich przedsiębiorstw. To zwiększenie konkurencyjności jest związane z podniesieniem efektywności produkcji, ale także z nieustannym poszukiwaniem nowych, bardziej oryginalnych rozwiązań. Tylko w ten sposób da się obniżać koszty i wytwarzać coś, czego nikt inny nie będzie miał. To spojrzenie z punktu widzenia przedsiębiorcy. Z punktu widzenia całego państwa innowacyjna gospodarka to wyższe podatki od dochodów przedsiębiorstw i wyższe zatrudnienie, a więc mniejsze koszty socjalne. Czy polska gospodarka jest innowacyjna? Zależy z kim porównywać. Unijna gospodarka, kiedyś, razem z gospodarką USA, najbardziej innowacyjna gospodarka na świecie, dzisiaj coraz częściej ustępuje pola Chinom i Indiom. Na tle Unii Polska nie ma dobrej pozycji. W zależności od rankingu jesteśmy raczej w tyle stawki. W prestiżowych badaniach Innovation Union Scoreboard (za lata 2010–2011) na 27 pozycji jesteśmy na 24. miejscu. W szerszych badaniach przeprowadzanych przez Martin Prosperity Institute, Global Creativity Index na 82 badane państwa zajmujemy 41. miejsce. Z kolei współczynnik Summary Innovation Index (SII) dla Polski wynosił w 2009 roku 0,317 przy średniej unijnej 0,478.

Co napędza gospodarkę?

W czym tkwi problem? Polskich firm bardzo często nie stać na prowadzenie badań czy wdrażanie ich w życie. System podatkowy w Polsce nie sprzyja inwestowaniu w sprzęt badawczy i w ludzi. A bez tego nie da się stworzyć innowacji. Procedury, przepisy i koncesje często ograniczają inwencję przedsiębiorców. Co jest zatem naszą dobrą stroną? Na pewno doskonale wykształcone kadry. Sprzyja nam także wielkość kraju. Ale najważniejszy jest dostęp do funduszy. Budowa laboratoriów i instytutów badawczych. Unowocześnianie już istniejących czy doposażanie ich w najnowszy sprzęt. W końcu szkolenia kadry zarówno po stronie biznesu, jak i nauki. To wszystko powoduje, że gospodarka rośnie. Współczynnik innowacyjności polskiej gospodarki rośnie znacznie szybciej niż innowacyjność wielu innych europejskich krajów. Ten wzrost jest niewątpliwie napędzany Funduszami Europejskimi. Wsparcie, o którym mowa, nie ogranicza się jednak tylko do inwestycji „twardych”, gdzie dzięki współfinansowaniu ze środków europejskich buduje się czy wyposaża infrastrukturę naukowo-badawczą. Jednym z ciekawszych był projekt „Pierwsze uczniowskie doświadczenia drogą do wiedzy”. Autorzy projektu, który był realizowany w 2700 szkołach podstawowych na terenie sześciu województw (lubelskiego, łódzkiego, małopolskiego, podkarpackiego, śląskiego i świętokrzyskiego) i obejmował 130 tys. uczniów klas pierwszych i 8100 nauczycieli, podkreślają, że dzisiejszy system edukacji nie jest wystarczająco otwarty na różne rodzaje inteligencji dzieci przychodzących do szkoły. Do tego, że właśnie pierwsze lata spędzone w szkole mają kluczowe znaczenie dla rozwoju człowieka przez całe jego życie, nie trzeba nikogo przekonywać. Zdaniem autorów projektu, polski system edukacji nie daje wszystkim równego startu. W ramach projektu przeprowadzono lekcje obowiązkowe dla uczniów klas pierwszych oraz zajęcia ponadobowiązkowe, a także zajęcia z nauczycielami i konsultacje z rodzicami uczniów klas pierwszych. Bazą teoretyczną projektu była Teoria Wielorakich Inteligencji autorstwa Howarda Gardnera, przez specjalistów uznawana za jedno z największych osiągnięć nauk społecznych końca XX wieku. Projekt „Pierwsze uczniowskie doświadczenia drogą do wiedzy” został dofinansowany kwotą ponad 39 mln zł (cały budżet projektu wyniósł ponad 46 mln zł) z Programu Kapitał Ludzki.

Rozbudzić pasję

Szkoła ponadgimnazjalna i studia wyższe to czas, kiedy ujawniają się i rozkwitają talenty młodych ludzi. Jeżeli natrafią na podatny grunt, zaowocują osiągnięciami naukowymi. Uniwersytet Śląski w Katowicach w latach 2008–2010 realizował projekt pt. „Partnerzy w nauce”. Głównym celem było kształtowanie u uczniów kompetencji z takich przedmiotów jak matematyka, fizyka, informatyka oraz przedsiębiorczość. Projekt był skierowany do 80 szkół ponadgimnazjalnych zlokalizowanych na terenie województw śląskiego, małopolskiego, opolskiego i łódzkiego, a jego działaniem byli objęci nie tylko uczniowie, ale także nauczyciele, dyrektorzy szkół oraz przedstawiciele jednostek samorządu terytorialnego. Projekt był realizowany dzięki wsparciu Europejskiego Funduszu Społecznego. Choć projekty edukacyjne są niezbędne do utrzymania wysokiego poziomu kształcenia, największe wrażenie robi europejskie wsparcie instytutów badawczych i laboratoriów naukowych. Jednym z wielu takich przykładów jest budowa Centrum Mechatroniki Biomechaniki i Nanoinżynierii Politechniki Poznańskiej. Jego łączna powierzchnia wynosi 13 000 mkw i docelowo będzie z niego mogło korzystać prawie 4000 studentów i naukowców. Nanotechnologia i nanoinżynieria należą do najszybciej rozwijających się gałęzi nauki. Mimo że ich rozwój trwa dopiero od kilku lat, już dzisiaj są ściśle związane z gospodarką. Nanorurki, fullereny czy grafen to materiały przyszłości nie tylko dla informatyków, ale także dla konstruktorów, a w dalszej przyszłości dla budowlańców. Z kolei mechatronika to w największym skrócie próba elektronicznego zarządzania procesami. Nie tylko w produkcji, ale także w życiu codziennym (np. ruchem samochodów).

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się