Nowy numer 50/2018 Archiwum

Dumni ze swojej ojczyzny


Odbudowa państwowości polskiej po 123 latach niewoli naznaczona była ciężkimi zmaganiami z sąsiadami oraz długotrwałym podnoszeniem kraju ze zniszczeń wojennych i często celowej dewastacji dokonanej przez zaborców.

Patriotyczny etos


Ten etos starano się przekazać dorastającym lub urodzonym już w Niepodległej. Ukształtowane na jego zasadach przekonanie kierowało twórcą reformy oświatowej Januszem Jędrzejewiczem, gdy za jej główny cel wychowawczy uznawał kształtowanie wśród młodzieży poczucia obowiązków obywatelskich, patriotyzmu i pracy dla państwa. Szkolnictwo w niepodległej Polsce łączyło znakomicie te cele z wysokim poziomem nauczania. Zapewniała to kadra wykwalifikowanych, ideowych i świadomych wartości swojej pracy nauczycieli, z tej racji będących wyróżniającą się częścią polskiej elity. Wychowali oni pokolenie, które w czasie II wojny światowej dało świadectwo patriotyzmu i bohaterstwa.
Elita międzywojennej Polski była świadoma swoich obowiązków obywatelskich i przekonana o konieczności uczestnictwa w życiu publicznym, także wtedy gdy mogła spodziewać się szykan ze strony rządzących. Wielkość tamtej Polski polegała na tym, że kiedy doszło do aresztowania byłych posłów sejmowych i procesu brzeskiego, wywołało to powszechne protesty społeczne. Akcję tę rozpoczęli profesorowie najstarszej polskiej uczelni – Uniwersytetu Jagiellońskiego, którzy opublikowali list otwarty, potępiający praktyki zastosowane przez władze w Brześciu. Postępowanie wobec parlamentarzystów uznali za niespotykane w świecie cywilizowanym, za hańbę XX wieku i ciężką krzywdę wyrządzoną Polsce. Takiej odwagi cywilnej zabrakło w powojennej Polsce rządzonej przez komunistów. Nie zdarzyło się żadne zbiorowe wystąpienie środowiska akademickiego w obronie skazywanych na śmierć patriotów powojennego podziemia niepodległościowego.


Zagłada elit


W ciągu kilku lat wojny polska elita intelektualna i polityczna została w przeważającej części zniszczona. Nastąpiło to w wyniku świadomej polityki Niemiec i Związku Sowieckiego. Niemcy przystąpili do eksterminacji inteligencji natychmiast po zakończeniu działań wojennych, mordując kilkadziesiąt tysięcy wybranych Polaków z Pomorza, Wielkopolski i Śląska. Bycie polskim nauczycielem, sędzią, animatorem kultury czy po prostu uznanie przez niemieckich sąsiadów za polskiego patriotę wystarczyło do uzasadnienia dokonanego mordu. Politykę tę kontynuowano do końca okupacji niemieckiej. 
Mordowanie elity polskiej było dziełem również drugiego okupanta. Większość pomordowanych na Wschodzie, których nazwę symbolizuje Katyń, należała do polskiej elity: byli oficerami, lekarzami, prawnikami, urzędnikami państwowymi i samorządowymi, nauczycielami szkolnymi i akademickimi, inżynierami, literatami, dziennikarzami, ziemianami, działaczami politycznymi i społecznymi. Córka kapitana Maksymiliana Hoffmana, lwowskiego adwokata, sportowca, podróżnika, zamordowanego w Katyniu, mówiła: „On miał silne poczucie obowiązku. Zresztą nie tylko on, całe tamto pokolenie. Z wielu różnych powodów mógł nie iść na wojnę, ale uważałby to za dyshonor. Jego pokolenie było takie dumne ze swojej ojczyzny”. NKWD-ziści przesłuchujący polskich oficerów w Kozielsku, Ostaszkowie i Starobielsku musieli dojść do wniosku, że z powodu tej dumy nie są oni materiałem, z którego można ukształtować „człowieka sowieckiego”. Mord katyński, jak lapidarnie stwierdził Allen Paul, amerykański autor znakomitej książki o tej zbrodni, był „elementem olbrzymiego wysiłku podjętego w celu zsowietyzowania Polski”.



Mundur polskiego oficera zamordowanego przez NKWD wiosną 1940 r., wydobyty z mogiły w Katyniu   
Mundur polskiego oficera zamordowanego przez NKWD wiosną 1940 r., wydobyty z mogiły w Katyniu ipn Nieodwracalna strata


Polityka okupantów, zmierzająca do zniszczenia polskich elit, w dużej mierze się powiodła. Symbolicznie ukazuje to los bohaterów filmu Andrzeja Wajdy „Katyń”, w którym ojciec – profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego – umiera w niemieckim obozie koncentracyjnym, a syn ginie w Katyniu. Ta historia wydarzyła się naprawdę. W styczniu 1940 r. zmarł w Sachsenhausen wybitny historyk literatury profesor Ignacy Chrzanowski; w kwietniu tegoż roku zginął w Katyniu jego syn Bogdan. Nie był to wyjątkowy przypadek. Często się zdarzało, że w niemieckich lub sowieckich miejscach kaźni ginęło pokolenie ojców – twórców II Rzeczypospolitej, a w walce podziemnej, w powstaniu warszawskim, na szlaku zmagań Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie padali ich wychowani w niepodległej Polsce synowie i córki. Polskie dzieje wojenne znają setki takich historii. 2 września 1944 r. w zaciętym boju powstańców warszawskich z Niemcami na Sadybie polegli piętnastoletni Roman Kitlas „Żmudzin” i dziewiętnastoletni Zdzisław Kitlas „Kot”. W kwietniu 1940 r. w Katyniu został zamordowany przez NKWD ich ojciec, kpt. Wincenty Kitlas, hallerczyk, uczestnik wojny z bolszewikami, oficer Flotylli Pińskiej.
Zagłada wojenna polskich elit niezwykle ułatwiła powojenną politykę społeczną komunistów. Po uniemożliwieniu działalności i – w wielu wypadkach – poddaniu represji tych przedstawicieli elity, którzy przeżyli wojnę, zaczęli tworzyć własne, chociaż słowo to zdecydowanie należy umieszczać w cudzysłowie. Komuniści dążyli jedynie do stworzenia „człowieka sowieckiego”, służącego nie społeczeństwu, ale partii komunistycznej. Wydaje się, że znacznie ważniejsze niż charakterystyka sowieckich „elit” jest powszechne uświadomienie sobie nieodwracalnej straty poniesionej przez społeczeństwo polskie w latach 1939–1945 i uniemożliwienie jej odrobienia przez rządzących PRL komunistów. I niech za refleksję nad zniszczeniem elity Niepodległej i stworzeniem „elity” PRL posłuży zakończenie opowiadania Rafała Ziemkiewicza „Żadnych marzeń”, którego akcja toczy się we współczesnej Polsce. Kiedy okazało się, że jego bohaterom zablokowano możliwość finansowania filmu, zrealizowanego przy pomocy programu komputerowego nazywanego „Śpiochem”, zaczęli rozważać, dlaczego tak się stało. Odpowiedź była następująca: „Zachwyciliśmy się jak idioci, że w tej modelowanej przez Śpiocha rzeczywistości są ci, którzy tak naprawdę wyginęli w czasie wojny. I to oni są ministrami, posłami, dyrektorami banków... Ale zapytać, co w takim razie robią tam wszyscy obecni ministrowie, prezesi i cała ta reszta, to już nam do głów nie przyszło”. A co robią – to już proszę przeczytać u Ziemkiewicza, chociaż czytelnik zapewne się tego domyśla.


« 1 2 »
oceń artykuł

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji