PiS nie szanuje wyborców

Komitety wyborcze wszystkich - oprócz PiS - zgodziły się na debaty. Dlaczego największa partia opozycyjna z nich zrezygnowała?

Powodów może być sporo. Otoczenie medialne jest PiS-owi nieprzychylne. To fakt. Poprzednie debaty były tak organizowane, by przedstawicielom PiSu było trudniej. Wystarczy wspomnieć debatę Tusk - Kaczyński z 2007 roku, gdy do studia - w roli publiczności - zaproszono tylko zwolenników PO. Gdy Kaczyński zabierał głos, publiczność buczała. Gdy mówił Tusk, biła brawo. Szczegół? Nie sądzę.

Faktem jest też to, że PiS-owi wcale nie musi zależeć na zdobywaniu nowych wyborców. Kilka miesięcy temu jeden z posłów PiS-u opowiadał mi, że w jego partii ścierają się dwa obozy. Jeden chce zrobić wszystko, by wybory wygrać i przejąć władzę. By naprawiać Polskę. Drugiemu obozowi zależy na tym, by wyborów nie przegrać i dać rządzić PO (z kimkolwiek do spółki) przez kolejną kadencję. I jedni, i drudzy wiedzą, że sytuacja naszej gospodarki jest tak kiepska, że każdy kto po październiku będzie rządził, polegnie w kolejnych wyborach. Bo trzeba będzie podnieść podatki, bo trzeba będzie wprowadzić drastyczne cięcia. Wygranie PO ma być więc sposobem na wykończenie tej partii. O odpowiedzialności za kraj nie będę chyba w tym kontekście wspominał.

W PiS-ie wygrał chyba obóz „wykańczania PO”, skoro kilka dni temu rzecznik PiS sprawnie spalił most łączący jego partię z PSL-em. To była jedyna partia w dzisiejszym (a także i przyszłym) parlamencie, z którą PiS mógł stworzyć koalicje. Trudno sobie wyobrazić, by słowa rzecznika partii Adama Hofmana o tym, że posłom PSL po przeprowadzce do Warszawy odbiło, były rzucone przypadkiem. Co to ma wspólnego z debatami? Debaty przekonują wyborców. Przekonanym nie są potrzebne. PiS-owi umiarkowanie zależy na zdobywaniu nowych głosów. Partia pracuje nad tymi, którzy ją już popierają. W tym kontekście debaty są stratą czasu. I niepotrzebnym ryzykiem.

Niezależnie od strategii partii, od nieprzychylności mediów (w których debata miała być organizowana) i wszystkich innych argumentów. PiS ma obowiązek debatować, nawet gdyby te debaty były niedoskonałe i na obcym gruncie. Ma obowiązek debatować, bo wyborca ma prawo wiedzieć. Tego wymaga demokracja i szacunek dla wyborcy. Nawet tego, który już jest przekonany.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Tomasz Rożek

Tomasz Rożek

Kierownik działu „Nauka”

Doktor fizyki, dziennikarz naukowy. Nad doktoratem pracował w instytucie Forschungszentrum w Jülich. Uznany za najlepszego popularyzatora nauki wśród dziennikarzy w 2008 roku (przez PAP i Ministerstwo Nauki). Autor naukowych felietonów radiowych, a także koncepcji i scenariusza programu „Kawiarnia Naukowa” w TVP Kultura oraz jego prowadzący. Założyciel Stowarzyszenia Śląska Kawiarnia Naukowa. Współpracował z dziennikami, tygodnikami i miesięcznikami ogólnopolskimi, jak „Focus”, „Wiedza i Życie”, „National National Geographic”, „Wprost”, „Przekrój”, „Gazeta Wyborcza”, „Życie”, „Dziennik Zachodni”, „Rzeczpospolita”. Od marca 2016 do grudnia 2018 prowadził telewizyjny program „Sonda 2”. Jest autorem książek popularno-naukowych: „Nauka − po prostu. Wywiady z wybitnymi”, „Nauka – to lubię. Od ziarnka piasku do gwiazd”, „Kosmos”, „Człowiek”. Prowadzi również popularno-naukowego vbloga „Nauka. To lubię”. Jego obszar specjalizacji to nauki ścisłe (szczególnie fizyka, w tym fizyka jądrowa), nowoczesne technologie, zmiany klimatyczne.

Kontakt:
tomasz.rozek@gosc.pl
Więcej artykułów Tomasza Rożka