Nowy numer 24/2018 Archiwum
  • KLKL
    12.03.2018 13:42
    dziękuję serdecznie
    doceń 2
  • gregg84
    12.03.2018 18:01
    Pytanie1: Jaki odsetek osób, które się modlą o uzdrowienie (albo ktoś modli się o nie) doznaje podobnej poprawy zdrowia?
    Pytanie 2: Jaki odsetek osób, które się nie modlą (albo nikt się nie modli o nie) doznaje podobnej poprawy zdrowia?

    Jeśli wasza strona wykaże, że odsetek osób w pierwszym pytaniu jest statystycznie wyższy niż odsetek osób w drugim pytaniu, to wtedy i tylko wtedy wasze opowieści o cudownej mocy modlitwy będą warte posłuchu. Przy tym wcale nie będzie rozstrzygnięte, czy sprawcza moc modlitwy wynikałaby z jakiegoś boskiego działania, czy też z efektu placebo.
    doceń 3
  • gg
    12.03.2018 22:12
    Życzę tej Pani wszystkiego najlepszego a z drugiej strony nachodzi mnie refleksja wg jakiego kodu Bóg wybiera osoby u których dzieją się cuda.Też modlę się parę lat o zlikwidowanie stanów zapalnych zębów i nic.Od 4 miesięcy proszę Boga by postawił na mojej drodze osobę która pomoże mi rozliczyć się z podatkami i nic, sama muszę się męczyć z US. Pismo Św mówi że Jezus uzdrawiał każdego kto do Niego przyszedł, nie Pytał się go o grzechy, czy jest dobrym ojcem, czy płaci podatki Cezarowi,czy przebaczył sąsiadowi-On nie pytał tylko uzdrawiał.A dzisiaj mówi nam się że mamy mieć wiarę ale taką tytanową którą chyba mało kto ma.Bo po latach wiara ,chęci do wołania słabną .Czy ludzie z czasów Jezusa mieli taka wiarę ,myślę ze nie.Byli to ludzie niewykształceni ,w Jezusie na pewno nie widzieli Boga ale słyszeli o uzdrowicielu który chodzi od wioski do wioski i uzdrawia.Dlatego tak tłumnie chodzili za Nim.My dzisiaj w Jezusie widzimy Boga, składamy Mu hołd i uwielbienie Jako Pana Nieba i Ziemi , modlimy się ,nie jesteśmy gorsi od tamtych mieszkańców a cudów nie widzimy.Więc o co tu chodzi?
    doceń 1
  • Fcv
    13.03.2018 08:21
    Gg właśnie powyżej jest cud opisany
    doceń 0
  • Zet
    13.03.2018 10:57
    Gregg - świadectwo (np. takie jak powyżej) nie jest po to, żeby cokolwiek udowadniać. Dowód nic nie daje, gdy człowiek postanawia być wierny swojej niewierze. Faryzeusze postanowili zabić Jezusa po tym, jak wskrzesił Łazarza - najwyraźniej nawet taki cud, zamiast wzbudzić ich wiarę, wzbudził ich nienawiść. Świadectwo to dar osoby świadczącej, która jest przekonana o mocy Bożej. Co z tym zrobisz, to twoja sprawa, ale nie kłóć się ze świadectwem, bo to nie teza do dyskusji, tylko opis własnego doświadczenia. I jeszcze słówko do GG - pytasz według jakiego kodu Bóg wybiera osoby, które uzdrawia. Jezus wiele mówi o tym, że potrzebna jest wiara. Potrzebna jest też pokora, bo "Bóg pysznym sie sprzeciwia". A św. Jakub pisze: Modlicie się, a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie, starając się tylko o zaspokojenie własnych żądz".
    doceń 7
  • gregg84
    13.03.2018 14:26
    @Zet, masz słuszność, kiedy przyznajesz, że świadectwo takie, jak powyżej, niczego nie dowodzi w omawianej kwestii. Oszukujesz jednak siebie i innych, próbując wmawiać nam, że nie wysuwa ono pretensji do bycia takimże dowodem. Rzecz w tym, że zamiast dowodzenia otrzymujemy tylko perswazję stosującą tony egzaltacji. Próbuje się tu implicite perswadować, że korelacja między modlitwą a poprawą zdrowia (zapewne jak najbardziej prawdziwa - nie podejrzewam tu autorki o fałsz) jest jednocześnie udowodnionym związkiem przyczynowo-skutkowym. Otóż nie jest. Całkiem niewykluczone, że gdyby ludzie ciężko chorzy tak samo masowo byli przekonani o błogosławionych skutkach np. jedzenia dżemu truskawkowego, to jakiś odsetek z tego mnóstwa chorych jedzących dżem truskawkowy uzyskałby znaczną poprawę zdrowia - czy to na skutek innych przyczyn, czy też efektu placebo. Teraz, czy jeśli zbiorę kilka tysięcy świadectw korelacji między jedzeniem dżemu truskawkowego a uzdrowieniem (jak wy to robicie), to czy będzie mnie to uprawniało to stwierdzenia związku przyczynowo-skutkowego? Absolutnie nie!
    Dlatego nie opowiadaj głodnych kawałków o tym, jak to dowód nic nie daje, kiedy ktoś chce trwać przy niewierze. Z dowodem - prawdziwym, a nie mniemanym - nie potrzebna jest ani wiara, ani niewiara, bo ma się wówczas solidne racjonalne przekonanie.
    • m.
      13.03.2018 15:24
      Gregg, wiara nie opiera się na dowodach. Gdyby bowiem tak było byłaby wiedzą. Wiara zaś góry przenosi, a wiedza co najwyżej szuka naukowego potwierdzenia tego faktu. Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli. ..Faryzeusze tez stale domagali sie dowodu i Pan Jezus nazwał ich plemieniem zmijowym, bo szukali znaku, a nie dostrzegli obecnosci Boga Żywego wsrod nich.
      doceń 7
  • Zet
    13.03.2018 16:00
    Gregg, nie dziwię się, że te kawałki są dla ciebie głodne, bo jesteś, jak kojarzę, ateistą z poczuciem misji. W porządku, wolno ci. Z tego jednak powodu zabierasz się za komentowanie czegoś, czego kompletnie nie rozumiesz. Zakładasz, że uzdrowienie w sensie chrześcijańskim to poprawa stanu zdrowia. Guzik prawda, takie rzeczy to i bioenergoterapeuci robią, i inni szarlatani. Uzdrowienie pochodzące od Boga zawsze jest duchowe. Owocuje to odzyskaniem wewnętrznej harmonii, trwałą radością, pokojem i decyzją zmiany życia, czyli nawrócenia. Czasem też Bóg daje uzdrowienie ciała, ale jako dodatek do uzdrowienia duchowego. Nigdy nie jest tak, że uzdrowione jest tylko ciało człowieka, a dusza nie. W tę stronę to nie działa. Dlatego człowiek dający świadectwo zazwyczaj wie, że otrzymał dar uzdrowienia - bo to się wiąże z tym, co przeżywa w duszy. To jest doświadczenie niedostępne dla niewierzących, bo oni nie mają dostępu do "danych" duchowych. Dlatego, gdy zabierają się za komentowanie tego, są jak ślepy mówiący o kolorach. Ja wiem, że cię to uraża, ale trudno - skoro jako niewierzący zabierasz się za komentowanie świadectw ludzi wierzących, musisz przyjąć do wiadomości, że jesteś na obszarze sobie tylko częściowo dostępnym. Dlatego, mimo wszystkich twoich zaklęć o rzekomej racjonalności, twoje wnioski muszą być fałszywe.
    doceń 6
  • gregg84
    13.03.2018 16:49
    Zet, zapewniam cię, że mnie nie uraziłeś. Zbyt często słyszałem "argument", że "czegoś kompletnie nie rozumiem", aby miało mnie to dotykać. :) I zapewniam cię też, że wasze przekonania odnośnie wewnętrznych przemian są dla mnie jak najbardziej umysłowo pojmowalne. Wewnętrzna harmonia, trwała radość, pokój i decyzja zmiany życia - te stany nie są zarezerwowane tylko dla chrześcijan. Tylko że psychologia waszej mentalności (czy też jak wolisz: duchowości) w niczym nie podważa mojego twierdzenia o całkowitej niewystarczalności podobnych "świadectw" dla racjonalnego przyjęcia ich treści za fakt.
    A tak nawiasem: chcesz powiedzieć, że jeśli uzdrowiony fizycznie w sposób nieznany medycynie jest człowiek moralnie zły albo niewierzący, a samemu uzdrowieniu nie towarzyszy (ani przed, ani w trakcie, ani po) żadna "przemiana duchowa", to sprawcą uzdrowienia nie jest wasz bóg? :)
    doceń 0
  • Zet
    14.03.2018 08:00
    Nie Gregg - nie jesteś w stanie tego pojąć. "Daję wam pokój, jakiego świat dać nie może" - powiedział Jezus. To nie ten rodzaj harmonii i szczęścia, jaki się odczuwa bez relacji z Bogiem. Wiem to, bo sam to przerabiałem. Nie jest to oczywiście żaden wyrzut pod twoim adresem, tylko stwierdzenie faktu: osoby niewierzące nie mają pewnego rodzaju wzroku, który daje Bóg, gdy człowiek Mu zaufa. Jeśli chodzi o kwestię przemiany duchowej, jaka towarzyszy każdemu uzdrowieniu pochodzącemu od Boga, to zasadniczo tak właśnie jest. Piszę "zasadniczo", bo gdy uzdrowione jest na przykład niemowlę czy nawet dziecko w fazie prenatalnej, to oczywiście trudno mówić o przemianie duchowej. Mowa o ludziach zdolnych do podejmowania wyborów moralnych. Nie znaczy to, rzecz jasna, że taka przemiana duchowa będzie trwała aż do śmierci. Człowiek jest wolny i zawsze może zrobić coś dobrego i złego.
    doceń 5
  • gregg84
    14.03.2018 20:09
    Zet, tutaj zakończę tę wymianę. Po pierwsze, myślę, że licytowanie się z tobą na emocjonalną egzaltację czy wytykanie wykrętów w twoich odpowiedziach nie wniesie nic do zasadniczego tematu. Po drugie, po wczorajszej rzezi moich komentarzy nie mam chwilowo weny na produkowanie wpisów, które od razu idą do kosza. Pozdrawiam!
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama