Nowy numer 42/2019 Archiwum
  • JacekNowak
    21.08.2015 09:59
    JacekNowak
    Tak właśnie. Bardzo nie podoba mi się zarówno oskarżenia rzucane przez tradycjonalistów, że wszelkie zło, jakie dotknęło Kościół, spowodowane jest przez Novus Ordo, jak też próby zamykania do jakiejś niecki, zwalczanie, unikanie ważnej i pięknej Mszy świętej w starym rycie rzymskim. Nie rozumiem, dlaczego w mojej okolicy na takie Msze można trafić jedynie w jakichś miniaturowych kościółkach, dlaczego przynajmniej kilka razy w roku nie może być takiej Mszy świętej w kościołach parafialnych, żeby wierni w większej liczbie mogli przypomnieć sobie, lub poznać stary ryt.

    Natomiast nowy porządek też jest piękny, też ma swoje zalety. Nieprawdą jest również stwierdzenie, że to nowy porządek spowodował pustoszenie kościołów w Europie. Kościoły pustoszały już wcześniej, wprowadzenie nowego porządku Mszy świętej było próbą zatrzymania tego. Niestety faktem jest, że właśnie wprowadzenie nowego rytu spowodowało, iż niektórym księżom wydaje się, że skoro raz wprowadzono zmiany, to mogą oni sobie dalej zmieniać co chcą i kiedy chcą. Czasami nie wiadomo, czy przy Ołtarzu stoi kapłan, czy błazen. Problemem są nadużycia w Novus Ordo Missae, a nie samo Novus Ordo Missae.

    Autor napisał "Tradsi nie gryzą, za to pięknie śpiewają". Niby tak, ale może się zdziwić ktoś, kto chcąc posłuchać tych pięknych śpiewów trafi akurat na cichą mszę ;)
    doceń 20
    • Ajja
      21.08.2015 12:42
      Kościoły pustoszały już wcześniej? Oj, chyba aż tak źle nie było. Przecież jeszcze tuż przed Soborem Holandia była krajem misjonarskim, nie misyjnym. Podobnie było we Francji. Z całą pewnością wtedy kościołów tam nie zamykano masowo ani ich nie przerabiano na mieszkania, warsztaty samochodowe, hotele czy nocne kluby, ani na meczety.
      doceń 22
      • JacekNowak
        21.08.2015 13:37
        JacekNowak
        Wtedy zaczęły pustoszeć, później to pustoszenie nabrało rozpędu.

        Raczej nie ma sensu spór typu: co by było gdyby. Niemniej jednak jestem przekonany, że to pustoszenie kościołów na zachodzie postępowałoby równie szybko bez względu na to, czy byłoby wszystko po staremu, czy po nowemu. Podstawą tego mojego przekonania jest fakt tak zwanej rewolucji obyczajowej, jaka miała miejsce w połowie XX wieku. Wpływ na frekwencję w kościołach miało przede wszystkim nie to, co działo się w Kościele, ale to, co działo się poza Kościołem. Dlatego też nowy ryt nie powstrzymał, tak jak liczyli ojcowie soborowi, tego odchodzenia od Kościoła.


        Potwierdzeniem tego, że ten wpływ jest głównie w tym, co dzieje się poza Kościołem, jest chociażby sytuacja w Polsce. W naszym kraju w kościołach zaczęła się zmniejszać liczba wiernych znacznie później, niż na zachodzie. Na ilość wiernych w kościele zmiana rytu nie miała właściwie żadnego wpływu, natomiast znaczny wpływ miała zmiana ustroju, lansowany w mediach konsumpcjonizm, budowanie ołtarzy bożkowi pieniądza.

        To wszystko na zachodzie działo się wcześniej, i dlatego wcześniej ludzie oddawali się tam innym bożkom niż Bóg Jedyny, zmiana rytu u nas i tam nastąpiła jednocześnie.
        doceń 10
        0
      • Ajja
        21.08.2015 17:16
        Z pewnością rewolucja obyczajowa odegrała sporą rolę. Jednak weźmy pod uwagę że w Polsce Novus Ordo wprowadzano stopniowo. Raczej nie było sytuacji że wierny przychodził do kościoła i nagle czuł się jakby trafił na nabożeństwo innej religii.
        doceń 14
        0
  • Paweł Pojawa
    21.08.2015 12:49
    Tradsi nie gryzą, ale mogą zaproponować niebezpieczną lekturę - na przykład encyklikę Pascendi świętego papieża Piusa, akurat w dzień jego wspomnienia. Adres znakdzie, kto ciekawy.
    doceń 12
    • Dorek
      21.08.2015 16:59
      A cóż jest niebezpiecznego w lekturze Encykliki świętego papieża Piusa X ? Proszę o konkrety ;)
      • Paweł Pojawa
        22.08.2015 07:24
        Skoro odrzucone są jako herezja myśli:

        - że człowiek nie sięgnie Boga intelektem,
        - że wiara to uczucie religijne, każdy ma swoje
        - że czasy się zmieniają, życie się zmienia, to i z nimi wiara podąży, jako wyraz uczuć religijnych ludzi, i stąs się właśnie wzięły dogmaty jakie dziś mamy,

        zatem czytelnik, znajdując ich skrawki wokół siebie, a co gorsza - w sobie, będzie się nie tylko musiał wziąć do pracy nad własną wiarą, ale i zada sobie pytanie: jak to do mnie przyszło?

        Kiedy, z drugiej strony, przeczyta o metodzie ówczesnych heretyków, polegającej na tym, że herezję rozgłasza się nie w całości, jedna osoba ten fragment, druga inny itd,

        a z trzeciej strony, rozejrzy się wokół siebie, posłucha, poczyta...

        może nabrać przekonania, że herezja, z którą święty papież Pius walczy, nie tylko nie została pokonana, ale wręcz dominuje, a ci, którzy powinni się jej sprzeciwiać, są nią przesiąknięci.

        Czy to nie niebezpieczne, zauważyć, że jest wojna?
        doceń 12
        0
  • zwyczajny
    21.08.2015 14:56
    Raduje się serce, że Pan to przyznaje. Ale uczciwość nakazuje dodać, że zostali skrzywdzeni sądami i z tych sądów trzeba się wycofać.

    OBROŃMY POSĄDZONYCH!

    Wielu uczciwych ludzi, pełnych prostoty i zapału słyszało, a czasem i dziś słyszy w odpowiedzi na próbę realizacji tego, co im w duszy gra, co im sumienie podpowiada, żeby unikali, formalizmu, płytkiej fascynacji starociami i powierzchowności, żeby zajęli się czymś bardziej istotnym, np. miłością bliźniego, żeby nie robili cyrków(to ostatnie padło z ust kapłana podającego Najświętszy Sakrament mężczyźnie, który uklęknął, zamiast formuły "Corpus Christi..." W innym przypadku usłyszał, że "oni za to zabijają"). W odpowiedziach owych przemycana jest bolesna dla nich sugestia, że tej miłości bliźniego nie mają, że są formalistami, legalistami i faryzeuszami, którzy lekceważą rzeczy istotne, że są obłudni.

    Jakże tego typu sugestie są krzywdzące. Są jak nóż w plecy, raniący tak głęboko tym bardziej iż często padają z ust kapłanów i bliskich u których akurat szukali zrozumienia i wsparcia. Znam nawet przypadek w którym ksiądz publicznie na kazaniu oskarżył o sekciarstwo rodzinę, tylko dlatego, że chciała klękać do Komunii Św, co skończyło się poronieniem oskarżonej matki. Były one ponadto podstawą wielu reform liturgicznych XX wieku. Ktoś powie, że to nieuzasadnione żale, że kto chce, może iść na „Mszę Trydencką”, że dziś już nie ma tak gwałtownych zmian w Mszy Świętej, a często przywraca się pewne pochopnie odrzucone elementy Rytuału i zwyczaje. Dlatego też polecam lekturę książki Pawła Milcarka, "Historia Mszy", w której autor zamieszcza serię wypowiedzi, stanowiące przykład przedstawionych tu posądzeń, zakazów i utrudnień ze strony hierarchii. Uczciwość nie pozwala udawać, że ich nie było, że nic się nie stało.
    Sądzili więc reformatorzy, że pewne formy były puste, czyli nierozumiane i nieprzeżywane przez przywiązanych do nich, że to przywiązanie było wyrazem płytkiego umiłowania do starożytności, magicznie pojmowanej wiary, tendencji sekciarskiej, i wrogości do Kościoła…

    Sądy te zasmucają, ranią i nie mają żadnych podstaw, ponieważ:
    1) Nie wiemy co drugi ma w sercu, a tym bardziej wszyscy katolicy,

    2) Nie ma jednego, człeka współczesnego. To co pewnej grupie się wydaje martwe ktoś inny może głęboko przeżywa.
    3) „To nie tradycjonaliści zaczęli zabawę w która lepsza”(T. Dekert), ale ci, co uznali, że trzeba dawne formy zmienić. Dlatego też przewrotne jest oskarżanie tych pierwszych o formalizm i czepianie się.

    4) Nie ma żadnej historycznej konieczności, któraby czyniła coś przeżytym per se.

    5)Takie oceny to subiektywne mniemania niektórych tylko ludzi pewnej grupki, tendencji, epoki. Uznawanie pewnych odczuć i zwyczajów za bardziej, lub mniej współczesne to błąd historycznego determinizmu i ewolucjonizmu podzielanego choćby przez marksistów. Jest on sprzeczny z Katolicyzmem nastawionym na to, co odwieczne i Trwałe, z myśleniem ludzkim którego projekcje są synchroniczne, co też jest przyczyną poszukiwania przez człowieka wieczności, w której nie ma jałowienia i przemijania.

    Coś jest żywe dopóki jest… żywe, a czy takie jest, to już nie nam oceniać, bo – powróćmy do punktów poprzednich – nie wiemy, co drugi ma w sercu, nie ma jednego człeka współczesnego, nie ma historycznej konieczności…

    Są tylko ludzie, którzy nie nazywaliby się ludźmi, gdyby nie istniały pewne trwałe, wspólne dla wszystkich, przekraczające mody danej epoki elementy i potrzeby.

    Podejmowanie jakichkolwiek uniwersalnych reform w wyniku takich osądów jest raniącym nadużyciem.

    Okazuje się, że pewne formy, np. „Msza Trydencka” stały się rzeczywiście dla większości czymś z „dawnych czasów”, czymś „niezrozumiałym”, ale nie dlatego, że tak po prostu się historia potoczyła, ale dlatego, że niektórzy reformatorzy tak osądzili(błędnie) i przymusem ów błędny osąd urzeczywistnili.

    Typowa samospełniająca się przepowiednia.

    Na szczęście jednak zachowali się Ci, co się temu krzywdzącemu wyrokowi nie poddali, albo w porę dostrzegli jego niesprawiedliwość. Wśród nich był kard. Ratzinger i inni.
    doceń 18
  • jur
    21.08.2015 15:35
    Czy OSTATNIA WIECZERZA była w rycie trydenckim , czy posoborowym , jakiego koloru ornat miał na sobie Jezus , czy EUCHARYSTIA była przyjmowana na rękę , czy język ? Ważniejsza jest treść a nie forma.
    • Ajja
      21.08.2015 17:25
      Msza święta to nie to samo co Ostatnia Wieczerza. A ważna jest nie tylko treść, ale i forma. "Lex orandi - lex credendi".
      doceń 26
      • jur
        24.08.2015 18:40
        Zgadzam się , że Ostatnia Wieczerza to nie to samo co msza święta. Brak organów , strojów liturgicznych , czytania listów episkopatu - było "zaledwie" przeistoczenie i eucharystia.
        doceń 0
        0
      • Ajja
        25.08.2015 07:24
        A gdzie ofiara którą złożył Pan Jezus na krzyżu? Podczas Mszy na nowo przeżywamy tę ofiarę, nie tylko wspominamy Ostatnią Wieczerzę.
        doceń 7
        0
    • zwykły
      01.09.2015 09:49
      Szkoda tylko, że Ci co stary ryt zmieniali tak nie myśleli wtedy gdy zmieniali...
      doceń 1
  • Tomek
    21.08.2015 18:05
    Myślę, że - z całym szacunkiem dla obu Rytów, w których sam odprawiam Msze - Autor się jednak trochę zagalopował nazywając Mszę Św. w Rycie Trydenckim dziełem sztuki.

    Jedna z najbardziej irytujących rzeczy którą słyszę po odprawieniu Mszy od parafian jest:
    "It was a beautiful Mass, Father." (To była piękna Msza, Ojcze.)
    A ja się pyta, czy spotkałeś się z Panem Bogiem na tej Mszy, czy tylko byłeś na niej ze względu nadoznnia estetyczne.
    Wydaje mi się, że problem rywalizacji dwóch rytów jest sztuczny, bo przecież nie o to chodzi jak, ale co sprawujemy: urzeczywistnienie Jedynej Ofiary, w której Nasz Pan Jezus Chrystus ofiarował samego siebie za nas. Czy robimy to w języku łacińskim, czy w językach narodowych, czy w jakimkolwiek z Rytów, istotą jest Ofiara.

    A wracając do - moim zdaniem - nietrafnego sformułowanie użytego przez Autora, pracując w USA aż za nadto napatrzyłem się na dzieła sztuki "uprawiane" zamiast odprawiania Najświętszej Ofiary.
    Domniemywam, iż Autor pisał w dobrej wierze, jednak mimo wszystko - moim zdaniem - określenie Mszy Świętej dziełem sztuki jest moim zdaniem zredukowaniem znaczenia tak Rytu jak i samej Mszy Świętej.
    doceń 12
  • nihil
    21.08.2015 20:50
    gryzą, gryzą. wystarczy wejść na ich fora i popatrzeć na ich wypowiedzi. za Lefebrem poszli by w ogień, a za słowo krytyki pod jego adresem aż strach pomyśleć, co by mogli zrobić. za to z pełną swobodą używają sobie na obecnym papieżu. po wypowiedziach wielu z nich niejednokrotnie mam wątpliwości, czy to jeszcze są katolicy, czy już może jacyś neoprotestanci pod sztandarem tradycji. proszę bardzo, oto kilka próbek ich możliwości: https://www.facebook.com/groups/313061378704656/permalink/1029554903721963/ https://www.facebook.com/groups/313061378704656/permalink/1029159483761505/ https://www.facebook.com/groups/437130566464764/permalink/464371543740666/ https://www.facebook.com/groups/313061378704656/permalink/937917316219056/ https://www.facebook.com/groups/313061378704656/permalink/1041618519182268/ https://www.facebook.com/groups/313061378704656/permalink/575167012494090/ https://www.facebook.com/groups/313061378704656/permalink/1042671522410301/
    • nihil
      22.08.2015 19:20
      a tu proszę jeszcze jeden przykład - tradycjonalista twierdzący, że jest katolikiem, jeden z wodzirejów tego nurtu w Polsce, a w dodatku prezes kolejnego stowarzyszenia wypowiada się na temat Mszy Świętej https://www.facebook.com/groups/437130566464764/permalink/464836967027457/?comment_id=464840943693726&offset=50&total_comments=63&comment_tracking=%7B%22tn%22%3A%22R9%22%7D
      doceń 0
  • Wojtek
    21.08.2015 21:38
    A ja myślę sobie czasami że msza musi być dziełem sztuki, została zainicjowana przez Boga, więc ryt trydencki jest lepszy na dzień dobry, bezdyskusyjnie. Jeżeli jakikolwiek kapłan myśli inaczej to niech zweryfikuje swoje poglądy i przekonania, czy aby na pewno chce służyć jedynie Bogu.
    • N
      22.08.2015 20:55
      Ja tam wolę, żeby Msza była spotkaniem z Bogiem, a nie dziełem sztuki. Gusta są różne, ale jak dla mnie bardziej owocne spotkanie jest jednak podczas mszy posoborowej, kiedy rozumiem, co się dzieje i co Bóg do mnie mówi. A śpiewy przy okazji też są niczego sobie.
      No i faktycznie z tradsami różnie bywa, niektórzy niestety gryzą. Na szczęście nie wszyscy :)
      • Ajja
        24.08.2015 08:16
        Zachowanie zarówno wiernych, jak i księży na Mszy posoborowej dowodzi że mimo wprowadzenie języka lokalnego wielu z nich niczego nie rozumie. Ot, np. u mnie w parafii najwyraźniej totalnie bezrefleksyjnie idą do Komunii śpiewając "Upadnij na kolana ludu czcią przejęty", ale żaden nawet nie przyklęknie. Jak kiedyś zapytałam znajomych jakie były czytania to mieli problem z odpowiedzią, bo jednym uchem im to wpadło a drugim zaraz wyleciało. Co rusz słyszę, że ludzie "w Kościół nie wierzą" i że "inne religie to też droga do Boga", ale nie przeszkadza im to co niedzielę recytować z resztą wiernych "wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół". Muzyka? Na odpuście wystąpił chórek śpiewający piosnki o świeckiej melodii(a tekst tylko luźno nawiązywał do tematyki religijnej), przy ogłuszającym akompaniamencie z odtwarzacza. To gdzie te dobre owoce? Że ludzie w ogóle przyszli? Tylko czy oni wiedzą po co i do Kogo przyszli?
        doceń 10
        0
      • JacekNowak
        24.08.2015 17:35
        JacekNowak
        Przyczyną opisanej sytuacji nie jest wyższość starego rytu nad nowym rytem, ale fakt, że Msza święta w nowym rycie jest Mszą, myślę że to właściwe słowo: popularną. Czyli chodzi na nią ogół wierzącej populacji, zarówno ci głęboko wierzący, jak i ci, którzy chodzą do kościoła, bo mama i tata też chodzili, albo ci, którzy chodzą do kościoła, bo tak wypada. Natomiast Msze święte w starym rycie były właściwie całkowicie wyparte i jeśli dziś ktoś na taką mszę chodzi, to robi to bardzo świadomie i z wyboru.

        Gdyby nie wprowadzono nowego rytu, wtedy na Msze święte po staremu chodziliby wszyscy, nie tylko ci z wyboru, wrażliwi na każe słowo i gest kapłana. I wtedy też okazałoby się, że połowa ludzi nie pamięta, jaki to fragment Ewangelii czytał ksiądz z ambony, za to dokładnie wie, ile much koło nich przeleciało. Zresztą żyje dziś jeszcze trochę ludzi, którzy pamiętają czasy przedsoborowe. Są wśród nich zarówno tacy, którzy wciąż przywiązani są do starego rytu, ale naprawdę wielu jest takich, którzy twierdzą, że wtedy na Mszy strasznie się nudzili i bardzo się cieszyli, kiedy Msze zaczęto odprawiać w języku polskim. Czy ci ludzie zwracali wtedy taką uwagę na każde słowo i gest? Z Mszami, na które chodzą wszyscy, tak to już jest, i żadne zmiany rytów niczego tu nie zmienią.
        doceń 2
        0
      • Ajja
        25.08.2015 07:28
        "Z Mszami, na które chodzą wszyscy, tak to już jest, i żadne zmiany rytów niczego tu nie zmienią".
        Doprawdy? To po co klasyczny ryt, rozwijany organicznie od czasów apostolskich, bezceremonialnie wywrócono do góry nogami? Niniejszym przyznał pan, że jego dewastacja była totalnie niepotrzebna.
        doceń 6
        0
      • JacekNowak
        25.08.2015 16:49
        JacekNowak
        Przyznałem już wcześniej, że wprowadzenie nowego rytu nie dało oczekiwanych rezultatów.

        Również nigdy nie miałem wątpliwości, że spychanie Mszy świętych w starym rycie do jakiejś niszy, wymaganie specjalnych pozwoleń na odprawianie takich Mszy świętych, czy próba w ogóle wypchnięcia tych Mszy świętych z Kościoła katolickiego, były to działania co najmniej nieuzasadnione.

        Natomiast tak, jak przyznaję, że nowy ryt nie miał pozytywnego wpływu na udział wiernych w Mszy świętej, ani ilościowo, ani jakościowo, tak samo nie mogę zgodzić się z stwierdzeniem, że nowy ryt spowodował zmniejszenie się pobożności wiernych, pustoszenie kościołów i bylejakość w przeżywaniu Mszy świętej. Zmiana rytu miała minimalne znaczenie w tych kwestiach.
        doceń 2
        0
  • Alson
    22.08.2015 18:26
    Niestety, ja mam złe doświadczenia z tradyjonalistami. Ci, których znam lub których czytam (i to nie jacyś rozłamowcy), lojalnością wobec Kościoła i papieża Franciszka nie grzeszą, wszędzie widzą lewactwo, albo lajkują jakieś watpliwe grupy i profile na fejsie typu "FSSPX" albo "Katolicki Insytut Apologetyczny im. Św. Tomasza z Akwinu" (na którym można zobaczyć grafikę z Janem Pawłem II, którego Jezus nie wpuszcza do nieba, a woła go szatan - kto nie wierzy, proszę bardzo: https://www.facebook.com/KIASwTomaszazAkwinu/photos/a.297175117037304.73727.278558672232282/572483059506507/?type=3&theater
    • zwyczajny
      28.08.2015 20:15
      i nowe ruchy mają speców od czarnego PRu. Nie tylko tradsi mająten problem, Mają go i w neo, i w odnowie i w normalnych parafiach. Stąd go wyznacznikiem tradsowskości jest krzywdzącą nieuczciwością
      doceń 1
  • młody
    22.08.2015 21:14
    Fajnie by było ,gdyby znalazł się jakiś artykuł na temat Ars Celebrandi , Mszy Trydenckiej w tygodniku. Trafiłoby do szerszego grona
    doceń 6
  • gosc
    22.08.2015 21:55
    nie tradsi tylko faryzusze.jatrza i przeszkadzaja. ludzie bez milosci a redakor pewnie sie don nich zalicza
    doceń 3
  • Agar
    23.08.2015 11:22
    szkoda, że autor artykułu nie wspomniał o tradsowym celebrycie, niejakim Shneiderze, który śmiało może stanąć w jednym szeregu z kard. Marxem. obaj są siebie warci, jeden i drugi rozrywa Kościół. jeden ciągnie w jedna stronę, a drugi w drugą. Shneider porównał Kościół do arian, dając do zrozumienia, że to tradsi są prawdziwymi katolikami, a reszta to heretycy. wypowiedzi o współczesnym Kościele jako sekcie, modernistach, heretykach, odstępcach itp. są wśród tradsów dosyć częste, co wskazuje, że jest to powszechna opinia http://www.pch24.pl/biskup-schneider--to-tradycjonalisci-odnawiaja-kosciol,37509,i.html#ixzz3imxejBbF
    • Ajja
      24.08.2015 08:20
      Bp Schneider, nie Shneider. I to żaden celebryta, ale normalny katolicki kapłan jakich powinno być więcej. Każdy kto go spotkał (w tym ja) potwierdzi, że to cichy, pogodny, skromny biskup otwarty na kontakty z ludźmi, który każdego rozmówcę traktuje z życzliwością. I którego boli kryzys w Kościele, dlatego otwarcie mówi o pewnych zjawiskach które należy dla dobra Kościoła wyrugować.
      doceń 10
    • Paweł Pojawa
      24.08.2015 12:56
      Bp Schneider porównał kryzys w Kościele do kryzysu ariańskiego. Czy niesłusznie?...
      ... Nie na darmo w kółko polecam lekturę encykliki Pascendi. Ona merytorycznie wiele wyjaśnia. Proszę dać się namówić!
      doceń 8
    • Gość
      13.12.2016 07:54
      Pełna zgoda co do Schneidera i Marxa. A co do liturgii, stara czy nowa, obie są ważne. U skrajnych tradsów i modernistów denerwuje sposób myślenia o Bogu, kościele i świecie. Według mnie bardziej szkodliwi są tradycjonaliści.
      • Ajja
        14.12.2016 08:24
        Co do ważności, to modernistyczne podejście powoduje, że nowusik niekoniecznie będzie ważny. Bo na przykład ksiądz wymyśli sobie, że będzie odprawiał Msze próbując konsekrować niewłaściwą materię, np. wafla ryżowego czy spód do pizzy. Tak, były takie przypadki.
        doceń 1
        0
    • Aguirre
      24.06.2019 12:30
      Pan/Pani wybiera środeczek czyli letniość, a ma być taka, tak, nie nie. Marx jest totalnym rewolucjonistą, Schneider stoi na gruncie prawdziwej katolickiej doktryny. Natomiast mainstream płynie sobie środkiem wprost do Otchłani.
      doceń 0
  • ola
    25.08.2015 08:45
    Temat liturgii Mszy swiętej jest komentowany na portalu wiara pod tym linkiem:
    http://gosc.pl/doc/2649045.Stara-liturgia-tetniaca-zyciem
    doceń 0
  • śwjacenty
    26.08.2015 13:31
    Zmiany liturgiczne wprowadzone przez Sobór Watykański II mają charakter protestancki. To nie tylko zmiana języka ale przeniesienie akcentów w tekstach liturgicznych z ofiary przebłagalnej na dziękczynną i na ucztę eucharystyczną. Formy liturgiczne i pobożnościowe w protestantyzmie wynikały logicznie z odejścia od katolickiej doktryny o przeistoczeniu i przyjęcia rygorystycznie nauki o jedynej i niepowtarzalnej w żadnej formie przebłagalnej ofiary Golgoty. Sobór watykański II pozostawił jednak doktrynę katolicką nienaruszoną. W ten sposób wprowadził zamieszanie. Wygląda to mniej więcej tak jakby ktoś silnik z "Beemki" włożył do "Malucha". Katolicka doktryna o przeistoczeniu i bezkrwawej ofierze "rozsadza" uproszczoną na protestancki wzór liturgię. Protestanci wierzący w duchową obecność Pana w komunii nie przejmują się tak bardzo okruszkami z chleba, który choć traktowany z szacunkiem jest dla nich symbolem ciała a nie substancjonalnie ciałem pańskim. Dla katolika ma to inny wymiar. Dlatego rozumiem oburzenie tradycjonalistów widzących jak np. używana na mszach w neokatechumenacie maca kruszy się przy łamaniu i spada na obrus albo podłogę. Protestantyzacja liturgii bez zmian doktrynalnych jest nielogiczna.
    doceń 5
  • współczesna
    07.09.2015 21:49

    Pierwszy akapit jest genialny! "(...) krwiożerczy prawicowcy uważający posoborowy ryt za świętokradczy, widzący papieży II połowy XX wieku gotujących się na samym dnie Piekła w jednym kotle z Marcinem Lutrem i Janem Kalwinem, ten jest w błędzie. Wśród tradycjonalistów są pewnie i tacy ludzie – ale na Warsztatach Liturgii Tradycyjnej „Ars Celebrandi”, które właśnie trwają w Licheniu, ich nie spotkałem." A ja spotkałam - co prawda na ubiegłorocznych, ale na zdjęciach widzę mnóstwo tych samych twarzy.

    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zobacz także

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL