Nowy numer 29/2020 Archiwum
  • olafszczyp
    14.03.2013 21:11
    olafszczyp
    Pisałem to wczoraj w komentarzu do jednego z artykułów. Powtórzę, gdyż bardziej pasuje do tej informacji. Wyborowi Ojca Świętego Franciszka towarzyszył taki symbol związany z tymi ptakami: W trakcie oczekiwania na biały dym, na kominie wyrastającym z Kaplicy Sykstyńskiej, jak wszyscy wiedzą, siedział ptak. W pewnym momencie, za jego plecami pojawił się drugi, podleciał i zajął jego miejsce. Pierwszy ustąpił miejsca temu nadchodzącemu po nim.

    "Czy to przypadek? Czy zbieżność? Na pewno jednak bardzo ciekawy szczegół".
    doceń 5
  • deggs
    14.03.2013 21:28
    K 11 (parafraza) będziesz się brzydził nieczystymi ptakami takimi jak mewa (i orzeł)
    doceń 0
  • PO
    14.03.2013 21:41
    Wychodzi człowiek, na którego patrzą miliony. Może zrobić show, może jednym gestem zawładnąć tłumem, a on co robi? Prosi o modlitwę w ciszy. Pierwsze wystąpienie i pierwsza lekcja pokory dana temu rozgadanemu światu.



    W epoce Twittera, błyskawicznych komunikatów i chronicznego rozkojarzenia, stery Kościoła przejmuje skromny zakonnik, o którym można powiedzieć chyba wszystko tylko nie to, że jest celebrytą. Z medialnego punktu widzenia - klapa. Na głowę bodaj najważniejszej instytucji współczesnego świata wybrano starszego mężczyznę, który na mowę inauguracyjną wychodzi wyraźnie zestresowany i nieco spięty. Kto w Watykanie odpowiada za PR? - można by zapytać.



    Z postury podobny do Piusa XII, nie żartuje jak Jan Paweł II, nie podnosi wysoko rąk w geście błogosławieństwa jak jego poprzednicy, jedynie delikatnie się uśmiecha. W pierwszej chwili konsternacja telewizyjnych ekspertów. Jak to, miał być kto inny. Młodszy, "liberalny", "reformatorski". A tu nieznany szerzej kardynał z Argentyny, podobno wielki przeciwnik aborcji, małżeństw homoseksualnych, asceta…



    Dwa punkty widzenia



    Wiadomość o wyborze papieża zastała mnie w momencie, w którym do późnego wieczora właściwie nie miałem dostępu do mediów. Później, po powrocie do domu, wszystko z nawiązką nadrobiłem. Fakt, który najbardziej mnie uderzył, to niesamowicie wyraźne, ale łatwe do przewidzenia zjawisko. Mianowicie tam, gdzie jeszcze do niedawna pełno było entuzjazmu i nadziei na ogromne zmiany na szczycie Watykańskiej hierarchii, po ogłoszeniu wyboru entuzjazm opadł. Większość dziennikarzy, którzy na konklawe przyjechali jak na polityczne show, nie miała do powiedzenia nic więcej ponad: "historyczny wybór" i "wielkie zaskoczenie".



    Odwrotna sytuacja miała miejsce wśród wiernych. Na słowa "Habemus Papam" - radość. Później nieznane szerzej nazwisko i… cisza. Dziwna jak na miejsce i okoliczności. Z czasem jednak tam, gdzie wśród komentatorów zaczynało występować znudzenie, wierni coraz bardziej cieszyli się z wyboru, rozumiejąc, że wielkość człowieka nie zaczyna się i nie kończy na błyskotliwych grach językowych i gestach wykonywanych pod publiczkę.



    Stare i Nowe



    Spośród wielu niewiadomych, niezliczonych ciekawostek oraz wyliczanek, dla których ten pontyfikat już stał się wyjątkowym, jedna rzeczy wydaje się we wczorajszym wyborze najważniejsza - Watykan zmienia optykę. Było to widać wyraźnie po pierwszych gestach Franciszka, wiemy to również, znając już lepiej życie, które do tej pory prowadził.



    Okazuje się, że to człowiek wielkiego formatu, który być może zaskoczy po równo wszystkie "frakcje" wewnątrz Kurii Rzymskiej. Sam sobie gotuje, jeździ na rowerze, a w zimę przesiada się do autobusów. Na rogach ulic Buenos Aires rozstawia chrzcielnice i po nominacji kardynalskiej zachęcił wiernych, by zamiast wydawać pieniądze na przylot do Rzymu, wydali je na ubogich i potrzebujących.



    Gdzie są teraz wszyscy ci, którzy wieszczyli, że zasklepiony w sobie Watykan wybierze włoskiego kardynała, który utrzyma status quo? Zamiast tego otrzymaliśmy człowieka, który ewangeliczne ubóstwo i energię Nowego Świata, połączy z teologią i dostojeństwem Starego.



    Ten wybór teoretycznie nikomu nie powinien być na rękę, a jednak się dokonał. Konklawe to nie współczesna adaptacja "Gry o Tron". Tutaj karty rozdaje Duch Święty, czego mieliśmy wczoraj dobitny przykład.
    doceń 5
  • mamakatarzyna
    14.03.2013 21:46
    Pewnie, Pan Bóg, który zsyła anioła do Maryi, wskrzesza Łazarza, napełnia stągwie winem i sieci rybą, rozmnaża chleb, to każdy chrześcijanin rozumie, ale żeby zaraz mewa miała sprawić radość oczekującym na Namiestnika Chrystusa? Ee, co to to nie. Kto w takie bajki uwierzy, Pan Bóg nie ma poczucia humoru i nie wie nic o naszym pragnieniu choćby drobnego znaku. ;-)

    "Takie widzisz świata koło, jakie tępymi zakreślasz oczy". Nie głupi to zaobserwował, lecz sam Wieszcz. :-)

    A srebrzysta mewa weszła już do historii pontyfikatu Franciszka bez naszego przyzwolenia. Ptaki są mądre.
    Chwała Panu za tę radość!
    doceń 5
  • super_extra_fakt_pudelek
    14.03.2013 21:50
    Nie, to już przesada! Portal katolicki, zdawałoby się poważny, a zajmuje się sensacyjno-wróżbiarskimi rewelacjami jak nie przymierzając jakiś tabloid.
    doceń 0
  • Beata
    14.03.2013 22:08
    Różne są aluzje, Papież jest Rybakiem łowi ludzi jak ryby a mewa zjada ryby.
    doceń 0
  • szperacz
    15.03.2013 00:12
    Ktoś tu twierdzi, że Bóg nie ma poczucia humoru? A to ciekawe... W takim razie, skąd my to posiadamy? Albo... Jak zrozumieć słowa "beze mnie nic uczynić nie możecie" (J 15,1-8)?
    doceń 2
  • M.R.
    15.03.2013 00:43
    Nie chce mi się dodawać mojego komentarza do wszystkich artykułów dotyczących konklawe w serwisie, czy w Gosciu Niedzielnym, ale ze zgrozą obserwuję narastającą Państwa tabloidyzację. Po pierwsze, wybór Papieża był dla Państwa kompletnym zaskoczeniem. W ostatnim numerze Gościa nie zamieściliście Państwo nawet wzmianki o Papieżu, serwując czytelnikom biogramy potencjalnych papabile. Zamiast tego mamy takie tytuły: "Z komina słabo widać", "Nie czekam na dym". Wikipedia zaktualizowała biogram nowego Papieża, kard. Jorge Mario Bergoglio w ciągu 30 sekund, w sposób miarodajny i wyczerpujący, podczas, gdy Państwo prawdopodobnie szukaliście wtedy gorączkowo jakiejkolwiek informacji, czekali na L`Osserwatore, lub E-kai. To trochę wstyd, by być tak zaskoczonym pretendując do roli najważniejszego katolickiego medium, tygodnika opinii. Proszę poczytać sobie Nasz Dziennik i porównać z tym co Państwo dajecie. Ja rozumiem: oszczędności finansowe, braki kadrowe, chęć nie podawania niesprawdzonych informacji, ale dzisiaj oprócz wyczerpujących informacji, szybkość się liczy, a nie pełna konsternacji cisza, lub bredzenie. Proszę Państwa, podpowiem - trzeba było spytać choćby polskich jezuitów, ja bym tak zrobił. Z przykrością obserwuję proces któremu poddaje się ogólnie rzecz biorąc Gość. Np. te dyskusje pod artykułami, zdominowane przez czynowników z Czerskiej, z którymi ja przynajmniej nie mam ochoty się użerać, jaki cel pełnią? Jakby tego było mało, wprowadziliście Państwo system oceniania przez czytelników tych wypowiedzi, co jest kompletnym skandalem, bo przecież wiadomo, że dzięki temu można bez problemu pod artykułem wybić na pierwsze miejsca treści całkowicie sprzeczne z artykułem i nauką katolicką. Jeśli to jest Państwa sposób na aktywizację laikatu, to wg mnie chybiony. Znowu - proszę spojrzeć na Radio Maryja - ich sposoby są bez porównania skuteczniejsze i zdecydowanie mniej kontrowersyjne DLA KATOLIKÓW. Przyznam, że zupełnie czego innego oczekiwałem od Gościa Niedzielnego jeśli chodzi o relację z wyboru Papieża. Ja czekałem na dym, nie wiem czy z komina cokolwiek widać, ale mewy na kominie mnie nie interesują. Jeśli już, to proponuję stworzyć osobny kącik ciekawostek o konklawe i Papieżu, wtedy sytuacja będzie jasna. Natomiast teraz katolicy oczekują kompletnych i wyczerpujących informacji. Mamy przecież pokochać nowego Papieża, nie zapominając o poprzedniku, a jest to sytuacja, dla nas katolików było nie było niezwykła i trudna. Nowy Papież z racji doświadczenia, pochodzenia i wieku z pewnością nie nastawi się na reformę struktur watykańskich, tylko na duszpasterstwo, co jest jego najmocniejszą stroną. Natomiast co z jego formacją teologiczną? Odkrycie teologii Józefa Ratzingera, było dla mnie rewelacją. Póki był w cieniu Jana Pawła II nie docierałem do niej. Wraz z Benedyktem XVI pokochałem i jego myśl teologiczną i nie wyobrażam sobie dalszego funkcjonowania bez niej. Ratzinger to znakomity lekarz diagnosta chorob wspołczesnego świata w samej ich istocie. Miałem nadzieję, że dojdzie do polączenia sił "młodego" papieża z geniuszem teologicznym (wsparciem teologicznym) poprzedniego. Coś na kształt odwróconego pontyfikatu Wojtyła - Ratzinger, w nowym kształcie. Tymczasem szykuje nam się kolejny "przejściowy" pontyfikat. Na litość, "ruszcie Państwo trochę tyłki" i popracujcie. Potrzebujemy informacji, nie wypełniacza wierszówkowego
    • Tusiepuknij
      15.03.2013 09:16
      Po pierwsze, ten wpis świadczy, że nie przeczytał Pan chyba ani słowa z najnowszego numeru GN. Ks. Tomasz Jaklewicz pisze wielkimi literami: Gdy piszę te słowa, nie znamy jeszcze nowego papieża. Czytelnicy pewnie już tak.
      Gość Niedzielny to przecież tygodnik. Nie trzeba naprawdę być geniuszem, żeby się domyślić, że gazeta musiała iść do druku przed środą, skoro w czwartki już bez problemu można ją dostać w parafiach i kioskach.
      Po drugie, strony gosc.pl też Pan najwidoczniej nie widział na oczy w dniu wyboru nowego papieża, skoro Pan takie farmazony wypisuje.
      Zdrowia życzę, szczególnie gałek ocznych
      • M.R.
        15.03.2013 17:05
        Nie widzę potrzeby pukania się, ale nikomu tego prawa nie odmawiam. Nie rozumiem co ma do tego ks. Jaklewicz? Chyba raczej red. Dziedzina. Po co było w ogóle zamieszczać biogramy "top 20" (nr 10 z 10.03.13), skoro klucz jest jak dla mnie zupełnie niejasny? Albo wszystkie (zmieściłyby sie w 4 numerach), albo nic. Jeśli wszystkie, to byłoby to i interesujące i pożyteczne, bo tak naprawdę, oprócz kilku, zupełnie nie znamy kardynałów Kościoła powszechnego. Natomiast decyzja o tych akurat 20 jest niezrozumiała i podjęta, jak rozumiem, przez skąd inąd niezłego Gościowego Redaktora - Jacka Dziedzinę, a nie Księdza. Odnośnie 13.03.13 , to akurat czekałem na biały dym i śledziłem na bieżąco to co się ukazywało w Internecie. Duży plus dla Wikipedii (w cięgu 30 sekund kompletna reakcja), na wysokości zadania stanął Nasz Dziennik. W moim subiektywnym odczuciu Gość Niedzielny i Serwis Wiara mają u mnie dużego minusa. Według mnie Redakcja w przypadku tego konklawe zawiodła czytelników. Można to nadrobić i można przygotować się lepiej na następne, które czeka nas za kilka lat. Przymusu nie ma, trzeba jednak pamiętać, że konklawe z 1978 r. na stałe zmieniło sposób odbioru i postrzegania wyborów popieża.
        doceń 0
        0
  • hanka
    15.03.2013 01:00
    To dlaczego na kominie w 1978 nie siedział orzeł? No ja się pytam?
    Ludu, jak nie 13stki, to mewy srebrzyste...
    doceń 0
  • Ale nius
    15.03.2013 09:17
    Poinformujcie też, czy ta mewa się czasem nie zesrała i czy nie było to kupsko złociste.
    doceń 0
  • dziwne
    15.03.2013 22:14
    27 stycznia 2013 roku podczas Modlitwy Anioł Pański doszło do niecodziennego, ale zwyczajnego (?) w świecie zwierząt zdarzenia. Niektórzy chcą upatrywać w nim apokaliptyczno-katastroficznej symboliki.

    Papież Benedykt XVI jak co roku tradycyjnie (tym razem wspominając ofiary holocaustu) wypuszczał ze swego okna Gołębia Pokoju. Śnieżnobiały gołąbek wyleciał z papieskiego okna i już za chwilę został niespodzianie zaatakowany przez napastliwą, żądną krwi mewę (czy mewy polują na niewiele mniejsze od siebie ptaki? Czy je konsumują, czy robią to dla piór, czy dla jaj?). Szamotanina między ptakami trwała kilka minut, a widzowie w napięciu czekali wyniku tej bitwy. Nieustraszony gołąb to wyrywał się mewie, to ulegał jej sile, w wyniku czego został mocno poraniony i pozbawiony części upierzenia. Cały dramat rozegrał się we wschodniej pierzei placu św. Piotra. Spektakl był naprawdę pełen napięcia i trudno było przewidzieć koniec tego jednorundowego pojedynku. Ostatecznie ku radości wszystkich zebranych 1:0 dla Gołąbka Pokoju, który to wyrwał się ze śmiertelnego uścisku mewich szpon i odleciał, wywalczywszy wolność i życie.
    doceń 0
  • GŁOS
    16.03.2013 20:57
    Byłem po drugiej stronie lustra. Wówczas był wtedy między innymi gołąb. Wierzę, że mewa srebrzysta też jest właściwym znakiem.
    doceń 0
  • cau_kownik
    17.03.2013 06:28
    cau_kownik
    Dobrze, że nie na iglicy xD
    doceń 1
  • sabbath61
    17.03.2013 10:51
    zabobony, zabobony, zabobony. a tak przy okazji, to nie była mewa srebrzysta TYLKO BIAŁA !!!
    • Gosik777
      20.03.2013 08:47
      Gosik777
      Nie żadne zabobony tylko Boże znaki, jeśli nie odróżniasz. Rozeznawanie duchowe się kłania;)
      doceń 0
Dyskusja zakończona.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama