Nowy numer 22/2020 Archiwum
  • Henryk
    06.04.2020 11:28
    Widać Autor też nosi w sobie jakieś wpływy szatańskie, skoro ma jakieś uprzedzenia w stosunku do czci ludu dla Maryi. Autor zapomina chyba o roli, jaką matka odgrywa w rodzinie. Dzisiaj trzeba by raczej napisać powinna odgrywać, ale Maryja tą rolę odegrała doskonale. Niedawno papież Franciszek mówił o czci, jaką powinniśmy otaczać kobiety, ale nie do końca uzasadnił tą swoją opinię. Kobieta jest ostatnim aktem stwórczym Boga. Mężczyznę Bóg ulepił z ziemskiego prochu, a kobietę dopiero z jego ciała. Kobieta jest najpiękniejszym dziełem stwórczym Boga, bo kobieta ma dawać życie nowym ludziom, wychowywać w miłości i łagodzić ich przykrości swoim pięknem i delikatnością. Kobieta jest najważniejszym czynnikiem ludzkiego człowieczeństwa. Od tego jaka jest kobieta, w największym stopniu zależy jacy my jesteśmy. Św. Henryk de Osso podobno powiedział: "Świat zawsze był takim, jakim uczyniły go kobiety". Wszystkim kobietom należy się cześć i szacunek i każdą cywilizację poznaje się po tym, jaki szacunek w niej ma kobieta. Matka Najświętsza Maryja jest Matką Syna Bożego i choćby z tego tytułu należy się jej po Bogu największa cześć i chwała. Oddawanie czci Matce Najświętszej w najmniejszym stopniu nie umniejsza czci dla Boga. Dwa lata temu Matka Najświętsza pozwoliła mi się widzieć przez moment i w czasie tego widzenia wzięła na ręce moją wnuczkę, która też w tym czasie była w kościele ze swoją mamą. Od tego czasu moja cześć do Matki Najświętszej jest na najwyższym poziomie i nie rozumiem tych, którzy w jakikolwiek sposób negują cześć ludzi oddawaną Matce Najświętszej.
    doceń 10
    • annaewa2
      06.04.2020 12:55
      Cześć należy się tylko Bogu. Maryja Bogiem nie jest, niezależnie od prywatnych wizji.
      doceń 12
      • Moria
        07.04.2020 08:28
        Moria
        Cześć należy się także Maryi - "Niech wszyscy z wielką pobożnością oddają Jej (Maryi) cześć i niech powierzają Jej macierzyńskiej opiece swoje życie i apostolstwo" Sobór Watykański II, Dekret o apostolstwie swieckich Apostolicum actuositatem, 4
        doceń 4
        0
      • annaewa2
        07.04.2020 10:38
        Sobór pisze o czci opartej o kult pochwalny, Pan Henryk o najwyższym kulcie i czci, które należne są jedynie Bogu. Nie wolno mylić tych dwóch terminów. Stwierdzenie powyższe: należy się jej po Bogu największa cześć i chwała we wpisie Pana Henryka jest bałwochwalstwem.
        doceń 12
        0
  • annaewa2
    06.04.2020 12:53
    Cała narracja o szatanie, co nienawidzi Maryi prowadzi do zamknięcia możliwości dyskusji o prawdziwej roli Maryi w Kościele. Nauki biblijne przedstawiają Maryję zupełnie inaczej, niż ludowa duchowość, która ukształtowała obecny przesadny kult. Chrystus wprost, za ważniejszych od Maryi uznał tych, co słuchają Słowa Bożego.
    doceń 12
    • spe
      06.04.2020 14:29
      Maryja NAJDŁUŻEJ nich wszystkich słuchała Słowa Bożego i do niej NAJPIERW odnoszą się słowa Jezusa. Jeśli jakieś "nauki biblijne" tego nie zauważają, to są ślepe.
      • annaewa2
        06.04.2020 15:03
        Biblia przeczy, że Maryja słuchała Słowa Bożego. Gdy Jezus zaczął działać publicznie Maryja chciała go powstrzymać. Podobnie, gdy 12 letni Jezus uczył w Świątyni, Maryja nie była z tego zadowolona. Także słowa o prawdziwej rodzinie jasno wskazują miejsce Maryi.
        doceń 11
        0
      • CSOG
        06.04.2020 15:23
        "Biblia przeczy, że Maryja słuchała Słowa Bożego." - Gdzie ta teologia kończona, w jakiej formie, na jakiej uczelni?
        W którym miejscu "przeczy" ? Cza znamy i rozumiemy właściwie znaczenie słowa - "zaprzeczenie"? Cóż za przedziwne implikacje ...
        doceń 6
        0
      • annaewa2
        06.04.2020 16:05
        Ma Pan choć jeden dowód na to, że Maryja słuchała Słowa Bożego? Maryja nie jest wymieniana wśród uczniów Jezusa, choć Ewangelie wymieniają z imienia kobiety będące uczniami. Świadectwa Ewangelistów mówią jasno, że Maryja chciała powstrzymać Jezusa przed głoszeniem Słowa Bożego.
        doceń 12
        0
      • CSOG
        06.04.2020 19:19
        Powoli zaczynam dostrzegać i rozumieć jakiej to rodzaj "teologii" "został ukończony".

        Po raz kolejny i nie wiem już który, ktoś, brak dowodu uznawać chce, za dowód tezy przeciwnej. Choć prawidłowo to raczej są poszlaki.
        Ciekaw jestem co za czasów Jezusa uznawane było za Słowo Boże i czy Maryja nie zetknęła się chociażby ze słuchu z Torą. A gdyby miała się nie zetknąć, to skąd znała psalmy, Skąd zaczerpnęła inspiracje do swojego Magnificat? Może Pani teolog miała na myśli, że Maryja nie słuchała słów swojego Syna? Może to, że nie wszystkie jego nauki słyszała, albo że nie słyszała wieści i nowin o których głośno było w całej Galilei. Może zatykała sobie uszy żeby nie słyszeć.
        Od kiedy to i w jakiej teologii brak informacji o wydarzeniu lub zjawisku jest dowodem na brak tego wydarzenia lub zjawiska? Nadal Pani teolog nie wskazała miejsca w którym to podobno: "Biblia przeczy, że Maryja słuchała Słowa Bożego." Nadal czekam.
        Widać teologia teologii nie równa. Również odpowiedzi na to jaką teologię i gdzie Pani kończyła nadal brak.
        :) pozdrawiam :)
        doceń 7
        0
      • annaewa2
        06.04.2020 20:09
        Znajdzie to Pan we fragmencie Łk 11,27-28. Werset 11,27 odnosi się personalnie do Maryi. W wersecie 11,28 mamy słowa: wprawdzie bardziej szczęśliwi słuchający (μενουνγε μακαριοι οι ακουοντες). Kluczowym słowem jest μενουνγε, które jest słowem używanym przeciwstawnie. Użycie tego słowa jest gramatycznie wykluczające. Oznacza, że podmiot pierwszego zdania, którym jest Maryja nie należy do zbioru zawartego w zdaniu drugim. Tym samym Jezus nie zalicza Maryi do grona słuchających i zachowujących Słowo, którzy według Jego słów są bardziej błogosławieni, niż Maryja wymieniona wcześniej. Termin Słowo Boże przez Jezusa nie był utożsamiany z Prawem, czyli Torą. Słowem Bożym jest Dobra Nowina o nadejściu Królestwa Bożego. Czy Maryja przyjmowała tę naukę? W czasie działalności Jezusa nie, świadczy o tym fragment Mt 12,46-50. Jezus wyrzeka się w nim swojej ziemskiej rodziny, z Matką włącznie. Wbrew temu, co Pan sugeruje tu nie chodzi o milczenie Ewangelii na ten temat, tylko o słowa Jezusa wprost świadczące, że Maryja nie była Jego uczniem więc nie była w kręgu słuchających Słowo Boże. Teologię kończyłam na Papieskim Fakultecie Teologicznym we Wrocławiu.
        doceń 12
        0
      • CSOG
        06.04.2020 20:33
        Proszę brnąć dalej.
        "Jezus wyrzeka się w nim swojej ziemskiej rodziny, z Matką włącznie." - Czy mogłaby Pani rozwinąć tą myśl, wyjaśnić co dokładnie ma Pani na myśli pisząc takie słowa.
        doceń 3
        0
      • annaewa2
        06.04.2020 21:34
        A czego Pan nie rozumie? Zna Pan choć pobieżnie zasady dotyczące relacji rodzinnych w starożytnym Izraelu czasów Jezusa? Słowa Mt 12,50 są wyrzeczeniem się rodziny. Sam akt, choć sprzeczny z Prawem Mojżeszowym i Dekalogiem nie był niczym dziwnym w Wieku Mesjaszów, jak nazywano I wiek p.n.e. Porzucanie rodziny i podążanie za Nauczycielem było wtedy dość rozpowszechnione. Postąpił tak nie tylko Jezus, ale także Apostołowie, którzy zostawili wszystko i poszli za Nim. W świetle Prawa czyn taki był występkiem, za który rodzice mogli wydać nieposłusznego syna na ukamienowanie Pwt 21,18-21.
        doceń 11
        0
      • CSOG
        07.04.2020 00:01
        Wolałbym, żeby zbyt pobieżna znajomość relacji rodzinnych w starożytnym Izraelu, nawet pobieżnie mi nie zaszkodziła. Dlatego dopytam czy aby dobrze Panią zrozumiałem. Skoro akt sprzeczny z Prawem Mojżeszowym i Dekalogiem nie był niczym dziwnym i był jednocześnie dość rozpowszechniony a jednocześnie był występkiem za który rodzice mogli wydać na krzyżowanie, to jak częste było wówczas karanie kamienowaniem za taki występek? Z takiego przedstawienia ówczesnych realiów należałoby wysnuć wniosek że kamienowanie za wyrzeczenie się rodziny było w Wieku Mesjaszów na porządku dziennym. Skoro było wielu Mesjaszów a za nimi chodziło wielu uczniów porzucających rodziny to chyba taki wniosek nie jest nieuprawniony? Zna Pani może jakieś źródła podające jakie to były ilości kamienowanych za ten występek?
        A może błędnie Pani interpretuje zdobytą nazbyt pobieżnie wiedzę? A ponad to, serwuje czytelnikowi jakieś wyrwane z większego kontekstu ówczesnych czasów tezy, bez stosownego wyjaśnienia i w nie do końca jasnym i oczywistym celu? Pani zamiarem jest podzielenie się swoją erudycją, wiedzą ponadprzeciętną czy rozsiewanie wśród rozmówców i czytelników wątpliwości i niepewności? Jakie są Pani prawdziwe intencje, jako ekspertki od Mariologii?
        doceń 4
        0
      • annaewa2
        07.04.2020 09:38
        Czytał Pan kiedyś Ewangelie? Trzonem sporu między Jezusem a Faryzeuszami jest stosunek do Prawa. Jezus reprezentuje skrzydło liberalne, typowe dla mieszkańców Galilei. Nie wdając się w szczegóły, Jezus nie darzył szczególnym szacunkiem swojej Matki, przekładając nad Nią swoich uczniów. Wyraża się to w zachowaniu z przytoczonych fragmentów oraz w słowach jakie wobec Niej używał. Używanie zwrotu: niewiasto wobec matki było zwrotem pogardliwym. Podobnie zwrot czy to moja lub twoja sprawa, wypowiedziane w Kanie Galilejskiej. Tych samych słów użył wobec Jezusa demon zwany Legion, gdy chciał, by Jezus poszedł precz. Moim celem jest dążenie do prawdy, zawartej w Objawieniu. Wokół postaci Maryi narosło wiele rzeczy nie mających wiele wspólnego z Pismem Świętym.
        doceń 11
        0
      • CSOG
        07.04.2020 12:42
        Tak, czytałem kiedyś Ewangelię. Jedną, chociaż spisaną, zgodnie z tym jak ją, zapamiętało, i zrozumiało jej przesłanie czterech ewangelistów. Czytam i rozważam ją bardzo często.

        Moim zdaniem lepiej byłoby, gdyby Pani celem było dążenie do miłości Boga i Bliźniego przy jednoczesnym trzymaniu się prawdy. Prawda depcząca i obrażająca szacunek jakim pewna grupa chrześcijan obdarza Matkę Jezusa, prawda nie oparta o miłość do bliźniego z całą pewnością nie jest prawdą objawioną w Ewangelii.
        Nie twierdzę, że nie istnieją problemy do których się Pani odnosi. Twierdzę jedynie, że robi to Pani w niewłaściwy sposób. Powątpiewam również czy w intencjach osób od których pobierała Pani wykształcenie na Papieskim Fakultecie Teologicznym we Wrocławiu było wykorzystywanie przekazywanej tam wiedzy w sposób jaki Pani to czyni. W sposób mocno atakujący przestrzeń uczuć religijnych bardzo wielu osób. Proszę się przynajmniej zastanowić nad sposobem dochodzenia do prawdy o czystości doktryny, aby nie powielać wzorców zachowań jakich dopuszczali się niektórzy Faryzeusze stający w obronie Prawa Mojżeszowego, przekonani o słuszności prawdy odczytywanej przez nich w pismach.
        O problemach o których teraz dyskutujemy pisze właśnie autor macierzystego(komentowanego) artykułu Aleksander Bańka. Czyni to jednak w sposób zdecydowanie bardziej subtelny i dostrzega to, co wydaje się być rzeczywista istotą zagadnienia: „Diabeł nienawidzi Maryi i ma ku temu wiele powodów. Jako persona deformata – zdeformowana i zdeprawowana anty-osoba zapiekła w samopotępieniu – ogląda w jej wywyższeniu własny upadek.”
        Jeżeli czymkolwiek obraziłem Panią przepraszam i proszę o wybaczenie.
        doceń 2
        0
      • annaewa2
        07.04.2020 12:51
        W pierwszym moim zdaniu zapisałam, że nie zgadzam się z twierdzeniem o Diable nienawidzącym Maryi. Stwierdzenie to jest jednym z tak zwanych katolickich bon motów, które mają na celu unikanie dotarcia do Prawdy, a nie jej poszukiwanie. Stwierdzenia tego używa się by uniemożliwić rzeczową, opartą o tekst Objawienia dyskusję teologiczną, sprowadzając słuszne rozważania do ataków diabelskich. Albo też sprowadza się to wszystko do obrazy uczuć religijnych. A co jeśli te uczucia zostały ukształtowane w oparciu o błąd? Mamy trwać w błędach, bo poszukiwanie Prawdy może urazić czyjeś uczucia? Prawda wyzwala, a jeżeli Prawda kogoś rani, to problem jest w nim, a nie w Prawdzie.
        doceń 12
        0
    • Owszem
      11.04.2020 17:45
      Tradycja Kościoła, encykliki, Ojcowie Kościoła, dokumenty soborowe święci uczą maryjnej pobożności.
      • annaewa2
        11.04.2020 18:21
        Punktem odniesienia dla Tradycji i nauczania musi być zawsze Objawienie.
        doceń 12
        0
      • Owszem
        11.04.2020 21:41
        Objawienie to nie jest Pani lub innych teologów opinie. Twierdzenia (katolickich) teologów nie mogą być sprzeczne z nauką Kościoła.
        doceń 0
        0
      • annaewa2
        12.04.2020 04:47
        Objawieniem jest Pismo Święte. Tradycja musi być mu podporządkowana. Nauka Kościoła jest tworzona przez teologów. Nauki biblijne mają na celu właśnie odkrycie tego, jaka była intencja Boga, gdy do nas przemawiał.
        doceń 2
        0
  • spe
    06.04.2020 14:37
    "bardziej jej do twarzy z ciemnymi włosami" - a według mnie z jasnymi :)
    • spe
      06.04.2020 23:55
      http://m.jasnagora.com/wydarzenie-5392 - tutaj znalazłem wystarczajaco dobre zdjęcie ikony, gdzie można zauważyć właśnie młodziutką Maryję z jasnymi włosami.
      • JAWA25
        07.04.2020 20:06
        A barwa jest prawdą wiary chrześcijańskiej?
        doceń 16
        0
      • spe
        11.04.2020 23:03
        A ktoś powiedział, że jest? Na razie tylko Ty wpadłeś na taki "genialny" pomysł.
        doceń 0
        0
      • JAWA25
        11.04.2020 23:54
        Jakie "ty wpadłeś"? Zadaję pytanie i oczekuję odpowiedzi, a nie oszczerstw.
        doceń 0
        0
      • annaewa2
        12.04.2020 04:54
        Talmud wspominając Maryję pisze, że wykonywała ona zawód fryzjerki. Galilea, z której Maryja się wywodziła była mocno zhellenizowana. Nie można więc wykluczyć, że Maryja farbowała sobie włosy na różne kolory i każde przedstawienie jest prawdziwe.
        doceń 1
        0
      • spe
        12.04.2020 08:52
        W pytaniu zawarłeś tę myśl, której nikt tu nie przywoływał oprócz Ciebie. Nie łudź się, że powłanie się na formalizm coś tu zmienia. I to ja oczekuję przeprosin za domniemane "oszczerstwa"...
        doceń 0
        0
  • CSOG
    06.04.2020 19:38
    Dystans.

    Zmniejszył się dystans pomiędzy człowiekiem a chorobą i śmiercią. Zwiększył się odstęp pomiędzy ludźmi i państwami. Wydłużyła się odległość między pracodawcą a miejscem świadczenia pracy.
    Czy dystans pomiędzy człowiekiem a Bogiem pozostanie niezmieniony? A jeżeli coś się w tej sferze zmieni, to jak?
    Czy nastąpią jakieś zmiany w dysproporcjach między bogatymi a biednymi, pogłębią się czy wyrównają różnice między dobrymi a złymi.
    Większość specjalistów, ekspertów, konsultantów i znawców wszelkich dziedzin twierdzi zgodnie: Będą zmiany. I to wielkie. Tak przewidują politycy i ekonomiści, psychologowie, dziennikarze i lekarze. Najostrożniejsi i najbardziej sceptycznie nastawieni do zmian są biskupi i teologowie. Według nich najlepiej żeby nic się nie zmieniało. Wszak sam Bóg pozostaje stały i niezmienny. Od czasu do czasu jakiemuś teologowi albo kardynałowi czknie się stwierdzenie z rodzaju: zmiany są nieuniknione i konieczne. Wszak nawet doktryny choć stałe i niezmienne jak prawa naturalne, dopuszczają ewentualność retrospektywnego oczyszczenia, reinterpretacji, domagają się świeżego wydźwięku, synchronizacji i dopasowania do żywego języka, do zmian znaczeniowych poszczególnych słów i niestety, czasem nawet dostosowania do zmiany obyczaju. Napisałem „niestety” - tak pomyślałem, ponieważ niektóre zmiany adaptacyjne do postępów obyczaju, niekoniecznie są zmianami na dobre. Niektóre zmiany jednak wydają się konieczne, tak jak chociażby zaproponowana nie tak dawno zmiana wydźwięku fragmentu modlitwy Ojcze Nasz. Kolejne „niestety” pojawia się w obszarze realnych obaw o utratę jedności myśli w obliczu dokonywanych zmian. Mogliśmy to obserwować chociażby na przykładzie konstatowanych bardzo szeroko pewnych propozycji Papieża Franciszka. I słusznie dostrzegł kardynał Sarah, że wobec braku scentralizowanego konkretu, biskupia hierarchia zaczyna odzywać się kłopotliwym dla wiernych wielogłosem. Wielogłosem przeobrażającym się z czasem dla wiernych w niezrozumiałą kakofonię. Ta kakofonia , którą kardynał Sarah odważył się opisać prostymi słowami „Jeden biskup mówi co innego, drugi co innego”, zaczyna coraz wyraźniej być uciążliwa dla kościoła, szczególnie na styku teologii dogmatycznej i tradycji. I tu zapewne również czekają nas zmiany. Czy będą to zmiany tak wielkie jak przewidują w rokowaniach dla swoich dziedzin eksperci od ekonomi, polityki i gospodarki, czy socjologii, tego nie wiem. I nie wie zapewne nikt. Jak dożyjemy, to się przekonamy. Najmniej prawdopodobny wydaje się jednak scenariusz, że obecne mocno już nadwyrężane i uciążliwe status quo w relacjach teologii i zwyczaju ludowego w obrzędach da się utrzymać bez rys i pęknięć w nieskończoność.
    doceń 1
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Aleksaner Bańka

dr hab. prof. UŚ, filozof, politolog, lider Centrum Duchowości Ruchu Światło-Życie Archidiecezji Katowickiej, przewodniczący Rodziny św. Szarbela w Polsce.

Od lat posługuje modlitwą i na wiele sposobów głosi Ewangelię. Autor książek, artykułów oraz audiobooków poświęconych filozofii i duchowości chrześcijańskiej. Współpracownik Radia eM, Gościa Niedzielnego. Członek Rady Duszpasterskiej Archidiecezji Katowickiej i przewodniczący Komisji ds. świeckich II Synodu Archidiecezji Katowickiej. Znawca życia i duchowości św. Szarbela. Prywatnie mąż i ojciec.

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji