GN 07/2020 Archiwum
  • Anonim (konto usunięte)
    13.02.2020 07:54
    Drogi Redaktorze - aby nie szukać daleko warto przypomnieć sobie czasy połowy XXw, gdy mięso na stołach wiejskich gościło bardzo rzadko, gdy schabowy był rarytasem, a wędliny też nie były codziennym dodatkiem do chleba. Prawda jest o tyle brutalna, że w ostaniach latach konsumpcjonizm spowodował radykalną zmianę nawyków żywieniowych Polaków, pewnie odreagowujących po sławetnych kartkach i dziś mięso na nieszczęście stało się głównym składnikiem diety. Bardzo niezdrowej diety.
    Więc może jednak warto zastanowić się nad tym co jemy, ale też nad tym jaka jest jakość tego mięsnego pożywienia mającego mało wspólnego z obrazkami polskiej wsi, gdzie krówka czy świnka w oborze i gospodarz dbający o swoje.
    Pomysł z podatkiem jest oczywiści ez tych typowo lewicowych, ale przecież nasze społeczeńśtwo kocha takie pomysły, patrząc na lewicowe rozdawnictwo czy równie lewicowe pojęcie sprawiedliwości społecznej. Jako prawicowiec wołałbym zamiast opisywania podatków jednak rzetelną informację o skutkach diety mięsnej.
    doceń 19
    • marbie
      13.02.2020 08:56
      Skutkach diety mięsnej? Chyba skutkach obżarstwa mięsnego. Mięso było i jest potrzebne człowiekowi, a wiadomo, że nadmiar szkodzi.
      doceń 18
      • Anonim (konto usunięte)
        13.02.2020 09:14
        Pomijając drażliwe kwestie np. cholesterolu, to może warto sięgnąć po etykietę od wędlin czy tzw. mięsa.
        doceń 7
        0
      • marbie
        13.02.2020 09:53
        Ja napisałem o mięsie, a nie jego przetworach.
        doceń 10
        0
      • Anonim (konto usunięte)
        13.02.2020 10:13
        Odróżnisz w sklepie mięso od mięsa z tzw. dodatkami?
        doceń 6
        0
      • Anonim (konto usunięte)
        13.02.2020 10:14
        No i wiesz, jaką paszą były karmione świnie czy krowy i jaki to ma wpływ na mięso ze sklepu?
        doceń 5
        0
      • marbie
        13.02.2020 10:17
        Świeże mięso na stoisku mięsnym, to nie przetwory. Kupuję mięso najczęściej w prywatnym gospodarstwie, a wieprzowinę dostaję swojską od teściów ;)
        doceń 8
        0
      • marbie
        13.02.2020 10:18
        "No i wiesz, jaką paszą były karmione świnie czy krowy i jaki to ma wpływ na mięso ze sklepu?" A wiesz czym są pryskane rośliny dostarczające białko?
        doceń 13
        0
      • marbie
        13.02.2020 10:19
        Tak można w kółko. Tylko szukanie informacji może zminimalizować ryzyko spożywania toksyn.
        doceń 6
        0
      • Anonim (konto usunięte)
        13.02.2020 10:21
        Zdecydowanie mieso z tzw. przemysłowego chowu nie jest porównywalne do tego z prywatnych, małych gospodarstw. Problem w tym, że mięso od gospodarza musi być zdecydowanie droższe, niż to przemysłowe. Ale też oczywistym jest ze spożycie tego przemysłowego jest zdecydowanie większe.
        A co do pryskania, to równie dobrze szkodzi ludziom, jak i hodowlanym zwierzętom.
        doceń 6
        0
      • yarpenz
        13.02.2020 13:08
        Z drugiej strony, przy małych gospodarstwach stopień kontroli jest znacznie mniejszy. Nie zakładałbym, że mały rolnik nie ma skłonności do lania pestycydów ponad miarę lub dosypania antybiotyków do paszy od czasu do czasu.
        doceń 2
        0
      • TOMTOM
        15.02.2020 23:27
        Było i jest potrzebne białko, a w zasadzie aminokwasy egzogenne. Zróżnicowana dieta wegańska dostarcza wszystkie i po trwających lata badaniach na dziesiątkach tysięcy uczestników ma pełną rekomendację najważniejszych organizacji dietetycznych. Jedyne czego nie ma (lub do tej pory nie odnaleziono) w roślinach jest b12. Więc ta niezbędnosc to nie jest aż takie "must be".
        doceń 1
        0
    • krzysiek131
      13.02.2020 09:14
      Mało wiarygodny z Pana prawicowiec, skoro woli Pan rozmawiać o diecie niż o podatkach. Choć mam wrażenie, że gdyby artykuł był o diecie, to wtedy na odwrót zwróciłby Pan większą uwagę na kwestię podatków, jako prawicowiec.
      • Anonim (konto usunięte)
        13.02.2020 09:17
        Jak chodzi o podatki to jestem ich zaciekłym przeciwnikiem. I to bez względu, czy nazywa się to podatkiem cukrowym, mięsnym, dochodowym, składką (obowiązkowa) na emerytury itd.
        Państwo powinno ograniczać wydatki i zakończyć redystrybucję poza wyjątkami dot. niepełnosprawnych. Nie pracujesz, nie jesz. Nic ponad to.
        doceń 7
        0
      • jureaz
        13.02.2020 13:00
        ----- @ Tomaszln ----------------------------- Chwalebny jest Twój humanitaryzm i nabożna postawa "Kto nie kuszajet, ten nie rabotajet" , godne szerokiego zastosowania także w krajach pełnych cwaniaków z ciepłych stron. Jednak podany przez Ciebie sposób na pasożytów nie rozwiązałby problemu. Jeśli bowiem nie rzucisz żarcia darmozjadom, to polezą na szaber i jeszcze w mordę dadzą bogatemu. Trza by chyba takich szkodników odizolować i poddać reedukacji znanej z archipelagu gułag czy z ryżowych pól, a tych nie przynoszących żadnych korzyści zdrowemu społeczeństwu - szybko anihilować, nie uważasz ?
        doceń 3
        0
      • Anonim (konto usunięte)
        13.02.2020 13:08
        Nie Jurku - szantaż, ze jak nie da się wspólnych pieniędzy, to okradną nie ma znaczenia. Wiesz, nieustannie mnie zastanawia jak to możliwe, ze mnie, pracującego nie stać na zakup codzienne kilka piw, a w okolicznym sklepie codziennie rano spotykam tych samych panów, dla których pracą jest wychylenia kilku piw na ławce.
        Zastanawia mnie, jak to jest, że wiele kobiet w sile młodzieńczego wieku ma czas łazić po sklepach i robić duże zakupy od rana, gdy ja ja tam wpadam po jakąś bułkę na drugie śniadanie w drodze do pracy.
        No i w styczniu chcąc spotkać się biznesowo w jednej z restauracji w centrum handlowym mieliśmy problem z zaparkowaniem, bo tłumy ludzi biegały po sklepach. A była to pora lunchu.
        doceń 3
        0
  • jurek
    13.02.2020 09:11
    Tzw "terroryzm" w sprawie jedzenia miesa to nic nowego. Kilka wieków temu za zjedzenie miesa w czasie postu (trwającego więcej niż 1/3 dni w roku) mozna było trafic do więzienia, a nawet stracic zycie. Zgadywanka: kto domagał się takich kar? Jaka instytucja?
    doceń 13
    • xpontifex
      13.02.2020 11:56
      Kto? Hmm... władza świecka opacznie i nadmiernie gorliwie interpretująca wskazania władz kościelnych?
      • jurek
        13.02.2020 14:59
        Pewnie władza świecka nie byłaby tak gorliwa gdyby KK wyraxnie się takim praktykom sprzeciwiał
        doceń 3
        0
      • AnnaEwa
        13.02.2020 20:19
        Władza świecka była wykonawcą woli Kościoła, nie tworzyła praw w tym przypadku.
        doceń 4
        0
  • jurek
    13.02.2020 09:16
    A co do "łamania wolnosci wypowiedzi" to troche warto na sprawe spojrzeć szerzej. "Wolnośc te łamia" np. przepisy o obrazie uczuc religijnych, tzw hejtowi czy mowie nienawisci, a także zwykłe zasady zycia w społecznosci np. rodzinie - gdzie zwraca sie uwagę na treść, ale i forme wypowiedzi. Reasumując "wolnośc wypowiedzi" to nie jest najwyzsza wartość i mozna ją ograniczać ze wzgledu na inne dobro. U nas były protesty przed teatrami, przeciwko artystom muzykom, ostatnio przeciwko Pani psrzedającej figurki w kształcie ....
    • marbie
      13.02.2020 10:02
      Straszny bełkot.
      doceń 4
    • marbie
      13.02.2020 10:06
      Co do diety zastępczej dla mięsa, mała "ciekawostka": Fitoestrogeny pochodzące z soi mogą również niekorzystnie oddziaływać na mężczyzn. Badania na szczurach wykazały, że zwiększona ilość izoflawonów w diecie ciężarnej może mieć niekorzystny wpływ na rozwój płciowy jej rozwijającego się dziecka. Dotyczy to głównie chłopców, którym w okresie prenatalnym wykształcają się mniejsze jądra, a powiększa gruczoł krokowy, czyli prostata (ncbi.nlm.nih.gov). Wykazano też korelację pomiędzy wyższym spożyciem soi a spadkiem liczby plemników w spermie (academic.oup.com). https://dziecisawazne.pl/10-powodow-dla-ktorych-warto-zrezygnowac-soi-codziennej-diecie/
      • Anonim (konto usunięte)
        13.02.2020 10:16
        Generalnie dieta powinna być urozmaicona i nie powinno się ograniczać posiłków do jednego typu produktu. Bo nadmiar nawet tzw. zdrowej żywności zaszkodzi.
        doceń 8
        0
      • TOMTOM
        15.02.2020 23:46
        A później się okazało, że szczury inaczej metabolizują soję, niż ludzie. Generalnie w większości krajów o dużym spożyciu produktów sojowych, jak np. Chiny, a mniejszym spożyciu mięsa społeczeństwo jest zdrowsze tyle, że są to produkty niskoprzetworzone, czyli jakieś tofu albo tempeh. Ale na pewno jak ktoś będzie żarł głównie soję to dobrze na tym nie wyjdzie, ale to chyba z większością rzeczy tak jest
        doceń 0
        0
    • marbie
      13.02.2020 10:07
      Nie to miejsce na post ostatni, Sorry.
      doceń 2
  • marbie
    13.02.2020 10:13
    Komu może zależeć na ograniczaniu dostępu do białka zwierzęcego? "Produkty sojowe mogą u dziewczynek przyspieszać proces dojrzewania, a u chłopców opóźniać go: mogą mieć oni problemy z wykształceniem cech męskich i organów płciowych (ncbi.nlm.nih.gov)."
    doceń 15
    • AnnaEwa
      13.02.2020 11:58
      Przemysł mięsny z kolei opiera się o żeńskie hormony płciowe. Mięso faszerowane jest nie tylko antybiotykami, ale też estrogenami. Więc proszę się nie zdziwić, gdy Panu urosną piersi, a Pana żonie broda.
      • marbie
        13.02.2020 12:02
        A to za bełkot?
        doceń 5
        0
      • AnnaEwa
        13.02.2020 12:36
        Pan pisze o fitoestrogenach zawartych w soi, a zapomina Pan, że hormony, którymi karmi się zwierzęta to syntetyczne estrogeny, o wiele bardziej szkodliwe, niż te z soi.
        doceń 5
        0
      • AnnaEwa
        13.02.2020 12:37
        Chciał Pan błysnąć teorią spisku, a strzelił Pan do własnej bramki.
        doceń 3
        0
      • marbie
        13.02.2020 12:41
        Kto kupuje mięso z dobrych źródeł, za czym idzie cena. Po pierwsze szanuje sobie jego ilość, po drugie nie urosną mu piersi o co martwi się pani.
        doceń 5
        0
      • Anonim (konto usunięte)
        13.02.2020 12:46
        Wędlin samu wędzisz, czy też od rolnika kupujesz? Bo ja jestem coraz bliżej decyzji o budowie jakiejś małej wędzarni w ogrodzie.
        doceń 1
        0
      • marbie
        13.02.2020 12:54
        Wędlin na szczęście mało jemy. Ale zastanawiam się nad pieczeniem w piekarniku. Od czasu do czasu teść wędzi swojskie.
        doceń 4
        0
      • AnnaEwa
        13.02.2020 13:00
        Mówię o tym mięsie od rolnika. Proszę się przejechać na wieś i przeczytać skład paszy, którą karmi się zwierzęta. Bo chyba Panowie nie myślą, że rolnik to świnki karmi tylko marchewką z własnego ogródka?
        doceń 4
        0
      • AnnaEwa
        13.02.2020 13:06
        Rolnik zwykle sprzedaje to mięso, którego nie udało mu się sprzedać do skupu. Najczęściej z powodu przekroczenia norm antybiotyków, które do pasz sypie się wiadrami. Proceder jest nielegalny, antybiotyki pochodzą z Chin, ale bez problemu nielegalne dodatki do pasz kupić można na giełdach rolnych.
        doceń 6
        0
      • marbie
        13.02.2020 13:08
        Anno, zaczynasz propagandy siać. Akurat mieszkam na wsi i znam rolników co mają swoje sklepy mięsne i nic takiego nie ma miejsca o czym piszesz. Faktem jest jednak to, że są tacy też co poganiają specjalnymi paszami.
        doceń 3
        0
      • marbie
        13.02.2020 13:10
        "Rolnik zwykle sprzedaje to mięso, którego nie udało mu się sprzedać do skupu." Bzdura. Chyba, że mówisz o odbiorcy z ekskluzywnych restauracji.
        doceń 3
        0
      • AnnaEwa
        13.02.2020 13:11
        Poczyta Pan skład paszy, to z miejsca przejdzie Pan na wegetarianizm. Proszę udać się na dowolną giełdę, zapytać o suplementy dla zwierząt.
        doceń 3
        0
      • marbie
        13.02.2020 13:12
        "Bo chyba Panowie nie myślą, że rolnik to świnki karmi tylko marchewką z własnego ogródka?" Tak jak masowy ogrodnik nie podsypuje roślinek obornikiem z przydomowych obór.
        doceń 3
        0
      • AnnaEwa
        13.02.2020 13:12
        Z restauracjami to ma Pan rację.
        doceń 2
        0
      • Anonim (konto usunięte)
        13.02.2020 13:12
        Anno - są rolnicy i są rolnicy. Jak jadę na wieś, to ze spokojem jem tamtejsze mięso, bo trzymają je dla siebie.
        Jak kupowaliśmy mięso u rolnika gdy dzieci były małe, to też był zaufany.
        Ale oczywiście bywa rożnie i tak z marszu na rynku bym mięsa nie kupił, pomijając, ze rynek w mojej okolicy to jakaś pomyłka cenowa.
        doceń 2
        0
      • marbie
        13.02.2020 13:13
        Poczyta pani skład glifosadu itp., co to się używa na tak osławiane dzisiaj roślinki.
        doceń 3
        0
      • AnnaEwa
        13.02.2020 13:14
        Z nawozami roślin też ma Pan niestety rację.
        doceń 3
        0
      • marbie
        13.02.2020 13:15
        "Z nawozami roślin też ma Pan niestety rację." Oczywiście, że niestety, bo sałatki to ja akurat uwielbiam ;)
        doceń 3
        0
  • marbie
    13.02.2020 10:15
    Warto zweryfikować swój pogląd na rolę soi w codziennej diecie. Ze względu na jej działanie zaburzające gospodarkę hormonalną powinny ją wykluczyć szczególnie kobiety planujące ciążę, ciężarne i karmiące piersią. W trosce o zdrowie dzieci dobrze jest uważnie czytać etykiety i nie podawać im produktów, w których występują dodatki sojowe. https://dziecisawazne.pl/10-powodow-dla-ktorych-warto-zrezygnowac-soi-codziennej-diecie/
    doceń 12
    • Anonim (konto usunięte)
      13.02.2020 10:17
      Tak z ciekawości - co nie szkodzi naszemu zdrowiu?
      • marbie
        13.02.2020 10:20
        Umiar ;)
        doceń 7
        0
      • Anonim (konto usunięte)
        13.02.2020 10:23
        No własnie umiar- czyli schabowy codziennie? Bo mi ostatnio wychodzi jeden posiłek z mięsa czerwonego na tydzień (nie licząc skromnej ilości wędlin)
        doceń 2
        0
      • marbie
        13.02.2020 10:30
        A gdzie Ty wyczytałeś "schabowy codziennie"? Bo ja ostatnio schabowy jadłem 2 tygodnie temu, wołowinę tydzień temu, a kaczkę 4 dni temu. No i tak jak Ty troszkę wędliny. Pisząc umiar, nie rzucam słów na wiatr.
        doceń 7
        0
      • Anonim (konto usunięte)
        13.02.2020 11:21
        Gdzie wyczytałem? W danych GUS za rok 2018. Średnie spożycie mięsa na mieszkańca Polski to 80,2 kg w tym ponad 42 kg mięsa wieprzowego i niecałe 30 kg mięsa drobiowego.
        Wychodzi, że w Polsce codziennie średnio mieszkaniec je 0,2kg mięsa, a np. schabowy i to z panierką dla porównania waży około 0,15kg.
        doceń 4
        0
      • marbie
        13.02.2020 11:24
        Jednak te dane nie upoważniają Cię do oskarżania wszystkich o obżarstwo.
        doceń 8
        0
      • Anonim (konto usunięte)
        13.02.2020 11:27
        Wszystkich nie, ale zauważ że jak my ograniczamy spożycie mięsa, to inni muszą jeść jego więcej aby ta średnia była prawdziwa.
        doceń 3
        0
      • marbie
        13.02.2020 11:31
        Niemcy 88kg, Francja 87kg, Włochy 90kg
        doceń 6
        0
      • marbie
        13.02.2020 11:32
        Ja widzę dane FAO 2018 74kg/osobę w Polsce
        doceń 5
        0
      • marbie
        13.02.2020 11:34
        Ilość spożycia by spadła, gdyby mięso było lepszej jakości, co za tym idzie "bardziej syte". Człowiek czujący sytość, nie sięgnie po drugi kawałek.
        doceń 5
        0
      • marbie
        13.02.2020 11:39
        TomaszuNL musisz też wziąć pod uwagę, że rosół robi się na tłustym mięsie (waga), na kg dobrej szynki zużywa się około 1,2 kg czystego mięsa, a to sporo odpada na jednego mieszkańca mniej za rok. Więc na tle zachodnich sąsiadów nie jesteśmy takimi obżarciuchami, a trzeba dodać, że vegan tam sporo więcej niż u nas.
        doceń 4
        0
      • Anonim (konto usunięte)
        13.02.2020 11:52
        Bez wątpienia gonimy bogaty zachód, natomiast rosołu na wieprzowinie nie polecam, a specjaliści potrafią ze 100kg mięsa sprzedać ze 115 kg mięsa, bo o wędlinach nawet nie będę pisał.
        Do tego gonimy także bogaty zachód w otyłości,. Problemem są zawały i to w młodym wieku, cukrzyca typu II itd.
        doceń 2
        0
      • marbie
        13.02.2020 12:04
        Owszem, to nie podlega dyskusji. Ale czy to upoważnia ideologów do pouczania ludzi, czy mogą jeść mięso, czy nie? Umiar, to jest klucz. Można go skuteczniej uczyć, niż przepychać jakieś ideologie.
        doceń 6
        0
      • Anonim (konto usunięte)
        13.02.2020 12:22
        Masz racje - umiar, zdrowy rozsadek i zakończenie idiologicznej walki mięsnych i bezmięsnych. Bo ideologia jest po obu stronach.
        Natomiast aby było jasne - każdy podatek czy to od cukru, czy od mięsa jest złym pomysłem. Zresztą tak samo jak walka z alkoholizmem czy nikotynizmem metodami fiskalnymi.
        doceń 5
        0
    • TOMTOM
      15.02.2020 23:14
      Nie trzeba wcale się soją odżywiać. Poza tym to kwestia ilości - zjedzenie soi od czasu do czasu, a pochłanianie jejcodziennie w dużych ilościach to różnica
      doceń 0
  • yarpenz
    13.02.2020 12:23
    "Pomysł, że można naprawiać ludzi przymusem ideologicznym, zawsze kończy się jeszcze większym psuciem ludzi."

    Jestem zaskoczony takimi słowami red. Kucharczaka. Czy przykłada on podobną miarę do każdego pomysłu o trybie nakazowym, nie tylko pochodzącego z lewej strony sceny politycznej?
    doceń 20
  • AnnaEwa
    13.02.2020 12:27
    Myśl wyrachowana: Segregujesz śmieci, to nie zabraniaj innym wozić śmieci do lasu. Ogrzewasz dom panelami, to nie krytykuj tych, co palą opony samochodowe w piecu. Ograniczasz plastik, to nie zabraniaj innym.
    doceń 13
    • AnnaEwa
      13.02.2020 12:32
      Przemysł mięsny jest główną przyczyną dewastacji środowiska i problemu głodu. Ponad połowa wszystkich terenów zdatnych do uprawy przeznaczona jest na potrzeby hodowli, gdy mięso dostarcza mniej niż 20% potrzebnych kalorii. Niedawno płonęły lasy Amazonii, by tereny przeznaczyć na uprawy pasz. Rezygnacja z samej tylko wołowiny pozwoliłaby na powstrzymanie zmian klimatycznych.
      • marbie
        13.02.2020 12:37
        A nie wystarczy umiar?
        doceń 7
        0
      • AnnaEwa
        13.02.2020 12:46
        Być może, ale musielibyśmy odkryć bardziej efektywne metody upraw pasz.
        doceń 2
        0
      • yarpenz
        13.02.2020 12:51
        To jest dobre pytanie, ale obawiam się że definicje umiaru jakimi się posługujemy są zbyt różne od siebie. Obserwując komentarze mam wrażenie, że dla większości umiar = brak obżarstwa, podczas gdy musimy rozmawiać o ograniczeniu skali dotychczasowej konsumpcji. Wykształcił się u nas model żywienia, gdzie mięso jest na stole prawie codziennie, a nawet u wielu rodzin, które przestrzegają piątkowej wstrzemięźliwości, tradycyjne, proste, piątkowe obiady warzywne zamieniono na rybę której hodowla lub połów wcale nie muszą być dużo lepsze. Po co jeść kartofle z jajkiem albo placki, jeśli stać nas na łososia?
        doceń 2
        0
      • marbie
        13.02.2020 13:00
        YARPENZ masz rację. Konsumpcja jest za duża i to wszystkiego, nie tylko mięsa. Veganin zamawiający gotowce w pudełkach plastikowych jest lepszy od chłopa co zje dwa schabowe?
        doceń 8
        0
      • marbie
        13.02.2020 13:01
        Metody upraw nie musiały by być tak inwazyjne, jakby każdy miał umiar, a to co zostało, na drugi dzień zamieniłby w inną nawet smaczniejszą potrawę.
        doceń 5
        0
      • AnnaEwa
        13.02.2020 13:08
        Kilogram wołowiny to 25 kg paszy i 15 litrów wody. I 18% emisji gazów cieplarnianych, co przewyższa emisję samochodów i przemysłu naftowego.
        doceń 4
        0
    • Anonim (konto usunięte)
      13.02.2020 12:38
      Segregujesz śmieci, to musisz zapłacić więcej niż przed początkiem tych ideologicznych zmian. Choć faktycznie był czas, kiedy się segregacja opłacała, to od tego roku zrobił się z tego jakiś ideologiczny podatek.
      Oszczędzasz prąd (kupując energooszczędne żarówki czy przedmioty) to musisz i tak zapłacić więcej, bo płacisz za ideologiczne przywiązanie do węgla.
      doceń 2
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji