Nowy numer 23/2020 Archiwum
  • teofanes
    21.12.2019 15:44
    Co to za "zacofanie"? Co się kryje pod tym hasłem? Ponowna ewangelizacja to też hasło. Co się pod nim kryje, skoro, jak rozumiem, ewangelizacja sprzed 200 lat jest już niedobra. To jaka jest dobra? Kiedy wreszcie doczekamy się jakiegoś sensownego nauczania, a nie półgębków, dwuznaczności, samych haseł, dziwnych gestów, celebrowania guseł w stylu pachamamy itd. Jeśli od tych "sztywnych" tak wiele się wymaga, to czemu więcej nie wymaga się od siebie?
    doceń 46
  • xyzmn
    21.12.2019 16:42
    Czy Gość Niedzielny musi robić to co plotkarskie portale tj. dodawać artykuł ze zdaniami Papieża wyrwanymi z kontekstu? Zwykle kończy się to tym, że mają one całkiem inny wydźwięk niż rzeczywista intencja. Po przeczytaniu tytułu (a po to jest tytuł by podać główną treść wystąpienia) można dojść do wniosku, że święci Papieże XX wieku, Sobór Watykański II doprowadzili do zacofania Kościoła i ostatnie 200lat jest stracone. Rozumiem, że robią to portale wrogie katolikom, ciągle wyszukując w słowach Papieża zdań kontrowersyjnych (których niestety nie unika), ale Gość Niedzielny?
    doceń 32
    • Dremor_
      21.12.2019 19:13
      Dremor_
      No ale przecież za to "zacofanie" odpowiadają poszczególni papieże. Przyczyniły się do tego działania Piusa IX i Piusa X, którzy praktycznie zahamowali rozwój teologii katolickiej. Leona XIII, z jego aspiracjami politycznymi. Jeszcze Pius XII próbował w encyklice Humani Generis forsować archaiczny pogląd o prymacie wiary przed nauką. Mamy też papieży, którzy pchnęli Kościół do przodu, jak Paweł VI, który przeprowadził reformę, ale zaraz potem był pontyfikat Jana Pawła II który reformy zatrzymał. Nie znaczy to, że ci papieże trzymali Kościół w zacofaniu celowo, albo ze złej woli. Przykładem niech będzie Pius X, którego walka ze zmianami wynikała ze szczerej troski o Kościół, ale doprowadziła do największej stagnacji teologicznej w dziejach. Były też próby reagowania na zmiany, choćby Casti Connubii Piusa XI, który po raz pierwszy przyznał, że w małżeństwie może chodzić o miłość. Spotkał się z ogromnym oporem biskupów, którzy wychowani na Piusie IX i X uznali to za nazbyt rewolucyjne twierdzenie. To doskonale pokazuje owo "zacofanie", gdy Kościół ma w XX wieku problem z oczywistym faktem, że ludzie pobierają się z miłości.
      doceń 18
      • halinkaa
        21.12.2019 22:53
        Pius IX akurat rozwinął zagadnienia teologiczne m. in. wprowadził dogmat Niepokalanego poczęcia, dodatkowo zbiegło się to jakiś czas potem z objawieniem w Lourdes potwierdzającym tą decyzję, kłamiesz bardzo fatalnie, nie wiem dlaczego moderator nie blokuje tych wypocin
        doceń 23
        0
      • Dremor_
        21.12.2019 23:44
        Dremor_
        Ogłoszeniem tego dogmatu Pius IX nie rozwinął niczego. Wszelka dyskusja teologiczna na ten temat została zakazana już w XV wieku przez Sykstusa IV. Zakaz wszelkiej dyskusji na ten temat powtórzył także Pius V w XVI wieku. Decyzja Piusa IX o ogłoszeniu dogmatu nie była wynikiem żadnej dyskusji teologicznej i niczego nie rozwijała, bo była jedynie powtórzeniem istniejących już w średniowieczu poglądów Jana Dunsa Szkota.

        Zanim zarzucisz komuś kłamstwo sprawdź proszę podstawowe informacje.
        doceń 12
        0
      • elle1
        22.12.2019 00:43
        A Ty znowu swoje. W tym tekście nie ma nic o zmianie teologii. O niczym takim Papiez nie mówił. Mówił o reewangelizacji czyli komunikacji w nowych warunkach. Po prostu ludzie odpłynęli a raczej popłynęli w nowe ideologie i trzeba ich ratować a nie niszczyć kompas.
        doceń 15
        0
      • Dremor_
        22.12.2019 08:29
        Dremor_
        Przecież nikt nie mówi o zmianie teologii, tylko o jej rozwoju. O konieczności reewangelizacji mówiono już w XVII wieku, tyko kolejni papieże nie dopuszczali "reformatorskich" idei, uważając decyzje Soboru Trydenckiego za wieczne. I właśnie to sprawiło, że ludzie "odpłynęli" a Kościół został.
        doceń 11
        0
      • elle1
        22.12.2019 11:03
        Dobrze wiem, co dla Ciebie oznacza rozwój teologii, juz nie raz to wyłuszczyłeś. A ludzie po prostu zatracili poczucie grzechu a nawet zwyklej przyzwoitości. Kościół na zachodzie przestał mówić o grzechu, żeby ludzi nie zrażać, ale nic to nie pomogło, bo oczekiwanie jest takie, by grzech pobłgoslawić, ale to tez nie pomoże, bo po co komu taki kościół. Ale nie ma co sie zbytnio martwic, bo rozkład Zachodu nie moze trawac dlugo.
        doceń 20
        0
      • Dremor_
        22.12.2019 11:10
        Dremor_
        O właśnie, dlaczego Kościół na Zachodzie przestał mówić o grzechu? Jesteś w stanie odpowiedzieć na to pytanie?
        doceń 7
        0
      • Anonim (konto usunięte)
        22.12.2019 11:25
        Sprowadzanie katolicyzmu do grzechu czy do walki z grzechem to jest jeden z objawów choroby Kościoła.
        doceń 5
        0
  • Grze
    21.12.2019 18:43
    No to jest niesamowite! Papież powołujacy się na kard. Martiniego. Aż poszukałem informacji na jego temat. To, że loża masonska zegnala go jako "brata", no i jego poglądy na temat homoseksualizmu.
    doceń 28
  • Grze
    21.12.2019 18:44
    Trochę więcej tutaj: https://www.m.pch24.pl/skandaliczna-ksiazka-kardynala-martiniego,1913,i.html
    doceń 13
  • Atimeres
    21.12.2019 18:54
    Jeżeli w Kościele będzie się uprawiało tylko "teologię" świata, to zawsze będziemy w tyle za światem, czy raczej do "tyłu".
    Gdy zaś w Kościele powrócimy do teologii Boga, to zawsze będziemy beskonkurencyjni! Zawsze na przodzie.
    doceń 34
    • Dremor_
      21.12.2019 19:20
      Dremor_
      Nieprawda. Kościół był silny, gdy teologią świata zajmował się Tomasz z Akwinu. Tylko z czasem teologia Tomasza przestała odpowiadać aktualnym wyzwaniom, lecz Kościół nadal zachowywał się, jakby od średniowiecza świat się nie zmienił. I dlatego świat uznał, że nie potrzebuje Kościoła, skoro Kościół nie dawał odpowiedzi, których szuka świat.
      doceń 15
      • teofanes
        21.12.2019 22:07
        A jakich to odpowiedzi szuka świat współczesny, zlaicyzowany, niewierzący w Boga? Otóż niczego nie szuka, szuka za to usprawiedliwienia dla złych, grzesznych ludzkich zachowań. Chce by Kościół katolicki "błogosławił" masowe aborcje, uśmiercanie starych (nie tylko zresztą) ludzi, żenił homoseksualistów, rozwodników w ponownych związkach dopuszczał do komunii św., a następnie wyrzekł się swojej wiary i nauki Bożej, a przystał na masoński projekt jednej światowej religii. To nie są poszukiwania, to są żadania bezczelnych ideologów, którym Kościół jest jedynie potrzebny do aprobaty i niecnych zamiarów.
        doceń 31
        0
      • Dremor_
        21.12.2019 23:49
        Dremor_
        Świat szuka duchowości i odpowiedzi na pytania, które się z nią wiążą, ale nie znajduje odpowiedzi w Kościele, więc ucieka do sekt, New Age, fascynuje się religiami Wschodu, spirytyzmem, wróżkami, kosmitami, scientologią i innymi tego typu zjawiskami.

        A potem wielkie zdziwienie, że ponad 30% polskich katolików wierzy w reinkarnację.
        doceń 14
        0
      • elle1
        22.12.2019 00:47
        Skoro świat zmierza do piekła, to Kościół nie może tam iść ...
        doceń 14
        0
      • elle1
        22.12.2019 00:52
        To o czym piszesz to nie jest poszukiwanie duchowości a odmiennych stanów świadomości - duchowego haju co najwyżej . Te wszystkie rzeczy które wymieniłeś wmawiają człowiekowi, że jest bogiem i tego tam człowiek szuka. Nasza religia mówi, że Jezus jest Bogiem i to się właśnie ludziom nie podoba. Mówią "non servivam".
        doceń 16
        0
      • Anonim (konto usunięte)
        22.12.2019 05:47
        @ELLE1 - to co winienia Dremor to są duchowości, ludzie szukają tzw. pocieszenia duchowego i go znajdują. Tyle tylko że nie w Kościele. Tak samo jak wielu szuka sensu życia, cierpienia, metafizyczności, przeżyć duchowych i dziś mając szeroki wybór wybiera to co jest dostępna tym samym często dokonując mniej lub bardziej formalnej apostazji z Kościoła.
        Wg nas faktycznie wielu ludzi zmierza ku potępieniu, ale co z tym jako Kościół robimy? Czy aby nie przyspieszamy im tego kursu?
        doceń 7
        0
      • Dremor_
        22.12.2019 08:37
        Dremor_
        Elle1, nikt nie mówi, że Kościół ma iść w tę stronę. Ale ma sprawić, by ludzie nie szli w tę stronę. Ale nie sprawia, bo nie umie współczesnemu człowiekowi głosić prawdziwego Boga. A to głównie z powodu "zacofania" o którym mówi Franciszek, bo niektórym w Kościele wydaje się, że wiara chrześcijańska nie ma alternatywy, więc nic nie trzeba robić. A to już nie te czasy.
        doceń 10
        0
      • Anonim (konto usunięte)
        22.12.2019 10:58
        @Dremor - aby głosić innym Boga najpierw trzeba w Niego wierzyć. A z tym w Kościele (szeroko rozumianym) jest spory problem.
        doceń 5
        0
      • Dremor_
        22.12.2019 11:06
        Dremor_
        Nie szedłbym aż tak daleko w takich stwierdzeniach. Wiara jest, często bardzo głęboka i żarliwa, ale niestety często bardzo naiwna i niedostosowana do czasów. Weźmy przytaczany już przeze mnie przykład kard. Saraha. Trudno mu odmówić szczerej wiary, ale wysuwane przez niego propozycje są zwyczajnie naiwne. Bo tkwią mentalnie w XVI wieku, gdy Kościół i świat były zupełnie inne.
        Podobnie jest z innymi "receptami" dzisiejszego Kościoła, który chce stosować rozwiązania sprzed 100, czy 200 lat wobec współczesnych ludzi. Nie wynika to z braku wiary, tylko z braku odpowiedniej metody.
        doceń 7
        0
      • Anonim (konto usunięte)
        22.12.2019 11:20
        Nie piszę o wierze pojedynczych katolików, lecz o szeroko rozumianej wierze Kościoła. Idealnym przykładem braku wiary jest np. wieczerza wigilijna sprowadzona do 12 potraw, sianka, choinki i prezentów. Pytanie ilu zasiadających we wtorek do wspólnego stołu realnie i rzeczywiście wierzy w narodzenie Pana Jezusa, a ilu jedynie rozczula się na chwilę śpiewania tradycyjnych kolęd.
        doceń 4
        0
      • elle1
        22.12.2019 11:24
        Tak Kościół jest zacofany, bo głosi dalej wyłącznie w kościele - a ten przynajmniej na zachodzie jest już pusty. Gadają po prostu do ścian, a tych nielicznych jeszcze wiernych przekonują, ze wiara polega wyłącznie na dobroczynności i żeby być miłym - tyle ze na zachodzie ludzie generalnie są dość kulturalni i bogaci, wiec chętnie oddają z tego co im zbywa, a wiec taka religia kompletnie nic nie wnosi. Franciszkowi zapewnie chodzi o to, żeby wyjsc z kółka wzajemnej adoracji i zacząć głosić grzesznikom. Tylko to wymaga innych metod niz dotychczas , bo stracilismy wspólny kod kulturowy. Inaczej tez niz za apostołow, kiedy poganie zdawali sobie sprawe, że prowadza podle zycie i krzywdza siebie i innych, wspolczesni poganie nie maja takiej swiadomosci a nawet nie chca o tym sluchac. Problemem jest przekonanie ludzi do zmiany zycia bez stawiania im wymagan, ktorych nie znoszą. Chrystus tez zdaje sie nie byc im potrzebny bo maja prochy i rozrywke, ktore zagluszaja ból istnienia. Na pewno rozwiazaniem nie jest zmiana teologii w takim kierunku, zeby wyeliminowac z niej grzech, co jak mi sie zdaje na podstawie Twoich wypowiedzi, wlasnie postulujesz. Taka religia bylaby kolejnym prochem a i w sumie slabszym niz inne, którymi dysponują. Tym czasem Chrystus jest jedynym lekarstwem, a biblia najlepszą instrukcją życia, a do tego jeszcze zbawia. Tylko jak to przekazać?
        doceń 15
        0
      • Dremor_
        22.12.2019 11:37
        Dremor_
        Elle1, częściowo się z Tobą zgodzę. Kościół nie ma wspólnego kodu kulturowego ze współczesnym człowiekiem. Jest to problem praktycznie każdej religii eschatologicznej, jaką jest chrześcijaństwo. Nasza wiara jest obietnicą lepszego życia po śmierci, dlatego wymaga określonego zachowania za życia. Problem zaczyna się gdy człowiek przestaje odczuwać, że otaczający świat jest niedostateczny i w związku z tym przestaje myśleć o lepszym świecie po śmierci. O ile naturalne jest, że o Niebie myśli człowiek, którego otaczają choroby, głód, wojny, o tyle człowiek bogaty nie ma takich myśli, bo jemu podoba się tu i teraz. Na to zwracał uwagę Jezus, mówiąc o bogaczu i uchu igielnym. Sęk w tym, że dziś bogate są całe społeczeństwa, stąd ich przyspieszona sekularyzacja.
        doceń 9
        0
      • Anonim (konto usunięte)
        22.12.2019 12:26
        @Dremor - dokładnie o to chodzi. Żyjąc perspektywą szczęścia doczesnego nie mamy potrzeby myślenia o wieczności. Kościół nie wygra rywalizacji o to szczęście, a to wieczne jest przecież odległym i to nie do końca realnym życiem. Mnie zadziwiło, jak mało ludzi korzysta z Eucharystii w szpitalu, na oddziale na którym codziennie kogoś odwozili na ostatni oddział.
        doceń 8
        0
      • Dremor_
        22.12.2019 14:18
        Dremor_
        Dziś na takim oddziale każdy prędzej wezwie imienia lekarza, niż imienia Pana
        doceń 7
        0
      • xyzmn
        22.12.2019 19:25
        Panie Dremor
        doceń 5
        0
      • xyzmn
        22.12.2019 19:26
        Panie Dremor,
        doceń 4
        0
      • xyzmn
        22.12.2019 19:37
        pisze Pan - "...świat uznał, że nie potrzebuje Kościoła, skoro Kościół nie dawał odpowiedzi, których szuka świat" oraz "…Kościół ... nie umie współczesnemu człowiekowi głosić prawdziwego Boga. A to głównie z powodu "zacofania" o którym mówi Franciszek…" a następnie "...o Niebie myśli człowiek, którego otaczają choroby, głód, wojny, o tyle człowiek bogaty nie ma takich myśli, bo jemu podoba się tu i teraz". Czyli współczesny człowiek nie potrzebuje Kościoła, bo nie potrzebuje Boga, a jedynie, jak napisał TEOFANES „…szuka za to usprawiedliwienia dla złych, grzesznych ludzkich zachowań…”
        Proszę napisać jakie jest Pana zdanie np. o nauczaniu o aborcji, albo ponownych kościelnych ślubach rozwiedzionych - jak ma nauczać współczesny, nowoczesny Kościół?
        doceń 6
        0
      • Anonim (konto usunięte)
        22.12.2019 19:53
        "Proszę napisać jakie jest Pana zdanie np. o nauczaniu o aborcji, albo ponownych kościelnych ślubach rozwiedzionych - jak ma nauczać współczesny, nowoczesny Kościół?"

        Aborcja, rozwody i wiele innych podobnych tematów są oczywiście złem. Ale problem zaczyna się, gdy przychodzi ocenić winnych. Bo tutaj Kościół musi mieć na uwadze swoja naukę o grzechu, a nie podążać ślepą droga pustego prawa.
        W wypadku aborcji trzeba przede wszystkim pomóc matce zabitego dziecka, szczególnie w sytuacji gdy zabiła swe nienarodzone dziecko nie w pełni dobrowolnie.
        Co do rozwodów - badanie czy małżeństwo zostało faktycznie świadomie i dobrowolnie zawarte. Bo tutaj jest wiele wątpliwości, szczególnie gdy mowa jest o małżeństwach z tradycji, czy też zawartych pod przymusem (ciąża, rodzice, sytuacja życiowa)
        doceń 1
        0
      • Dremor_
        22.12.2019 19:56
        Dremor_
        Dyskusja nie dotyczy aborcji, czy komunii dla rozwodników, tylko ewangelizacji. W czasach, gdy życie doczesne było nieciekawe, to oferta Kościoła z obietnicą lepszego życia po śmierci była dla człowieka atrakcyjna. Dziś życie doczesne jest całkiem w porządku (o ile żyje się w bogatej Europie). Dlatego ewangelizacja na zasadzie "teraz jest źle, więc jak będziemy żyć według takich, a nie innych zasad, to po śmierci będzie lepiej" przestała działać. Bo działała 200 lat temu.
        doceń 7
        0
      • Anonim (konto usunięte)
        22.12.2019 19:58
        @DREMOR_ - dziś dla wielu ewangelizacja sprowadza się do moralizowania, a życie katolika do unikania grzechu.
        doceń 4
        0
      • xyzmn
        22.12.2019 20:02
        Panie Tomaszu - dziękuję za odpowiedź. Proszę odpowiedzieć czy nauka Kościoła jest inna niż Pan napisał? Nie ma możliwości unieważnienia małżeństwa w przypadkach, które Pan opisał? Jak najlepiej można wspomóc matkę jak nie przez odpuszczenie jej grzechu, bo chyba się Pan ze mną zgodzi, ze aborcja to grzech?
        doceń 6
        0
      • xyzmn
        22.12.2019 20:09
        Panie DREMOR - jak się chce uniknąć określenia stanowiska to się pisze, że pytanie nie na temat. Ewangelizacja w Pana wydaniu to jak reklama - taka ma być by była atrakcyjna dla rozpasanego człowieka współczesnego. A to znaczy, że na każdym kroku trzeba obniżać poprzeczkę, bo jeden z drugim odejdą z tego zacofanego Kościoła. Ewangelizacja to między innymi jasne i zdecydowane określenie się Kościoła wobec tematów, które opisałem. Nawet jeżeli okaże się, że efekt tego jest dla współczesnego świata zacofany.
        doceń 6
        0
      • Anonim (konto usunięte)
        22.12.2019 20:21
        Nie, dziś tak nie jest. Dziś proces weryfikacji trwa, wymaga zgłoszenia, postępowania, świadków. Do tego wiele osób przekonanych o swej winie nawet nie występuje o sprawdzenie czy małżeństwo było faktycznie zawarte.
        Nie wspomnę o grzmiących z katedr księżach, czy też wszystko wiedzących świeckich.

        Z aborcją jest podobnie. Z automatu zakłada się że grzech popełniła matka. Naprawdę tak jest zawsze? Tutaj Kościół popełnia wielki grzech nie pokazując, że za aborcje może odpowiadać ojciec dziecka, albo dziadkowie, albo przyjaciółka. Albo inni, którzy nie pomogli, nie widzieli, nie słyszeli. Wystarczy porozmawiać z dziewczynami myślącymi o aborcji, aby wiedzieć, że to nie czarno-biały obraz.
        No właśnie, wystarczy porozmawiać, ale rozmowę zarówno z małżonkami na skraju rozwodu jak z dziewczynami zmierzającymi ku aborcji nie jest straszenie piekłem, opowiadanie o grzechu itd.
        doceń 1
        0
      • Anonim (konto usunięte)
        22.12.2019 20:24
        "Ewangelizacja to między innymi jasne i zdecydowane określenie się Kościoła wobec tematów, które opisałem"
        Nie, ewangelizacja to mówienie o dobru wiary, a właściwie wręcz dawanie przykładu takiego dobra wiary wypływającego z własnego życia. I tutaj nie ma miejsca na kompromisy, nie ma miejsca na tłumaczenie że jesteśmy tylko grzesznikami. W dodatku nie ma miejsca na romans ze sprawami świata, polityką, gospodarką, mamoną.
        doceń 1
        0
      • Dremor_
        22.12.2019 20:35
        Dremor_
        Moje stanowisko na ten temat wyraziłem wielokrotnie w dyskusjach na tamte tematy. Natomiast co do Kościoła, to najpierw trzeba wiedzieć czym Kościół jest. Jest znakiem Boga w świecie. Świata Kościół sobie nie wybiera, ma głosić Ewangelię takiemu światu, jaki ma w taki sposób, by świat słuchał. Póki co nie słucha.
        doceń 3
        0
      • xyzmn
        22.12.2019 20:43
        Proces trwa i dobrze. A jak ma być? Na oświadczenie? Albo przyjmujemy, że małżeństwo jest kluczową sprawą i traktujemy go poważnie i poważnie podchodzimy do uznania go za nieważne albo postępujemy jak sądy świeckie. Co do aborcji to oczywiście nie tylko matka jest winna, ale i ojciec i inne osoby, które nakłaniały kobietę do tego strasznego czynu. A co do straszenia piekłem to dzisiaj chyba nawet mało który ksiądz to robi. Ludzie zapominają, że jest piekło (ale to tylko dygresja). Oczywiście, że ma Pan rację, że potrzeba rozmowy i nie wydaje mi się, żeby akurat Kościół używał w takich rozmowach tylko argumentów grzechu i piekła.
        doceń 6
        0
      • xyzmn
        22.12.2019 20:50
        Co do ewangelizacji to najlepszy w tym był Pan Jezus - chyba się Pan zgodzi? Oczywiście mówił o dobru wiary, dawał przykład, kładł nacisk na miłosierdzie (i współcześni ewangelizatorzy też powinny tacy być - tu się w pełni zgadzamy) . Ale, o ile się nie mylę, jego wypowiedzi nie były tylko jak polane lukrem ciastko. Mówił o piekle, o cudzołóstwie, grzechu (np. ew. Św . Łukasza "...Lecz On rzecze: Powiadam wam, nie wiem, skąd jesteście. Odstąpcie ode Mnie wszyscy opuszczający się niesprawiedliwości! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba, i wszystkich proroków w królestwie Bożym, a siebie samych precz wyrzuconych...". To chyba też ewangelizacja. Mocna.
        doceń 6
        0
      • Anonim (konto usunięte)
        22.12.2019 21:12
        Inaczej się słucha i inaczej przyjmuje się słowa osoby, która wierzy w to co mówi, a w wypadku ewangelizowania żyje w sposób zgodny z głoszonym słowem.
        Po drugie istotą współczesnego ewangelizowania jest słuchanie. Tak jak piszę w tych dwóch przypadkach bez słuchania osób, które być może zgrzeszyły wydajemy jedynie puste sądy. Matka wcale nie musi być winna aborcji, a małżeństwo wcale nie musi być zawarte. Ale bez słuchania tego nie wiemy. Więc na jakiej podstawie wyrokujemy?

        Tak, trzeba mówić o grzechu, o piekle, ale to trzeba mówić do wierzących i to nie aby ich straszyć. Bo nie ma wiary ze strachu. Mówienie zaś o grzechu do ateistów jest z góry przekreśleniem szans na ich zewangelizowanie.
        doceń 0
        0
      • Dremor_
        22.12.2019 21:13
        Dremor_
        Wzorem ewangelizacji był bardziej Paweł. I zauważ, że Paweł nie miał problemu z dostosowaniem Kościoła do realiów, jakie zastał. Dla dobra Ewangelii nie wahał się nawet z rezygnacji z obrzezania, które było przecież danym na wieki znakiem przymierza z Bogiem!
        doceń 3
        0
      • xyzmn
        23.12.2019 09:07
        To nie św. Paweł, a Kościół (rozdział 15 Dziejów Apostolskich) o tym zdecydował. Miał w tym udział św. Paweł, ale i np. św. Jakub, którego mowa była podstawą decyzji. Św. Paweł nigdy sam by takiej decyzji nie podjął.
        doceń 5
        0
      • Dremor_
        23.12.2019 13:21
        Dremor_
        Zanadto wchodzisz w szczegóły, sedno dotyczy stwierdzenia, że przykładem ewangelizacji jest Paweł, a nie Jezus. Z prostego powodu, to Paweł budował Kościół, który za czasów Jezusa jeszcze nie istniał.
        doceń 1
        0
      • CSOG
        25.12.2019 10:35
        Grzech matki?
        Pomóc matce gdy zabiła, czy pomóc matce, by nie zabiła? Jak to jest?
        Słusznie ktoś zauważył, wiara rodzi się ze słuchania, najlepiej ze słuchania słowa Bożego. Ktoś tu śmiało założył, że matka może nie być winna uśmiercenia, zabicia dziecka w swoim łonie. Pisze ktoś być może winni są inni, ci obok matki, ci którzy jej poddali taką złą myśl, nie pomogli podjąć słusznej decyzji, nakłonili do zabicia. Może ojciec, może przyjaciółka, koleżanka, matka, lub ktoś kto mógł pomóc a nie pomógł. Zerknijmy jak to było w opisie pierwszego upadku ludzi, może nam to coś podpowie, coś wyjaśni? Bóg pyta Adama: Dlaczego przekroczyłeś mój zakaz? Ten odpowiada: - Ewa mnie namówiła i pomogła podając. Pyta Bóg Ewę, - Wąż mnie zwiódł. Węża Bóg nie pyta. Kto według Boga zawinił? Wszyscy! Tu nie pada ani do Adama, ani do Ewy, skoro wąż was zwiódł jesteście bez winy. Adam nie słyszy, że jest usprawiedliwiony bo to Ewa go nakłoniła. Ewa nie dowiaduje się, że jest bez winy, bo ją wąż okłamał. Każdy odpowiada we własnym zakresie. Pytanie do nas drodzy czytelnicy, co sobie wyobrażacie usłyszeć od Boga? Zapyta nas: Może kto inny jest winny twojego grzechu? Bo mnie się wydaje, że w pierwszej kolejności zapyta matkę zabitego dziecka: Dlaczego to zrobiłaś? Bo mnie ojciec dziecka i koleżanka namówili. Jesteś winna zabicia dziecka! Dalej zapyta ojca dziecka i koleżankę którzy namawiali: Dlaczego to zrobiliście? Ponieważ wielu w szkole, w pracy telewizji i Internecie twierdziło, że to dobre i nieszkodliwe rozwiązanie. Jesteście winni! Na końcu zapewne zapyta i tych, którzy z przypadkiem zabicia konkretnego dziecka w łonie matki niby nie mieli nic wspólnego: Dlaczego w rozmowach ze znajomymi, w rozmowach ze swoimi dziećmi, w zapisach prasowych komentarzy, w swoich myślach twierdziłeś, że za zabicie może nie być konsekwencji w postaci winy, skoro dałem ci wyraźne przykazanie Nie: zabijaj!? Ktoś cię do tego przekonał, namówił? Jesteś winny! Winny tak samo jak wąż, który okłamywał biblijną Ewę: na pewno nie pomrzecie, możecie zerwać i zjeść jabłko, nic złego się nie stanie. Jesteś winny bo twierdziłeś i przekonywałeś innych, że matka może zabić dziecko i nie być temu winna. Nie ciebie ustanowiłem sędzią, abyś ustalał, kto bardziej a kto mniej zawinił. Ty dostałeś prostą instrukcję: Nie zabijaj. Dlaczego uznałeś jak wąż, że możesz podważać moje słowa? Dlaczego okłamywałeś co do tego innych? Jesteś winny!!! A kiedy Bóg mówi: Jesteś winny! Jesteś winna! Nie grozi, nie straszy, nie osądza. Bóg ostrzega. Sądzić będzie już niedługo.
        doceń 1
        0
      • Anonim (konto usunięte)
        25.12.2019 11:15
        @CSOG - to nawet nie chodzi o namawianie czy zmuszanie do aborcji. To czasami jest tak, że na wieść o ciąży ojciec dziecka znika, rodzice matki (czyli dziadkowie) nie akceptują sytuacji, a młoda dziewczyna zostaje sama. Często jak nie otrzyma pomocy czy wsparcia wybierze aborcję, choć nie zrobiłaby tego gdy ktoś jej życzliwie pomógł.
        Jeszcze trudniejsza jest sytuacja, gdy u nienarodzonego dziecka podejrzewa się ciężka chorobę. ilu lekarzy zaproponuje pomoc, a ilu powie ze aborcja to najlepsze wyjście?
        Ile przyjaciół, ilu członków najbliższej rodziny pomoże rodzicom spodziewającym się chorego dziecka, a ilu nie chcąc się angażować przestanie odbierać telefon?
        Łatwo jest oskarżyć matkę dziecka która dokona aborcji, zdecydowanie trudniej jest jej pomóc. Ale jeszcze mniej jest osób, które czują się współodpowiedzialnymi za aborcje. Bo tutaj nawet milczenie jest swoistą pomocą w aborcji.
        doceń 1
        0
      • Dremor_
        25.12.2019 16:19
        Dremor_
        CSOG, a co jak Bóg zapyta "czemu zabiłaś dziecko", a on odpowie "nikogo nie zabiłam, to nie było dziecko, tylko kilka komórek". Czy w takiej sytuacji można mówić o winie uczynkowej takiej osoby? Podaję przykład nie po to, by dyskutować o aborcji, tylko o pułapce "automatyzmu" pojęcia winy. Brak wykształconego sumienia wyklucza możliwość zaistnienia grzechu.

        TomaszLN, pytasz ilu lekarzy powie, że aborcja to najlepsze wyjście? W Polsce zgodnie z prawem żaden. Lekarz nie ma prawa sugerować wykonania aborcji.
        doceń 1
        0
  • halinkaa
    21.12.2019 22:57
    Komunizm i marksizm dawno w Europie skompromitowany i wyśmiany utrzymał się jeszcze na peryferiach pod postacią podobnych mędrców z buszu i teraz po wypromowaniu nadal trzeba te "mądrości" łykać, jezuici w seminariach trzymają wielbicieli śp. Fidela i jego rewolucyjnych pomysłów
    doceń 23
  • spe
    21.12.2019 23:41
    W pewnym sensie Kościół został 200 lat z tyłu, a w pewnym sensie świat prze do piekła jakby o 200 lat szybciej. I niby wszystko się zgadza, tylko nie ma już jasnego rozróżnienia jednego od drugiego.
    doceń 31
  • Anonim (konto usunięte)
    22.12.2019 06:37
    Nie ma co ukrywać, mimo prób zmian w Kościele i mimo wysiłku wielu nadal pozostajemy w okopach tradycjonalizmu, okopach uznania że kiedyś było lepiej, czy też okopach przekonania o własnej wyższości.
    Gdzie dziś jest bycie przewodnikiem duchowym w drodze do życia wiecznego, skoro najważniejszym problemem staje się obrona przez innymi czy wręcz przed martwymi przedmiotami.
    Dzisiejszy katolik nieustannie boi się, a to amuletów, jakiś figurek, ale też ludzi o innych poglądach. Jak wielkie poruszenie w Kościele wywołuje jakaś tam figurka, a jak małe codzienna praktyczna apostazja ochrzczonych, którzy zapomnieli że nie ma nic większego niż miłość bliźniego.
    doceń 13
    • teofanes
      22.12.2019 10:37
      Zapominasz, że chrzecijaństwo obejmuje sprawy moralne (w tym miłość bliźniego) i sprawy religijne. Zapominasz o rzeczach religijnych, lub nawet lekceważysz je. Jeśli I Przykazanie Dekalogu mówi: "nie będziesz miał bogów cudzych przed Mną", to nie będziesz miał. Pachamama jest pogańskim bożkiem, na którego nie ma miejsca w Kościele. Jeśli ktoś to lekceważy to faktycznie wziął rozbrat z Kościołem. Prawdziwy Bóg jest w Kościele NAJWAŻNIEJSZY i nie życzy sobie innych bożków wokół siebie. Patrz: Stary Testament!
      doceń 12
      • Anonim (konto usunięte)
        22.12.2019 10:56
        Skoro nadajesz cechy bóstwa martwemu przedmiotowi to masz problem. A co do I przykazania Dekalogu to dużo można pisać o wielu bożkach którym katolicy codziennie oddają hołd i stawiają często na pierwszym miejscu. I ta jedna czy druga figurka jest przy tym drobnym przykładem nadawania znaczenia martwym przedmiotom. Ale co ważne, to nie z zewnątrz przychodzi łamanie Dekalogu, lecz wypływa z naszych myśli, pragnień i naszych czynów.
        doceń 8
        0
    • elle1
      22.12.2019 11:39
      Nie ma nic większego niż miłość Boga. Pomyliło Ci się pierwsze z drugim. Wlaśnie stawianie bliźniego na pierwszym miejscu jest jednym z błędów w głoszeniu. Poza tym, jesli chodzi o drugie przykazanie to tu tez jest najpierw kochanie siebie. Jak ludzie mają kochać bliżniego skoro sami siebie krzywdzą np. oglądaniem pornografii, autoerotyzmem, wybujalymi ambicjami, brakiem snu i odpoczynku, niehigieniczną rozrywką, uzywkami, chciwością, kompulsywną konsumpcją (na którą trzeba zarobić tracąc sen i odpoczynek), zaniedbywaniem swoich pasji i talentów. Mówienie takiemu biedakowi, że jeszcze ma się troszczyć o innych to tak jak żądać od żebraka, żeby oddał swój płaszcz. Może tylko wkurzyć. Warto najpierw ludziom uświadomić jak bardzo są oszukiwani i że Chrystus przywróci im godność i życie do jakiego zostali stworzeni.
      doceń 13
      • Anonim (konto usunięte)
        22.12.2019 12:22
        Zacznę od końca - ludzie nie są oszukiwani, tylko siebie oszukują. A przykazanie miłości nie jest rozłączne, więc wprost można udowodnić, że kto nie kocha bliźniego, nie kocha też Boga. Co więcej jak ktoś "kocha" bliźniego, to siebie kocha podobnie.
        Natomiast co do tych "popularnych" i medialnych grzechów, to jest to wynik braku wiary. Człowiek wierzący, uznający Słowo za swą drogę życia nie ma problemów z grzechami. I to nie dlatego, ze jest bezgrzesznym.
        doceń 5
        0
      • elle1
        22.12.2019 12:51
        Z pierwszym się nie zgodzę. Ostatnio mam wrażenie , ze większość moich liberalnych znajomych mówi dokładnie to samo, w dodatku jedzą też to samo, oglądają te same seriale pełne ścieku nie czując już nawet smrodu i kupują dzieciom te same ohydne zabawki, które też przecież ktoś w jakimś celu produkuje. Nie doceniasz roli medialnej propagandy. A w przykazaniu najpierw jest o milości Boga i nie jest to przypadek, bo bez niej nie można kochać bliżniego a już na pewno robić tego mądrze. Zgadza się, że miłość bliźniego jest skorelowana z miłością do siebie, ale to pierwsza wynika z drugiej, gdyby było inaczej to przykazanie brzmiałoby "kochaj siebie tak jak bliźniego swego". Moim zdaniem warto współczesnemu człowiekowi uświadamiać w jak kiepskiej kondycji psychicznej sie znajduję (swoją drogą to wielu przecież to czuje stąd popularnosć różnych terapii, odwyków a ostatnio tzw coachów personalnych) oraz że Chrystus jest lekarstwem, jedynym skutecznym. Co do ostatniego , to przyznam , że nie zrozumiałam, co masz na myśli.
        doceń 10
        0
      • Dremor_
        22.12.2019 13:07
        Dremor_
        Elle1, a teraz spróbuj sobie wyobrazić sytuację odwrotną. Przychodzi do Ciebie ateista, który naprawdę i szczerze wierzy, że to ateizm jest jedyną drogą. Posłuchasz go? Stawiam, że nawet nie będziesz chciała. Identycznie będzie, jak przyjdziesz i zaczniesz mu mówić o Jezusie i że żyje w grzechu. Taki sam będzie to miało skutek, jak mówienie ateisty, że Ty żyjesz w błędzie, bo wierzysz w mity. Dlatego nie bez powodu Paweł pokazywał jako przyczynę nawrócenia pogan wzajemną miłość bliźniego, jaką obdarzali się chrześcijanie. "Spójrzcie jak oni się miłują". Nic o Bogu, czy grzechu, tylko miłość bliźniego. I to jest tym, co ma przyciągać do chrześcijaństwa.
        doceń 7
        0
      • Anonim (konto usunięte)
        22.12.2019 13:37
        @Elle1 - żyjemy w świecie w którym każdy może dokonać dobrowolnego i świadomego wyboru. Dla Ciebie coś jest bez wartości, czy wręcz złe, ale dla innych wcale takie być nie musi.
        Przykazanie miłości jest łączne, tak samo jak łącznym jest Dekalog. Co więcej całe nauczanie Biblii jest łączne i wzajemne.
        Tyle ze dziś (co piszą też w innym artykule) wielu buduje sobie jakąś pod-wiarę, wybierając pasujące elementy.
        Z miłością jest przecież, że nie da rady kochać bliźniego, jak nie kochasz Boga, ale nie kochasz Boga, jak nie wypełniasz w pełni miłości bliźniego (łącznie z tym oddawaniem szaty, drugim policzkiem etc.)
        Tak samo jak nie łamiąc tylko jedno przykazanie łamiesz cały Dekalog.
        Bycie katolikiem nie jest ani łatwe, ani nie daje doczesnego szczęścia, ani co gorsza nie powoduje że się jest w jakiejś lepszej kondycji psychicznej. Często wręcz odwrotnie. Nie przez przypadek mamy osiem błogosławieństw i nie przez przypadek idziemy własna drogą krzyżową.
        doceń 2
        0
      • elle1
        22.12.2019 14:39
        Dremorze, ależ oczywiste jest, że Paweł głosił Chrystusa a nie miłość bliźniego. Miłość bliźniego jest owocem a nie przyczyną wiary. Poczytaj dokładnie dzieje apostolskie. Tomaszu, oczywistym jest, że wiara daje dobrą kondycję psychiczną. Słyszałeś o owocach Ducha Swiętego? "Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie. Przeciw takim [cnotom] nie ma Prawa.(Ga 5,22)". Bycie katolikiem jest łatwe i przyjemne. Jeśli mnie nie wierzysz to posłuchał Jezusa Chrystusa " (Mt 11,28-30) Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie." Ateiści też idą własną drogą krzyżową, bo cierpienie i śmierć dotyka ich w równym stopniu, a ponadto sami jeszcze sobie często dodają brakiem miłości, tyle że niosą je bez Chrystusa. Osiem błogosławieńst to nie 8 krzyży, którymi Bóg raczy swoich przyjaciół, ale właśnie błogosławieństw które towarzyszą nieuniknionym trudom życia na tym upadłym świecie.
        doceń 10
        0
      • elle1
        22.12.2019 14:50
        Dremorze, ja nie mam zamiaru mówić ateiście, że żyje w grzechu. Ja mu mówię, że jest nieszczęśliwy, bo prowadzi nihigieniczny dla psychiki tryb życia. Nie można bezkarnie dla własnej psychiki i relacji z najbliższymi kraść, oszukiwać , zdradzać, kłamać i oddawać się uzależnieniom (tak na marginesie to żyjemy w kulturze uzależnień i wcale nie mam tu na myśli takich banalnych klasyków jak alkohol, papierosy czy narkotyki). A dobra nowina jest taka, że Jezus uzdrawia (przede wszystkim zbawia, ale dla ateisty nie musi to mieć znaczenia). Kluczem do współczesnego człowieka jest przekonanie go o tym, że jego podłe życie doczesne może być lepsze.
        doceń 10
        0
      • elle1
        22.12.2019 15:02
        Właśnie wróciłam z mszy, gdzie ksiądz na kazaniu stwierdził, ze Józef biorąc do siebie Maryję i Jezusa uczynił ofiarę ze swojego życia, do czego i nas zachęca tzn żebyśmy zrobili ofiarę ze swojego życia i przyjęli doń łaskawie Chrystusa. No taką ewangelizacją to się daleko nie zajedzie. Ładna mi Dobra Nowina. Najwyższy czas przestawić obiektyw i dostrzec, że Józef miał najlepszą żone jaka chodziła po świecie i takiegoż syna i juz na ziemi żył w Bożym Królestwie. Ładna mi ofiara. A że musiał uciekać do Egiptu? To pragnę zauważyć, że uciekał z najlepszą kobietą na świecie i z najlepszym dzieckiem, wielu innych też nieraz musiało, ale w gorszym towarzystwie. To mi raczej wygląda na łaskę a nie ofiarę. Tak więc drodzy kapłani, zmieńcie trochę perspektywę i słownictwo.
        doceń 9
        0
      • Anonim (konto usunięte)
        22.12.2019 17:19
        No dobrze, patrząc zupełnie po ludzku, pamiętając jakie zasady panowały w czasach narodzin Jezusa to prawdą jest że św. Józef uczynił ze swego życia ofiarę. Dla nas dylemat św. Józefa dziś jest niezrozumiały, bo nie umiemy, czy też nie chcemy spojrzeć jego oczami. I dokładnie to samo wielu "ewangelizatorów" czyni dziś wobec ateistów.

        Masz racje, otrzymujemy pełnię Darów Ducha św., ale też wiemy, że nasza droga wieść będzie przez krzyż cierpienia. Dziś wielu propaguje katolicyzm doczesny, czyli opowiada jakie to doczesne szczęście niesie wiara. Tyle że nie o tą perspektywę chodzi. Nasza droga ma wieść nie ku szczęści tutaj, lecz ku szczęści wiecznemu. Godzisz się na to? Co gorsza trzeba zamiast szukania win w świecie, zamiast szukania grzechów tego świata zająć się na poważnie swoim życiem.
        Szczególnie że tak naprawdę nie wiemy ile nam życia pozostało.
        doceń 1
        0
      • Dremor_
        22.12.2019 19:38
        Dremor_
        Elle1, a przeciętny ateista odpowie Ci, że to Ty prowadzisz niehigieniczny tryb życia, bo zaśmiecasz umysł bajkami o Bozi i Jezusku. I ani Ty go do niczego nie przekonasz, ani on Ciebie. Tym bardziej, jak zaczniesz go przekonywać, że to niby tylko niewierzący kradną, zdradzają i popadają w uzależnienia. Bo jakoś mniej się boję zostawić rower bez zapięcia w ateistycznych Czechach, niż na tradycyjnie "katolickim" wschodzie Polski.
        doceń 4
        0
      • Dremor_
        22.12.2019 19:49
        Dremor_
        Trudno będzie Ci też przekonać ateistę, że jego życie doczesne będzie lepsze, jak narzuci sobie poczucie winy, że zjadł kiełbaski w piątek, albo że nie poszedł w niedzielę słuchać kazania o tym, że ksiądz nie ma kasy na remont dachu. Z czysto "ludzkiego" punktu widzenia doczesne życie niewierzących jest lepsze, bo nie ma ograniczeń.
        doceń 4
        0
      • Dremor_
        22.12.2019 20:22
        Dremor_
        Co do mszy i mowie o ofierze Józefa. Trzeba znać realia ówczesnej Palestyny. Sytuacja Józefa była podwójnie tragiczna, bo nie miał on możliwości dobrego wyboru. Mógł "oddalić" Marię potajemnie. Czytaj, wyrzucić ją na bruk, samą, w ciąży, bez środków do życia. Taka kobieta żyła z piętnem cudzołożnicy. Dziecko z nieprawego łoża miało status przeklętego, na równi z trędowatym. Drugi wybór, jaki miał Józef, to uznać dziecko. I żyć jako wyrzutek, z żoną wytykaną palcami za niewierność. Widać to w Mk 6,3, gdy o Jezusie mówią "cieśla, syn Marii". Oznacza to, że sąsiedzi nie uznawali Jezusa za prawdziwego syna Józefa. Była to obelga. Na takie życie musiał się zgodzić Józef uznając Marię. Jak to nie nazwać, jak ofiarą?
        doceń 5
        0
  • ewaewa2000
    22.12.2019 11:05
    Tytuł faktycznie rodem z TVN fałsz. Jedyne co dla katolika pewne to Bóg i biblia. Jakiekolwiek zmiany"postęp" to zniszczenie wiary. Jeśli można manipulować biblią to powstają sekty. Jestem załamana i tracę wiarę widząc te rozpaczliwe ruchy dążące do przyciągnięcia do kościoła ludzi, którzy zbłądzili. Im trzeba pomóc wrócić na dobrą ścieżkę a nie akceptować zła, które w nich zamieszkało. Z drugiej strony młodzi dziś to mimozy, bez kręgosłupa, bezsilne zombi pchające się w nicość. Albo nic nie robią z sobą albo walczą ale nie o siebie tylko z rodzicami. Ale tu też jest wielkie pole dla Kościoła wyciągnąć ich z tej nicości. Ale to praca od przedszkola. Wyjść z programem ale skierowanym dla młodych.Znaleść do nich dostęp. A nie poczekać aż LGBT itp ich pochłonie i ratować z bagna. NIECH KOŚCIÓŁ BĘDZIE KOŚCIOŁEM A BIBLIA ZOSTANIE SWIĘTĄ.
    doceń 15
    • Dremor_
      22.12.2019 11:09
      Dremor_
      Kościół został powołany by być znakiem Chrystusa w świecie. Aby być znakiem w świecie musi ten świat rozumieć, bo istnieje ze względu na ten właśnie świat.

      Pomysły, by z Kościoła zrobić skansen automatycznie oznaczają porażkę dla Kościoła, bo nie po to powstał.
      doceń 5
    • Anonim (konto usunięte)
      22.12.2019 11:23
      Młodzi nie są ani gorsi, ani lepsi niż my za czasów naszej młodości. A sprowadzanie wiary do problemu grzechu jest zaprzeczeniem chrześcijaństwa. Szczególnie gdy ten grzech często widzimy u innych, a nie u siebie. Doskonałym przykładem są osoby LGBT - czy my ich kochamy jak siebie samego?
      doceń 5
    • elle1
      22.12.2019 12:37
      Nie ma potrzeby zmieniać tego co jest dobre a tym bardziej prawdziwe. Czy ktoś zmienia instrukcję prania, żeby się dostosować do upodobań użytkownika? Łatwo przewidzieć skutek takiego prania. Człowiek dostał instrukcję obsługi od swojego Stwórcy i lepiej, żeby się doń stosował. Poza tym to świat przecież powraca do skansenu. Wszystko to przecież było w starożytności z tą różnicą, że teraz uśmierca się ludzi bardziej estetycznie, ale rozpusta taka sama, no może szatan dostał lepsze narzędzia propagandy, ale co mu to pomoże skoro Chrystus zmartwychwstał? A osoby LGBT kochamy, tyle że to nie oznacza afirmacji ich pomysłów, a juz propaganda wymaga stanowczych reakcji i gorzkich słów. Jezus powiedział do Piotra "precz szatanie" a przecież go miłował nad własne życie.
      doceń 11
      • Dremor_
        22.12.2019 12:59
        Dremor_
        Stosując analogię do prania, świat też chce czystych ciuchów, tylko od lat pierze w pralce, a Kościół nadal poucza jak prać w rzece.
        doceń 6
        0
      • Anonim (konto usunięte)
        22.12.2019 14:14
        Problem w tym, że Europejczycy, potomkowie chrześcijan wolą żyć jak ateiści lub szukają innych religii.
        Powstaje proste pytanie, czy aby ta jak piszesz "instrukcja prania" jest dziś w sposób zrozumiały przekazywana kolejnym pokoleniom ochrzczonych. Chyba nie, skoro świat idzie inną drogą, wybierając inny rodzaj prania.
        Co ważne, kiedyś Kościół wskazywał tę dobrą drogę, dziś tego nie potrafi czynić. Zamiast tego często obraża się na świat, mówiąc o złu, rozpuście, szatanie. I mówiąc to gorzkimi, niezrozumiałymi słowami.
        Dziś nie działa moralizatorstwo, nie działa straszenie, nie działa opowiadanie o grzechach. I im szybciej to zrozumieją katolicy, tym szybciej zaczną się sami nawracać. Bo skoro nie prowadzą innych do Boga, to znaczy że nie z innymi, nie ze światem, ale z katolikami jest problem.
        doceń 4
        0
      • elle1
        22.12.2019 15:05
        Tyle że świat wyciąga z tej pralki wykurczone szmaty. Jezeli na metce stoi prac ręcznie, to najlepiej jest właśnie tak zrobić.
        doceń 9
        0
      • elle1
        22.12.2019 15:09
        Tu sie z Tobą Tomaszu zgodzę. Myślę, że właśnie to usiłuje przekazać Papież. Do tego jeszcze dochodzi taka okoliczność, że ludzie dostają metki wprowadzające w błąd np. standardy WHO.
        doceń 7
        0
      • Anonim (konto usunięte)
        22.12.2019 17:23
        Trudno mi mówić o innych krajach, ale np. w Polsce każdy młody człowiek ma możliwość poznania religii katolickiej przez 12 lat edukacji. Jeżeli wielu uważa, ze standardy WHO są zagrożeniem dla młodych osób, chodzących na religię tzn. ze coś jest tutaj nie tak. I to nie ze standardami WHO, które akurat niosą wiele doczesnej prawdy.
        doceń 4
        0
      • Dremor_
        22.12.2019 22:29
        Dremor_
        Elle1, analogia z praniem dotyczy metody, nie doktryny. Kościół nie przekona dzisiejszego człowieka metodami sprzed I Wojny Światowej.
        doceń 2
        0
  • teofanes
    22.12.2019 11:44
    @ tomaszin 22.12.2019 10:56
    Jak widzę, nic nie zrozumiałeś z tego, co napisałem. No to jeszcze raz. Oczywiście, że nie chodzi o drewnianą figurkę, lecz chodzi o to, że Indianie POPRZEZ TĘ FIGURKĘ oddają cześć matce Ziemi. Ta matka Ziemia jest wyobrażonym bóstwem, do którego oni się zwracają mając tę figurkę przed oczyma. A więc faktycznie czcią nie samą figurkę z drewna, lecz fałszywe bóstwo, które ta figurka wyobraża. Z tego powodu nie mogą oni w Kościele Prawdziwego Boga oddawać czci fałszywemu bóstwu zwanemu matką Ziemią (pachamamą), bo to jest niezgodne w WOLĄ BOGA. Czy teraz już rozumiesz o co chodzi z tą nieszczęsną figurką?
    doceń 28
    • Anonim (konto usunięte)
      22.12.2019 12:17
      Z punktu widzenia katolika, a z takiego punktu to piszę owa figurka jest dziełem sztuki ludowej. Jest martwym przedmiotem.
      Natomiast o wiele niebezpieczniejszym jest oddawania pokłonu figurce dziecka ułożonej w żłobku, bo nadajemy jej zbyt często cechy boskie. Choć to tako jest martwy przedmiot, jak ten o którym piszesz.
      • teofanes
        22.12.2019 12:23
        Faktycznie, nic nie rozumiesz. Requiescas in pace.
        doceń 13
        0
      • Anonim (konto usunięte)
        22.12.2019 12:27
        Skoro wg. Ciebie nie rozumiem, to wytłumacz mi, czemu ma się przejmować jakąś martwą, nic dla mnie nieznaczącą rzeźbą.
        doceń 2
        0
    • Dremor_
      22.12.2019 12:56
      Dremor_
      Teofanes, to Ty dorabiasz znaczenie, którego nie było. Figura była ilustracją kultury i sztuki. Nikt jej nie oddawał boskiej czci, ani też za jej pośrednictwem nie uznawał Matki Ziemi za Boga. Taki fałszywy obraz bierze się z niewłaściwej postawy tradycyjonalistow, którzy wiarę pojmują na zasadzie automatyzmu i quasi-bałwochwalstwa. W myśl archaicznej zasady, że każda figura stojąca w świątyni z automatu staje się obiektem kultu, oraz że każdy gest szacunku wobec danej idei musi być gestem konfesyjnym
      • Anonim (konto usunięte)
        22.12.2019 14:18
        Jest taki nurk
        teologiczny" żyjący w obawie przed martwymi przedmiotami. Co więcej doskonale potrafiący wytłumaczyć zło wpływem jakiegoś przedmiotu. I to nie ważne, czy mowa o jakiejś rzeźbie, talizmanie, masce, książce, muzyce etc. To jest teologia strachu.
        Wystarczy doczytać Pismo, aby wiedzieć, że nie z zewnątrz, a z naszego wnętrza pochodzi całe zło które czynimy. Tyle że przyjęcie tej prawdy jest bolesne....
        doceń 4
        0
  • AndyzOpola
    22.12.2019 14:26
    ale w między czasie były 2 sobory i dużo synodów na różne tematy, np. podczas ostatniego soboru pozwolono na edukację seksualną w szkołach, a teraz jest zdziwienie i lament, że ludzie odchodzą z Kościoła, to są skutki braku pokuty i nawrócenia. kiedyś słyszałem wypowiedź pewnego księdza, że lubi rozdawać komunię, ale spowiadać już nie lubi. diabeł się raduje i cieszy z postawy takich księży. a co zrobić można teraz. patrzeć na Krzyż Chrystusa i jego mękę i wyciągnąć wnioski i naukę. judasz biznesmen i skarbnik kościoła, chciał zrobić interes na Chrystusie, pewnie myślał, że sobie Pan Bóg jakoś poradzi, jaki był finał wiemy. Chrystus zmartwychwstał, ale ukazał się tylko wybranym uczniom, a Ci, którzy chcieli uciszyć uczniów Pana, zostali zawstydzeni, zstąpił Duch święty i powstał Kościół. dzisiaj jest walka dobra ze złem, prawdy z kłamstwem.
    doceń 12
    • halinkaa
      22.12.2019 15:11
      taki szmonces z związku z biznesami na religii - Mosze zwiedza Watykan - bardzo grzecznie i z zainteresowaniem wszystko ogląda, pyta się go oprowadzający czy się podobało - a jakże podobało się całkiem nieźle, a zaczynali tylko do stajenki
      doceń 10
      • halinkaa
        22.12.2019 15:13
        toteż chyba tak to wygląda ostatnimi czasy - eveny, hasła, "zaskoczenia", byle się kręciło, a że pusto poza tym chyba nie ważne
        doceń 8
        0
    • Anonim (konto usunięte)
      22.12.2019 17:58
      Takie pytanie - skoro dziś jest walka dobra ze złem, to czemu służyło Zmartwychwstanie?
      doceń 0
  • hondadriver567
    22.12.2019 15:41
    Apokalipsa św.Jana 13:11
    doceń 4
  • DNA
    22.12.2019 17:18
    Wielosłowie papieża to więcej szkody niż pożytku... nie mówiąc już paplaninie internautów.
    doceń 23
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama