Nowy numer 28/2018 Archiwum
  • sasanka
    21.10.2015 16:20
    I właśnie takich świadectw potrzeba!!!
    Jak bardzo musza się czuć skrzywdzeni ludzie, których opuścił współmałżonek gdy słyszą jakie biskupi prowadzą rozmowy na Synodzie tym i przed rokiem.
    Nie rozumiem jak wogóle temat Komunii dla cudzołożników mógł zaistnieć w ustach duszpasterzy!!!!!!! :-( To jest takie bolesne i smutne. Co się dzieje z KRK????
    doceń 26
  • Ewa
    21.10.2015 18:07
    Madrze, dojrzale, prawdziwie.
    Panu Andrzejowi dziekuje, za madre slowa i za Sychar.

    doceń 19
  • ana
    21.10.2015 18:15
    Podziwiam optymizm pana Szczepaniaka. Czy jest uzasadniony, okaże się już niebawem. Swoją drogą, gdzie jako Kościół jesteśmy, skoro świeccy głoszą naukę Chrystusową, a pasterze (większość z Europy i Ameryki Południowej)jej de facto przeczą. Świeccy mówią o grzechu i potrzebie nawrócenia, a wielu pasterzy szuka sposobów, jakby grzeszników utwierdzać w ich grzechu. Dziś kard. Marx ogłosił, że cudzołożnicy będą przystępować do komunii, gdy biskup stwierdzi, że drugi związek nie powoduje grzechu. I jak tu spokojnie czekać na koniec synodu? Jak miec ufność wobec pasterzy? Kardynal Marx to najbliższy współpracownik papieża.
    doceń 14
  • aco
    21.10.2015 19:58
    A jeśli w drugim związku są dzieci, a mąż zdecyduje się powrócić do sakramentalnej żony to co z nimi? Maja pecha?
    • Ona2
      21.10.2015 22:42
      Od początku mają pecha przychodząc na świat w wyniku cudzołóstwa. Choć same nie zawiniły ponoszą konsekwencje grzechu rodziców. Depresje, niska samoocena,rozwiązłosć seksualna,popadanie w nałogi to tylko niektóre z konsekwencji,które potem w życiu dorosłym ponoszą takie dzieci. Dobrze gdy spotkają na swojej drodze ks egzorcysta lub znającego się na rzeczy kaplana.
      Szkoda,że rodzice takich dzieci nie zdają sobie sprawy z konsekwencji swoich decyzji.
      doceń 9
    • sasanka
      21.10.2015 23:38
      @aco
      Tak, dzieci nic nie są winne a cierpią - za grzechy swoich rodziców, którzy wybrali świadomie życie w grzechu. A co wtedy gdy mąż decyduje się powrócić do sakramentalnej żony? Otóż wraca on tam gdzie jego miejsce. Często są tam też sakramentalne dzieci
      doceń 10
    • M.K.
      22.10.2015 01:18
      Zawsze ktoś ma pecha. Lepiej, żeby pecha miała ta "nowa druga strona" niż ślubny i ich WSPÓLNE dzieci. Nasza religia jest surowa, ale piękna w swej prostocie wierności Przykazanom. Oczywiście modlimy się za te dzieci z nowych "związków", ale niestety, one nie mają prawa "zawłaszczać" prawowitej żony prawowitego męża. One nie zawiniły, że się pojawiły z cudzołożnego związku, ale muszą zrozumieć, że to grzeszne poczęcie, że same są naznaczone grzechem. Muszą się go wyrzec, a tym samym - pozwolić matce/ojcu wrócić do prawowitego małżonka. Same powinny też prosić Pana o Łaskę zrozumienia i przebaczenia za grzech pokoleniowy matki/ojca, który kładzie się cieniem, niestety, także na ich Zbawienie. Pozdrawiam serdecznie.
      M.K.
      • sp
        22.10.2015 09:55
        Dlaczego surowa? To wszystko dotyczy przecież miłości. Surowe są skutki grzechów, przed czym nasza religia bardzo mocno ostrzega.
        doceń 4
        0
    • wow ras
      22.10.2015 08:22
      Takie odejście tez wymaga "heroizmu". Grzech będzie gonił grzech. Jaką wartość ma powrót do pierwszego związku jeśli zniszczy się drugi? wyjdzie na remis? Taka jest katolicka arytmetyka?
      doceń 1
    • wow ras
      22.10.2015 08:35
      dla mnie sprawa jest prosta
      1. związek sakramentalny jest nierozerwalny, za wyjątkiem "rozwiązłości seksualnej" (Mt19,9 za biblica.com) jednej lub obu stron
      2. po zerwaniu więzów małżeńskich strona pokrzywdzona NIE bierze na siebie winy wchodząc w kolejny związek. Jeśli jest to związek z osobą stanu wolnego to wszystko jest OK
      3. po zerwaniu więzów małżeńskich strona krzywdząca zaciąga grzech gdy wchodzi w związek kolejny.
      4. Możliwa jest postawa heroiczna (i szacunek dla takich, jak u autora), że pomimo bycia stroną pokrzywdzoną, czeka i dąży do ponownego zejścia się małżonków; w przypadku zejścia się małżonkowie powinni mieć jakiś obrzęd odnawiający zerwane więzi małżeńskie.
      5. Oceny kto jest stroną krzywdzącą, kto pokrzywdzonym dokonuje sąd kościelny (czy instytucja w kościele do tego przygotowana)
      6. Inne przyczyny (poza trwałą relacją seksualną z osobą spoza związku) takie jak: niedopasowanie charakterów, przemoc, kłamstwo, nie powodują zniszczenia więzów małżeńskich i rozejście się z tych powodów i wejście w inny związek jest cudzołóstwem.

      Reasumując Jezus (Mt 19,6) podał powód uzasadniający rozwód małżonków.
      • Karoliinka
        22.10.2015 23:44
        @wow ras. Wyjątek Mateuszowy. Nie ma w nim zgody na rozwód. Jest zgoda na odejście, Pan sprzeciwił się rozwodom w innym miejscu. Sam sobie nie zaprzecza. To zgoda na odejście ( w KK na separację!) Nie ma w niej słowa, że można związać się z kimś innym! Za to w wielu miejscach pisma jest wiele słów, że wiązać się nie można.
        doceń 4
        0
  • Anton
    21.10.2015 20:14
    Ja tez podziwiam wiele z cech pana Szczepaniaka i wydaje mi sie, ze mozemy pochylic glowe w obliczu jego silnej wiary. Dobrze, ze mamy takze takie przklady zycia. Ale niestety w jego slowach mozna jednoczesnie znalezc slowa nie do zaakceptowania. Chocby oczekiwanie, ze jego sakramentalna zona porzuci swojego obecnego meza i, co tu teraz najistotniejsze, ojca swojego dziecka. Inaczej mowiac, kobieta ta, mialaby dla wypelnienia swojej przysiegi malzenskiej, pozbawic swoje dziecko prawa do rodziny, do matki i ojca. A jesli przyjmiemy, ze kobieta ta obdarza miloscia ojca swojego dziecka, to tez mialaby sie tej milosci wyrzec, jak mowi pan Szczepaniak, nawrocic, aby po 18 latach od rozstania ponownie zaczac wypelniac dana mu obietnice malzenska?
    Ja jedynie pytam, nie mam gotowych odpowiedzi.
    • Marzena
      21.10.2015 23:06
      Anton dobrze że pytasz-szukasz... Ja ufam w to że jeśli będziemy żyć w zgodzie z prawem Bożym, Pan Bóg wszystko poukłada i wszystko obróci w dobro, również sytuację tych dzieci..
      doceń 3
    • W temacie
      21.10.2015 23:15
      Są rzeczy nieporównanie większe i mocniejsze niż więzy krwi. Taką rzeczą jest sakrament małżeństwa. Jeśli w grę wchodzi dobro dziecka, to powrót do siebie można przesunąć do czasu aż dziecko dorośnie.
      A ta miłość kobiety to tylko uczucie. Są ludzie kochliwi, i co? Mają tak latać z kwiatka na kwiatek? To nie jest plan boży. Uczucie nie zwalnia ze zobowiązań, tym bardziej z sakramentu.

      Że też takie rzeczy trzeba przypominać.
      • Tomek
        22.10.2015 09:27
        Do czasu aż dziecko dorośnie to może być zapóźno, można niezdążyć wrócić, druga strona może tyle nie móc czekać lub umrzeć.
        doceń 4
        0
    • sasanka
      21.10.2015 23:44
      @Anton
      Sakramentalna żona/mąż MA pierwszeństwo przed kochanką/kochankiem i nieślubnym dzieckiem. Tyle.
      Miłość bez sakramentu ślubu dla chrześcijanina to nie jest miłość.
      Żeby to zrozumieć naprawdę trzeba wierzyć w Boga i być chrześcijaninem i pzrestrzegać DEEKALOGU.
      Wierzę, ze żona tego pana się nawróci. Nieślubne dziecko NIE MA pierwszeństwa przed sakramentalny mężem, tak samo jak kochanek/kochanka też NIE mają pierwszeństwa przed sakramentalnym małżonkiem (mężem/żoną). To oczywiste a Ty masz jeszcze jakieś wątpliwości?
      • Anton
        22.10.2015 10:05
        Do Sasanki i do W temacie..

        Wszysko pieknie, moi drodzy. A jednak..
        "Nieslubne dziecko nie ma perwszwnstwa.." Nieslubne dziecko nie wie, ze jest nieslubne. I to ani nie jego wina, ani nawet sprawa. W tej konkretnej sytuacji ewentualny powrot jego matki do sakramentalnego malzonka bedzie wyrzadzeniem krzywdy temu dziecku. Nie ma sie tutaj co oszukiwac.

        Twierdzenie, ze milosc bez sakramentu nie jest miloscia, jest nieporozumieniem. Owszem, milosc istnieje, takze bez sakramentalnego jej przyzwolenia, wystarczy sie rozejrzec i spojrzec na otaczajacych nas wielu ludzi. I nie mam na mysli tylko tych mlodych, i czasem nieco starszych, ktorych laczy uczucie milosci, ale ktorzy jeszcze nie zawarli sakramentalnego zwiazku.

        Nie sadze, aby w przypadku tej pani, chodzilo o jej kochliwosc i latanie z kwatka na kwiatek. Nie powinnismy tak pisac, malo w tym pokory. Nie mam zamiaru jej usprawiedliwiac ani podwazac jej istniejacy nadal sakramentalny zwiazek. Ale jej trwanie przy niesakramentalnym malzonku i wychowywanie ich wspolnego dziecka zasluguje na nasz szacunek.
        doceń 3
        0
      • sp
        22.10.2015 10:51
        @Anton: "Nie sadze, aby w przypadku tej pani, chodzilo o jej kochliwosc i latanie z kwatka na kwiatek. Nie powinnismy tak pisac, malo w tym pokory. Nie mam zamiaru jej usprawiedliwiac ani podwazac jej istniejacy nadal sakramentalny zwiazek. Ale jej trwanie przy niesakramentalnym malzonku i wychowywanie ich wspolnego dziecka zasluguje na nasz szacunek. "




        "Ta pan" ślubowała "temu panu" przed Bogiem miłość, wierność i uczciwość małżeńską, oraz że go nie opuści aż do śmierci. Nie żadnemu innemu panu, nie dzieciom z innych związków, ale właśnie "temu panu". I to jedynie zasługiwałoby na nasz szacunek, a nie "trwanie przy niesakramentalnym malzonku".

        doceń 5
        0
      • Karoliinka
        22.10.2015 23:54
        @Anton. Miłość bez sakramentu nie jest miłością Antonie u wiernych KK. Nie jest bo mówimy tu nie o miłości platonicznej a miłości z której zrodziło się dziecko. To cudzołożenie i nie można tego nazwać miłością.
        doceń 3
        0
    • sp
      22.10.2015 10:42

      @Anton : "Inaczej mowiac, kobieta ta, mialaby dla wypelnienia swojej przysiegi malzenskiej, pozbawic swoje dziecko prawa do rodziny, do matki i ojca. [..] Ja jedynie pytam, nie mam gotowych odpowiedzi."

       

      Co na to dzisiejsza Ewangelia...?

      Czy myślicie, że przyszedłem dać ziemi pokój? Nie, powiadam wam, lecz rozłam. Odtąd bowiem pięcioro będzie rozdwojonych w jednym domu: troje stanie przeciw dwojgu, a dwoje przeciw trojgu; ojciec przeciw synowi, a syn przeciw ojcu; matka przeciw córce, a córka przeciw matce; teściowa przeciw synowej, a synowa przeciw teściowej.

       

      • Anton
        22.10.2015 13:31
        Szanowny sp,
        Przytoczony przez Ciebie fragment w zaden sposob nie odnosi sie do moich slow. W ten sposob nie powinnismy dyskutowac, nie ma sensu okladania sie Pismem Sw. po to, aby okazac swoja dezaprobate dla slow kogos, z kim sie nei zgadzamy.

        A swoja droga, jesli cytowanie mysli dzisiejszgo czytania ewnagelicznego ma sluzyc do nawolywania do powstawania krewnych miedzy soba, do rozlamu, nie do pokoju, to wydaje mi sie, ze odczytales te slowa calkowicie opacznie. Interpretacji powyzszego tekstu jest bardzo wiele i bez przytoczenia calego kontekstu, bedziemy mieli z nim sporo trudnosci.
        doceń 1
        0
      • Anton
        22.10.2015 13:49
        Szanowny ps,
        Raz jeszcze.. Jak najbardziej zgadzam sie, ze slubowi sakramentalnemu tych panstwa nalezy sie moj, nasz szacunek! Tyle tylko, ze ja nie nawolywalbym do okazywania szacunku dzisiaj, w nowej i trudnej sytuacji tak, jak Ty chcialbys to uczynic. Nam, patrzacym z boku na sytuacje tych panstwa, latwo jest kurczowo, zgodnie z ewangelicznym prawem, wymagac powrotu do sakramentalnego malzonka i twierdzic, ze w ten sposob ta pani okazalaby najwiekszy szacunek dla swoich malzenskich slubow. Osmielam sie watpic, czy dobry Bog chcialby, aby ona wlasnie w taki sposob wypelnila litere prawa: krzywdzac swoje wlasne dziecko i rodzine, w ktorej dzisiaj zyje.
        Przyznaje, ze to sa trudne wybory i czasem nie jest latwo odczytac zamiary i drogi Boga.
        doceń 2
        0
      • sp
        23.10.2015 00:14
        @Anton:

        I w jednym i w drugim wypadku chodzi o to samo, o wybranie Boga - a nie wybranie człowieka (czy czegoś jeszcze innego). Cała Ewangelia jest zresztą o tym...

        To Bóg sam jest Gwarantem zaistnienia i nierozerwalności małżeństwa dla każdego z małżonków. Gdy co najmniej jedno z nich czyni coś przeciwko jedności małżeńskiej, czyni to jednocześnie przeciwko Bogu, a nie ma żadnego dobra w okazywaniu Mu lekceważenia - jak to sugerujesz.
        doceń 1
        0
    • Karoliinka
      22.10.2015 23:48
      @ Anton. A jeśli strona zdradzająca zdradzi ponownie i wejdzie w 2 niesakramentalny związek i tam też będzie dziecko. To, które ważniejsze? Dlatego zawsze ważniejszy jest sakrament małżeństwa, oczywiście z odpowiedzialnością, alimentami i jak najmożliwszym wpływem wychowania dziecka
      doceń 3
  • htc
    21.10.2015 22:35
    Jeśli w drugim związku są dzieci to tak mają pecha, tak samo mają pecha te dzieci gdy żona/maż zostawia rodzinę i idzie do innego.
    Tak jak autor mowi dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych
    doceń 2
  • Andrzej
    22.10.2015 02:46
    Moim zdaniem kolejny przejaw hipokryzji w Kościele...

    Przez wiele m-cy za zgodą prowadzącego grupę uczestniczyłem w modlitwie prowadzonej on-line w grupie Sychar czekając ... 7 lat na stwierdzenie nieważności Sakramentu Małżeństwa z pozytywnym dla wszystkich skutkiem choć okupionym wielkim cierpieniem i bólem...

    W tej grupie modlitewnej były osoby (choć bardzo nieliczne) prawdziwie trwające w wierności i przykładnym życiem czekające z nadzieję na powrót małżonka, czymś co niewątpliwie byłoby cudem w ich życiu.
    Większość uczestników miało jednak problem z tak podstawowymi sprawami jak przebaczenie, miłość, cierpliwość... dając przykłady agresywnych wypowiedzi i zachowań podsycanych wrogimi słowam ks. Dziewieckiego wobec tzw. “krzywdzicieli".
    Wielokrotnie zastanawiałem się nad tym i próbowałem sobie wyobrazić jak w praktyce w życiu tych ludzi wyglądałoby to pojednanie, przyjęcie "krzywdziciela" ponownie pod swój dach, do swojego życia i... serca?
    Jak wygląda drugie życie tych, którzy to podobno uczynili?
    Trudno to było sobie to wyobrazić słuchając wielokrotnie wrogich słów rzucanych wobec małżonków, którzy przecież nie bez powodu opuścili swoją żonę czy męża...

    Wypowiedzi Pana Andrzeja Szczepaniaka są niestety w podobnym tonie jak ww. księdza i dużej części uczestników tej grupy, bo..
    - Jak można twierdzić i na jakiej podstawie, że tzw. "krzywdzicielem" jest tylko ten, który odszedł a nie także lub właśnie ten, który pozostał często biernie przyglądając się narastającemu kryzysowi w małżeństwie?
    - Jak można modlić się o pojednanie i powrót do współmałżonka również z dziećmi zrodzonymi w drugich związkach a mówić jednocześnie, że "o ile zajdzie taka potrzeba" tak jakby te dzieci były czymś gorszym i nie potrzebowały także matki i ojca?
    - Jak można o wszystkich żyjących w drugim związku mówić, że są "uwikłani w drugie niesakramentalne związki" nie znając ich INDYWIDUALNYCH historii życia? Czyżby kolejny przykład w Kościele odpowiedzialności zbiorowej?
    - Jak słabej wiary muszą być członkowie grupy SYCHAR, jeżeli dawanie nadziei i zbliżanie do miłosierdzia Boga poprzez udzielenie indywidualnej zgody na Komunię Św. osobom żyjącym w małżeństwie niesakramentalnym naraża tych “pokrzywdzonych” na pokusę wchodzenia w drugi związek? Można warto zadbać o silniejszą wiarę dla siebie zamiast przyglądać się i osądzać życie innych, jak mniemam tych gorszych?
    - Gdzie są podobno te częste przypadki powrotów, jeżeli w okresie dwóch lat wspólnej modlitwy w Sychar słyszałem może od dwóch takich w Polsce?
    - Czym różni się świadome naużywanie nazewnictwa "związki niesakramentalne" od dewaluowania zabójstwa słowem aborcja?
    Nie ma Duszpasterstwa "związków" Niesakramentalnych lecz jest Duszpasterstwo MAŁŻEŃSTW Niesakramentalnych Panie Szczepaniak!
    - Za kłamstwem nie stoi Miłość a tym bardziej BÓG! Czy nawoływanie do życia w kłamstwie słowami "W sytuacjach najtrudniejszych, księża nie powinni tylko informować o możliwości zbadania ważności małżeństwa" by nie móc poznać i zbadać w Sądzie Biskupim, jaka jest PRAWDA nie jest czasami działaniem szatana?!

    Na koniec osobista refleksja i rada skierowana do Pana Szczepanika...
    A może powodem tego, że Pana żona odeszła i od 18 lat nie chce wrócić jest w oczach Boga właśnie Pana brak przebaczenia, zajadłość w walce z "krzywdzicielami" ale przede wszystkim brak miłości do drugiego człowieka?
    POKORA - to może to słowo-klucz, do drzwi do powrotu Pan żony?

    Pozdrawiam i życzę z całego serca cudu w Pana życiu, a może po prostu zwykłej pokory?
    • sp
      22.10.2015 09:51

      'Czym różni się świadome naużywanie nazewnictwa "związki niesakramentalne" od dewaluowania zabójstwa słowem aborcja? 

      Nie ma Duszpasterstwa "związków" Niesakramentalnych lecz jest Duszpasterstwo MAŁŻEŃSTW Niesakramentalnych'

       

      To proste, "małżeństwo  niesakramentalne" nie jest małżeństwem, podobnie jak "sprawiedliwość społeczna" nie jest i nigdy nie była sprawiedliwością.

      Usuwanie płodu zaś jest oczywiście usuwaniem, lecz ze skutkiem śmiertelnym, więc zabójstwem.

       

      doceń 6
    • Aga70
      22.10.2015 14:42
      "Większość uczestników miało jednak problem z tak podstawowymi sprawami jak przebaczenie, miłość, cierpliwość... dając przykłady agresywnych wypowiedzi i zachowań podsycanych wrogimi słowam ks. Dziewieckiego wobec tzw. “krzywdzicieli".

      Przebaczenie to proces, bez łaski Bożej nierealny.
      Do Sycharu przychodzą osoby w różnym stadium kryzysu.Trudno się dziwić, że ktoś kto wczoraj dowiedział się o zdradzie współmałżonka czasem z bólem, złością, czy złośliwością wypowiada się o nim. Potrzeba czasu by przeżyć , przepracować ból w sobie, u jednych trwa to dłużej u u innych krócej.Bardzo pomaga świadectwo tych, którzy poradzili sobie z tym. Ukierunkowali, podpowiedzieli .
      Dla mnie największym zaskoczeniem w Sycharze było to, że można przebaczyć. Że są ludzie , którzy nie tylko przebaczyli zdradę, ale po życiu nawet wielu lat w związkach niesakramentalnych wracają do współmałżonków i twierdzą, że to był błąd. Że żyjąc w drugim związku nie byli szczęśliwi, że próbowali z całych sił, żeby teraz już było OK i się nie dało.I właśnie we wspólnocie Trudnych Małżeństw Sychar poczuli się , że są na właściwym miejscu. I nie są to wcale nieliczne przypadki Andrzeju. Ale jest jeden warunek, żeby taki powrót mógł nastąpić.Nawrócenie i życie w łasce sakramentalnej obojga małżonków. Jeżeli jedno z małżonków nie wierzy w Boga i jego naukę to małe są szanse na powrót i pojednanie w małżeństwie.

      doceń 7
    • Karoliinka
      23.10.2015 00:26
      @Andrzej. Uczestniczyłam w wielu spotkaniach na żywo (może tego u Ciebie zabrakło, spotkania tych osób na żywo, uczestniczenia i bycia obok nich?).
      Ks. Dziewieckie jest wspaniałym rekolekcjonistą. Pełnym ciepła. Jeśli wypełnia Boże słowo i go głosi - żal, że według Ciebie jest to wrogie słow. Zapoznaj się z Pismem Św. Myślę, że wiele słów Jezusa uznał byś też za wrogie i wypowiadane za ostro do "krzywdzicieli"
      Na spotkaniach sychar bardzo często są spotkania z psychologami. Tam są wykłady o pokorze, grzechu itp. Zawsze proszą by odnosić to do siebie, by przepracowywać własne wady, nie współmałżonka.
      W osobach z Sycharu ujęło mnie to, że od większości z nich nie usłyszałach żadnych złych słów na współmałżonka. Oczywiście chodzi o te osoby uczestniczące w spotkaniach jakiś czas. Te, które przychodzą po raz pierwszy, drugi zwykle chca wylać swój żal. Po to jest wspólnota by ich wysłuchać. Są oczywiście osoby, które zajadle wypowiadają się o swoiich współmałżonkach, ale zwykle też szybko znikają i nie przychodzą.
      Członkowie Sychara pracują wg zasady 12 kroków, tam pracuje się nad swoimi wadami.
      Sychar jest jedyną wspólnotą w Polsce, co mi wiadomo, która wydała książkę "Jak kochać nieślubne dzieci". Pochyliłą się jako pierwsza nad tym problemem!
      Jeśli chodzi o silną wiarę, to naturalnym jest, że przyzwolenie na grzech będzie ją osłabiać. To naturalne, nie chodzi tylko o Sycharowiczów. Tu kłania się także grzech zgorszenia. Po co został nazwany? Gdyby wszyscy mieli pracować tylko by wiara miała być silniejsza i tylko tyle to taki grzech byłby nie nazwany jeśli nie mógłby mieć wpływu.
      Ja sądzę, że są właśnie Duszpasterstwa Związków Nisakrametalnych. Proszę poczytać co napisał Jan Paweł II i Benedykt XVI. a czasów Jana Pawła II te duszpasterswa zaczęły powstawać ale jednocześnie nakazał, żeby nie wykonywać jakichkolwiek gestów zewnętrznych, które sugerowałyby błogosławieństwo kościoła dla związków. Nazywanie w KK związków małżeństwami, kiedy tu w KK małżeństwem jest sakrament, może sugerować, że stawiane są na równi i się im tak samo błogosławi. Błogosławi się zawsze osobom, bo nie odmawia się indywidualnego błogosławieństwa, ale nie związkom. Nazwa nie powinna więc sugerować wiernym KK, że małżeństwo= związek.
      A na koniec wiele jest w grupie krzywdzicieli, którzy się nawrócili i widzą swoje postępowanie. Wiele jest tez osób, które widzą swoją winę w rozpadzie związku. Polecam więcej Pokory.
      • eryk
        24.10.2015 01:04
        Warto się zastanowić nad słowami Andrzeja "Wielokrotnie zastanawiałem się nad tym i próbowałem sobie wyobrazić jak w praktyce w życiu tych ludzi wyglądałoby to pojednanie, przyjęcie "krzywdziciela" ponownie pod swój dach, do swojego życia i... serca?"

        Po ludzku to jest nierealne dla zwykłego śmiertelnika.Tak jak dla wielu wydaje się nie możliwe wybaczenie zdrady.A w Sycharze takie "cuda" się dzieją.
        Bo człowiek, który przepracowuje swoje wady, słabości zaczyna widzieć też swoją winę.A żyjąc w bliskiej relacji z Bogiem, nie może inaczej postąpić. bo jak ma w codziennej modlitwie prosić Boga... " i odpuść nam nasze grzechy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom" . I to co wydaje się nierealne, z Bogiem nabiera realnych kształtów.I jest wiele świadectw małżeństw po kryzysie, które wracają po latach do siebie.
        Ale powiem ci jeszcze coś, co ja odkryłem na pewnych rekolekcjach. Wybaczyć "krzywdzicielowi " jest o wiele łatwiej, niż wybaczyć samemu sobie.Tu jest potrzebna szczególna interwencja łaski Bożej, której ja doświadczyłem na mszy św o uzdrowienie. Serdecznie polecam.
        doceń 1
        0
  • Jola
    24.10.2015 17:06
    Wielki szacunek dla Pana Andrzeja Szczepaniaka i dla wszystkich członków wspolnoty Sychar, którzy trwają w wierności. To takie niepopularne i staroswieckie
    Dziękuję wam za to światełko w ciemnościach którym oświetlacie drogę powrotu pogubionym małżonkom. Niech Bóg wynagrodzi wam ten trud i błogosławi w tej trudnej drodze do świętości.
    doceń 1

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama