Gość Sandomierski 38/2019 Archiwum
  • tomaszz
    09.09.2019 08:39
    Ja chciałbym zobaczyć choć raz w świątyni Jezusa na krzyżu, takiego jaki był, ze zmasakrowanym ciałem, a nie tylko przebitym bokiem ze strużką krwi i wody. Nie aby nasycić oczy, ale aby wzbudzić w sobie tęsknotę za Tym, który umarł z miłości do mnie.
    doceń 11
    • gama
      09.09.2019 09:02
      zapraszam do poznańskiej fary https://images.app.goo.gl/YfZePeA6jqxnEq2r5
      doceń 0
  • Drem00r
    09.09.2019 11:01
    Drem00r
    Estetyka barokowych "aniołków" wynika z faktu, że w tym okresie Europę pustoszyły zarazy, których ofiarami najczęściej padały dzieci. W połączeniu z "ludową" i infantylną wiarą wypracowano (kompletnie sprzeczny z teologią) pogląd, że dusze zmarłych dzieci idą do nieba i stają się aniołkami. Owe aniołki nie miały nic wspólnego z "prawdziwymi" aniołami, ci nadal przedstawiani byli jako młodzieńcy ze skrzydłami. Pulchne bobasy nie miały zastąpić posłańców opisanych w Biblii, lecz uzupełnić te wyobrażenia.

    A co do Marii, to zareagowałaby pewnie tak samo, niezależnie, czy byłby to grubasek, czy typowo babilońskie wyobrażenie, z którym spotykamy się na kartach Pisma Świętego. Nie zapominajmy przecież, że Biblia pisana była przez ludzi, którzy mieli swoje własne kulturowe wyobrażenia na temat świata duchowego, stąd na kartach Pisma pojawiają się kosmate satyry i potwory morskie, po Niewoli Babilońskiej zaczęto stosować wyobrażenia skrzydlatych aniołów na wzór fenickich i asyryjskich bóstw, a w Nowym Testamencie stosowano obraz zaczerpniętych z kultury greckiej "złych duchów" i demonów, które mogły opętać człowieka, na wyjaśnienie chorób psychicznych.

    W tym kontekście dodanie barokowego wyobrażenia o dziecięcych duszach idących do nieba nie jest niczym nadzwyczajnym.
    doceń 13
  • Nakamichi
    09.09.2019 17:41
    Dziwi płycizna intelektualo-teologiczna autora. Na sądzie ostatecznym Aniołowie zatrąbią w wielkie trąby strażackie ?
    • halinkaa
      10.09.2019 15:38
      pisanie o mądrości rabinów coraz mniej modne, trzeba korzystać z własnej i robi się płytko, niestety nie rzadka przypadłość "w tym kraju"
      doceń 0
    • tomaszz
      11.09.2019 20:41
      A teraz zrób proszę króciutki rachunek sumienia: Czy powiedziałbyś Autorowi dokładnie to samo, ale dokładnie w tych samych słowach, gdybyś stał z nim oko w oko? A co gdyby wokół stali inni ludzia i słuchali?
      • Drem00r
        12.09.2019 11:13
        Drem00r
        Ja bym powiedział. Szkoda tylko, że autor nie czyta komentarzy pod swoimi tekstami (podobno zabronił mu kierownik duchowy).
        doceń 0
        0
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji