Jezus powiedział do swoich Apostołów:
„Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy. Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie. Nie zdobywajcie złota ani srebra, ani miedzi do swych trzosów. Nie bierzcie na drogę torby ani dwóch sukien, ani sandałów, ani laski. Wart jest bowiem robotnik swej strawy.
A gdy przyjdziecie do jakiegoś miasta albo wsi, wywiedzcie się, kto tam jest godny, i u niego zatrzymajcie się, dopóki nie wyjdziecie.
Wchodząc do domu, przywitajcie go pozdrowieniem. Jeśli dom na to zasługuje, niech zstąpi na niego pokój wasz; jeśli nie zasługuje, niech pokój wasz powróci do was”.
Jedną z głównych myśli o bliskości królestwa niebieskiego Jezus odnosi do sytuacji apostolskiego przepowiadania. Darmowość daru. Bóg jest zawsze czystą, niezależną i darmową łaską, jest miłością ofiarowującą się bez jakiejkolwiek przyczyny. Dlatego też wobec darmowości Bożej łaski nigdy i w żadnym sensie nie zawiera się z Bogiem układu handlowego. Bóg to nie towar lub kapitał, którym człowiek może obracać na rynku tego świata. Bóg to nie handlarz, z którym prowadzi się dochodowe interesy. Takie podejście do Boga było niestety nader często obecne w myślach faryzeuszy. Spotykała ich za to ostra krytyka ze strony Jezusa. Działo się tak z powodu ukrytej merkantylnej myśli o Bogu i woli „zarobienia na Nim”. Z pewnością jednak, jak to w życiu bywa, wśród faryzeuszy znajdowali się i tacy, których Jezus mógł obserwować w świątyni i powiedzieć o nich, że – co później przytoczył św. Paweł – „radosnego dawcę miłuje Bóg” (2 Kor 9,7).