Powstał Eliasz, prorok jak ogień, a słowo jego płonęło jak pochodnia. (Syr 48, 1)
Historia Eliasza jest opowieścią drogi. Niesamowitą, wręcz filmową, z pustynną i górską scenerią, obfitującą w wydarzenia mrożące krew w żyłach. Aby pójść tą drogą i zobaczyć wszystkie te wydarzenia we właściwym świetle, warto wcześniej zatrzymać się przy słowie „Eliasz”. Imieniu, które tłumaczą cztery polskie słowa: „Pan jest moim Bogiem”.
„Prorok jak ogień”, „słowo płonęło”, „wir ognia”, „ogniste rumaki”. Wyjątkowo gorąco i jasno w tym krótkim fragmencie. Kim jest Eliasz? Tym, co znaczy. Zachowanym pierwszym przykazaniem Dekalogu. Obietnicą, która wypełnia się w najmniej sprzyjających warunkach. Z pewnością jest patronem wszystkich, którzy mówiąc z zapałem o Bogu, aż płoną. Ale też – jak zauważył w jednej z katechez papież Franciszek – Eliasz jest wzorem wszystkich ludzi wiary, którzy doznają pokusy i cierpienia, ale nieustannie żyją zgodnie z ideałem, dla którego się urodzili. Pan jest moim Bogiem. Płoniemy, ale nie spalamy się. Tak właśnie działa Duch Święty.