Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza
Pewien człowiek podszedł do Jezusa i zapytał: «Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne?»
Odpowiedział mu: «Dlaczego Mnie pytasz o dobro? Jeden tylko jest Dobry. A jeśli chcesz osiągnąć życie, zachowuj przykazania».
Zapytał Go: «Które?»
Jezus odpowiedział: «Oto te: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, czcij ojca i matkę oraz miłuj swego bliźniego jak siebie samego».
Odrzekł Mu młodzieniec: «Przestrzegałem tego wszystkiego, czego mi jeszcze brakuje?»
Jezus mu odpowiedział: «Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i daj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną!»
Gdy młodzieniec usłyszał te słowa, odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości.
Mt 19, 16-22
Jezus na początku publicznej działalności zapowiedział, co będzie treścią Jego nauczania: wzywanie do nawrócenia oraz budzenie wiary w Ewangelię. Kontynuatorami Jego misji mieli być apostołowie i tak działo się przez wieki. Na początku XIII wieku Boże powołanie podjął dzisiejszy patron Jacek Odrowąż, dominikanin pochodzący ze Śląska, misjonarz ówczesnej Polski. Realizował wyprawy ewangelizacyjne na Rusi, w Prusach, na pograniczu Litwy. Tak o Jacku opowiedział jeden z jego biografów: „On, niby promień nowego słońca, rozproszył w Polsce ciemności grzechu, a serca Polaków oświecił światłem wiary”. Rozproszył ciemności grzechu i przyniósł światło wiary, czyli dokładnie wypełnił to, czego Jezus oczekuje od swoich kontynuatorów. To samo winni czynić współcześni duszpasterze i katecheci: wzywać do nawrócenia i umacniać wiarę w Ewangelię. I niewiele więcej ponad to.
Z jednej strony – niezmordowany misjonarz, który parę dziesiątków lat spędził na nieustannych wędrówkach apostolskich, przemierzając Polskę, zapuszczając się ponadto na Ruś i do pogańskich Prusów. Z drugiej strony – znakomity organizator, który w krótkim czasie założył w najważniejszych miastach ówczesnej Polski - w Krakowie, Wrocławiu czy Gdańsku - klasztory dominikańskie. Jak jednak św. Jacek Odrowąż stał się tym właśnie 'światłem ze Śląska'? Pierwszym polskim dominikaninem, który nie tylko dotarł z Dobrą Nowiną na kraj świata, ale i na płótno obrazu pędzla samego El Greco czy na słynną kolumnadę wokół placu św. Piotra w Watykanie dłuta Berniniego, gdzie jest jedynym świętym z Polski? Co o tym zadecydowało? Legendy dominikańskie mówią, że początkiem tej drogi był cud, którego w Rzymie na oczach św. Jacka dokonał sam św. Dominik. Jedni twierdzą, że była to ekstaza w jaką wpadł w czasie modlitwy założyciel Zakonu Kaznodziejów inni, że wskrzeszenie zmarłego, którego mu przyniesiono. To jednak są tylko szczegóły interesujące historyków, bo prawdziwy cud dokonał się wtedy, gdy św. Jacek Odrowąż postanowił, że bardziej niż sobie i swoim arystokratycznym koneksjom zaufa Bogu.
Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.