Słowa Najważniejsze

Piątek 14 sierpnia 2026

Czytania »

Ks. Rafał Skitek Ewangelia z komentarzem

|

14 sierpnia 2026 GN 32/2026

Miłość nie rodzi się z paragrafów

Słowa Ewangelii według świętego Jana

Jezus powiedział do swoich uczniów: „To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy kto życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili i by owoc wasz trwał, aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje”.

J 15,12-16

Jezus nie daje się wciągnąć w prawniczy spór faryzeuszów o rozwód. Zamiast dyskutować o wyjątkach, wraca do początku – do zamysłu Boga. Miłość bowiem nie rodzi się z paragrafów, ale z daru z siebie. Problemem nie tyle jest list rozwodowy, co zatwardziałość serca. To ona sprawia, że człowiek przestaje słuchać, przebaczać i walczyć o relację. Dotyczy to nie tylko małżeństw. Każda więź – z Bogiem i z drugim człowiekiem – rozpada się najpierw w sercu. Tam, gdzie zamiast zaufania pojawia się pycha, zamiast przebaczenia – rozliczanie, a zamiast dialogu – milczenie. Prawdziwa miłość nie jest chwilowym uczuciem, lecz powołaniem. Wymaga wierności, cierpliwości i codziennego wyboru. Tak samo jest z drogą małżeństwa, kapłaństwa czy życia konsekrowanego – każda z nich ma sens tylko wtedy, gdy staje się odpowiedzią na Boże wezwanie, a nie jedynie realizacją własnych planów.

Czytania »

Św. Maksymilian Maria Kolbe

Św. Maksymilian Maria Kolbe   Św. Maksymilian Maria Kolbe brewiarz.pl Jak często patrząc na łobuzujące dzieci zastanawiacie się państwo, co z nich właściwie wyrośnie? Więcej niż raz? Dziesięć razy? Sto? Dokładnie to samo pytanie raz jeden na głos zadała także mama dzisiejszego patrona. Mundziu, co z ciebie będzie? A on strasznie się tym pytaniem zawstydził. I dokładnie o to samo zapytał Maryję, jak tylko znalazł się w parafialnym kościele w Pabianicach. Stanął przed jej obrazem i poprosił aby Ona sama odpowiedziała mu, kim będzie. Wtedy wydarzył się cud. Oto ukazała mu się Maryja trzymająca dwie korony: jedną białą a drugą czerwoną, i zapytała, czy chce je otrzymać. "Biała miała oznaczać, że wytrwam w czystości, czerwona - że będę męczennikiem." Opowiadał z przejęciem mamie – "Odpowiedziałem, że chcę obie. Wówczas Matka Boża mile na mnie spojrzała i zniknęła". Co działo się w sercu mamy Mundka w tym momencie możemy się tylko domyślać, pewnym jest natomiast, że w niedługim czasie w parafii pabianickiej po raz pierwszy od dziesiątków lat odbyły się misje. Prowadził je franciszkanin ze Lwowa. Na jednej z nauk misjonarz zachęcił chłopców, by wstąpili do zakonu św. Franciszka. Rajmund potraktował to jako wezwanie i za zgodą rodziców razem ze swoim starszym bratem udał się do franciszkanów do Lwowa. Jeżeli myślicie państwo, że teraz wszystko poszło jak z płatka to jesteście w grubym błędzie. To był dopiero początek długiej drogi jaka Rajmunda poprowadziła do koronacji tymi dwoma obiecanymi koronami – czystości i męczeństwa. Na tej drodze było szkolne, młodzieńcze, zrodzone z rewolucyjnych czasów w których przyszło mu żyć,  pragnienie by zbrojnie walczyć dla Maryi. Były studia w Rzymie. Była rozterka czy zostać kapłanem czy wstąpić do legionów Piłsudskiego. Było doświadczenie ulicznych wstąpień przeciw Kościołowi. Była koncepcja wielkiego religijnego ruchu Milicji Niepokalanej.  Było wydawanie Rycerza Niepokalanej. Było zbudowanie od podstaw największego na świecie klasztoru w Niepokalanowie. Była ewangelizacja Japonii. Dopiero po wielu latach na końcu tej długiej i pracowitej drogi pojawiła się brama z prześmiewczym napisem "Praca czyni wolnym". Rajmund, który już wtedy od wielu lat nosił nowe zakonne imię otrzymał numer 16670. Umarł oddając życie za współwięźnia. Było to w wigilię Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Zupełnie jakby Matka Boża czekała by ukoronować go obiecanymi w dzieciństwie koronami i zabrać ze sobą do nieba. Czy wiecie państwo jakie imię zakonne nosił Rajmund i jak nazywał się człowiek za którego poniósł śmierć.  Tym człowiekiem był Franciszek Gajowniczek, a Rajmund, czy zdrobniale Mundek to nikt inny jak św. Maksymilian Maria Kolbe.

Dyskusja zakończona.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.