Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza
Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Gdy brat twój zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi. A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik.
Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, cokolwiek zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie.
Dalej, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwóch z was na ziemi zgodnie o coś prosić będzie, to wszystko otrzymają od mojego Ojca, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich».
Mt 18, 15-20
To naturalne, że każdy z nas doświadcza czegoś takiego jak pierwsze wrażenie. Widzimy kogoś i niemal automatycznie pojawia się w naszej głowie ocena. Gdybyśmy jednak na niej poprzestali, przypięli komuś łatkę i zamknęli go w określonej szufladce, byłoby to sprzeczne z postawą chrześcijańską. Uczeń Chrystusa potrafi dać drugiemu szansę i stworzyć przestrzeń, by naprawdę go poznać. Tylko ten, kto patrzy na bliźniego z miłością, może właściwie podjąć się ewangelicznego upomnienia braterskiego. Autentyczne upomnienie nigdy nie przychodzi łatwo, lecz wypływa z troski o dobro drugiego człowieka. Dzisiejsze słowo Boże ukazuje nam drogę braterskiego upomnienia, która wymaga też naszego nawrócenia. Pierwszym krokiem jest rozmowa sam na sam. Następnie można poprosić o pomoc świadków, a dopiero w ostateczności zwrócić się do wspólnoty Kościoła. Panie, ucz mnie prawdziwej miłości do bliźniego!
Była młodą wdową z szóstką dzieci. Do tego nie mieszkała już na swoim zamku, tylko w posiadłości teścia, będąc całkowicie zależna od dobrej woli jego samego oraz towarzyszącej mu metresy, czyli de facto kochanki. Gdyby jeszcze wyszła ponownie za mąż, ale nie. Joanna Franciszka de Chantal chciała po prostu dobrze wychować swoje dzieci, a jako wdowa oddać się do dyspozycji Bogu. I tak ze zwykłej, młodej i raczej zadowolonej z życia arystokratki, stała się ikoną ascezy i umartwienia. Na szczęście pod tą maską całkowitej surowości było tyle autentycznego bólu po stracie oraz pragnienia bliskości Boga, że nie uszło to uwagi pewnego Bożego człowieka, św. Franciszka Salezego, który poznał baronową de Chantal w roku 1604. I było to najważniejsze spotkanie w jej życiu, bo pokazało jej Boga, który pragnie 'bardziej miłosierdzia niż ofiary'. A jeżeli prosi o tę ofiarę, to ma nią być przede wszystkim skruszone, wewnętrznie umartwione i wypełnione Bożą obecnością serce, zdolne do litowania się nad bliźnimi. W przypadki św. Joanny Franciszki de Chantal owa litość zaowocowała nową zakonną rodziną, której charyzmatem był nieustanny modlitewny szturm do nieba w intencjach wszystkich osób, które wcześniej do nieba chciała zaprowadzić surowością swojego życia.
Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.