Słowa Najważniejsze

Sobota 27 czerwca 2026

Czytania »

Ks. Marek Porwolik Ewangelia z komentarzem

|

27 czerwca 2026 GN 25/2026 Otwarte

Jezus przyjął nasze słabości i dźwigał nasze choroby

Gdy Jezus wszedł do Kafarnaum, zwrócił się do Niego setnik i prosił Go, mówiąc: «Panie, sługa mój leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi». Rzekł mu Jezus: «Przyjdę i uzdrowię go».

Lecz setnik odpowiedział: «Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie. Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: „Idź!” – a idzie; drugiemu: „Przyjdź!” – a przychodzi; a słudze: „Zrób to!” – a robi».

Gdy Jezus to usłyszał, zadziwił się i rzekł do tych, którzy szli za Nim: «Zaprawdę, powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary. Lecz powiadam wam: Wielu przyjdzie ze Wschodu i z Zachodu i zasiądą do stołu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w królestwie niebieskim. A synowie królestwa zostaną wyrzuceni na zewnątrz – w ciemność; tam będzie płacz i zgrzytanie  zębów». Do setnika zaś Jezus rzekł: «Idź, niech ci się stanie, jak uwierzyłeś». I o tej godzinie jego sługa odzyskał zdrowie.

Gdy Jezus przyszedł do domu Piotra, ujrzał jego teściową, leżącą w gorączce. Ujął ją za rękę, a gorączka ją opuściła. Potem wstała i usługiwała Mu.

Z nastaniem wieczora przyprowadzono Mu wielu opętanych. On słowem wypędził złe duchy i wszystkich chorych uzdrowił. Tak oto spełniło się słowo proroka Izajasza: «On przyjął nasze słabości i dźwigał choroby».

Mt 8,5-17 

Jezus uzdrawia: syna setnika z Kafarnaum, teściową Piotra, opętanych. Chrystus dostrzega nas z naszymi słabościami i chorobami, chce nam pomóc. Kiedyś, jeszcze przed seminarium, byłem na rekolekcjach w Taizé. Miałem wtedy nogę w gipsie. Upał, masywny polski gips z lat 90. i spotkanie z bratem Rogerem, założycielem tamtejszej wspólnoty. Można było wówczas podejść do indywidualnego błogosławieństwa. Tego dnia nie miałem już sił, by o kulach wejść w tłum oczekujących. Wtedy brat Roger podniósł nagle wzrok znad kłębiących się koło niego ludzi. Dostrzegł mnie, stojącego samotnie z tą zagipsowaną nogą. Przeprosił stojących przy nim, podszedł do mnie, pobłogosławił i wrócił. Jezus troszczy się o tych, którzy się źle mają. Czasem posługuje się przy tym innymi ludźmi. Czasem chce również posłużyć się tobą i mną.

Czytania »

Radio eM Święty na dziś

Św. Cyryl Aleksandryjski

W przypadku dzisiejszego patrona tym celem okazała się, na przykład, chwała nieba. Zanim jednak do tego doszło, w jego życiu musiał pojawić się najpierw ten, kto ów ślad wyznaczy. Zanim jednak automatycznie odpowiecie państwo, że to Chrystus, warto przypomnieć, że i do tego Chrystusa ktoś nas musi doprowadzić. Dla bohatera dzisiejszej historii, który urodził się w Aleksandrii ok. 380 roku, tym kimś był jego rodzony wuj, Teofil. Znany pisarz kościelny, po którym odziedziczył zresztą ognisty, pełen żaru i zaangażowania polemiczny styl mówienia i pisania. Był on niezbędny w walce z błędnowiercami, których w tamtym czasie, to jest w wieku V, doprawdy nie brakowało. Najlepszym przykładem tego był słynny synod "Pod Dębem", w którym dzisiejszy patron uczestniczył razem ze wspomnianym wujem. Oto na ich oczach heretycy, dzięki swojej przewadze i poparciu cesarza, podnieśli rękę na prawowitego patriarchę Konstantynopola. Nic więc dziwnego, że po takiej lekcji dzisiejszy święty stał się nieprzejednanym głosicielem prawowierności. A jego głos stał się tym mocniejszy i powszechniej słyszany, gdy w roku 412 zasiadł na stolicy aleksandryjskiej, właśnie po śmierci swego krewnego, czyli Teofila. Jako biskup dzisiejszy patron wypowiedział nieubłaganą walkę Nestoriuszowi, ówczesnemu patriarsze Konstantynopola, który w Chrystusie widział dwie odrębne osoby, a Maryi odmawiał przywileju Boskiego Macierzyństwa. By postawić tamę rozprzestrzenianiu się tych poglądów w Kościele, bohater naszej dzisiejszej historii wymógł na papieżu, św. Celestynie I, zwołanie do Rzymu synodu, na którym potępiono naukę Nestoriusza, a herezjarchę uroczyście wykluczono z Kościoła. Dzisiejszy święty zrobił nawet coś więcej - skłonił ówczesnego cesarza, by w porozumieniu z papieżem zwołał sobór do Efezu. I na tym trzecim soborze powszechnym w dziejach Kościoła obronił tytuł, którym odtąd będzie nazywana Maryja – Theotokos, Boża Rodzicielka.  W efekcie, w 431 roku, w czasie czwartej i piątej sesji soborowej, około 200 biskupów podpisało deklarację, że tytuł ten Maryi się należy, a prawda, która to przekonanie Kościoła wyraża, jest odtąd dogmatem wiary. Jak można się domyślać, zwolennicy nestoriusza nie mogli darować dzisiejszemu patronowi takiego zwycięstwa. Zdołali nawet, dzięki swoim wpływom, doprowadzić na jakiś czas do jego wygnania. Ale ostatecznie bohater tej historii wrócił na swoją biskupią stolice i  pełen zasług zmarł 27 czerwca 444 roku. Czy wiecie państwo kogo wspomina dzisiaj Kościół? Św. Cyryla Aleksandryjskiego, o którym papież Pius XI 1500 lat później powiedział, że to największy obrońca przywileju Boskiego Macierzyństwa Maryi.

Dyskusja zakończona.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.