Słowa Najważniejsze

Niedziela 21 czerwca 2026

Czytania »

Ks. Tomasz Jaklewicz Ewangelia z komentarzem

|

21 czerwca 2026 GN 25/2026 Otwarte

Między lękiem a zaufaniem

Jezus powiedział do swoich apostołów:
«Nie bójcie się ludzi! Nie ma bowiem nic skrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć. Co mówię wam w ciemności, powtarzajcie w świetle, a co słyszycie na ucho, rozgłaszajcie na dachach.

Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle. Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa? A przecież bez woli Ojca waszego żaden z nich nie spadnie na ziemię. U was zaś policzone są nawet wszystkie włosy na głowie. Dlatego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli.

Do każdego więc, kto się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie».

Mt 10, 26-33

1. Nie bójcie się! To wezwanie powtarza się w dzisiejszej Ewangelii. Współbrzmi ono z pierwszym czytaniem. Oto Jeremiasz czuje się osaczony przez wrogów, którzy czyhają na jego potknięcie i odrzucają jego posłannictwo. Postać tego proroka kojarzy się nam z narzekaniem na powołanie, które przerasta jego siły. Słowo „jeremiady” pochodzi właśnie od imienia Jeremiasza. Gdybyśmy przeczytali wiersz dalej ten fragment, zobaczylibyśmy ze zdziwieniem, że tuż po słowach pełnych ufności względem Boga prorok przeklina dzień, w którym się urodził. Nasze stany emocjonalne niekoniecznie są stabilne, huśtawka uczuć to zjawisko powszechne. Walka duchowa oznacza nie tylko zmaganie z zewnętrznymi wrogami czy okolicznościami. To także jest walka z samym sobą, z własnymi lękami, z demonami, które mieszkają w nas. Nasze słabości na ogół są bardzo banalne, a tak często nas pokonują, zwłaszcza w chwilach piętrzących się przeciwności. „Ty, Panie, doświadczasz sprawiedliwego” – mówi Jeremiasz. Nasza ufność jest próbowana na wiele sposobów. Pan jest przy mnie jako potężny mocarz. To On jest mocarzem, nie ja. Ja pozostaję słaby, moja siła jest tylko z Niego. Muszę zaakceptować fakt, że pewne prymitywne reakcje, zwłaszcza w chwili kryzysu, są niezniszczalne. Jak pisała Elżbieta Sujak, każdy z nas ma swoje psychiczne „dno”, które stale nam towarzyszy. „Rozwój przezwycięża cechy prymitywne, ale ich nie unicestwia”. Zaufanie do Boga nie zamienia nas w aniołów, daje tylko siłę do wzniesienia się ponad nasze traumy, lęki czy niekontrolowane odruchy.

2. W tym kontekście można też odczytać słowa Jezusa: „Nie ma bowiem nic skrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć”. Prawda o nas wyjdzie na jaw. Bóg zna nasze grzechy, lęki, naszą historię. Widzi, co w nas jest dobre, a co kruche, wstydliwe, złe. Jest to wezwanie do życia w prawdzie, w uczciwości wobec siebie i Boga. Dalszy ciąg pouczenia Jezusa przenosi akcent na sprawę głoszenia prawdy innym. „Co mówię wam w ciemności, powtarzajcie w świetle, a co słyszycie na ucho, rozgłaszajcie na dachach”. Światło, które dostaliśmy od Boga, nie jest tylko światłem dla nas. Pociecha lub głębsze zrozumienie jakiejś prawdy będące owocem spotkania ze słowem Bożym nie są darami tylko dla mnie. Słowo otrzymane ma być głoszone na dachach. Jeśli boimy się o to, że dawanie świadectwa o Chrystusie ściągnie na nas krytykę innych, upokorzenie, wyśmianie lub odrzucenie, to takie obawy są normalne. Mamy prawo się obawiać o swoją pozycję. Zwykła rzecz. Jezus wie, że tak jest i dlatego powtarza: „Nie bójcie się”, a tym samym daje siłę do przezwyciężenia lęku.

3. Święty Paweł pokazuje, że nasze zmagania z własną słabością to nie tylko kwestia psychologiczna. Głęboką przyczyną egoistycznych zachowań człowieka jest grzech pierworodny. U zarania istnienia ludzkości pojawił się bunt wobec Boga, Dawcy życia, i ten bunt ściągnął na nas śmierć. Człowiek boi się śmierci i dlatego bywa tak bardzo egoistyczny. To odruch chronienia siebie za wszelką cenę, także za cenę poświęcenia innych dla swojego dobra. Odpowiedzią Boga na tę sytuację jest dar Syna Bożego, który wykonuje gest zupełnie odwrotny – ofiaruje siebie dla dobra innych. W ten sposób bieg ludzkiej historii zostaje skierowany na powrót do Boga. „Jeżeli bowiem przestępstwo jednego sprowadziło na wszystkich śmierć, to o ileż obficiej spłynęła na nich wszystkich łaska i dar Boży, łaskawie udzielony przez jednego Człowieka, Jezusa Chrystusa”. Zmaganie między grzechem pierworodnym a łaską Jezusa nie ustaje w chwili chrztu. Wprawdzie wtedy wektor ludzkiej historii zostaje nakierowany właściwie, ale zarzewie grzechu (łac. fomes peccati) pozostaje. Inne tłumaczenie tego łacińskiego terminu to podpałka grzechu. Ta podatność na grzech pozostaje w nas do końca życia. Tę „podpałkę” próbuje rozpalić diabeł. I tego ognia trzeba się bać, zgodnie z ostrzeżeniem Jezusa: „Bójcie się Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle”. A zarazem wciąż przypominać sobie słowa: „Jesteście ważniejsi niż wiele wróbli”. Nawet wszystkie włosy na głowie mamy policzone. I znowu mamy napięcie między sprzecznymi uczuciami – lęk przed szatanem i pewność Bożej miłości. Nie ma tutaj jednak równowagi. Bóg jest potężniejszy niż szatan. Łaska jest silniejsza niż grzech. Dlatego zaufanie do Boga musi być większe. Nie przypadkiem Jezus trzy razy mówi „nie bójcie się”, a tylko raz „bójcie się”.

Czytania »

Radio eM Święty na dziś

Św. Alojzy Gonzaga

Dzisiejszym słowem kluczem do historii kolejnego świętego będzie niewinność. Gdyby zajrzeć do słownika to mamy prawo się przerazić. Niewinny to ktoś zarówno bez winy, jak i tego zła nieświadomy. Może to być ktoś nieszkodliwy czy wręcz nieśmiały, skromny i naiwny. Aż trudno uwierzyć, że ktoś taki mógł się stać wzorem do naśladowania dla tysięcy młodych ludzi. Być może wzięło się to z tego, że my dzisiaj zupełnie opacznie rozumiemy słowo niewinność. Być może to słowo nabiera innego znaczenia w życiu wspominanego dzisiaj św. Alojzego Gonzagi. Sprawdźmy. Oto w 1568 roku przychodzi na świat pierwszy syn margrabiego Ferdynanda di Castiglione. Ojciec, co zrozumiałe, jest narodzinami potomka płci męskiej zachwycony i już jako trzylatka, po zwycięskiej bitwie, obnosi wśród żołnierzy jako swojego następcę. Żołnierski obóz i forteca to zresztą nie jedyne miejsce, gdzie przebywa za młodu Alojzy. Jest także paziem na dworze wielkiego księcia Florencji Franciszka Medici i króla Filipa II. Tak, tak… To w takich miejscach do głosu dochodzi owa skromność i brak winy, które charakteryzują dzisiejszego patrona. Przyznacie państwo, że to duża sztuka zachować niewinność w jaskini lwa, gdzie na porządku dziennym jest rozwiązłość, spisek, pomówienie, chciwość czy karierowiczostwo. A św. Alojzy Gonzaga  to właśnie uczynił. Mało tego, w tych niesprzyjających warunkach praktykował długa modlitwę, umartwienia i braterskie napomnienie, gdy w jego towarzystwie ktoś zachowywał się nieprzyzwoicie. I czynił to wszystko w sposób, który daleki był od zwyczajowego w takich razach skwaszonego utyskiwania nad upadkiem obyczaju. Jednak rzeczy najtrudniejszej nasz patron dokonał w wieku 17 lat. To wtedy zakomunikował ojcu, że osiągnął ten wiek, w którym sam chce wybrać drogę, którą pójdzie. I że droga ta nie będzie wiodła ani na pole bitwy, ani na królewski dwór tylko do zakonu jezuitów. Ponieważ ojciec gwałtownie przeciw temu zaprotestował, Alojzy zrzekł się na korzyść swego brata, Rudolfa, prawa do dziedzictwa i udał się do Rzymu.  Wstąpił do nowicjatu i dał się poznać jako niezwykle wartościowy młody człowiek. Zmarł 21 czerwca 1591 roku na kilka miesięcy przed przyjęciem święceń kapłańskich, niosąc pomoc ofiarom dżumy. Św. Alojzy Gonzaga. Jego kult trafił nawet na Górny Śląsk, konkretnie do Bytomia. Czy wiecie państwo czym się przejawiał? Oto w 1871 roku wybitny duszpasterz i polski patriota ks. Norbert Bończyk założył w Bytomiu stowarzyszenie młodzieży męskiej pod nazwą alojzjanie, które prowadziło działalność oświatowo-religijną. Pod koniec XIX wieku działało na Śląsku aż 50 grup alojzjańskich, skupiających kilka tysięcy polskiej młodzieży.

Dyskusja zakończona.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.