Nowy numer 25/2021 Archiwum

Komentarze do Ewangelii

« » Marzec 2021
N P W Ś C P S
28 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10

Niedziela 14 marca 2021

Czytania »

ks. Zbigniew Niemirski

|

GN 10/2021 Otwarte

Architektura Bożego gniewu i miłosierdzia

Jest podsumowaniem lat, które kończyły w Judzie czas panowania dynastii Dawidowej. Nie jest to ocena pochlebna: „Wszyscy naczelnicy Judy, kapłani i lud mnożyli nieprawości, naśladując wszelkie obrzydliwości narodów pogańskich i bezczeszcząc świątynię”. Co więcej, „szydzili z Bożych wysłanników, lekceważyli ich słowa i wyśmiewali się z Jego proroków”. Dlatego wzmógł się gniew Pana i nie było ratunku. Przyszedł czas niewoli babilońskiej, a wcześniej spalenie świątyni Bożej, zburzenie murów i pałaców Jerozolimy, których budowaniu towarzyszyło Boże błogosławieństwo. W 1 Księdze Kronik czytamy o budowie pałacu królewskiego za panowania króla Dawida: „Hiram, król Tyru, wysłał posłów do Dawida, z drzewem cedrowym, murarzami i cieślami, aby mu zbudowali pałac. Wtedy Dawid poznał, że Pan potwierdził go jako króla nad Izraelem”. W 2 Księdze Kronik, w opisie budowy świątyni jerozolimskiej, biblijny autor zapisał słowa króla Salomona: „Oto ja buduję dom dla imienia Pana, Boga mego, aby Mu go poświęcić, aby palić przed Nim wonne kadzidło, składać nieustannie chleby i ofiary całopalne rankiem i wieczorem, w szabaty i w dni nowiu księżyca, w święta Pana, Boga naszego, i to na wieki w Izraelu”. Teraz to się zmieniło.

Księgi Kronik powstały po niewoli babilońskiej i pozwalały na spojrzenie z pewnej perspektywy. A ta pokazywała, że od Bożego zagniewania i kary silniejsze jest zmiłowanie. Narzędziem Pana Boga stał się poganin, król perski Cyrus, który w 538 r. przed Chr. pozwolił Izraelitom na powrót z niewoli do ojczyzny i na odbudowę zburzonej świątyni. Tylko Pan Bóg jest w stanie pokonać to, co przynosi ludzka niewierność i grzech. Ostateczne zwycięstwo przynosi Syn Boży. Stąd opis dzisiejszego pierwszego czytania znajduje pełny sens w słowach Pana Jezusa, jakie usłyszał Nikodem: „Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony”. •

Czytania »

ks. Robert Skrzypczak

|

GN 10/2021 Otwarte

Umarłych przywraca do życia

Zbliża się Chrystus, a wraz z Nim przychodzi darmowe odrodzenie do nowego życia. Jest On gotów stworzyć nas na nowo, przemienić całkowicie. I to bez naszych zasług i wysiłków, którymi moglibyśmy się wykupić czy wylansować. Apostoł mówi otwarcie: „Byliście umarłymi na skutek waszych występków i grzechów, w których żyliście niegdyś”. Ale Bóg jest bogaczem, opływa w miłosierdzie! „Przez wielką swą miłość, jaką nas umiłował, i to nas, umarłych na skutek występków, razem z Chrystusem przywrócił do życia... To pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga: nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił. Jesteśmy bowiem Jego dziełem”.

Wszystko zaczyna się od otwarcia się na słowo Boga. To zdumiewające, że Bóg, by zbawić człowieka, nie posługuje się jakimś spektaklem przyciągającym uwagę, jakąś demonstracją siły, która nie pozostawi człowiekowi miejsca na wątpliwości. Nigdy nie zdławi ludzkiej wolności ani też nie weźmie nikogo za gardło, by do siebie przekonać. Słowo o miłości Boga niesie życie wieczne. Ma moc wskrzesić do życia nawet tego, kto przestał już żyć jak człowiek na skutek grzechu czy braku nadziei. Jest skuteczne do tego stopnia, że przyjęte z wiarą przedziera się przez różne warstwy, by dotrzeć do nas takich, jacy naprawdę jesteśmy, poza maską, nawykiem, kulturą czy udawaniem.

Nie chodzi jednak o wiarę czysto intelektualną, na temat której możemy sobie podyskutować w necie. Coś takiego nigdy nikogo nie podniesie z martwych, nie podźwignie z beznadziejnego upadku. Chodzi o wiarę, która przypomina zmartwychwstanie i de facto do niego prowadzi: byłem umarły w moim postępowaniu, Bóg mnie ożywił i odbudował. Niektórzy mówią o sobie: wierzący, lecz niepraktykujący. To coś w rodzaju: abstynent niepraktykujący, prawiczek niepraktykujący, uczony niestudiujący. Jakże komicznie musi brzmieć taka deklaracja w kontekście propozycji wyjścia z duchowego cmentarza. Tu wchodzi w grę skorzystanie z bogactw Boga. Najwyższa stawka. Nie sposób w duchu zgodzić się z faktem, że wielu ludzi rezygnuje z takiej propozycji, zasilając cywilizację żywych trupów, stając się jak zwiędłe kwiaty zawinięte w religijny celofan. •

Czytania »

ks. Tomasz Jaklewicz

|

GN 10/2021 Otwarte

Anty-wąż na krzyżu

J 3, 14-21

Jezus powiedział do Nikodema:

«Jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak trzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego.

A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto źle czyni, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby jego uczynki nie zostały ujawnione. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki zostały dokonane w Bogu».

Jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak trzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne.

1. Jezus wyjaśnia Nikodemowi, że była to zapowiedź Jego krzyża. Wąż i drzewo kojarzą się także z rajem. Ukrzyżowany (anty-wąż) stanie się antidotum na diabelskie ukąszenie. Krzyż będzie anty-drzewem przeciwko drzewu kuszenia. Drzewo hańby i śmierci stanie się dla Jezusa drzewem wywyższenia i życia. Kto spojrzy z wiarą na Ukrzyżowanego, ten pokona truciznę pychy, samozbawienia i buntu przeciwko Bogu.

2. „Tak bowiem Bóg umiłował świat…”. To zdanie rozumiemy w pełni, spoglądając na krzyż Jezusa. Wąż w raju obiecywał „nowy raj”, do którego bramą ma być bunt przeciwko Stwórcy. Diabeł kusił ludzi obietnicą boskiej władzy. Na krzyżu widzimy Boga, który w swojej bezsilności stał się anty-wężem, zaprzeczeniem władzy rozumianej jako bezwzględna siła. „Bowiem Bóg nie jest despotycznym władcą, a jego Boska natura nie polega na tym, że robi to, co chce, i że może robić to, co chce, ale Bóg jest Ojcem, to znaczy czystym gestem dawania, Bóg jest Synem, to znaczy czystym przyjmowaniem, i Bóg jest Duchem Świętym, to znaczy czystym odwzajemnianiem” – tłumaczy genialnie Benedykt XVI.

3. Ukrzyżowanie Jezusa nie jest więc sprzecznością z naturą Boga. Nie oznacza, że Bóg domaga się krwi czy cierpienia. Bóg jest oddaniem się. Jest panowaniem przez miłość. I to się właśnie dzieje na krzyżu. Taka jest tajemnicza logika Boga-miłości. Krzyż jest nam podarowany jako klucz do utraconego raju, jako klucz do zbawienia. Jeśli spoglądamy z wiarą na krzyż, wtedy on staje się nam światłem, które demaskuje wszelkie diabelskie ciemności.

4. „Każdy bowiem, kto źle czyni, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby jego uczynki nie zostały ujawnione”. Istotą pokusy jest kłamstwo. Ukąszenie węża jest wstrzyknięciem w ludzką duszę zakłamanej wizji Boga, człowieka i świata. Drzewo węża jest wciąż na nowo wznoszone w dziejach. Diabelskie podszepty są dziś wzmocnione przez elektroniczne media, których władcy ukazują siebie jako zbawców ludzkości niosących jej postęp, nowoczesność, ekologię czy sprawiedliwość. Obiecują wolność, która za miarę bierze jedynie samą siebie. Obiecują zbawienie dzięki wiedzy, która utrzymuje, że jeśli będzie dysponowała nieograniczoną władzą, może zbudować raj na ziemi. Ciemność przedstawia siebie jako światło. Lucyfer znaczy „niosący światło”. Ale prawdziwe światło płynie z drzewa krzyża. To jest latarnia w ciemności. Stać obok Ukrzyżowanego – to dziś nie wydaje się atrakcyjne. Ale tylko w tym miejscu jest zbawienie, światło prawdy i życie. Tam można usłyszeć: „Będziesz ze Mną w raju”.

Zapisane na później

Pobieranie listy