Nowy numer 27/2020 Archiwum

Komentarze do Ewangelii

« » Wrzesień 2019
N P W Ś C P S
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12

Niedziela 29 września 2019

Czytania »

ks. Robert Skrzypczak

|

GN 39/2019

Zadufanie i beztroska

„Nie mogę tego opowiadać ludziom, bo boję się, że stracą wiarę”. Utrzymuje z podobnymi sobie internetowy kontakt. Każdy z innego miasta. Dodają sobie wsparcia. Bardzo go potrzebują. Gdyby znaleźli jakiegoś kapłana, który byłby gotowy poprowadzić ich umiejętnie do Chrystusa… Nawet o psychologa, potrafiącego zająć się ich ranami, trudno. „Księża dbają o ochronę swego wizerunku – dodał. – Laickie stowarzyszenia chcą nami rozpalić pożar w Kościele. A my wciąż cierpimy i szukamy duchowego ratunku”. Mój przyjaciel misjonarz, pracujący w zsekularyzowanej Francji, niedawno odwiedził nasz kraj. Spodziewałem się od niego czegoś w rodzaju: „Miło spędzić urlop w katolickim, polskim raju”. Tymczasem podzielił się ze mną gorzkim spostrzeżeniem: „W Polsce mało kto chce naprawdę ewangelizować, mało kto dba o owcę zagubioną”. Przypomniało mi się słynne kazanie św. Grzegorza Wielkiego z brewiarza: „Jak to jest, że klasztory pełne są duchownych, a nie ma komu głosić Ewangelii? Łatwo przyjęliśmy wzniosły urząd, a jego zadań nie wypełniamy”. Jesteśmy podobni do „niemych psów”, które nie potrafią szczekać.

„Biada beztroskim na Syjonie, dufnym na górze Samarii… Nie martwią się upadkiem domu Józefa”. Naprawdę przypominamy rozleniwionych kapłanów, oddanych duszpasterskiej rutynie i nerwicy powtarzania: szopka, kolęda, rekolekcje, święconka, Pierwsza Komunia, pielgrzymka, Różaniec, wypominki? Miłość pasterską i niepokój o zbawienie dusz gasi filozofia „zawsze tak było”? Wylegujemy się na łożach wyścielonych katechetycznymi planami, jemy katechizmowe stereotypy wprost ze środka owczarni, improwizujemy religijne happeningi i pijemy czaszami wino uznania i pochwał? Świeccy charyzmatyczni chrześcijanie, zamiast głoszenia ludziom kerygmatu i wprowadzania w sztukę walki duchowej, bagatelizują wyziewy cywilizacji śmierci, angażują się w partyjne utarczki i przedwyborcze układanki? Rodzice delegują trud wychowania swych pociech na placówki i instytucje, nauczyciele zaś powtarzają, że „za takie pieniądze” nie będą nikomu wychowywać dzieci? Dorośli oddają się śledzeniu notowań giełdowych, sprawdzają skuteczność nowej diety, biją rekordy swej ofiarności dla korporacji i zasobności portfeli, konsumują mecze i tabele liderów, tymczasem młodzi pokrywają swe ciała kolejnym tatuażem, „poszerzają swe doświadczenie” na polu używek i seksualności, toną w wulgarności i ściągają na siebie kolejne narzekania na religijną obojętność? Oj, Amos, Amos. Aleś nam dzisiaj w głowach zamącił! I jeszcze ten ponury suplement: „Poprowadzę ich na czele wygnańców”. Dumny Polak katolik gotów załamać ręce. •

Czytania »

ks. Zbigniew Niemirski

|

GN 39/2019

Jak Piłat w Credo

Stąd odruchowo wydaje się czymś niestosownym, że nagle znalazł się w naszym wyznaniu wiary. Tymczasem wymienianie go w Credo jest podkreśleniem historyczności wydarzenia zbawczego, które dokonało się w określonym czasie i miejscu. Poncjusz Piłat, prokurator Judei w latach 26–36, wymieniany jest w Nowym Testamencie 56 razy – 52 razy w Ewangeliach, 3 razy w Dziejach Apostolskich i tylko raz w pozostałych pismach nowotestamentowych – właśnie w Pierwszym Liście do Tymoteusza. Śmiało można powiedzieć, że wymienienie z imienia rzymskiego namiestnika znalazło się tu z tego samego powodu co w wyznaniu wiary. Autor listu daje bowiem bardzo mocne zachęty do walki w dobrych zawodach o wiarę i stawia wysokie wymagania: „ażebyś zachował przykazanie nieskalane, bez zarzutu”. Takie zadania, które spotykają się z koniecznością „złożenia wyznania wobec wielu świadków”, powinny mieć mocne umotywowanie. I św. Paweł robi to: „Nakazuję w obliczu Boga, który ożywia wszystko, i Chrystusa Jezusa – Tego, który złożył dobre wyznanie za Poncjusza Piłata”. Jeśli człowiek Boży ma dawać świadectwo, bo tak można przetłumaczyć grecki czasownik homologein, który został oddany przez „złożyć wyznanie”, to jest to pójście za tym, co wskazał Jezus. On za Poncjusza Piłata dał świadectwo: poszedł na krzyż. A wcześniej „podążał za sprawiedliwością, pobożnością, wiarą, miłością, wytrwałością, łagodnością”.

Na końcu czasów ten sprawiedliwy, pobożny, kochający, bez zarzutu, ukrzyżowany, udręczony, ale też zmartwychwstały, objawi się jako „błogosławiony i jedyny Władca, Król królujących i Pan panujących, jedyny mający nieśmiertelność, który zamieszkuje światłość niedostępną”. Objawi się, by do niedostępnej światłości zaprosić tych, którzy jako jego uczniowie, jako ludzie Boży, przeszli przez życie, starając się naśladować swego Mistrza, a gdy tego domagały się okoliczności, byli w stanie „złożyć wyznanie”, dać świadectwo. •

Czytania »

ks. Tomasz Jaklewicz

|

GN 39/2019

Bóg jak Łazarz

1. Przypowieść o bogaczu i Łazarzu mówi o kilku sprawach. Po pierwsze, to ostrzeżenie przed sytym życiem, które stało się pogonią za przyjemnościami. Egoista nie myśli o innych. Nie ma w nim miłosierdzia. Tragiczna postać bogacza jest przestrogą przed sercem nieczułym na ludzi cierpiących niedostatek, którzy są w zasięgu mojego wzroku i mojego serca. Zapewne każdy z nas zna jakiegoś Łazarza, który cierpi niedolę. Nie chodzi tu o jakichś odległych biednych i cierpiących. Zauważmy, że biedak w przypowieści ma imię. Jest osobą. To ważne, aby w ubogim widzieć człowieka, który ma swoją godność, niepowtarzalne człowieczeństwo, historię. Psy lizały rany Łazarza. Zwierzęta okazały więcej miłosierdzia niż bogacz z sąsiedztwa. To daje do myślenia. Nieczułym bogaczem może okazać się również ktoś, kto niekoniecznie ma olbrzymi majątek. Problemem nie jest bowiem status majątkowy, ale zimne, twarde serce. Bywa, że ludzi na stanowiskach dopada pewien rodzaj znieczulicy czy nawet pogardy wobec zasiadających niżej w jakiejś społecznej hierarchii. Łazarz ma imię, ma swoje rany, ma swoje życie. Jednak ludzie, którzy osiągnęli wysoki status, często nie dostrzegają Łazarzy, traktują ich jak powietrze.

2. Druga sprawa, którą obrazuje przypowieść, to prawda o tym, że nasze wieczne przeznaczenie zależy od naszego postępowania. By osiągnąć niebo, musimy iść drogą, którą wskazuje Jezus. Tą drogą jest miłość wyrażająca się w służbie innym na wzór Chrystusa. Bóg kocha grzeszników i chce ich zbawienia. Daje czas na poprawę. Ale po śmierci będzie za późno. Nie można tak bardzo akcentować Bożego miłosierdzia, że przesłania ono Bożą sprawiedliwość lub poczucie odpowiedzialności za nasze wybory. Łazarz był w jakimś sensie szansą daną bogaczowi, aby się nawrócił. Gdyby okazał serce żebrakowi spod bramy swego domu, nie tylko poprawiłby jego doczesny los, ale także uratowałby swoją wieczność. Nie skorzystał jednak z tej szansy i przegrał niebo. Boże miłosierdzie ma swój czas. Kto je odrzuca, ten musi się liczyć z Bożym sprawiedliwym sądem.

3. Trzeci wymiar przypowieści to wezwanie do słuchania słowa Bożego. Abraham mówi do bogacza: „Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają!”. Często ociągamy się z nawróceniem. Odkładamy je na później, ale przecież nie wiemy, czy jutro będzie nam dane. Bogacz sugeruje, że jego krewni potrzebują mocnego znaku, który by ich poruszył: „Gdyby ktoś z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą”. Odpowiedź Abrahama wskazuje, że niekoniecznie tak jest. Słowo Boże musi nam wystarczyć. Ono jest latarnią w mroku. Owszem, czasem Pan Bóg może przemówić do nas w jakiś inny, bardziej spektakularny sposób. Ale nie wolno domagać się od Niego nadzwyczajnych znaków. Zauważmy, że między wrażliwością na słowo Boże a wrażliwością na cierpiących istnieje związek. Bóg przychodzi do nas w Jezusie jak Łazarz pokryty ranami, przybity do krzyża. Samotny, odrzucony przez swój naród, niezrozumiany przez uczniów. Przychodzi jak żebrak, który prosi o kawałek chleba. Kiedyś przyjdzie jako Król Wszechświata i sędzia.

Przeczytaj także:

W pierwszym czytaniu: Zadufanie i beztroska
W drugim czytaniu: Jak Piłat w Credo
Świeckim okiem

Czytania »

Beniamin Paś

|

GN 39/2019

Świeckim okiem

Przecież mam po drodze, a jutro bym musiał specjalnie jechać; nie ma już nic dobrego na kolację, to tylko szybkie zakupy. W dzisiejszym pierwszym czytaniu widzimy obraz pijaństwa i rozpusty. I choć dalecy jesteśmy od stwierdzenia: „właśnie tak wygląda moje życie”, to czy nie mieliśmy kiedyś sytuacji, że wygoda i luksusy zaczęły nam zasłaniać Boga? Czy nigdy nie zjadłem mięsa w piątek, bo byłem na grillu u znajomych? Czy nie odłożyłem modlitwy na następny dzień, bo już prawie zasypiałem? Wygoda to jedno z największych i najbardziej niedocenianych zagrożeń, w życiu codziennym. I choć życie w luksusie nie jest złe samo w sobie, znacznie utrudnia zauważenie zarówno potrzeb innych, jak i własnych niedoskonałości. Łatwiej jest nam przejść obok głodnego, gdy sami nigdy nie byliśmy głodni. Łatwiej przejść obok bezdomnego, gdy zawsze mieliśmy dach nad głową. Łatwiej usprawiedliwić swój grzech wygodą, niż stanąć przed Bogiem i przyznać się do winy. Ale czy w życiu zawsze chodzi o to, żeby było łatwiej? •

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy