Nowy numer 47/2019 Archiwum

Komentarze do Ewangelii

« » Czerwiec 2019
N P W Ś C P S
26 27 28 29 30 31 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 1 2 3 4 5 6

Niedziela 23 czerwca 2019

Czytania »

Ks. Tomasz Jaklewicz

|

GN 25/2019

Wyznanie i modlitwa

Gdy Jezus modlił się na osobności, a byli z Nim uczniowie, zwrócił się do nich z zapytaniem: «Za kogo uważają Mnie tłumy?»

Oni odpowiedzieli: «Za Jana Chrzciciela; inni za Eliasza; jeszcze inni mówią, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał».

Zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?»
Piotr odpowiedział: «Za Mesjasza Bożego».

Wtedy surowo im przykazał i napominał ich, żeby nikomu o tym nie mówili. I dodał: «Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; zostanie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie».

Potem mówił do wszystkich: «Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa».


1. Pan modli się na osobności, ale jednocześnie są z Nim uczniowie. Jest w tym coś paradoksalnego. Można to odczytać tak, że Jezus w jakiś sposób wprowadza uczniów w swoją modlitwę w „przestrzeń” swojej relacji z Ojcem. To modlitwa jest tym momentem, tym „miejscem”, w którym pojawia się pytanie o to, kim jest Jezus. Co to oznacza dla nas? Kiedy zaczynam się modlić, wtedy muszę jakoś odpowiedzieć na pytanie, z kim właściwie rozmawiam. Czy gadam do obrazu, czy rozmawiam z Kimś prawdziwym, z Przyjacielem, który prowadzi mnie do Boga. Jeśli na modlitwie zwracam się do Jezusa, tym samym potwierdzam, wyznaję, że On jest Mesjaszem.

2. Tłumy uważają Jezusa za proroka w stylu Jana Chrzciciela czy Eliasza. Jest w tym trochę racji, bo Jezus głosi słowo Boże z mocą proroka. Ale On jest Kimś znacznie więcej niż prorokiem. Fałszywe, bo niepełne „obrazy” Jezusa są wciąż obecne w świecie. Islam widzi w Jezusie proroka, ale stanowczo sprzeciwia się uznawaniu Go za Boga i Zbawiciela. Przypisywanie bóstwa Jezusowi jest kamieniem obrazy zarówno dla muzułmanów, jak i dla wyznawców judaizmu. Czy w imię dialogu międzyreligijnego wolno przemilczeć prawdę o Jezusie? Najcenniejszym darem, który chrześcijanie mają do zaoferowania światu, jest przecież właśnie Jezus. Jeśli Kościół przestaje wyznawać prawdę o Mesjaszu w imię jakiejś formy religijnej poprawności czy tolerancji, traci rację bytu. Staje się zwietrzałą solą.

3. Jak rozumieć ów surowy zakaz Jezusa, aby apostołowie nikomu nie zdradzali Jego tożsamości? Prawdopodobnie Jezus obawiał się błędnego rozumienia Jego misji w kategoriach politycznych. Izraelici oczekiwali Mesjasza, który wyzwoli ich spod panowania Rzymu. Dziś też można spotkać się z interpretacją, jakoby Jezus był głosicielem polityczno-społecznego wyzwolenia. Istniało i nadal istnieje ryzyko błędnego odczytania misji Chrystusa. Jezus nie przypadkiem zaraz po wyznaniu wiary Piotra mówi o swoich cierpieniach, o odrzuceniu, śmierci i zmartwychwstaniu. Uczniowie zrozumieją istotę mesjańskiego posłannictwa Jezusa dopiero po Jego śmierci i zmartwychwstaniu. Pascha Chrystusa jest kluczem do odczytania Jego tożsamości. Krzyż jest rodzajem papierka lakmusowego, pomagającego właściwie odczytać mesjańską misję Jezusa, a dziś Kościoła.

4. Wróćmy do punktu pierwszego. Uczniowie, widząc modlącego się Jezusa, odkrywają prawdę o Nim. Aby odczytać tajemnicę Jezusa, trzeba wspólnie z Nim się modlić. Zwłaszcza w Ogrodzie Oliwnym. Zostańcie ze Mną i módlcie się – prosił Jezus najbliższych uczniów. To była modlitwa poprzedzająca Jego śmierć. Piotr i inni posnęli. Nie trwali z Nim w Jego samotności. Dlatego potem Piotr mówił, że nie zna Jezusa. Chrześcijańskie wyznanie wiary rodzi się na modlitwie, pod krzyżem. „Ten, kto widział bliskość Jezusa z Ojcem i poprzez to zrozumiał Jego samego, stanie się opoką Kościoła” (Benedykt XVI).


Czytania »

Ks. Robert Skrzypczak

|

GN 25/2019

Aż tryśnie źródło

Szukał klucza do samego siebie. „Najwyższy, chwalebny Boże, rozjaśnij ciemności mego serca” – szeptał. „I daj mi, Panie, prawdziwą wiarę, niezachwianą nadzieję i doskonałą miłość, zrozumienie i poznanie, abym wypełniał Twoje święte i prawdziwe posłannictwo”. Serce to labirynt, w którym się można pogubić. „Serce jest zdradliwsze niż wszystko inne i niepoprawne – któż je zgłębi?” – wołał prorok Jeremiasz. Franciszek nie chciał pozostawać w mrocznych lochach swej samoświadomości. Duch, który wlewał się w jego myśli, podpowiadał: patrz w górę! Toteż trwał ze wzrokiem utkwionym w najpiękniejszej Miłości świata, aż Miłość odezwała się do niego: „Idź, odbuduj mój Kościół!”.

Wielu świętych godzinami przesiadywało przed małym chlebkiem umieszczonym w monstrancji. Wpatrywali się w Miłość, by zrozumieć wezwanie, odkryć Słowo. Święty Jan Vianney nocami pozostawał w kościele przed tabernakulum. Podobnie długo modlił się przed Najświętszym Sakramentem Karol Wojtyła. „Jednego razu usiłowałam go przetrzymać” – mówiła pewna siostra zakonna. „Nie dałam rady. Jego adoracja nie miała końca”. Także Karol de Foucauld spędzał czas na adoracji Najświętszego Sakramentu. Jego marzeniem było założenie centrum wieczystej adoracji na Górze Błogosławieństw. Dziś w okienko monstrancji umieszczonej na tle tafli Jeziora Galilejskiego wpatrują się ludzie.

„Od tamtej godziny – powiadają autorzy biografii św. Franciszka z Asyżu – jego serce zostało tak zranione i uwrażliwione na wspomnienie Męki Pańskiej”, że na myśl o miłości Bożej łzy same napływały mu do oczu. „W owym dniu będzie wielki płacz w Jeruzalem, podobny do płaczu w Hadad-Rimmon na równinie Megiddo”. Tak płakali Izraelici, niosąc ciało ukochanego króla Jozjasza, poległego w bitwie pod Megiddo (2 Krl 23,29). Tak też opłakiwały umarłego Jezusa kobiety wraz z Maryją Dziewicą w Wielki Piątek na Golgocie. Z takich łez musi „wytrysnąć źródło”. O takim „źródle wody wytryskającej ku życiu wiecznemu” mówił Jezus do Samarytanki przy studni Jakuba (J 4,14). Takie źródło „obmywa z grzechu i zmazy”. Panie, pozwól mi płakać przed Tobą! •

Czytania »

ks. Zbigniew Niemirski

|

GN 25/2019

Nie ma już mężczyzny ani kobiety

Apostoł Narodów opisuje stan, w jakim żyje dojrzały człowiek wiary, który nosi godność syna Bożego w Jezusie Chrystusie. I to usynowienie poprzez wiarę staje się fundamentalnym punktem odniesienia. Dla ziemskich rodaków św. Pawła istotą była przynależność do narodu wybranego, w którego dziejach Pan Bóg objawiał się i składał zbawcze obietnice. Boży wybór stał się z czasem dla wielu elementem ekskluzywizmu, z wykluczeniem świata pogan. Owszem, judaizm czasów św. Pawła dopuszczał jakoś na obrzeża wspólnoty wiary prozelitów, a więc pogan, którzy podzielali żarliwość o przestrzeganie Prawa Starego Testamentu (prozelos to etymologicznie udział w żarliwości) i bojących się Boga (z grecka zwano ich theofobunenoi), ale dalej nie było już nikogo. I właśnie ta mentalność sprawiała, że często podobnie myśleli Żydzi, którzy stawali się członkami wspólnot uczniów Chrystusa. Wielu z nich domagało się, by dołączający do chrześcijańskich wspólnot poganie nie tylko przyjmowali chrzest, ale również przestrzegali rytualnych przepisów starego Prawa. Można więc założyć, że mieli stawać się chrześcijańskimi prozelitami lub bojącymi się Boga. I temu przeciwstawiał się św. Paweł, który w swym nauczaniu pokazywał, że przylgnięcie do Chrystusa nie rodzi zobowiązań związanych z przepisami Starego Testamentu.

Tego też dotyczyła debata Soboru Jerozolimskiego, który odbył się po I podróży misyjnej św. Pawła. List do Galatów powstał już po tym soborze, ale jego treść pokazuje, że nadal nie brakowało tych, którzy najwyraźniej nie przyjęli bądź nie rozumieli uchwał soborowych. A dekret soborowy mówił wyraźnie, że na pogan stających się chrześcijanami nie nakłada się ciężarów rytualnego prawa Starego Testamentu.

I w tym kontekście trzeba czytać Pawłowe pouczenie o totalnej nowości, w jakiej znajduje się uczeń Chrystusa, który wcześniej był wyznawcą judaizmu lub jakiejś religii starożytnego Bliskiego Wschodu: „Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego” oraz „nie ma już mężczyzny ani kobiety”.

Istotą ideologii gender jest labilność i wielorakość płci oraz rozerotyzowany seksocentryzm. W nauczaniu św. Pawła istota osadza się na przynależności do Pana Jezusa. Każdy z nas, niezależnie od tego, kim jest, co robi i skąd przychodzi – jeśli poprzez wiarę całą swą egzystencją przylgnął do Zbawiciela – nosi synostwo Boże jako tę samą godność. •

Czytania »

Salezjańskie Duszpasterstwo Akademickie „Angelus” we Wrocławiu

|

GN 25/2019

Świeckim okiem

W Liście św. Pawła do Galatów czytamy, że wiara w Chrystusa znosi podziały między ludźmi. Nie jest ważne, jakiej jesteśmy płci, skąd pochodzimy ani gdzie pracujemy. Wszyscy stanowimy jedność, ponieważ zostaliśmy ochrzczeni w imię Jezusa. Potwierdzeniem tej spójności są liczne grupy katolickie. Wierzący gromadzą się, aby wspólnie wyznawać swoją wiarę, modlić się czy po prostu spędzać razem czas. Duszpasterstwo Akademickie „Angelus” przy salezjańskiej parafii pw. Chrystusa Króla we Wrocławiu, której jesteśmy członkami, bardzo dobrze pokazuje, że pomimo różnic stanowimy jedność. Każdy z nas ma odmienne cechy charakteru i zainteresowania. Jako bracia i siostry w Chrystusie jesteśmy połączeni we wspólnocie, która sprawia, że stajemy się jednym „kimś”. Każdy spełnia swoje zadanie. Jesteśmy wdzięczni Bogu, który sprawił, że dane nam było spotkać się i być jednością w Chrystusie. •

Zapisane na później

Pobieranie listy