Nowy numer 42/2019 Archiwum

Komentarze do Ewangelii

« » Czerwiec 2019
N P W Ś C P S
26 27 28 29 30 31 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 1 2 3 4 5 6

Niedziela 2 czerwca 2019

Czytania »

ks. Tomasz Jaklewicz

|

GN 22/2019

Świadkowie nadziei

Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jeruzalem. Wy jesteście świadkami tego.

Oto Ja ześlę na was obietnicę mojego Ojca. Wy zaś pozostańcie w mieście, aż będziecie przyobleczeni w moc z wysoka».

Potem wyprowadził ich ku Betanii i podniósłszy ręce, błogosławił ich. A kiedy ich błogosławił, rozstał się z nimi i został uniesiony do nieba.

Oni zaś oddali Mu pokłon i z wielką radością wrócili do Jeruzalem, gdzie stale przebywali w świątyni, wielbiąc i błogosławiąc Boga.


1. Słowo „świadek” (gr. martyr) oznacza także męczennika. Sam Jezus był pierwszym świadkiem Boga, pierwszym męczennikiem. Kościół ma być wspólnotą świadków, naśladowców Jezusa. To prawda, że ostatnio głośno raczej o tych, którzy sieją zgorszenie i zło. Tym bardziej nie wolno stracić z oczu autentycznych świadków Chrystusa. Grzech i zło usiłują przesłonić ich świadectwo, zagłuszyć słowa i czyny. A jednak „także dzisiaj jest wielu ludzi, którzy pokornie wierzą, cierpią i kochają, w których ukazuje się nam prawdziwy Bóg, kochający Bóg. Bóg ma także dzisiaj swoich świadków na świecie. Musimy tylko być czujni, by ich zobaczyć i usłyszeć” – to słowa Benedykta XVI z jego tekstu poświęconego nadużyciom wśród duchownych. Tak. W obliczu ciemności trzeba szukać światła. Samo potępienie ciemności to za mało. „Jeśli z czujnym sercem rozglądamy się wokół i słuchamy, możemy dzisiaj wszędzie, szczególnie pośród zwykłych ludzi, ale także w wysokich rangach Kościoła, odnaleźć świadków, którzy swoim życiem i cierpieniem stają w obronie Boga”.

2. „Będziecie przyobleczeni w moc z wysoka”. Jezus powierzył swój Kościół kilkunastu mizerotom z Galilei. Znał doskonale ich słabości, a jednak im zaufał. Obiecał, że będą zasilani mocą z wysoka, czyli zostaną napełnieni Duchem Świętym. Jednym z dowodów na istnienie i działanie Ducha Świętego jest samo trwanie Kościoła przez wieki. Mimo słabości ludzi, którzy go tworzą. Dziś Pan też liczy na nas, słabych. I nam również obiecuje moc z wysoka. Potrzebujemy Ducha Świętego. Bez Jego mocy nic nie zdziałamy. Kościoła nie da się budować ani naprawiać tylko ludzkimi siłami. Im bardziej w Kościele widzimy ludzką niemoc, tym bardziej musimy otwierać się na moc z wysoka. Nie chodzi o to, że nie mamy sami się angażować. Chodzi o pokorę. O świadomość tego, że to Jego Kościół, my zaś jesteśmy sługami nieużytecznymi.

3. „Podniósłszy ręce, błogosławił ich”. Jezus, rozstając się z uczniami, błogosławi. Nie tylko ich, ale i cały świat. Jego dłonie są wciąż wzniesione nad nami. Chronią nas i pokazują drogę do nieba. Wzniesione dłonie Jezusa kojarzą się ze wzniesionymi dłońmi Mojżesza, który wstawiał się do Boga za Izraelem walczącym z Amalekitami. Gdy jego dłonie były w górze, Izraelici zwyciężali. Gdy opadały ze zmęczenia, przegrywali. Dłonie Jezusa się nie męczą.

4. Wniebowstąpienie Jezusa to święto nadziei. Apostołowie mimo rozstania z Jezusem są pełni radości. Wiedzą, że Pan ich nie zostawi na zawsze. Pamiętają Jego obietnicę: „Idę przygotować wam mieszkanie w niebie”. Wiedzą, że będzie nadal obecny w Kościele, choć w inny sposób. Przez Ducha Świętego. Sprawa nadziei jest czymś ogromnie ważnym. Szczególnie dziś, gdy życie przynosi tak wiele powodów do rozpaczy. Kościół jakby „umierał w duszach”. „Napisane jest, że Mesjasz będzie cierpiał”. Te słowa odnoszą się także do Kościoła. Ale trzeciego dnia zmartwychwstanie. Nie pozwólmy umrzeć nadziei. Bądźmy cierpliwi w oczekiwaniu na wypełnienie się Bożych obietnic. 

Czytania »

ks. Robert Skrzypczak

|

GN 22/2019

Dalsze pisanie księgi

Wśród nich najważniejsza jest ta, o której wspomina autor Dziejów Apostolskich. Opowiada ona o „wszystkim, co Jezus czynił i czego nauczał od początku aż do dnia, w którym dał polecenia apostołom, których sobie wybrał przez Ducha Świętego, a potem został wzięty do nieba”. Tę książkę, zwaną Ewangelią, napisali uczniowie Jezusa, relacjonując Jego słowa i czyny, zwłaszcza fakt, iż po swej śmierci krzyżowej „dał wiele dowodów, że żyje”. Ta księga jest pieczołowicie przechowywana i wiernie odczytywana podczas liturgii i na katechezie. Może też być pomocą w budowaniu osobistej relacji z Bogiem dla wielu pokoleń naśladowców Chrystusa. Choć traktujemy ją jako kompletne słowo Boga, nie wyczerpuje ona wypowiedzi Autora. Toteż Duch Święty podjął się tworzenia drugiej księgi, będącej ciągiem dalszym poprzedniej. Jest ona pisana w sercach członków Kościoła. Święty Paweł mówił, że jesteśmy listem pisanym Bożą ręką dla innych ludzi. Ten list, kreślony naszym świadectwem, inni mogą czytać, wyczuwając w nim Boski charakter pisma i zapach atramentu Ducha Świętego. Chyba że od czasu do czasu ktoś postawi kleksa, zacierając Boże przesłanie. Taka plama zwykle budzi obrzydzenie i zniechęca do dalszego czytania. Ta druga księga ma znaleźć czytelników „w Jeruzalem i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi”.

Dzięki Bożemu wpisywaniu się w nasze czyny i postawy, znaki i wydarzenia, nie musimy trwać odrętwieli pod wrażeniem odejścia Nauczyciela w niedostępne rejony nieba: „Dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo? Ten Jezus, wzięty od was do nieba, przyjdzie”. Przyjdzie w słowie przepowiadanym, w sakramencie i w intymności ludzkiego serca. Tym przychodzeniem Jezusa do najgłębszych zakamarków duszy żyje Kościół od ponad dwóch tysięcy lat. Duch Święty wpisuje litery Ewangelii w osobiste, rodzinne i wspólnotowe dzieje Kościoła. Być może dlatego trwamy dziś we wspólnocie wiary i modlitwy uczniów Zmartwychwstałego, bo czyjeś życie czy postawa okazały się pociągającą opowieścią o Jezusie, który mimo że wstąpił do nieba, nadal jest z nami. Dla każdego, kto wierzy, Duch Święty pisze dalsze tomy Ewangelii. Wystarczy wczytać się we własne bądź cudze życie, by przekonać się, że Jezus nadal „czyni i naucza”. •

Czytania »

ks. Zbigniew Niemirski

|

GN 22/2019

Niebiańskie kapłaństwo Chrystusa

Ofiara i wstawiennictwo były funkcjami kapłaństwa doby Starego Testamentu, i tego nie podważa autor Listu do Hebrajczyków. Jednakże, zestawiając tamte kapłańskie czynności i ich trwałą skuteczność, zauważa on, że ofiara, jaką złożył z samego siebie Pan Jezus, totalnie w swej skuteczności przekroczyła te składane przez kapłanów Starego Testamentu.

Pierwszym porównawczym argumentem jest ten, że „Chrystus wszedł nie do świątyni zbudowanej rękami ludzkimi, będącej odbiciem prawdziwej świątyni, ale do samego nieba”. A drugim, że owe wejście Chrystusa do niebiańskiej świątyni dokonało się tylko raz, bo było wejściem doskonałym.

W zestawieniu ofiary Chrystusa z ofiarami starotestamentowych kapłanów autor listu odwołuje się do żydowskiego obchodu Dnia Pojednania. To jesienne święto było wyjątkowe, bo wówczas kapłan wchodził do Świętego Świętych, by miejsce to skropić krwią złożonego za grzechy ludu kozła. To było wyjątkowe wydarzenie, bo dokonywało się jeden raz w roku, ale przecież wciąż się powtarzało. Ta powtarzalność dla autora listu jest jednak znakiem niedoskonałości, której zostaje przeciwstawiona doskonałość złożonej jeden raz krzyżowej ofiary Chrystusa. Wstawiennictwo Chrystusa Pana, który złożył ofiarę z samego siebie na krzyżu, ma walor pełny i absolutny.

Rok liturgiczny Kościoła wciąż nawiązuje do zbawczych wydarzeń. Ale one nie są kolejnym realnym powtarzaniem zbawczego dzieła Chrystusa. Czyni się je na pamiątkę. Zbawcze dzieło dokonało się jeden raz w sposób doskonały, a my w nim uczestniczymy. Nasz Zbawiciel, po wypełnieniu zbawczej misji, wrócił do Ojca. Zasiada po Jego prawicy i tam doskonale wstawia się za nami. To wstawiennictwo nadal ma funkcję kapłańską, czyli jest pośrednictwem, ale już nie jest składaniem ofiary, bo ta dokonała się jeden raz na krzyżu. Chrystus Pan w niebie ustawicznie składa Ojcu ofiarę, ale jest to wciąż ta jedyna ofiara dokonana na krzyżu. Ona ma charakter nieskończony i dlatego nie trzeba jej powtarzać, jak trzeba było robić z ofiarami doby Starego Testamentu. Wstawiennictwo Chrystusa Zbawiciela, który wrócił do Ojca, zapewnia nam uczestnictwo w odpuszczeniu grzechów i w efekcie – dostęp do nieba. Owego dostępu nie gwarantowały ofiary składane przez starotestamentowych kapłanów, bo niebo – nim Pan Jezus nie dokonał zbawienia – pozostawało dla nas zamknięte. •

Czytania »

Norbert Barański

|

GN 22/2019

Świeckim okiem

Jezus Chrystus, który przyszedł na świat, aby wypełnić Prawo i nauczać, wybawił ludzkość z niewoli grzechu. Bóg ofiarował swojego Syna na odpuszczenie grzechów wszystkich ludzi, a ci, którzy przyjmą zbawczą naukę Chrystusa, dostąpią życia wiecznego. W Jerozolimie – miejscu szczególnie wybranym przez Boga – została objawiona Jego miłość przez ukrzyżowanie Syna na Golgocie. Każdy z nas jest powołany do głoszenia miłości i miłosierdzia Boga, a w szczególności teraz, gdy religia zajmuje coraz mniej miejsca w życiu ludzi młodych. Nie możemy zapominać o nakazie Jezusa: „Idźcie na cały świat i nauczajcie wszystkie narody”. Chrystus, zmartwychwstając, przywrócił nas do życia, wybawił nas od śmierci wiecznej. Nie będzie podziałów na narodowości czy grupy etniczne, ponieważ wszyscy jesteśmy dziećmi Bożymi oraz braćmi i siostrami Mesjasza. Za to niech będzie Bogu chwała i cześć, i uwielbienie! •

Zapisane na później

Pobieranie listy