Nowy numer 42/2019 Archiwum

Komentarze do Ewangelii

« » Maj 2019
N P W Ś C P S
28 29 30 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31 1
2 3 4 5 6 7 8

Niedziela 26 maja 2019

Czytania »

ks. Tomasz Jaklewicz

|

GN 21/2019

Prawda i pokój

1. Pierwszy – związek miłości i prawdy. „Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę”. Dosłownie: będzie zachowywał moje słowo – logos. Obserwujemy obecnie w Kościele lęk przed doktryną, przed jasnym głoszeniem zasad moralnych. Boimy się wyznaczania wyraźnych granic chrześcijańskiej tożsamości. Lękamy się mówienia otwartym tekstem, w co wierzymy, a w co nie. Przygnębieni świadomością grzechów ludzi Kościoła wolimy milczeć o grzechach świata. Czy jednak można oddzielić głoszenie zmartwychwstałego Chrystusa od głoszenia prawdy, którą On przyniósł? Pan mówi: „Kto nie miłuje Mnie, ten nie zachowuje słów moich”. Nie można oddzielić przylgnięcia do Jezusa od przylgnięcia do Jego nauczania, do prawdy, która pochodzi od Boga. Kto spotkał Jezusa, ten wybiera określony styl życia, myślenia, działania. Kto oddał Jezusowi serce, oddaje mu także swój rozum, całe życie. Pozwala, by Wcielone Słowo było kryterium jego wyborów i patrzenia na świat.

2. Drugi temat – zamieszkanie Boga w nas. „Ojciec mój umiłuje go i przyjdziemy do niego, i mieszkanie u niego uczynimy”. Wielu świętych pisało o osobistym doświadczeniu potwierdzającym prawdę tych słów. Bóg jako Stwórca zawsze pozostaje w relacji do człowieka, nawet niewierzącego – podtrzymuje go w istnieniu. Ale Bóg chce być jedno z nami w miłości. Jak Oblubieniec, jak kochanek spragniony zażyłej więzi z człowiekiem, czyli komunii. Święty Augustyn deklaruje: „Ciebie szukałem nie według roztropności umysłu […], lecz tylko według zmysłowego rozeznania. A Ty byłeś bardziej wewnątrz mnie niż to, co we mnie było najbardziej osobiste, a zarazem wyżej nade mną, niż mogłem myślą sięgnąć kiedykolwiek”. Z kolei Mistrz Eckhart zapisał: „Bóg jest gotów w każdym czasie, my natomiast nie bardzo jesteśmy gotowi. Bóg jest blisko nas, ale my daleko. On jest wewnątrz, my na zewnątrz. On jest w nas u siebie, my na obczyźnie”. Aby odnaleźć w sobie Boga, trzeba odnaleźć swoje centrum, swoją głębię. Tam On czeka na mnie.

3. Kolejny temat to zapowiedź Parakleta, Ducha Świętego. „On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem”. Duch Święty kontynuuje misję Jezusa w świecie poprzez Kościół. Ciałem Jezusa jest teraz Kościół, w którym naucza, uświęca, zbawia Duch Święty. Kiedy czytamy Dzieje Apostolskie, widzimy, jak silne poczucie prowadzenia przez Ducha Świętego mają apostołowie. Duch Święty nie przynosi nowego objawienia, ale przypomina to, czego Jezus nas nauczył. Duch chroni Kościół przed zapomnieniem, przed zniekształceniem prawdy.

4. W końcu temat pokoju. „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam”. W świecie pokój oznacza brak wojny. Ale obietnica Jezusa dotyczy czegoś znacznie głębszego. To dar, który jest owocem wiary, bliskości z Jezusem. Pokój wewnętrzny, jakiś rodzaj harmonii, ładu serca, pogodzenia ze sobą, z innymi, z Bogiem. To prawie synonim zbawienia. Takiego pokoju nie osiągnie się wbrew prawdzie czy kosztem prawdy (patrz punkt 1). Panie, obdarz nas swoim pokojem.

Czytania »

ks. Robert Skrzypczak

|

GN 21/2019

Duch Święty i my

Są jedynie rzeczy lepsze bądź gorsze, które zależą od okoliczności, sytuacji, kalkulacji zysków… Ludzie nieraz robią głupią minę, gdy słyszą, że zajmuję się dogmatami. Zalatuje wówczas stęchlizną średniowiecza, a człowieka obłazi dreszcz na myśl o inkwizycji. Czy dzisiaj można być czegokolwiek pewnym? Zbyt silne przekonania uznawane są za postawę nienaukową i przejaw braku profesjonalizmu. Dobrze widziane jest twórcze wahanie, podtrzymywanie wątpliwości i otwartość na alternatywne rozwiązania. Tymczasem im mniej dogmatów, tym więcej dogmatyków. Ekologia, zdrowe żywienie, myślowy pluralizm, demokracja, obowiązkowa miłość do zwierząt, tolerancja – oto zestaw prawd wiary. Jeśli nie będziesz ich wyznawał, spotka cię wykluczenie z nowego świeckiego Kościoła. Ludzie sięgają po sprawy same w sobie dobre i niepotrzebujące dodatkowej reklamy, po czym stawiają przy nich wykrzyknik i z powagą w głosie mówią: tylko to! Odżywiaj się racjonalnie, pilnuj parytetów, wspieraj mniejszości, walcz z zaściankiem, idź z duchem czasu… Twoje zbawienie zależy od ciebie. Nie umiesz się zalogować na Facebooku, nie mówisz po angielsku, nie masz poglądów liberalnych, nie wspierasz feminizmu, nie walczysz z efektem cieplarnianym? Przykro mi. Anathema sit! Wykluczyłeś się z mainstreamu, nie masz wstępu na salony, nie ma dla ciebie zbawienia.

Kościół doskonale zrozumiał i przyswoił sobie wiadomość: „Ku wolności wyswobodził nas Chrystus”. I z wdzięcznością śpiewa swemu Panu: „By wyzwolić niewolnika, poświęciłeś Syna”. Od dwóch tysiącleci bije się o te dwa szlachetne słowa: Chrystus i wolność. U początków ewangelizacji byli tacy, którzy niepokoili chrześcijan swymi naukami o konieczności obrzezania, siejąc zamęt w duszach. W późniejszych wiekach co raz ktoś wznosił swój pryncypialny palec, wołając: tylko Biblia, tylko asceza, tylko intelekt, tylko dyscyplina, tylko charyzmaty, tylko otwartość na człowieka. Kościół walczył o Chrystusa i jakość kerygmatu, broniąc nadziei zbawienia zwarciem szeregów i jednomyślnością na modlitwie. W chwilach najsroższych zagrożeń dla chrześcijańskiej nadziei zwoływano sobory i synody, poddając się działaniu Ducha Świętego. Przed 60 laty papież Jan, otwierając sobór, modlił się o nową Pięćdziesiątnicę. Inni uczestnicy tamtego wydarzenia mówili: Duch Święty poprosił o głos (Joseph Ratzinger), Duch Święty przejął inicjatywę (Yves Congar), usłyszeliśmy „mowę Ducha Świętego” (Karol Wojtyła). Od dwudziestu z górą stuleci w przekraczaniu wszelkiego pesymizmu i w wydobywaniu się z jakichkolwiek kryzysów pomaga nam świadomość potężna jak Himalaje: Kościół się nie zagubi. Duch Święty stoi na jego czele. •

Czytania »

ks. Zbigniew Niemirski

|

GN 21/2019

Boskie światła dla nowego miasta

Słyszymy więc, mimo że w potocznym rozumieniu „apokalipsa” to koniec i katastrofa, słowa o triumfie i odrodzeniu. I to nie dziwi, bo taka w istocie jest Apokalipsa, pismo powstałe dla pokrzepienia serc w okresie prześladowań wiernych Panu Bogu. Księga Apokalipsy powstała, gdy cesarz Domicjan, który kazał nazywać się „Panem i Bogiem”, rozpętał prześladowanie Kościoła. Chrześcijanie mówiący „Panem jest Jezus” stawali się buntownikami. „Chrześcijanie dla lwów” – krzyczeli obywatele Imperium, domagając się śmierci wyznawców Chrystusa. Przedostatni rozdział księgi należy do jej ostatniej sekcji. Tutaj zło, wcześniej zdające się triumfować, zostaje pokonane. Zbawiciel i apokaliptyczny Baranek z jednej strony sądzi wrogie siły, a z drugiej przygotowuje i realizuje triumf Oblubienicy, która jest Kościołem, Matką Bożego Syna i nowym, niebieskim Jeruzalem. Czytany dziś fragment Apokalipsy zatrzymuje się na trzecim z obrazów: niebieskim Jeruzalem, stolicy uczniów Chrystusa. W tym nowym mieście nie ma dawnej świątyni, gdzie na ołtarzu składano całopalne ofiary, bo jedyną i doskonałą ofiarę z siebie złożył sam Chrystus Pan. Ta nowa stolica wierzących pokazuje jedność biblijnego objawienia zawartego w Starym i Nowym Testamencie. Jest to dwanaście bram, a na nich „wypisane imiona, które są imionami dwunastu szczepów synów Izraela”, oraz „dwanaście warstw fundamentu, a na nich dwanaście imion dwunastu Apostołów Baranka”.

Obraz „zstępowania z nieba” tego nowego miasta jest symbolem nowej rzeczywistości, tej, jaka zaistniała po dokonanym przez Pana Jezusa zbawieniu. W tej rzeczywistości nie będą już działać pokonane siły zła. Pełna realizacja takiej zapowiedzi nie nastąpi tutaj, w doczesności. Ona zaistnieje po paruzji, czyli powtórnym przyjściu Chrystusa.

I na koniec bardzo ciekawy i ważny obraz: Nowemu Jeruzalem, zstępującemu z nieba, „nie trzeba słońca ni księżyca, by mu świeciły”. To niebiańskie miasto będzie oświetlać chwała samego Boga i równego Mu godnością Baranka. To kolejne w tej księdze ważne przekonanie, istniejące w Kościele od samego początku, że Chrystus Zbawiciel, przedstawiany w Apokalipsie jako Baranek, posiada godność boską. •

Czytania »

Tomasz Sobania

|

GN 21/2019

Świeckim okiem

A teraz powiedziałem wam o tym, zanim to nastąpi, abyście uwierzyli, gdy się to stanie – mówi dzisiaj Jezus w Ewangelii do uczniów, z którymi ma się wkrótce rozstać. Nauczyciel wielokrotnie stosuje tego typu profilaktykę, gdy zapowiada zdarzenia, które mają nadejść, a które dla uczniów i całego środowiska mogą okazać się trudne do przyjęcia. Tak było ze zmartwychwstaniem, w które – jak wiemy – nie wszyscy od razu uwierzyli, tak jest i w dzisiejszej Ewangelii, gdy Jezus zapewnia, że uczniowie po Jego odejściu nie zostaną sami. Tutaj tak samo aktualne są słowa: „Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”. Błogosławieni, którzy wierzą Jezusowi na słowo. Kto wierzy Jego zapewnieniom, nieważne, czy był jednym z apostołów, czy żyje we współczesności, nie zostanie zawiedziony. Bo na słowie Jezusa można polegać. Wierzmy więc i tym słowom – że nie jesteśmy sami, że mamy Ducha, który nas wszystkiego nauczy. Że Duch Święty nas prowadzi, choć czasem ścieżki nas, jako Kościoła, bywają mocno pogmatwane. •

Zapisane na później

Pobieranie listy