Nowy numer 42/2019 Archiwum

Komentarze do Ewangelii

« » Kwiecień 2019
N P W Ś C P S
31 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11

Niedziela 21 kwietnia 2019

Czytania »

ks. Tomasz Jaklewicz

|

GN 16/2019

Kropka nad „i”

Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra oraz do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: «Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono».

Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka.

Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą w jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, które mówi, że On ma powstać z martwych.


1. Cierpienie, samotność, triumf zła i niesprawiedliwości, opuszczenie przez bliskich, umieranie – to jakoś mniej lub bardziej rozumiemy. Potrafimy opisać, wyrazić, wyśpiewać w Gorzkich Żalach, przepowiadać w kazaniach pasyjnych. Pewnie dlatego, że spotykamy się z tą ciemną stroną życia dość często. W tym sensie krzyż jest nam bliższy egzystencjalnie. Zmartwychwstania nie ogarniamy. To wydarzenie przekracza nasze możliwości poznawcze. Ewangelie zmartwychwstania nie opisują. Przekazują informację o pustym grobie oraz o ukazywaniu się żyjącego Jezusa wybranym uczniom. Zawsze mnie poruszała ta skromność wielkanocnych opisów. Zero triumfalizmu. Bóg zwycięża, ale czyni to w swoim stylu. Pokornie, bez bicia w bębny, dyskretnie.

2. Grób kojarzy się z czymś beznadziejnym. Kamień na grobie Jezusa wydawał się gorzką kropką nad „i” Jego życia. Ten kamień jest teraz odsunięty. To paradoks, że największa nadzieja świata rodzi się w grobie. Życie zwycięża tam, gdzie zatriumfowała śmierć. To Bóg stawia kropkę nad „i”. On jest Panem historii. Wszyscy, czy chcemy, czy nie, zmierzamy w stronę grobu, swojego grobu. Gdzie on będzie? Na jakim cmentarzu? Kto przyjdzie nad mój grób, jak Maria Magdalena, aby opłakać moją śmierć? Wielkanoc przynosi wieść, że nad moim grobem na pewno pojawi się Bóg. I On postawi kropkę nad „i” mojej historii. Ludzka miłość jest bezradna w obliczu śmierci, może jedynie płakać, cierpieć, tęsknić, buntować się, pamiętać. Miłość Boga jest także zdolna do łez pełnych współczucia (patrz: Jezus nad grobem Łazarza). Ta miłość ma jednocześnie moc pokonania śmierci.

3. Ciało Chrystusa zostało złożone do grobu jak ziarno wrzucone w ziemię. Wrzucone w śmierć po to, aby przynieść nieśmiertelne życie. Dla Marii, Piotra i Jana to nie było wcale takie oczywiste w pierwszym momencie. Maria mówi: „Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono”. To nie jest wyznanie wiary, ale wyznanie zagubienia i rozpaczy. Coś się stało, ale nie wiemy co. Piotr i Jan także są niepewni. Biegną do grobu pełni obaw. Dopiero w jego wnętrzu, na widok płótna i chusty, zaczynają wierzyć. Przypominają im się słowa Jezusa mówiące o powstaniu z martwych. Wiara w zmartwychwstanie rodzi się we wnętrzu grobu Chrystusa. Słowa Jezusa mówiące o powstaniu z martwych były dla uczniów do tej pory abstrakcją, teraz nabrały sensu. Stały się światłem, które pozwoliło odczytać znak pustego grobu.

4. W Wielkanoc musimy pobiec jak Piotr i Jan do grobu Jezusa. Każdy swoim tempem. A potem wejść do środka grobu. Przyznajmy, że brzmi to dość przerażająco. Chodzi tu o to, że do zmartwychwstania można dojść tylko przez krzyż, przez śmierć. Nadzieja rodzi się tam, gdzie obumiera ziarno. Tam, gdzie człowiek z całą swoją wiedzą, techniką, kasą i jakąkolwiek potęgą pozostaje zupełnie bezradny. Muszą obumrzeć nadzieje budowane na ludzkich możliwościach. „Ujrzał i uwierzył”. Oto sedno. Oto wezwanie skierowane do nas, śmiertelników. „W wierze w zmartwychwstanie chodzi w końcu o to, czy Bóg jest, czy Boga nie ma” (Benedykt XVI).

Czytania »

ks. Robert Skrzypczak

|

GN 16/2019

Słowo namaszczone Duchem

Jak to jest, że nasze kapłańskie homilie często nużą, podczas gdy wystąpienia katechistów i innych ewangelizatorów, trwające nieraz w nieskończoność, elektryzują słuchaczy? Myślę, że fenomen ten można wytłumaczyć w dwojaki sposób. Atrakcyjne są przemówienia, podczas których głosi się Chrystusa, oraz wygłaszane z pozycji świadka. Przepowiadanie Chrystusa i Jego zwycięstwa nad naszym grzechem i duchową śmiercią to nie to samo co rozwodzenie się nad wartościami ewangelicznymi i walorami humanizmu. Nawet najwspanialsza wartość nie wyrwie człowieka z depresji. Tymczasem Osoba Kogoś, kto wygrał ze śmiercią i właśnie wraca z cmentarza, owszem. Ksiądz Józef Tischner lubił powtarzać, że gdybyśmy głosili Chrystusa jak należy, nie ma siły: musiałoby zadziałać. Co znaczy głosić Go „jak należy”? Wystarczy spojrzeć na apostoła Piotra. Sprawę Jezusa w domu poganina Korneliusza wyłuszczył on w „dłuższym wywodzie”. Żadne „siedem minut”. W tym momencie przekazywane jest ludziom życie, i to życie Zmartwychwstałego. Na coś takiego warto stracić czas. Za możliwość spotkania się z miłością Boga żywego niejeden byłby gotowy oddać sporą sumę. Zwłaszcza gdy czyni to świadek. Jeszcze nie tak dawno płakał, czując gorycz zdrady. Jeszcze do niedawna żył, pogrążony w bezsensie rozczarowania samym sobą. Chrystus przyszedł do niego, odnalazł go w jego bólu i smutku i zapytał: Piotrze, kochasz Mnie bardziej niż ci? Piotr poczuł, jak smakuje nowe życie, przekonał się, jak słodkie jest przebaczenie.

Słowo Piotra jest skuteczne, zmienia ich egzystencję. Dlaczego? Bo Chrystusa, którego głosi Piotr, „Bóg namaścił Duchem Świętym i mocą”. Tu nie chodzi o triumfalne moralizatorstwo, suchą indoktrynację. Tutaj wybrzmiewa słowo Zmartwychwstałego namaszczone Duchem Świętym. Szybko o tym przekonali się wszyscy tam obecni. Gdy Piotr przepowiadał Jezusa, Duch Święty zstępował jak rosa na słuchających, przenikając ich serca i umysły, wolę i wyobraźnię. Na tym polega moc głoszenia kerygmatu. Jest on, jak mówi papież Franciszek, „ogniem Ducha udzielającego się pod postacią języków, który budzi w nas wiarę w Jezusa Chrystusa”. Cała formacja chrześcijańska jest przede wszystkim pogłębieniem kerygmatu (EG 165). Bóg postanowił wydarzenie Chrystusowego zwycięstwa na krzyżu zawrzeć w kruchym słowie. Jeśli któregoś dnia to głoszenie, czynione z pozycji świadka, zniknie z ust pasterzy i ewangelizatorów, Kościół przestanie być Kościołem, a zamieni się w dyskusyjny klub religijny. Wielkanoc zaś przeobrazi się w święto zajączka, zdziwionego, jakim cudem stał się obiektem zainteresowania ludzi, którzy na co dzień wolą żywić się świniną. •

Czytania »

ks. Zbigniew Niemirski

|

GN 16/2019

Nasze święto

Wszystkie nazwy świąt i obchodów były żydowskie, głęboko zanurzone w Starym Testamencie. Zbawcze dzieło Chrystusa też było przeżywane w mocnej więzi z tym, co zapowiadał Stary Testament.

W tym nurcie krzyżowa śmierć Chrystusa była spełnieniem starotestamentowych zapowiedzi. Męka Zbawiciela dokonała się wtedy, gdy judaizm przeżywał Paschę, swe doroczne największe święto. Co więcej, Pascha dla uczniów ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Chrystusa stała się największym świętem rodzącego się Kościoła.

Uczniowie Pana Jezusa nie odrzucają Starego Testamentu, czerpią z niego, szukając głębi nauczania. Stąd w czytanym dziś fragmencie listu, gdzie mowa o Chrystusie, który „został złożony w ofierze jako nasza Pascha”, tak głębokie nawiązania do jednego z istotnych elementów żydowskiego święta. Chodzi o mazzot, chleb przyrządzony bez kwasu chlebowego. Piekło się go o wiele szybciej niż ten z użyciem kwasu. Właśnie takie przaśne chleby piekli Żydzi na obchody Paschy, święta będącego pamiątką wyjścia z niewoli egipskiej, a ta na Boże polecenie odbywała się w pośpiechu. Przygotowując się do Paschy, synowie Izraela uprzątali z domów stary kwas i piekli mazzot – chleb przaśny – i tylko taki jedli podczas wszystkich dni obchodów.

Chrześcijanie mają być jak mazzot – przaśni, a to dlatego, że ich Paschą jest sam Chrystus Pan. Na chrześcijańską Paschę nie trzeba już przygotowywać baranków na zabicie, bo sam Pan Jezus stał się barankiem ofiarnym.

Ale trzeba się przygotować przede wszystkim wewnętrznie. I tutaj św. Paweł używa metafory ciasta. Stare, zakwaszone, to chrześcijanie, którzy dali się ponieść złości i przewrotności. I tutaj adresaci doskonale wiedzieli, co apostoł miał na myśli. Przecież pisał do wspólnoty przeżywającej bolesne podziały – o potrzebie głębokiej przemiany, którą metaforycznie przedstawił jako „nowe ciasto”, już bez kwasu, „chleb czystości i prawdy”.

Nie trzeba podkreślać aktualności tego tekstu. Święty Paweł bardzo prosto i przekonująco podpowiada, „jak odprawiać święto”, i – co tak proste, a jak bardzo głębokie – nazywa je naszym. •

Czytania »

Małgorzata Gruszka

|

GN 16/2019

Świeckim okiem

Zmartwychwstanie Jezusa napełnia nasze serca radością. Zostaliśmy przecież zaproszeni, by razem z Nim zmartwychwstać i cieszyć się życiem wiecznym. Ale czy potrafimy tą perspektywą żyć na co dzień, nie tylko w Święta Wielkanocne? Jakże często ogarnia nas smutek, zwątpienie, lęk o przyszłość. A tymczasem, kiedy zmagamy się z trudnościami, pamiętajmy – Jezus zmartwychwstał! Gdy tracimy poczucie sensu – Jezus zmartwychwstał! Zmartwychwstał i czeka na każdego z nas. Nie ustawajmy więc w staraniach, by nasze uczynki doprowadziły nas do Niego.

Kiedy ktoś Cię rani, zawodzi, rozczarowuje – wybacz i okaż miłosierdzie! Gdy spotykasz się z krzywdą i upokorzeniem – stań po stronie dobra i sprawiedliwości! Gdy doświadczasz zawiści i pogardy – nieś łaskawość i pokój! Panie, daj nam silną wiarę w Twoje zmartwychwstanie i pozwól, byśmy dając innym świadectwo naszej wiary, stale przybliżali się do Ciebie.•

Zapisane na później

Pobieranie listy