Nowy numer 50/2019 Archiwum

Komentarze do Ewangelii

« » Styczeń 2019
N P W Ś C P S
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31 1 2
3 4 5 6 7 8 9

Niedziela 13 stycznia 2019

Czytania »

ks. Tomasz Jaklewicz

|

GN 2/2019

Kościół w Jordanie

Gdy lud oczekiwał z napięciem i wszyscy snuli domysły w swych sercach co do Jana, czy nie jest Mesjaszem, on tak przemówił do wszystkich: «Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On będzie was chrzcił Duchem Świętym i ogniem».

Kiedy cały lud przystępował do chrztu, Jezus także przyjął chrzest. a gdy się modlił, otworzyło się niebo i Duch Święty zstąpił nad Niego, w postaci cielesnej niby gołębica, a z nieba odezwał się głos: «Ty jesteś moim Synem umiłowanym, w Tobie mam upodobanie».


1. Przeróżne domysły snują ludzie. Także dzisiaj. Żyjemy w czasach zamętu, subiektywizmu, podważania prawd wiary. Wszystko wydaje się płynne, jak woda w Jordanie. Nawet w Kościele. W takim klimacie kulturowym łatwo można kogoś uznać za „zbawiciela”, za wyrocznię, która wyprowadzi Kościół na prostą. Kryterium autentycznego proroka pozostaje zawsze pokora. Jan, choć pociągał za sobą tłumy, znał swoje miejsce. Wiedział doskonale, że nie jest Mesjaszem. Chciał być tylko głosem wskazującym na wcielone Słowo. I takie jest nadal prorockie zadanie Kościoła – wskazywanie na Chrystusa jako na jedynego Mesjasza. Nie wymyślanie „bardziej ludzkiego, nowego” nauczania, nie płynięcie z duchem czasu, ale prowadzenie ludzi do Słowa, które stało się ciałem.

2. „Idzie mocniejszy ode mnie” – tak zapowiada Jan. Zapewne musiał być zaskoczony, gdy zobaczył Jezusa wśród tłumu pokutników. Tak, Jezus przyszedł jako mocniejszy, ale Jego moc zjawiła się pod pozorem słabości. Jezus jest mocniejszy, bo Jan nie mógł przebaczać grzechów. Prorok znad Jordanu mógł tylko wzywać do żalu za grzechy, do pokuty i nawrócenia oraz symbolicznie obmywać grzeszników. Jezus ma moc przebaczenia grzechów. Dlatego rozpoczyna swoją misję od pojawienia się między grzesznikami. Stanął wśród nich jako ich obrońca, wybawiciel. Jako ich nadzieja na nowe życie. Stanął po ich stronie nie po to, aby utwierdzać ich w grzechu, ale po to, aby ich z grzechów oczyścić, aby otworzyć nad nimi niebo. Jezus w wodach Jordanu to ikona całej Jego misji. Oto Mesjasz, który zanurza się w rzece ludzkich grzechów, aby dokonać oczyszczenia ludzkich serc z moralnego brudu egoizmu, pychy, podłości, niewiary, nieczystości. Sporo dziś mówi się w Kościele o konieczności dbania o czyste powietrze, o czystą wodę i czystą ziemię. I bardzo dobrze, że o tym się mówi, bo człowiek musi być odpowiedzialny za świat, w którym żyje. Ale ani ekologia, ani nawet troska o biednych nie mogą przesłonić podstawowej misji Kościoła, którą jest objawianie ziemi Boga, zwiastowanie Jego miłosierdzia, czyli oczyszczanie ludzkiej duszy. Bez uzdrowienia ludzkiego wnętrza, bez dbania o środowisko ludzkiego ducha, bez wyzwolenia od trujących oparów bezbożności nie dokona się poprawa sytuacji zniszczonej ziemi czy brudnych wód.

3. „A gdy się modlił, otworzyło się niebo”. Tylko ewangelista Łukasz zwraca uwagę na to, że Jezus, wchodząc do Jordanu, modlił się. Jego modlitwa otwiera nad Nim i nad całym światem niebo. Zanurzenie w Jordanie jest zapowiedzią Jego śmierci. Jezus, umierając, także się modlił. Swoim życiem i swoją śmiercią sprowadził na ziemię Bożego Ducha, dzięki któremu każdy z nas może stać się przybranym dzieckiem Boga. Zadaniem Kościoła jest naśladowanie Jezusa. Zanurzanie się w wartki nurt świata po to, aby otwierać nad nim niebo, aby ściągać z wysokości Boga nie tylko przebaczenie grzechów, ale także namaszczenie Duchem, czyli czynienie ich synami i córkami Najwyższego.

Czytania »

ks. Robert Skrzypczak

|

GN 2/2019

Przemawiajcie do serca!

Francis Fukuyama u progu trzeciego tysiąclecia ogłosił „koniec historii”. Ludzkość dotarła do szczytu rozwoju, odnalazła cudowną formułę na samą siebie. Wolność jednostki, swobodny rynek i pieniądz, zabezpieczone międzynarodowymi porozumieniami prawa ludzkie – oto apogeum ludzkiego postępu. Religie, narodowość, moralność to prywatne „dodatki” do pakietu szczęścia dla ludzkości. Tylko nikt nie może wyjaśnić, dlaczego w najbardziej rozwiniętych, a jednocześnie laickich krajach współczynnik samobójstw, gniewu i uzależnień sięga zenitu. Trudno zrozumieć fenomen „smutnych oczu” młodych chłopców i dziewcząt, których rodzice zaharowywali się, rozchorowali i rozwiedli, by zapewnić swym pociechom jak najlepsze warunki życiowe. Noszą markowe ciuchy, wyjeżdżają na wycieczki zagraniczne, spędzają wakacje w Egipcie, chodzą uzbrojeni w smartfony, iPhone’y, i-Pady i multimedialne okulary, a mimo to doskwiera im pustka w sercu.

Księża i katecheci rozkładają ręce. Człowiek ukształtowany w postmodernistycznym liberalizmie jest praktycznie uodporniony na działalność duszpasterską. Jest też obojętny na radosną ewangelizację podwórkową. Może rano uczestniczyć w obrzędzie religijnym, a wieczorem pogrążyć się w najbardziej beznadziejnej imprezie, nie czując, że coś w tym nie gra. Nic nie jest brane na serio i całościowo. Życie przypomina chaotyczną mozaikę złożoną z rozbitych, sprzecznych kawałków. Serce jest smutne. Zakochuje się, lecz nie potrafi kochać. Nie ma dla kogo żyć, nie ma za kogo umrzeć. Dlatego prorok słyszy: „Przemawiajcie do serca Jeruzalem!”. Co to oznacza? Kościół za każdym razem, gdy jest dotknięty Duchem Świętym, przyjmuje postać kerygmatu. „Cała formacja chrześcijańska jest przede wszystkim pogłębieniem kerygmatu” – zapewnia papież Franciszek. Głosić Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego, który kocha grzesznika i przebacza, niszczy zło, odbiera lęk, napełnia serce ludzkie mocą kochania i wspaniałomyślności. Słowo namaszczone Duchem Świętym, dające słuchaczowi możliwość życia tym, co jest obwieszczane. Czysta adrenalina prosto w serce. Nic tak nie pociesza człowieka, jak głos Boga rozbrzmiewający w jego wnętrzu. Ma to nieraz większy skutek, niż ogłoszenie przyznania nagrody Nobla.

To obwieszczenie potrzebuje siły przebicia. Głoszenie Ewangelii nie może przypominać sprawozdań Państwowej Komisji Wyborczej albo pogodynki. Jak mawiał bł. Antonio Rosmini, niektórzy głosiciele, zamiast sprowadzać na ludzi ogień, pokrywają ich szronem. Ci teologowie i świadkowie Chrystusa przypominają zbyt często cyrulików, którzy pojęcia o życiu uczyli się na zajęciach w prosektorium. Kocham włoskich pasjonatów piłki nożnej: oni tak opowiadają o swym ulubionym klubie, że nie sposób w nim się nie zakochać. Pasji i miłości potrzebuje Pan Bóg, by z ust głosiciela przedostać się do serca słuchacza. Zwłaszcza że serce to jest już wychłodzone i puste, i ryzykuje, że się zatrzyma. „Przemawiajcie do serca!”. •

Czytania »

ks. Zbigniew Niemirski

|

GN 2/2019

Odradzające obmycie

To był (i nadal pozostaje) obrzęd chrześcijańskiej inicjacji. Zgodnie z poleceniem Pana Jezusa udzielany jest „w imię Ojca, i Syna i Ducha Świętego” – zarówno na odpuszczenie grzechów, jak i jako znak włączenia do widzialnej wspólnoty ludu Bożego i nadziei na udział w wiecznym zbawieniu. Cała ta treść, łącznie z odwołaniem do każdej z Osób Trójcy Świętej, wraca w stwierdzeniu Listu do Tytusa: „[Bóg Ojciec] zbawił nas przez obmycie odradzające i odnawiające w Duchu Świętym, którego wylał na nas obficie przez Jezusa Chrystusa”. Autor listu przypomina, że stało się to bez żadnej naszej zasługi: „nie ze względu na sprawiedliwe uczynki, jakie spełniliśmy, lecz z miłosierdzia”. Używa rzeczownika paliggenesia (dosłownie: narodzenie od nowa), wyjątkowego dlatego, że nie notuje go Septuaginta, starożytne greckie tłumaczenie Starego Testamentu. Z kolei w Nowym Testamencie słowo to pojawia się jeszcze dwa razy. W Ewangelii św. Mateusza Pan Jezus mówi: „Przy odrodzeniu, gdy Syn Człowieczy zasiądzie na swym tronie chwały, wy, którzy poszliście za Mną, zasiądziecie również na dwunastu tronach”. Tę samą rzeczywistość, otwartą na to, co nastąpi po powtórnym przyjściu Chrystusa Pana, opisuje autor Pierwszego Listu św. Piotra: „Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa. On w swoim wielkim miłosierdziu przez powstanie z martwych Jezusa Chrystusa na nowo zrodził nas do żywej nadziei”.

O ile określenie paliggenesia jest tak rzadkie w Biblii, o tyle poza nią ma w starożytnej grece kilka istotnych znaczeń, zapewne znanych św. Pawłowi, który przecież w rodzinnym Tarsie zdobył gruntowne wykształcenie. Dla niektórych filozofów paliggenesia miała wymiar kosmiczny, oznaczający odrodzenie świata. Wciąż w kręgach filozofii, bardziej w podejściu związanym z etyką, paliggenesia jest odrodzeniem moralnym dotyczącym przede wszystkim jednostki. Paliggenesia w grece oznacza również odrodzenie o charakterze politycznym czy społecznym. Rzeczownika tego używano, opisując powrót chorego do zdrowia. Wreszcie paliggenesia oznaczała odrodzenie duchowe. W tym ostatnim sensie można widzieć przylgnięcie wiarą do Pana Jezusa, które rozpoczyna nowe życie. Jego inicjacją jest obmycie, czyli chrzest. Mówiąc o obmyciu, można spotkać się z zarzutem, że chrześcijaństwo przypomina np. kulty misteryjne czy żydowskie ruchy chrzcielne. Trzeba zgodzić się w sprawie podobieństwa zewnętrznego gestu obmycia. Istnieje jednak zasadnicza różnica: chrześcijańskie obmycie jest sakramentem udzielanym tylko raz, tamte miały charakter rytów, które były wielokrotnie powtarzane. •

Czytania »

Justyna Krasówka

|

GN 2/2019

Świeckim okiem

Jest w życiu łatwiej, kiedy jest się w Jego objęciach. Czasem paraliżuje mnie strach, boję się o dziecko, które już jest na świecie, boję się o to, które jest w drodze, o męża, który ma niebezpieczną pracę, o to, czy dobrze wykonuję swój zawód – o wszystko. I od pewnego czasu wiem, że wszystko trzeba Mu oddać w ramiona, choć nie jest to proste. Bo zawierzyć Mu to znaczy przyjąć wszystko, co dla mnie przygotował, bez względu na to, czy jest to właśnie to, o co tak gorąco się modliłam, czy może zupełnie coś odwrotnego. Ale skoro jest Dobrym Pasterzem i wie, co dla mnie najlepsze, to chcę i muszę Mu zaufać, dlatego teraz modlę się również o zdolność akceptacji tego, czego nie chcę, czego się boję, a co może mi przeznaczyć. Ufam, że jeśli zabraknie mi sił, to On wtedy weźmie mnie jak jagnię w ramiona i pokieruje moim życiem, bo przecież kto, jeśli nie On, mój Dobry Pasterz? •

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy