Nowy numer 49/2019 Archiwum

Komentarze do Ewangelii

« » Grudzień 2018
N P W Ś C P S
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31 1 2 3 4 5

Niedziela 9 grudnia 2018

Czytania »

ks. Robert Skrzypczak

|

GN 49/2018

Budowniczy katedr

Im więcej filozofii typu „sam sobie poradzę”, tym mniej chwały Bożej wydobywa się z zaciśniętych ust żałosnych bogów i bogiń naszego zagonionego świata. Albo człowiek usiłuje wspiąć się na wierzchołek własnej samowystarczalności, albo obolały i pobity spada w otchłań niedocenienia i porażki. Łatwo Panu Bogu postarać się o „zniżenie gór wysokich”: niejeden arogant i pyszałek ląduje na kardiologii z zawałem, zastanawiając się: „Jak to się stało?” i „Co ja tu robię?”, a przecież rankiem wyruszył, by zmieniać oblicze ziemi. Wystarczy nieraz mały wirus i szlag trafia budowę nowej wieży Babel. Witajcie na oddziale intensywnej terapii pokorą.

O wiele trudniej jest z „zasypywaniem dołów”. Kobiety często narzekają (i słusznie), że ich praca w domu jest traktowana jak powinność. Matka mówi: „Przycisz, proszę, telewizor” – i nikt na nią nie zwraca uwagi, dopóki sama go nie przyciszy. Podczas jakiegoś przyjęcia ona zbliża się do męża, bo już pora wracać do domu, lecz on wciąż rozmawia z przyjacielem. „Wreszcie zaczęłam pojmować. Nie może mnie zauważyć, bo jestem niewidzialna”. Gorzka obserwacja. Ileż przykładów pochodzących z codziennego życia pokazuje ci, że jesteś dla innych kimś „przezroczystym”...

Nie znamy imion budowniczych wspaniałych gotyckich katedr. Przyglądasz się ich wielkości, szukasz nazwiska. I natrafiasz na napis: „Budowniczy nieznany”. Tworzyli bez szukania rozgłosu. Niektóre z rzeźb w tych katedrach znajdowały się w niewidocznych zakamarkach. Ktoś mógł zagadnąć rzeźbiarza: „Czemu tracisz tyle czasu na coś, czego nikt nie zauważy?”. I usłyszeć w odpowiedzi: „Ale Bóg to widzi”. Całe życie poświęcali dziełu, którego końca nawet nie mogli dożyć. Również dziś wiele osób w świecie, nawet o tym nie wiedząc, jest budowniczymi katedr. Jakby sam Pan Bóg usiłował im powiedzieć: „Widzę cię, dla mnie nie jesteś niewidzialna. Żadne poświęcenie nie jest na tyle małe, by miało umknąć mej uwadze. Widzę każde ciastko, które wyciągasz z piekarnika, i uśmiecham się. Widzę każdą twą łzę rozczarowania. Pamiętaj: budujesz wielką katedrę! Nie dokończysz jej za swego życia, nie zamieszkasz w niej. Lecz jeśli zbudujesz ją porządnie, Ja sam w niej zamieszkam”. Tylko Bóg potrafi tak wyciągnąć człowieka z dołka. •

Czytania »

ks. Zbigniew Niemirski

|

GN 49/2018

Źródło pewnego rytuału

Kandydat klęka przed biskupem, wkłada swe dłonie w jego dłonie, a ten, jeżeli jest ordynariuszem święconego, pyta: „Czy mnie i moim następcom przyrzekasz cześć i posłuszeństwo?”. A gdy nie jest ordynariuszem, pytanie brzmi następująco: „Czy swojemu ordynariuszowi przyrzekasz cześć i posłuszeństwo?”. Gdy kandydat odpowie: „Przyrzekam”, biskup kończy: „Niech Bóg, który rozpoczął w tobie dobre dzieło, sam go dokona”. Te słowa to parafraza słuchanego dziś fragmentu Listu do Filipian: „Mam właśnie ufność, że Ten, który zapoczątkował w was dobre dzieło, dokończy go do dnia Chrystusa Jezusa”. To słowa pełne ufności, napisane w początkowej części. Forma antycznego listu nakazywała, by po wskazaniu autora i adresatów nastąpiło pozdrowienie, a potem dziękczynienie. Autorzy pogańscy dziękowali bogom, a św. Paweł dziękuje jedynemu Bogu. I dziękuje za różne sprawy. Na przykład w Liście do Rzymian – za wiarę chrześcijan Wiecznego Miasta. W dziękczynieniu zanoszonym za chrześcijan z Filippi św. Paweł podkreśla „ich udział w szerzeniu Ewangelii od pierwszego dnia, aż do chwili obecnej”.

Filipianie są jedną z nielicznych wspólnot, które nie przysparzały św. Pawłowi kłopotów. A jeśli ich upominał, to raczej po to, by zachowywali czujność wobec niebezpieczeństw, jakie mogą przyjść z zewnątrz wspólnoty. O niej samej i do niej samej pisze: „Bracia moi, radujcie się w Panu! Pisanie do was o tym nie jest dla mnie uciążliwe”. Ale też ostrzega bardzo konkretnie: „Strzeżcie się złych pracowników (…). Wielu bowiem postępuje jak wrogowie krzyża Chrystusowego”. Miał tu apostoł na myśli głównie swych przeciwników, którzy siali zamęt i podziały. I tak to Pawłowa ufność co do tego, że Filipianie zostaną wierni aż „do dnia Chrystusa Jezusa”, staje się modlitwą pełną ufności za święconych diakonów i prezbiterów. Jest w niej ufność względem Boga, ale też pasterska miłość na wzór tej, jaką miał św. Paweł do pierwszej wspólnoty chrześcijańskiej, którą założył po przybyciu do Europy. I co ciekawe, była to jedyna wspólnota, której pozwalał, by wspierała go finansowo. •

Czytania »

ks. Tomasz Jaklewicz

|

GN 49/2018

Nie kręć, nawróć się!

Było to w piętnastym roku rządów Tyberiusza Cezara. Gdy Poncjusz Piłat był namiestnikiem Judei, Herod tetrarchą Galilei, brat jego Filip tetrarchą Iturei i Trachonitydy, Lizaniasz tetrarchą Abileny; za najwyższych kapłanów Annasza i Kajfasza skierowane zostało słowo Boże do Jana, syna Zachariasza, na pustyni.

Obchodził więc całą okolicę nad Jordanem i głosił chrzest nawrócenia dla odpuszczenia grzechów, jak jest napisane w księdze mów proroka Izajasza: «Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego! Każda dolina zostanie wypełniona, każda góra i pagórek zrównane, drogi kręte staną się prostymi, a wyboiste drogami gładkimi! i wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże».


1. Wszyscy oni mieli większą lub mniejszą władzę, dysponowali siłą, mogli wpływać na innych. Czy Pan Bóg nie mógł do nich skierować swojego słowa? Czy nie byłoby to skuteczniejsze? Dlaczego wybrał właśnie dziwaka Jana, który na pustyni mógł rozkazywać najwyżej szarańczy? Logika Boga jest inna niż nasza. Być może ewangelista chce zwrócić uwagę, że istnieje specyficzna władza proroka. Ta władza jest częścią władzy samego Boga. Dlatego prorok przychodzi z pustyni. Nie ma nic prócz słowa Boga. Prorocy nie wahali się napominać ziemskich władców. Burzyli spokój na salonach. I często płacili za to najwyższą cenę. Nie zabiegali o przychylność ziemskich potęg, bo wiedzieli, że są w służbie potęgi nie z tej ziemi. Służyli prawdzie, którą objawia Bóg. Święty Jan Chrzciciel wypomniał Herodowi, że żyje w grzesznym związku. Za to poniósł śmierć męczeńską. Jan Chrzciciel był głosem Słowa, kanałem prawdy, narzędziem w ręku Najwyższego. Która władza jest dla mnie bardziej znacząca: Boga czy ludzi? Z kim bardziej się liczę?

2. Misją Kościoła jest także funkcja prorocka. Kościół jako całość powinien być jak Jan Chrzciciel, czyli głosem słowa Bożego wołającym na współczesnych „duchowych” pustyniach. Kościół musi powtarzać ludziom wątpiącym w istnienie obiektywnej, niezmiennej prawdy, że ta prawda istnieje. Jest nią Bóg, który jest u początku świata jako jego źródło. I zarazem jest Tym, który nadchodzi, czyli jest celem wszystkiego. Zadaniem Kościoła jest bycie sumieniem dla polityków i polityki, bycie głosem przypominającym, że granic dobra i zła nie ustalają ani parlamenty, ani „pojedyncze” sumienia ludzi, ale że pochodzą one od Boga.

3. „Drogi kręte staną się prostymi”. Pan Bóg nie lubi kręcenia. Szuka prostych ludzi, którzy szukają Jego dróg. Bóg ma moc naprawiania pokręconych ścieżek ludzkiego życia. Warunkiem jest zawsze otwarcie się na prawdę, czyli nawrócenie. „Veritatis splendor” – blask prawdy. To tytuł encykliki Jana Pawła II. Jej profetyczne światło jaśnieje w dzisiejszych ciemnościach. Przypomina wołanie Jana Chrzciciela na pustyni. To upomnienie się o prawdę w obszarze moralności. Święty papież przypomina, że indywidualne sumienie, choć ma autonomię, to jednak nie jest Bogiem. Sumienie nie jest źródłem prawdy, ale narzędziem do jej odczytania. Jan Paweł zauważa, że dziś „sumieniu indywidualnemu przyznaje się prerogatywy najwyższej instancji osądu moralnego (…). Do tezy o obowiązku kierowania się własnym sumieniem niesłusznie dodano tezę, wedle której osąd moralny jest prawdziwy na mocy samego faktu, że pochodzi z sumienia”. Papież uznaje za błędne tak zwane rozwiązania „pastoralne”, usprawiedliwiające „»twórczą« hermeneutykę, według której poszczególna norma negatywna bynajmniej nie we wszystkich przypadkach jest wiążąca dla sumienia”. Jan Chrzciciel nie znieczulił sumienia Heroda, ale go napomniał. Drogi naszych sumień niech się staną prostymi, aby mógł chodzić po nich Pan, a nie nasze egoistyczne zachcianki.

Czytania »

Sylwia Blady

|

GN 49/2018

Świeckim okiem

Zachwyt. Taki po prostu. Bezinteresowny. I tylko dlatego, że jestem. Pan niesie pocieszenie moim neurotycznym spojrzeniom na siebie. Zabiera nagromadzone wątpliwości, stertę kompleksów. Przystraja mnie w „szaty chwały”, nie patrząc na zawartość mojej „duchowej garderoby”. Przygotował dla mnie coś naprawdę nadzwyczajnego. „Chcę się nacieszyć twoją obecnością!” – mówi. „Ciesz się razem ze mną!” Onieśmiela mnie ten Jego entuzjazm. Bóg patrzy na mnie z nieziemską życzliwością, mimo całej litanii moich niedoskonałości. Jak ojciec, który prowadzi do ołtarza córkę w dniu jej ślubu. Pęka z dumy, choć ta jego latorośl nieraz przysporzyła mu problemów. On jednak już o tym nie pamięta. Patrzy na swoją pociechę pełen zachwytu. Teraz czas na mnie. Czy będę umiała spojrzeć na siebie i bliskich bez oceniania, wymagań i wiecznego „ale”? Tak po prostu. Z zachwytem. Jak On. •

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy